Rano ok 6 była dość mocna ulewa (na tyle, żeby mnie wybudzić) i poziom wody podniósł się dość znacznie (choć polać musiało w górze rzeki).
Wejście na spot było dość ekstremalne, bo po jajka w wodzie, ale dało radę (wyschły).
Trochę martwi mnie to wezbranie, bo prognoza zmieniła się dziś diametralnie i najbliższe (szczególnie 2) dni mają być deszczowe (jutro ostatni dzień upału i nadchodzi chłodniejsze powietrze).
Jeśli poziom wody faktycznie bardzo się podniesie, to za bardzo nie będę mógł się tam dostać, żeby zrobić jakieś przemeblowanie. Wybór spota był obarczony takim właśnie ryzykiem więc zagrożenie musiało w końcu się pojawić : /
Dziś zabrałem z domu 1.5 nakrętki Biohumus'a do zielonych i nakarmiłem nim mniejszego P1 x ES (zostało mi pół butelki 0.7 L, bo wlałem bardzo mało z uwagi na deszcz).
Skubany znowu zrobił mi na złość i urósł kilka cm mimo wczorajszego łamania. Zbliża się już do granicy akceptowalnej przeze mnie wysokości w tym miejscu więc jutro poszczypię go znowu (tak konkretnie).
Stara P1 x ES dostała dziś z litra wody z nawozem mineralnym na kwitnienie. Póki co ten krzak nie przysporzył mi jeszcze żadnych problemów, czy zmartwień. Jest dokładnie taki, jaki chciałem : )
Pałki robią się wyraźniejsze z każdym dniem i dojście w pierwszej połowie września jest jak najbardziej realne. Zbiór z niego szykuje się taki, że może mi potencjalnie zapewnić zapas palenia na co najmniej pół roku - o ile to ja będę się nim cieszył...
AH x DP ma po przenosinach doskonałe warunki świetlne - właściwie żadnych ograniczeń. Pluję sobie w brodę, że nie przeniosłem go tam wcześniej (czy od razu), ale przynajmniej na ostatnie 2 tygodnie (tak wstępnie zaplanowałem - jutro kupię lupę i zaczynam go badać - zastanawiam się tylko, jakie minimalne powiększenie jest potrzebne) będzie miał plażing. Krzak jutro będzie miał 60 dzień więc to już końcówka.
Mam już ostre parcie na zbiór, bo zwyczajnie nie potrafię ogarnąć nawet średniego palenia, co chwilami mocno mnie irytuje. Na to, co mam nie mogę już patrzyć - jaram pękate bongo i czuję się niemal trzeźwy. Jak dopalałem ostatnie okruszki miksu 3 kuszy, to wystarczyła mi 1/3 tej ilości, by zrobić się o niebo lepiej. Właściwie powinienem twierdzić, że aktualnie mam przerwę od palenia, bo to zdecydowanie bliżej prawdy : )
Dlaczego za każdym razem gdy oglądam topy dużego P x ES widze tam męskie jaja, powiedz, że mi się wydaje.
Ja mam mikroskopik 20x-100x i nawet na najmniejszym 20x da się poznać kolor trichomów, a 40-60x to już full wypas.
Dziś przejrzę wszystkie topy dla pewności i mam nadzieję, że to tylko złudzenie (jak patrzę na niektóre fotki, to już teraz chcę się zrywać i biec na spot)...
Byłaby cholerna szkoda, gdyby ten krzak okazał się hermą (ofermą) : (
Miał trochę stresu (przesadzanie z wora do wora i FIM + LST + supercropping), co mogło spowodować taką reakcję (jeśli dobrze pamiętam, stres może wywołać hermę z lasu).
Dziś w takim razie 2 ważne zadania - zakup lupy 30 x (widziałem takie w necie i może znajdę w jakimś z art. biurowymi) i wyjaśnienie tego krzaka.
Zastanawiam się, co zrobić, gdy znajdę jajka np tylko na 2 gałązkach - cały krzak jest do wycięcia? Byłby to mega cios dla uprawy.
Mam wrażenie, że to albo jakiś susz CBD, albo coś mocno nie poszło z tym krzakiem.
