Bearfan86 pisze:Mądre słowa Reisende z jednym wyjątkiem- nie warto dla innej osoby rzucać nałogu, jak już to dla siebie.
stary dziad pisze:Ah, ah, ile młodzieży się wpierdala. Cuuudowne :-D !
Kilka tygodni temu, w niedzielę wieczorem w aptece całodobowej chciałem kupić sprzęt, a znajoma aptekarka z promiennym uśmiechem stwierdziła: "Zostały tylko strzykawki 20-ki i igły grubsze niż 8-ki, wszystko inne wykupiła młodzież na weekend!"
Ech,we łbach się ludziom poprzewracało od tego dobrobytu.... ;-)
Reisende pisze:Czasem warto - zależy od konkretnego przypadku. Jeśli bardzo Ci zależy. Albo jeśli rzucacie oboje.
Jak rzuca się ćpanie,to zrywa się ze wszystkim ,co może nawet choć odrobinę kojarzyć się z dragami.Ludzie wyrzucali z chałup meble,tapety,obrazy,garnki itp,żeby nic im nie przypominało okresu dziadostwa ,a co dopiero mówić o "partnerze"...
Nie ma bata-jak się na serio chce zerwać z grzaniem,to trzeba zerwać ze wszystkim i ze wszystkimi,albo łudzić się że miłość wszystko wybaczy i przetrzyma-nie przetrzyma.Nie ma takiej możliwości.
Scaliłem - jarekjurek
Reisende pisze: Nie tyle tylko determinacji, ale trzeba mieć też powód, dla którego to robimy. Czy to będzie troska o własne zdrowie, przyszłość, osoba dla której chcemy rzucić nałóg, cokolwiek byle by ten powód dla nas samych był ważny.
Wszystko co miałam w swoim życiu rozjebało się na przeciągu tygodnia (utrata pracy, mieszkania, inne niesprzyjające okoliczności) - to było gdzieś miesiąc temu, teraz zaczynam nowe życie w innym miejscu. Tym razem bez majki. Już ponad miesiąc.
A skręt? Trwa parę dni, jest dokuczliwy, nienawidzę go. Ale nie jest problemem. Problem zaczyna się gdy skręt mija i trzeba nauczyć się żyć na trzeźwo.
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Całe życie opiekowałam się innymi. Rodzicami, Kuzynkami, Przyjaciółmi, udzielałam darmowych korków połowie szkoły, zwierzetami swoimi i tymi ze schroniska. Teraz pierwszy raz w życiu ktoś będzie się zajmował mną, już nie będę z tym sama.
Jeżeli czytając moje posty uznałeś opiody za fajne, przepraszam. Byłam strasznie nieodpowiedzialna w czasie swojej aktywności tutaj.
Trzymajcie się ciepło.
Nie do końca zgadzam się z tym, że para nie może przestać ćpać razem. Jeśli jedna osoba może, to dlaczego nie dwie? Gdybyśmy mieli wyrzucić i zniszczyć wszystko, co przypomina nam ćpanie, musielibyśmy się pozbyć PRZEDE WSZYSTKIM samych siebie, bo to głównie w nas tkwi błąd. Oczywiście, skłonności do nałogów są genetyczne, wytrzymałość psychiczna również, złe dzieciństwo, niemili koledzy w podstawówce, zbyt słona zupa - wszystko się na to składa, ale ćpamy przede wszystkim dlatego, że jesteśmy ćpunami.
Nie jestem oczywiście przykładem człowieka, któremu udało się stworzyć związek bez narkotyków, ale nie wyobrażam sobie związku z kimś, kto nie miałby pojęcia o przeżyciach stanowiących połowę mojego życia. Zwyczajnie egzystowalibyśmy jak ślepy z głuchym, nawet kiedy już nie ćpałabym. Jednak najdłuższe przerwy robiłam razem, nie osobno. Z drugiej strony nigdy nie rzucałam narkotyków całkowicie.
Bożyszcze niedojebów, biblia degeneratów.
CosmoDo pisze:Przed zadaniem pytania skonsultuj się ze sobą"
Wawoj pisze:Nie do końca zgadzam się z tym, że para nie może przestać ćpać razem. Jeśli jedna osoba może, to dlaczego nie dwie?
Wawoj pisze: nie wyobrażam sobie związku z kimś, kto nie miałby pojęcia o przeżyciach stanowiących połowę mojego życia. Zwyczajnie egzystowalibyśmy jak ślepy z głuchym, nawet kiedy już nie ćpałabym.
fado pisze:Mowa o przypadku,kiedy to parka sobie razem wesolutko ćpa,a potem jedno wpada na pomysł,że już teraz,od dzisiaj,nagle rzucają w diabły dragi?Jeżeli o tym mowa,to nie ma nie ma fizycznej możliwości,żeby dwoje wjebanych po uszy ćpunów mogło sobie razem później egzystować bez ćpania.Reisende pisze:Czasem warto - zależy od konkretnego przypadku. Jeśli bardzo Ci zależy. Albo jeśli rzucacie oboje.
Inna sprawa, że jak już się rozstaliśmy (z powodów zupełnie niezwiązanych z ćpaniem), to zarówno ja i on wróciliśmy do nałogu.
Wawoj pisze:
Nie do końca zgadzam się z tym, że para nie może przestać ćpać razem. Jeśli jedna osoba może, to dlaczego nie dwie? Gdybyśmy mieli wyrzucić i zniszczyć wszystko, co przypomina nam ćpanie, musielibyśmy się pozbyć PRZEDE WSZYSTKIM samych siebie, bo to głównie w nas tkwi błąd. Oczywiście, skłonności do nałogów są genetyczne, wytrzymałość psychiczna również, złe dzieciństwo, niemili koledzy w podstawówce, zbyt słona zupa - wszystko się na to składa, ale ćpamy przede wszystkim dlatego, że jesteśmy ćpunami.
"Życie nie je bajka" i trzeba najpierw wziąć odpowiedzialność za samego siebie i za swoje postępowanie,a dopiero później myśleć o odpowiedzialności za kogoś innego-a na tym chyba polegają dojrzałe związki,czyż nie?
Jak ktoś poda przykład pary,która razem zaczynała grzać,wpierdoliła się po same uszy w nałóg i to ostro,a potem razem z tego nałogu wyszła i żyje tworząc przykładne,rodzinne stadło,to wówczas będziemy mogli mówić o konkretach.Póki co to,cała dyskusja sprowadza się do mitów,które dla wielu ćpunów są jedynie piękną bajką wielkich ćpunowskich miłościach.
Nałóg deprawuje i degeneruje,bo każdy ćpun dba wyłącznie o własną dupę i nie ma tu miejsca na drugiego Człowieka-ewentualnie jest miejsce dla wspólnika ćapnia.
Ale to tylko moje subiektywne odczucie.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.
Wolne Konopie: Mamy dowód, że policyjna machina działa dla statystyk
WK: Pamiętacie nasz niedawny tekst o KPP w Głogowie, która wydała ponad 1000 zł publicznych pieniędzy i zmarnowała 13 godzin pracy systemu na ściganie 0,06 grama marihuany? Wtedy zastanawialiśmy się, czy te kosztowne, absurdalne procedury prowadzą do wykrywania jakichkolwiek poważnych przestępstw. Policja nie potrafiła nam odpowiedzieć. Wysłaliśmy więc kolejny wniosek UIP. I właśnie dostaliśmy odpowiedź, która potwierdza całkowity bezsens tej polityki. Komendant Powiatowy Policji w Głogowie oficjalnie przyznał, że ta cała „walka z dilerami” to fikcja, a system produkuje puste zatrzymania.
