Luźne dyskusje na tematy związane z substancjami psychoaktywnymi.
ODPOWIEDZ
Posty: 185 • Strona 18 z 19
  • 3309 / 22 / 0
np. też taka, że narkotyk to każda substancja nielegalna
Pierwszy raz słyszę. To też sobie wymyśliłaś na poczekaniu? Trotyl jest narkotykiem? A azbest?
Pierwotnie ta nazwa odnosiła się głównie do opiatów.
Miło, ale to nie ma znaczenia.
Uważam też , że wokół słowa "narkotyk" jest tyle stereotypów, że lepiej używać innych określeń.
Stereotypy są problemem tych, którzy w nie wierzą i na pewno nie są powodem, żeby wymyślać własne definicje rzeczy zdefiniowanych.
Zresztą jak tak przyglądam się Twojej definicji to jest to definicja depresantów...
Nie, to jest definicja słownikowa ze słownika PWN, żadna moja. Jeśli nie rozumiem słowa to sprawdzam sobie właśnie w słowniku, a nie wymyślam co to może znaczyć według mnie.
Odurzenie, sen, euforia? Toż to opiaty!
Chyba jednak nie rozumiesz co tam było napisane.

Z tego, że nie ma jednoznacznej definicji NIE WYNIKA, że każdy ma swoją definicję. To zupełnie coś innego! Masz żelazną logikę. Bierzesz tezę i ją dostosowujesz do siebie, tylko akurat zbyt naciągnęłaś i wyszło coś innego, niż było napisane.
Ale mogę mieć chyba własne zdanie.
Jasne, że możesz, ale tu nie chodzi o zdanie, a o to, że nie rozumiesz słów. Możesz nawet mówić na podłogę "sufit" i odwrotnie. Nikt Ci tego nie zabroni. Można nawet wybrać kilka definicji tego co to sufit. Czy to będzie znaczyło, że masz rację tak mieszając pojęcia? Nie. Ludzie się jedynie zaśmieją, jak powiesz, że potykając się upadłaś na sufit. Do słowa "narkotyk" dorabiasz jakąś filozofię, więc z pozoru nie jest to aż tak śmieszne, jak z sufitem.
sqrt(666)
  • 1587 / 11 / 0
Według mnie to najbardziej obiektywne źródło informacji.

Przeczytałeś tę definicje z wikipedii? Ona podaje trzy różne znaczenia słowa narkotyków, w tym tę dotyczącą substancji nielegalnych, z którą się najmniej zgadzam. Jest to tzw. policyjna definicja narkotyku. A według tego słownika wynika, że narkotyki to głównie opiaty, benzodiazepiny itp.
Wiesz, gdy widzę takie nieścisłości, to stwierdzam, że każdy inaczej rozumie słowo "narkotyk", tak samo jak każdy inaczej rozumie słowa: "Bóg", "miłość", "prawda", "odklejenie" i wiele innych.
rchiro the best
  • 8103 / 914 / 0
Zgadzam się z Romantyczką,znacznie takich słów jak np'' miłość',''odklejenie'' czy chociażby narkotyki każdy może rozumieć je na swój własny sposób.
Lekoman :tabletki:
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
  • 562 / 29 / 0
angor animi pisze:
np. też taka, że narkotyk to każda substancja nielegalnaPierwszy raz słyszę. To też sobie wymyśliłaś na poczekaniu? Trotyl jest narkotykiem? A azbest?
Tutaj pewnie Romantyczce chodziło akurat o każdą nielegalną PSYCHOAKTYWNĄ substancję.


Wydaje mi się że poniższa definicja najtrafniej określa czym jest narkotyk.
angor animi pisze:
narkotyk «substancja działająca na system nerwowy, powodująca uspokojenie, uśmierzenie bólu, odurzenie, euforię lub sen»
Psychodeliki jak najbardziej wpisują się w tę definicję bo przecież nie zaprzeczysz Romantyczko że są w stanie spowodować euforię, a niekiedy także uspokojenie, i uśmierzenie bólu? Zgodzisz się chyba? Spełniają przecież przynajmniej jeden z wymienionych efektów więc są narkotykami.

