Luźne dyskusje na temat opioidów. Posty napisane w tym dziale nie sumują się do licznika postów.
ODPOWIEDZ
Posty: 3828 • Strona 171 z 383
  • 2976 / 256 / 0
A co to za problem mieć tolerkę na 150mg które lekko robi i przypierdolić 2x dziennie po 300mg coby faza była mocniejsza i dłuższa ? Od czasów bupry chyba tolerka mi trochę znormalniała i zachowuje się w sposób klasyczny. Piszę "chyba", bo od tego czasu kodę wrzucałem ze 3-4 razy, więc trudno mi to jeszcze w sposób jednoznaczny ocenić.
Uwaga! Użytkownik GFr2sERaXi nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1509 / 223 / 0
Gdzieś już pisałam, że poznałam już fchuj czasu temu typka, który obecnie jest po detoksie od opio i chce opchnąć na zasadzie handlu wymiennego swoje "zapasy" leków (od kody przez Tramal i MST do bupry i fenta) za fetę. Cholernie mnie to kusi, ale wtedy już bym weszła na "wyższy lvl" pod tym względem, że jeśli chodzi o opio to moje ciało jest skalane na razie tylko kodą i tramem. Nie czuję się przez to w żaden sposób gorsza, że tylko te substancje żarłam. Ten lvl traktuję na zasadzie ilość dostępnych a ilość tych, które żarłam. Nie wiem sama, nie wiem...
"My addiction is based on my shame and sorrow"
"Uuuuh, yea-e-yeah!" ~ Robert Plant
Pisząc na hexankova@yahoo.com, masz pewność, że odczytam wiadomość/odpiszę.
  • 2538 / 215 / 0
Kobieto bierz jak masz taką okazję, a jak nie to weź i może ktoś inny by to chciał ;) I może by Ci za to coś sypnął :) Np. maku ;)
  • 52 / 2 / 0
Ja natomiast czekałam na dzień w którym nagle coś mi odpierdoli i znowu zaćpam. No i się doczekałam. Po pięciu niewinnych, grzecznych miesiącach... bam. 80mg oksykodonu. I teraz siedzę cała odrapana do krwi i się cieszę, z czego, chyba z własnej głupoty. I w głowie mam tylko 'to tak tylko będzie raz, dwa w miesiącu. Ewentualnie raz na tydzień'. Żałosne. Ale mam to w dupie.
Repugnant is a creature who would squander the ability to lift
an eye to heaven conscious of his fleeting time here.
  • 370 / 21 / 0
hearunspoken pisze:
Ja natomiast czekałam na dzień w którym nagle coś mi odpierdoli i znowu zaćpam. No i się doczekałam. Po pięciu niewinnych, grzecznych miesiącach... bam. 80mg oksykodonu. I teraz siedzę cała odrapana do krwi i się cieszę, z czego, chyba z własnej głupoty. I w głowie mam tylko 'to tak tylko będzie raz, dwa w miesiącu. Ewentualnie raz na tydzień'. Żałosne. Ale mam to w dupie.
Hehe, moja krew! %-D

A tak poważnie mówiąc, ja po wyjściu z długiego ciągu i poważnego nałogu po nieco ponad pół roku stwierdziłem, że dlaczego mam odmawiać sobie przyjemności? Znając już doskonale reakcję swojego organizmu na opio i to i jak je metabolizuje moje ciało ustaliłem sobie limit "jedna duża paczka najmocniejszego oxy miesięcznie". U mnie póki co to działa, (mówiąc "póki co" mam na myśli wiele miesięcy na takim pakiecie) nie mam skrętów, nie męczy mnie psychika gdy tabletki się kończą. Mało tego, czasami w ogóle o tym zapominam. Na dzień dzisiejszy licząc średnio, jest to nawet mniej niż to jedno opakowanie miesięcznie. Aczkolwiek nie zachęcam nikogo, kto uporał się z mocną zależnością opiatową powracania, nawet na chwilę. Nigdy nie wiadomo, kiedy się po prostu "pęknie". Mi póki co się udaje.
  • 788 / 21 / 0
Jamedris pisze:
T. Piątek pisze:
Bo nie chodzi o to, żeby było miło. Chodzi o to, żeby nie było chujowo.
Ale fakt, przeraża mnie myśl, że już nigdy miałabym nie przygrzać. Będę więc zadowolona, jeśli uda mi się zrobić dwumiesięczną przerwę. Ale "czuję w kościach" (o, ironio, imię Twe opio...) że nawet miesiąc będzie niezłym wynikiem. Jestem to winna m.in. mocno zajechanemu organizmowi.