Nie chcę dzióbać AH x DP jeszcze, bo liczy się dla mnie każdy bobek.
Dziś pogoda 9 / 10. 32 C w cieniu i bezchmurne niebo do ok 14, kiedy to zaczęły pojawiać się chmury i co jakiś czas robić filtr na słońcu. To wciąż dobre warunki świetlne.
Aktualnie burza wisi w powietrzu i dostałem już alert o zjawiskach.
Od jutra małe załamanie pogody - we środę tylko 19 C i deszcz. Od czwartku poprawa i dużo lepsza prognoza, niż jeszcze wczoraj.
W taki upał każdy krzak dostał pić i jeść.
Pierwsze kroki skierowałem od razu do starego P1 x ES, by badać topy w poszukiwaniu jajek, czy bananów. Na szczęście nie znalazłem niczego niepokojącego. Jedyne kuliste formacje, to pierwsze, napuchnięte już kielichy. Reszta to pręciki i zalążki listków.
Faktycznie ten krzak ma dość nietypową strukturę kwiatów (dużo zieleni).
Przejrzałem praktycznie każdy top - tak na wszelki wypadek.
Młodsza siostra znowu mi podrosła z 5 cm więc ją trochę połamałem. Dodatkowo podwiązałem wyżej i poprawiłem LST. Staram się, by krzak nie przekroczył 50 cm wysokości i obecnie jest mniej więcej tyle.
AH x DP wyraźnie finiszuje. Niestety nigdzie nie mogłem kupić szkła powiększającego więc muszę je zamówić z neta. Zrobiłem fotki z maksymalnym zoomem - coś tam widać, ale to za mało. Z tego co widać, jeszcze nie jest gotowa na ścięcie.
Ogarnięcie wszystkiego zajęło mi z godzinę w pełnym słońcu. Lało się ze mnie na listki, ale nie myślałem wtedy o piciu. Dopiero jak skończyłem, poszedłem na rzekę celem schłodzenia się i picia (w wodzie pod kamieniem). Zapaliłem papierosa i brodziłem trochę 10 minut po wodzie oblewając się co chwila wodą.
Niestety okazało się, że picie mi odpłynęło i nie zdążyłem dobiec, by nie spadło z wodospadu... pierwszy raz od bardzo dawna poczułem, co to jest pragnienie...
Ostatnie dni dużo biegałem i grałem w kosza i byłem już mocno odwodniony. Ledwo dowlokłem się do marketu, gdzie wypiłem duszkiem 0.7 L wody gazowanej.
Jak nie ogarnę w tym tygodniu palenia, to chyba mnie szlag trafi na miejscu... Już prawie zapomniałem, jakie to uczucie.
Ochłodziło się o 10 C.
Dziś raczej nie pójdę na spot, chyba że pojawi się jakieś okno pogodowe (interia podaje, że ma
się pojawić, inne portale, że cały dzień deszcz).
Na szczęście od czwartku poprawa pogody.
Oglądałem wczoraj fotki tych topów P1 x ES chyba 100 razy i porównywałem z fotkami krzaków z zeszłego sezonu.
1 krzak, który był bardzo wczesny (może Early Skunk?) tworzył bardzo podobne pod względem struktury kwiaty. Również było dużo przylistków (choć może nie aż tak - fotki), ale nie było mi dane zebrać z niego czegokolwiek.
Dziś AH x ES ma 61 dzień życia - to chyba niemożliwe, żeby na out jakiś automat doszedł w takim czasie, tak? Mam nadzieję, że przed nią jeszcze minimum 10 dni. W ostatnich kilku dniach przybrała wyraźnie na masie (albo dostała kopa od słońca, albo tak jest zaprogramowana). Kwiaty są już dość zwarte i napompowane, ale to jeszcze nie to.
Niestety padać ma sporo i trochę się boję przelania krzaków, ale jeszcze tylko jutro i od czwartku wraca słońce.
Za to na bieganie 10 na 10. Prawie bez wiatru i słońca : )
Dzisiejsze wejście na spot było bardzo mokre z uwagi na to, że wszystkie chwasty były pełne wody po nocnym deszczu. Ale czego się nie robi dla fotorelacji...