Istnieje także definicja wedle której narkotyk to każda nielegalna substancja psychoaktywna, ale moim zdaniem ta definicja niepotrzebnie wprowadza zamieszanie i jest wręcz szkodliwa dla osób nie posiadających wystarczającej wiedzy na temat substancji psychoaktywnych. Bo np. alkohol jest legalną substancją i wielu idiotów nie uważa go za narkotyk co doprowadza ich do mylnego wniosku jakoby był on całkowicie nieszkodliwy. To samo można napisać o np. postrzeganiu dxm przez ludzi nie w temacie. Przeglądając różne fora często natrafiam na opinię że dxm nie jest prawdziwym narkotykiem bo znajduje się w leku bez recepty . I takie osoby myślą sobie że mogą jeść go wiadrami bo skoro jest legalny to "nie może być aż tak szkodliwy jak lsd przed którego spróbowaniem mam obawy bo to groźna substancja po której ludzie lądują w psychiatrykach, gdyby tak nie było kwas byłby legalny". A prowadzi to do tego że ludzie którzy w ten sposób myślą zaczynają nadużywać deksa, lądują w szpitalach bo przesadzili i potem oznajmiają na forach " jakie to gówno" bo się na nim przejechali nie wiedząc jaką moc posiada ten legalny narkotyk który znalazł zastosowanie w farmakologii.

Ta definicja narkotyków jako nielegalnych substancji jest idiotyczna bo wedle niej jadąc do kraju w której dana substancja jest legalna jeśli ją zażywasz- bierzesz narkotyk, a już dajmy na to 30 km od miejsca w którym go ćpałaś, w innym kraju przyjmując tę samą substancję nie bierzesz narkotyku.

Już nie wspominając o tym że substancje psychoaktywne w tym samym kraju raz są legalne, a raz nie np. heroina była kiedyś dostępna w aptekach jako lek na kaszel, czy to znaczy że heroina nie jest narkotykiem?
To jest niepraktyczne i wprowadza niepotrzebny zamęt.

Ludzie są zbyt głupi, są jak roboty przyjmujące bezrefleksyjnie wszystko co im się poda, oczekujące gotowych odpowiedzi i wskazówek którymi potem się kierują. Nie potrafią zrozumieć że legalność czy dostępność nie decydują o szkodliwości, wielu ludzi z nielegalnych narkotyków używa tylko marihuany i sądzi że tylko ona jest bezpieczną substancją ( co jest bzdurą bo należy pamiętać ze każdy jest inny i co jednemu pomaga dla drugiego może okazać się zgubne w skutkach) a już np. " kwas sprawi że wylądujesz w wariatkowie" - wczoraj czytałam na jednym forum podobną bzdurę. Niektóre osoby są naprawdę bardzo naiwne i wierzą świecie w to że państwo dba o "dobro" dlatego też uważają że niektóre substancje są nielegalne z powodu " wyjątkowej szkodliwości".

Gdybyś poczytała Romantyczko inne fora poza [h] to zobaczyłabyś do jak mylnych wniosków potrafi dojść wielu ludzi.
Romantyczka pisze:
Uważam też , że wokół słowa "narkotyk" jest tyle stereotypów, że lepiej używać innych określeń.
Stereotypy są dla ograniczonych ludzi. Ci którzy wierzą w idiotyzmy na temat narkotyków stanowią tą samą kategorię ludzi co tacy którzy uważają że każdy Polak to brudas i złodziej, a blondynki są głupie. Żeby im pomóc należałoby wyrwać z ich głów także pozostałe chwasty, bo ich obecność zatruwa tak czy siak inne rośliny w ich główkach. Wyrwanie jednego z nich niewiele daje ( no dobra od czegoś trzeba zacząć, więc może być to obalenie stereotypów na temat narkotyków ;-)) Niektórzy są niereformowalni i tłumaczenia, merytoryczne argumenty nic in nie dadzą, inni tylko chwilowo otumanieni - tych można uleczyć.

W wielu wypowiedziach przedkładasz euforię doznawaną po psychodelikach nad tę po stymulantach, czy depresantach pisząc że po amfetaminie czy morfinie to "tylko pusta euforia" a po psychodelikach jest ona "głębokim przeżyciem". Prowadzi to do tego że obrzydza Cię nawet słowa euforia w kontekście doświadczenia psychodelicznego i nie przyjmujesz do wiadomości że po psychodelikach także euforia występuje ( pisze to bo powiedziałaś że psychodeliki nie pasują do definicji narkotyków którą podał angor animi, a jak najbardziej pasują bo jednym z efektów jakie wywołują jest m.in euforia). To że jedni wolą tę po psychodelikach a inni po stymulantach czy opiatach jest sprawą gustu, i działania ich organizmów (człowiek odczuwający na co dzień spokój wewnętrzny, zadowolony z życia nie zachwyci się raczej działaniem morfiny, może polubi stymulanty, albo spodoba mu się benzydamina, szałwia wieszcza, a ktoś zazwyczaj niespokojny, nerwowy może zobaczy w opiatach, benzodiazepinach wybawienie).

