Więcej informacji: Pentedron w Narkopedii [H]yperreala
Super. Gratulacje, oby tak dalej :rolleyes:
Niejeden identyczny post widzialem. Sam tski napisalem nawet. Moje dawki wynosily 30mg okolo. Teraz mieszcze cwiare sniffem i nieogar kurewski powodzenia w rozkurwieniu soboe zycia. Pilnuj sie bo to glownie ci co tskie posty pisali sie wjebali najbsrdziej. Np ja
Passenger@ samo sedno. Z takimi wynalazkami trzeba ostrożnie. Wszelkie dragi, obojętnie czy nowe czy już dobrze poznane, nadużywane szkodzą. Z moich obserwacji zwłaszcza stymulanty
nie tak dawno bo ok 1.5 tygodnia temu zapodał sobie 3g [ tak 3 gramy ] tego cuda w przeciągu prawie 16 godzin , rozpoczął zabawę ok 23;00 a zakończył po 15stej dnia nastepnego...
z uwagi na mega doświadczenie ( sam kiedyś ściągał koks z zachodu i tez nieźle walił ) myślę, że tylko dlatego ogarnął taka dawkę.
Przez ostatnie dwa lata mef i mef - czasami 3mmc dla odmiany ale wszystko się zamyka od 3-5g na noc [ dla niego noc to max 3-4 godziny ]
Wczoraj się pochwalił , że znowu ogarniał Pente [ w końcu się dowiedział, co miał ] duże półprzeźroczyste kryształy prawie białe...
RELACJA z doświadczenia kolegi:
Nadal uważa z "dawkami", mowa tutaj o snifach ( bo tak głównie bierze ) po 200-300mg co godzine. ( ja pierdole jak można tyle pente zeżreć ale to nie moje zdrowie )
Po ogarnięciu 4G zauważalne skutki uboczne. Zaznaczam PO zaprzestaniu dosypywania ( tym razem po ok 13 godzinach jazdy ), podczas "jazdy" kompletnie zero skutków łącznie z serduchem na poziomie 144/89 i tetno 110
- drętwienie stóp kończyn dolnych, ( poprosiłem o szczegóły ) rozpoczynało się od dużego palca poprzez cała stopę i wchodziło na łydkę... czuł jakby miała mu zaraz stopa odpaść,
Silny "ucisk" boku czaszczki, który dnia następnego znikł ale trudno było usnąć
Bez zapodaniu melisy + magnez wraz z b6 dretwienie ustało, potem zeżarł cała cytrynę - mówi, że to pomaga oczyścić organizm, jazda jazdą ale o zdrowie zadbać trzeba.
Dzień później wszystko ok, lekkie kłopoty z zaśnięciem, gdzie im dłuższa przerwa, tym lepiej się zasypia - tak jakby pente szybko z organizmu schodził
Nie wiem co o tym myśleć ( osobiście sam wole 3mmc ) ale chyba Pente nie wezmę zbyt się boje wjazdu na serducho - dla niego to zbawienie
Pente sie wydaje bezpieczny - jeżeli się uważa z dawkami - ale te dretwienie nóg - to wg mnie objaw albo zapadającego się krążenia z uwagi na zbyt wysokie cisnienie i zamykająca się gdzieś tętnicę z uwagi na działanie pente , albo organizm był juz tak wycieńczony o samej wodzie, żę to typowy objaw jakby "przetrenowania" miałem takk kiedyś jak dużo ćwiczyłem a mało jadłem mimowolne skurcze + odrętwienia...
Wydaje mi się, że znosi to tak luźno - z uwagi na olbrzymia tolerancję [ koka i mef ] a to typowe serduchowe dopalacze, temu serducho chyba wytrenowane ma
opinie zostawiam wam
pozdrawiam Marek
Marcusbiznes pisze: Nadal uważa z "dawkami", mowa tutaj o snifach ( bo tak głównie bierze ) po 200-300mg co godzine. ( ja pierdole jak można tyle pente zeżreć ale to nie moje zdrowie )
Chyba, że twój kolega jest z tych co wyciąga resztki z nosa by móc wciągnąć kolejną lage jednak z doświadczenia wiem, że penete zajebiście niszczy śluzówki i zanim by wysmarkał, wyczyścił nos z resztek po takich dawkach to by się osiem razy zdążył zalać krwią.
A co do skutków ubocznych, które opisałeś to jak dla mnie typowy efekt debilnej zachłanności, która przeobraziła się w 'przewdupianie' .