Jutro 4 dzień bez opio po naprawdę ładnym popłynięciu.
A że spytam z ciekawości - skąd postanowienie poprawy/przerwy? Nie odbierz tego źle… ale żeby lepiej klepało po? %-D
U mnie dzisiaj jest dzień czwarty. Wydaje mi się, jakby minęło o wiele, wiele więcej czasu. Delikatnie ustąpiły bóle kostno-mięśniowo-stawowe, ale wszystkie inne dolegliwości mam w komplecie. I świadomość, że te wszystkie dolegliwości można w momencie skasować…
hearunspoken pisze:
Ja natomiast czekałam na dzień w którym nagle coś mi odpierdoli i znowu zaćpam. No i się doczekałam. Po pięciu niewinnych, grzecznych miesiącach... bam. 80mg oksykodonu. I teraz siedzę cała odrapana do krwi i się cieszę, z czego, chyba z własnej głupoty. I w głowie mam tylko 'to tak tylko będzie raz, dwa w miesiącu. Ewentualnie raz na tydzień'. Żałosne. Ale mam to w dupie.
Nie wierzę ! Hear, na prawdę? Byłaś w końcu w tym ośrodku czy tylko detox? Byłam święcie przekonana, że walnęłaś tym na dobre. Koniec końców - będzie można się umówić kiedyś na wspólne grzanie na mieście :D
Halik pisze:
(…) ustaliłem sobie limit "jedna duża paczka najmocniejszego oxy miesięcznie". U mnie póki co to działa, (mówiąc "póki co" mam na myśli wiele miesięcy na takim pakiecie) nie mam skrętów, nie męczy mnie psychika gdy tabletki się kończą. Mało tego, czasami w ogóle o tym zapominam.
Zaciekawiło mnie to. Mówiąc całą paczkę, ile sztuk masz na myśli? Domyślam się, że nie wykorzystujesz wszystkiego w ciągu kilku pierwszych dni miesiąca… No właśnie, jak często bierzesz? Iv, po?
Uwaga! Użytkownik ambiwalencja nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 292 / 31 / 18
ambiwalencja pisze:
... I świadomość, że te wszystkie dolegliwości można w momencie skasować…
Dziękuję za przypomnienie :D
Przeczytanie tego zdania sprawiło, że moje postanowienie ograniczenia się do 2 dni w tygodniu legło w gruzach.
Jednak nie żałuję.
"Nie wierzę w to, że miłość ma tysiące obcych imion.
I że dziś są uświęceni, którzy chcieli za nią ginąć.
Jest tak wiele powodów do życia z heroiną,
Ale żaden nie prowadzi nas do upojenia chwilą."
  • 788 / 21 / 0
Polecam zamknięcie sie w domu i odwołania wszystkich spotkań na dziś.
Od rana liczyłam, ile musiałabym wydać na kodę, by chodź trochę się zgrzać i czy tym samym starczyłoby mi do końca miesiąca, choćby na dojazdy na uczelnię…
Spoiler:
W ciągu tego tygodnia, dwa razy byłam u lekarza. Prośbę o powtórną receptę uzasadniłam rzekomym jej zgubieniem. Drugi raz może już nie przejść? xD
Uwaga! Użytkownik ambiwalencja nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 370 / 21 / 0
ambiwalencja pisze:
Zaciekawiło mnie to. Mówiąc całą paczkę, ile sztuk masz na myśli? Domyślam się, że nie wykorzystujesz wszystkiego w ciągu kilku pierwszych dni miesiąca… No właśnie, jak często bierzesz? Iv, po?
Oczywiście, że biorę i.v. "Cała, duża paczka oxy" to dla mnie ZAWSZE 60x80mg, zwykle pukam 160mg na raz, choć zdarza się i 240mg, taką paczkę zużywam przeważnie w plus-minus 10 dni. Jako że dostaję jedno takie opakowanie miesięcznie to staram się też i nie rozkładać sobie tego jakoś szczególnie na cały miesiąc, bo dla mnie takie bycie co 3 dni na full haju wydaje się być prostszą drogą do powrotu do fizycznego nałogu co prowadziłoby do dalszej mojej degeneracji. Nawet jeżeli zużyje całe opakowanie w 10 dni, czasem mniej jak jadę po bandzie, to uzależnienie fizyczne nie pojawia się u mnie. Dlatego wybrałem taką a nie inną opcję. Mogę sobie na to pozwolić - po latach grzania nawet kiedy skończy mi się ów opakowanie to nie staram się załatwić niczego nowego i ze strony psychicznej nie występują u mnie jakieś szczególne ku temu naciski. Poczęstunku przypadkowego oczywiście nie odmawiam ;) jednak ostatnia taka sytuacja miała miejsce w lipcu, także nieczęsto ktoś/coś mnie kusi. Nie narzekam na swój stan, mógłbym zapewne zarzucić opio ponownie całkowicie i to bez większych problemów - jednak jak stwierdziłem na początku - dlaczego mam sobie odmawiać, kiedy mój organizm reaguje tak a nie inaczej?
Poza oxy zdarza mi się jeszcze jarać trawę, czaasem wezmę jakąś amfetaminę czy jakieś inne bzdury i to wszystko. A jak u Ciebie to wygląda, Ambiwalencjo? Jaką masz w ogóle tolerancję i wymagania/ulubieńców? ;)