Zrozum że euforia ( niezależnie czy po psychodelikach, stymulantach czy depresantach) nie jest czymś płytszym, mniej wartościowym. To czy dana emocja okaże się rozwijająca i wartościowa zależy przede wszystkim od podmiotu doświadczającego.

Oburzasz się że ktoś śmie dzielić ludzi na gorszych i lepszych a robisz to samo z używkami. Pamiętam jak napisałaś że ludzi nie wolno wartościować a substancje już tak. Popełniasz ten sam błąd co ludzie twierdzący że jedna cecha jest ważniejsza od drugiej np. siła od inteligencji, inteligencja od siły etc. z tą różnicą że Ty nie odmawiasz tym które stawiasz w hierarchii niżej prawa do istnienia. Widzisz to?

Żeby nie robić kompletnego offtopicu. Niezależnie od tego czy gimnazjaliści faktycznie jedzą dxm czy nie żaden rozsądnie myślący człowiek nie będzie przecież z tego powodu oceniał tej substancji jako mniej wartościowej.

z moich obserwacji internetowych ( bo w realu znam tylko jedną osobę która opuściła niedawno gimnazjum) wynika że większość gimnazjalistów próbowała dxm ale skończyło się to na kilku próbach i obwieszczeniu wszystkim "byłem głupi, jadłem to gówno, trzeba być kompletnym kretynem i desperatem bez dojścia do porządnych dragów żeby żreć taki syf, tylko głupie dzieci tak robią". Nie używają oni nawet nazwy substancji tylko leku często myląc Acodin z Thiocodinem i tak można się dowiedzieć że np. "po Thiocodinie koleżance wydawało się że porwali ją kosmici", "Acodin to nie ćpanie bo to lek, równie dobrze można naćpać się cukrem i wkręcać sobie że jest się na haju" ( to rozbawiło mnie chyba najbardziej z całego steku bzdur jakie czytałam :-D ). Ci sami ludzie piszą że np. "jak ktoś jara trawkę to nie jest ćpunem, ale jak wrzuca kwasy, mdma, grzyby to już ćpun bo to niebezpieczne narkotyki, mój kumpel po lsd wyskoczył z okna bo wydawało mu się że coś tam...", "marihuana to nie narkotyk, lubię sobie zajarać, ale lsd już bym nie próbował to słyszałem ze mocno uzależnia" - autentyczna wypowiedź usera z pewnego forum, nie wymyślam.

Jest też inna grupa ludzi widoczna również na tym forum. On z kolei uważają że nie warto zażywać nic innego poza klasycznymi psychodelikami, a ci którzy ubóstwiają i gloryfikują dekstrometorfan zapewne przerzuciliby się na coś innego gdyby tylko mieli dojście. Tak, tak, niektórym w głowach się nie mieści ze ktoś może uważać dxm za ciekawszy od klasycznych psychodelików. Ale jak coś się nie mieści to jest na to jedna rada: trzeba pchać na siłę aż się zmieści. Początkowo może boleć, ale im więcej się pcha tym umysł staje się elastyczniejszy, potem już wchodzi gładko, przyjemnie, i bezproblemowo.
Uwaga! Użytkownik skatofagi nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1587 / 11 / 0
Lostinwonderland pisze:
Psychodeliki jak najbardziej wpisują się w tę definicję bo przecież nie zaprzeczysz Romantyczko że są w stanie spowodować euforię, a niekiedy także uspokojenie, i uśmierzenie bólu? Zgodzisz się chyba? Spełniają przecież przynajmniej jeden z wymienionych efektów więc są narkotykami.
Owszem, ale tam wypisano obok siebie kilka efektów bardzo typowych dla depresantów. Nie ma nawet nic o stymulacyjnym pobudzeniu. Gdyby to była definicja i psychodelików, i stymulantów i depresantów to pisałoby: Narkotyki to substancje, które powodują którykolwiek z wymienionych niżej efektów: euforię, pobudzenie, uspokojenie, sen, zmianę postrzegania kolorów i dźwięków, wizje, empatię, zmiane sposobu myślenia.