Jesse94 pisze:Sądzę, że twój kolega w tym co Ci opowiadał trochę podkoloryzował dawkę, sam teoretycznie i praktycznie uważam, że sniff powinien trwać więcej niż 3sek jednak moim zdanie gdyby walił po 200-300mg kreski co godzine, przy drugim/trzecim takim sniffie nic mu nie powinno wejść, ponieważ nie miałoby gdzie się wchłonąć to raz, dwa nos przeobraziłby się coś na wzór Michael Jackson/Wladimir Klitschko, trzy marnowałby tylko materiał.Marcusbiznes pisze: Nadal uważa z "dawkami", mowa tutaj o snifach ( bo tak głównie bierze ) po 200-300mg co godzine. ( ja pierdole jak można tyle pente zeżreć ale to nie moje zdrowie )
Chyba, że twój kolega jest z tych co wyciąga resztki z nosa by móc wciągnąć kolejną lage jednak z doświadczenia wiem, że penete zajebiście niszczy śluzówki i zanim by wysmarkał, wyczyścił nos z resztek po takich dawkach to by się osiem razy zdążył zalać krwią.
A co do skutków ubocznych, które opisałeś to jak dla mnie typowy efekt debilnej zachłanności, która przeobraziła się w 'przewdupianie' .
On takie snifowanie traktuje jak jedzenie chleba - nie robi to na nim prawie , że żadnego wrażenia...a towaru ma zawsze tyle, że sobie może pozwolić na conieco - bez oszczędzania.
tutaj polemika czy jest: ćpunem, czy to lubi, czy tak ma, czy przesadza - to już NIE jest kwestia do gadania - to tylko i wyłącznie jego sprawa!
dwa - ten "proszek"... wg. tego co sugerujesz musiał by mieć konzystencję mąki chyba, aby mu nos przytykało. Zaznaczam, że nie od wczoraj kolega się bawi i raczej wie JAK to snifować [ a snifuje nie jak dziefczynka - u nas się to tak nazywa - jak ktoś tak snifuje to sory za obraze tj. powoli żeby wiekszość została na przodzie nosa ] tylko robi pożadnego snifa jakby chciał by mu się to dosłownie WBIŁO w mózg ( wydaje mi się , że wł z uwagi na przemiał, bo lubi sobie co chwile dokładać tak robi bo pewnie by mu sie conieco zatkało )+ dodać do tego, że ten pent jest bardzo ładnie rozpuszczalny w wodzie ( a przy okazji w śluzie ) który od razu prawie , że spływa do gardła więc o zatkaniu nosa nie ma mowy ( sam tak cisnę 3mmc mam w tym momencie 2w1 sniff który daje lepsze wejście i spływ który daje dłuższą fazę).
polecam te technikę dla: osób które lubią snifować ( ja np uwielbiam ), do ketonów typowo działających od układu pokarmowego...
Już nie wspomnę , że od czasu do czasu sobie nos wydmucha - by mieć czym oddychać ;) ale spokojnie da się przy takich snifach działać...
a te skutki uboczne prócz tego co sam napisałem tj: długość fazy, wycieńczenie organizmu oparte na NIEdostarczaniu składników odżywczych + ilośc dawki o której pisałeś jako 'przewdupianie" spowodowały w/w skutki uboczne... bo sam pente ( czytając wątek ) przy UWAŻANIU nie wykazuje żadnych dziwnych akcji... tutaj mamy do czynienia z hardcorem, i jeżeli jest człowiek w stanie to przeżyć, znaczy , że pente w moim mniemaniu jest dość bezpieczny - sugerując dawki nie większe do ogarnięcia niż 300mg dla doświadczonego "chemika" w eksperymentach. Osobiście polecam mniejsze - wiem jak mi serducho walilo gdy wziąłem to na język - przyspieszyło o 20 uderzeń na minute a co dopiero po snifie - temu się tego trochę boję, ogólnie nie lubię spidujących rzeczy...może dlatego. Co do skutków ubocznych - po prostu o nich napisałem - bo się pojawiły po zaprzestaniu "zapodawania"... więc ma to na pewno związek z pente. Zaznaczam , że przy tej samej dawce mefa czy koko - w/w skutki uboczne u niego nie wystąpiły NIGDY - było to 1 raz! w mojej opinii - pente się w tym wypadku bardzo przyłożył do tego... więc analizując to - robi jakieś halo w naszym układzie nerwowo-krążeniowym... a jest to moja opinia - by uważać przy większych [ dawkach w sensie ciągłości brania ] - medycznie raczej tego nie zbadam.
pozdr.
słucham ALCMDZ
"dam ci rade pierdol zielsko bo ci zielsko dziury w mózgu bierz giebla i idź na imprezę ziom"
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?
Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