Sprawdzałem, ile musiałby się podnieść poziom wody, by mógł zagrozić krzakom - myślę, że póki co nie ma żadnego zagrożenia. Bardziej już obawiam się pleśni, bo AH x DP jest już mocno zbita. Nie mam jednak zamiaru jej pryskać, bo zbiór jest tuż tuż.
Nie dają mi spokoju te topy starej P1 x ES. Jeszcze takich nie widziałem i trochę obawiam się, że okaże się hermą. Póki co nie widać nic, co przypominałoby jajka, ale zastanawia mnie ta zieleń w kwiatach. Za jakiś tydzień powinno już być chyba jasne, czy to 100% kobieta, czy transwestyta.
Próbowałem badać trochomy telefonem, ale 10 x powiększenie to za mało. Potrzebuję minimum 2 x tyle (a najlepiej 3), żeby widzieć dokładnie. Po fotkach, które robiłem z aparatem milimetr od kwiatka wnioskuję, że jeszcze nie pora (widać bardzo dużo przezroczystych).
W piątek planuję nakarmić ją ostatni raz i lana będzie już tylko czysta woda.
Młodsza P1 x ES ma wyraźne zalążki kwiatków więc nie powinna urosnąć już zbytnio. Dziś jeszcze ją trochę poszczypałem (nie łamałem) i zostawiam w spokoju.
Nie mogę się już doczekać, kiedy pałki AH x ES zadyndają u mnie przy oknie. Cokolwiek by się potem nie działo z krzakami, sezon w jakimś stopniu będzie udany. Ten krzaczek nie zrekompensuje mi oczywiście nakładu pracy, jaki włożyłem w uprawę, ale na pewno da satysfakcję.
Chciałbym też oczywiście zebrać oba P1 x ES - wtedy mam zapas na długo + moi znajomi popalą za darmo. Najważniejsze jednak, to nie narobić przypału. Próbowałem wcielić się dziś w rolę przypadkowego spacerowicza, który natknął się na cudzy krzak. Jeśli nie pali, to może zostawi w spokoju i będzie siedział cicho. Niestety wielu jest też takich ludzi, którzy z miejsca zadzwonią po psy, bo to przecież nielegalne.
Automata rzeczywiście masz szybkiego żeby po 60 dniach tak na outdoor wyglądał :D Pisałeś, że gość od nasionek Ci mówił, że to stara generacja automatów a one były szybsze to może dlatego. Dodając do tego spota ze słońcem od rana do wieczora i takie tego efekty że szybko doszedł. Aż się prosi żeby za rok zasiać tam coś XXL :) Oby tylko pogoda dopisywała teraz gdy powoli finiszuje, bo o pleche nietrudno, najwyżej gdy się pojawi to przyspieszy kosę o pare dni ;)
Dziś leje więc zaczynam już flush. Nastawiam się na poniedziałek z kosą - złapie jeszcze 3 dni słońca. Mam nadzieję, że 2 deszczowe dni nie zaproszą pleśni. Wczoraj była jeszcze czyściutka.
EDIT.
Dopiero przestało padać (16:00) i jest zimno - 17 C. Byłem przed południem w pobliżu spota. Poziom wody przyprawił mnie o dreszcz i obszedłem teren z 2 stron. Nie odważyłem się wejść, bo raz że wyszedłbym kompletnie mokry (padało), a dwa to musiałbym brodzić po ch*ja w rwącym potoku. Wydaje mi się, że AH x DP i młoda P1 x ES były wtedy poza zagrożeniem, a stara P1 x ES - nie mam pojęcia. Ostatnio poziom nie wzrósł aż tak więc nie było żadnego problemu. Dziś mogło być tam niezbyt kolorowo (tzn sucho).
Pocieszam się tym, że krzaki podeschną jutro od samego rana, bo ma być bezchmurne niebo. Mam nadzieję, że pleśń nie jest aż tak szybka...
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.
Alkohol wciąż na czele uzależnień w Holandii
Alkohol pozostaje najczęstszą przyczyną leczenia uzależnień w Holandii i odpowiada za 43 procent wszystkich przypadków terapii. Tak wynika z najnowszych danych krajowego systemu monitorowania problemów związanych z alkoholem i narkotykami za 2025 rok.
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot
Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.