Spotkałam się niedawno z jeszcze jedną definicją: narkotyk, to każda substancja, która wywołuje uzależnienie fizyczne.
Lostinwonderland pisze:
W wielu wypowiedziach przedkładasz euforię doznawaną po psychodelikach nad tę po stymulantach, czy depresantach pisząc że po amfetaminie czy morfinie to "tylko pusta euforia" a po psychodelikach jest ona "głębokim przeżyciem". Prowadzi to do tego że obrzydza Cię nawet słowa euforia w kontekście doświadczenia psychodelicznego i nie przyjmujesz do wiadomości że po psychodelikach także euforia występuje
Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Euforia jest dla mnie cenna. Ale ta po psychodelikach jest zdecydowanie bardziej w moim stylu niż ta po stymulantach i depresantach.
Lostinwonderland pisze:
To że jedni wolą tę po psychodelikach a inni po stymulantach czy opiatach jest sprawą gustu, i działania ich organizmów
A czy ja kiedykolwiek mówiłam, że inni muszą mieć takie samo zdanie jak ja? Temat brzmiał "najbardziej euforyczny RC", więc wymieniłam te , po których byłam najszcześliwsza, czyli: 4-ho-met, 4-ho-mipt, 2c-b. Po mefedronie, etkatynonie, czy kodeinie nie byłam, ani trochę tak radosna, ale wiem, że ktoś inny może mieć inaczej.
Lostinwonderland pisze:
Oburzasz się że ktoś śmie dzielić ludzi na gorszych i lepszych a robisz to samo z używkami.
Nie można dzielić ludzi na lepszych i gorszych, ale można dzielić na tych w moim stylu i nie w moim stylu. Jak ktoś jest nie w moim stylu, to może być wartościową osobą, którą inni bedą uwielbiać, ale ja się do nich nie zaliczam. Tak samo jest z substancjami, jedzeniem, czekoladami, meblami... wszystkim. Nigdy nie nazwałam nikogo, ani niczego "gównem". Poza tym jeśli uważam, że sok marchewkowy jest smaczniejszy i zdrowszy od hamburgerów, to nie będę ubóstwiać hamburgerów, tak samo jest z LSD i heroiną.
rchiro the best
  • 562 / 29 / 0
Romantyczka pisze:
Owszem, ale tam wypisano obok siebie kilka efektów bardzo typowych dla depresantów. Nie ma nawet nic o stymulacyjnym pobudzeniu. Gdyby to była definicja i psychodelików, i stymulantów i depresantów to pisałoby: Narkotyki to substancje, które powodują którykolwiek z wymienionych niżej efektów: euforię, pobudzenie, uspokojenie, sen, zmianę postrzegania kolorów i dźwięków, wizje, empatię, zmiane sposobu myślenia. Spotkałam się niedawno z jeszcze jedną definicją: narkotyk, to każda substancja, która wywołuje uzależnienie fizyczne.
Myślę że ta definicja jest po prostu niedokładna, i dlatego nie napisano w niej o efektach takich jak zmiana percepcji obrazu, dźwięku, zmiana sposobu myślenia, pobudzenie itd. Być może przez przypadek znalazły się w niej efekty właściwe przede wszystkim dla depresantów. Możliwe że się mylę, dlatego nie będę się upierać...
Romantyczka pisze:
Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Euforia jest dla mnie cenna. Ale ta po psychodelikach jest zdecydowanie bardziej w moim stylu niż ta po stymulantach i depresantach.
Często odnoszę wrażenie że uważasz euforię za coś płytszego, mniej wartościowego... Nie chodzi mi o to że wolisz tę po psychodelikach ( każdy lubi co innego, wiadomo) tylko że dzielisz emocje( tak mi się wydaje) na "głębsze" i "płytsze", a wartościowanie imo jest rzeczą całkowicie zbędną( to tylko moje zdanie, nic nie narzucam). Przepraszam też jeśli źle Cię zrozumiałam.
Romantyczka pisze:
A czy ja kiedykolwiek mówiłam, że inni muszą mieć takie samo zdanie jak ja? Temat brzmiał "najbardziej euforyczny RC", więc wymieniłam te , po których byłam najszcześliwsza, czyli: 4-ho-met, 4-ho-mipt, 2c-b. Po mefedronie, etkatynonie, czy kodeinie nie byłam, ani trochę tak radosna, ale wiem, że ktoś inny może mieć inaczej.
Nie chodziło mi o ten temat. Kiedyś, dosyć dawno temu napisałaś mniej więcej że nie należy prowadzić hierarchizacji ludzi, natomiast przedmiotów, używek już tak.
Uwaga! Użytkownik skatofagi nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1345 / 6 / 0
Halo!
Nieprzeczytany post autor: miumin »
Przypominam, że ten temat jest o patrzeniu na ludzi przez pryzmat brania aco, a nie o definicji narkotyku.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Bender