//edit
Pragnę jeszcze dodać, że od około 20.10 do końca listopada postanowiłem darować sobie branie druków na oxy z racji takiej, że ostatnio prócz dużej paczki dostałem także druki na fenta - pragnę uczynić sobie nieco przerwy i ograniczyłem się do buprenorfiny w tej chwili. No i jeszcze leci do mnie co nieco GBL, z którym styczności nie miałem od bez mała dwóch lat. Gdyby dorzucić do tego jeszcze jakieś oxy to byłoby to nieco przegięcie z mojej strony - takie przynajmniej odnoszę wrażenie.
  • 2652 / 387 / 0
Podsumowanie na dzień 25.10.2015

Obecnie wygląda to tak - na co dzień staram się trzymać dawek rzędu 10-15mg fnt na strzał, co dobija mnie okrutnie i bezkarnie, gdyż żadna z tych porcji mnie nie robi. Żyły majestatycznie rozpruwam kilka razy dziennie. Gdy okablowanie wyda mi się już zmęczone nieziemską, lecz całkowicie nieefektowną torturą, przechodzę na tapetowanie. Tapetowanie polega na obklejaniu części intymnych durogesiciem. Części intymnych, bo mnie to podnieca i chuj wam w dupę. Kręci mnie fakt, że fent wsiąka w moją pizdę i dobrze mi z tym. Jedyna przyjemność z tej całej maniany.


Chciałabym wrócić do helupy, ale musiałabym najpierw zmniejszyć dawki fenta do kilku mg, żeby móc się spokojnie przerzucić na "lżejsze" opio i z bólu nie wyjebać głową o ścianę. Nie macie pojęcia, młode, kodeinowe chujki, jak to jest traktować Hel jako słabe opio. Hera to bezpieczna zabawka, w porównaniu do fenta jest to niemowlęcy drug. Fentaś to przebiegły, despotyczny skurwiel, który w jednej chwili zmienia własną dynamikę i robi Ci wspaniale niekorzystną niespodziankę.

Dalej.

Wzięłam sobie roczną dziekankę. Nie byłam w stanie wrócić na studia będąc w ciągu na takich dawkach. Mimo iż udało mi się je znacznie zredukować (wcześniej 30-40mg na strzał), to odczuwam duże skutki samego zażywania. Naprawdę ta decyzja nie była łatwa. Myślałam o tym, żeby spróbować i w razie czego dać nogę bez słowa, ale nie mogę się narażać na przyłapanie w uczelnianym kiblu ze szprycą w dłoni, czy też inną sytuację tego pokroju, tak więc zadziałałam prowizorycznie. Nie mam motywacji do nauki, jestem non stop zmęczona, do tego dochodzi wada serca i związane z nią problemy oraz pierwotne niedociśnienie. Dużo śpię, budzę się na strzała i papu. Przestałam widzieć sens w dalszej nauce, nie widzę perspektyw, ani możliwości czerpania przyjemności z zawodu w przypadku, gdyby udało mi się ukończyć studia i zdobyć dyplom (co jest bardziej wątpliwe, niż to, że mslovett jednak nie dała dupy czempionowi).


Tak więc stoję w gównie i patrzę w gwiazdy, bo a nóż któraś dla mnie spadnie i spełnią się moje "marzenia", choć jedynym jest, oczywiście, nie rzucenie ćpania, tylko zmniejszenie tolerki i leżenie z zaślinioną mordą w błogim ujebaniu. To jest ta żałosna część wypowiedzi równie żałosnego i słabego człowieka. Proszę się nie łudzić, że jest w tym jakaś wola walki. Mam kosmicznie wyjebane na własne życie. Jeśli powiecie "niby tak, ale walczysz o studia", to odpowiem, że z miejsca rzuciłabym je dla zerowej tolerancji.


Ten sam post wklejam do wątku o fentanylu, ku przestrodze i dla potomnych. Będzie dobrze, jeżeli żadna cenzorska pizda go nie usunie.
Uwaga! Użytkownik Blue_Berry jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 3828 • Strona 171 z 383
Newsy
[img]
ONZ alarmuje: rekordowa liczba osób zażywa narkotyki

Światowy Raport ONZ o narkotykach pokazuje, że konsumpcja narkotyków na świecie osiągnęła najwyższy poziom w historii dostępnych pomiarów. UNODC ostrzega, że coraz większym zagrożeniem stają się syntetyczne opioidy, w tym fentanyle i nitazeny, a liczba nowych substancji psychoaktywnych stale rośnie. Eksperci podkreślają, że rozwój rynku narkotykowego zwiększa ryzyko dla zdrowia publicznego i utrudnia skuteczne leczenie osób uzależnionych.

[img]
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"

Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.

[img]
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę

Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.