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  • 906 / 75 / 19
siarkofrut pisze:
ShadySharky pisze:
Oooo, mnie też wkurzają kinderćpuny. DeX jest po to aby otwierac bramy umysłu poznawać nowe rejony,wgłębić się w swoją podświadomość, a nie bo : FAZA. To zupełnie mija sie z celem.DeX powinien być wydawany po testach inteligencji, bezkitu. BTW. Mam 18 lat i seeetki tripów za sobą,a DeX ciągle mnie czymś zaskakuje :-) :-D
Kinderćpuny są przynajmniej szczere, jeśli chodzi o powody brania dexa, nie dorabiają durnych uzasadnień. Też bierzesz tylko dla fazy, tą fazą jest dla ciebie wrażenie "poszerzania świadomości" - ale, cholera jasna, człowieku, nawet interpunkcji nie opanowałeś, a to chyba łatwiejsze od "wgłębiania się w podświadomość", co? Twierdzisz, że otwierasz bramy umysłu, a nawet nie umiesz poprawnie spacji i przecinków stawiać?

Dokładnie. "Dojrzali" użytkownicy DXM-u zjeżdzają "kinderćpuny", że te lansują się jedzeniem Aco, a tak naprawdę ci "dojrzalsi" wywyższają się jeszcze bardziej tym, że nie są "kinderćpunami" i robią to samo, co sami krytykują, ale w sposób zakłamany i bardziej "wyrafinowany".

Gimnazjaliści żrą Aco, "nie-kinderćpuny" też żrą Aco - każdy po to, żeby się naćpać, ale ci pierwsi przynajmniej sobie robią to, co robią i nie pierdolą o jakichś podziałach na "lepszych" zjadzaczy Aco oraz na "gorszych", na tych, co są dzieciakami (nie wiem, co jest złego w byciu dzieckiem) i na tych, którzy stoją wyżej, nie są beznadziejnymi dzieciakami i zdążyli zrozumieć, że aby dokarmić podświadomie lub nie swoje ego, muszą jak najszybciej dorobić do swojego żarcia Aco jakąś ideologię i uzasadnienie, co by nie skończyć, jak ci gimnazjaliści, którzy są zbyt prostolinijni i szczerzy, którzy jeszcze na to nie wpadli.
Is it time for your medication, Mr. Brown?
  • 3732 / 45 / 0
Jesli przestaniecie patrzec na ta substancje przez pryzmat jego uzytkownikow i sposobu dystrybucji, uzyskasz obiektywna perspektywe i okaze sie, ze DXM to narkotyk jak kazdy inny. To znaczy, ze albo odpowiada Ci jego dzialanie, albo nie. Zastanowcie sie, czy zalezy Wam na dzialaniu, czy na opinii innych.
Zajadanie Akodinu po kryjomu ze stresem, ze nazwa Cie kindercpunem na forum dla cpunow moze skutkowac bad tripem. :D

Ja jestem oczywiscie wiernym czlonkiem Zakonu Akodinu i bede walczyla o jego dobre imie do ostatniej kropli malinowego syropu. Z Apteka od 06'. Mam 22 lata.
osobisty kawalek internetu
Bożyszcze niedojebów, biblia degeneratów.
CosmoDo pisze:
Przed zadaniem pytania skonsultuj się ze sobą"
  • 906 / 75 / 19
Dokładnie, Wawoj, właśnie o to chodzi.
Ja od początku myślałam w ten sam sposób, co Ty, ale spostrzegłam już dawno tendencję w społeczeństwie na ów temat i mnie to irytowało, że ludzie marnują czas na głupie licytowanie się, kto jest lepszy, zamiast po prostu cieszyć się stanem po omawianej substancji. :-p

O, ja też Twój rocznik.
Is it time for your medication, Mr. Brown?
ODPOWIEDZ
Posty: 185 • Strona 18 z 19
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD

W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.

[img]
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne

Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.

[img]
Operacja „Kryształ”

Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.