Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 155 • Strona 16 z 16
  • 11 / 2 / 0
Proszę, niech ktoś mi pomoże ogarnąć jak mam sobie pomóc, 4 lata szukam odpowiedzi i nawet na odwyku i w psychiatryku nie znalazłem odpowiedzi.

Witajcie. Nie jestem pewien czy to odpowiedni temat, jeśli nie to proszę o przeniesienie, myślę jednak że nazwa jest adekwatna do mojego przypadku.
Otóż jestem po odwyku. 8lat cpanie, mieszanie psychotropów typu benzo, Pragaba, ssri kiedyś, neuroleptyki i różnie się zdarzało czasem Baclo zolpi itp. + czasami do tego alko, różne myśli.
Przed odwykiem czytając neta miałem
Urojona schizofrenię, dwubiegunowe, borderline itp. Miałem swój świat.
Tam mnie trochę wyprostowali że to wzywanie po prostu moje korby od dragów, że to tylko uzależnienie.
Stwierdzone najbardziej miałem "szycie sobie w głowie" rozjebane poczucie wartości, samoocena, pewność siebie, inteowertyzm i złośliwość.
Niestety nie udało się i w ciągu ponad pol roku już z 5 razy poległem, w tym 2 loty z przypałem na szeroką skalę.
Wracaj do głównej sprawy tego
Posta więc tak:
Mam świadomość że nie mam się czego obawiać na zewnątrz, że nic mi się nie stanie, że rozmowa z napotkaną osobą to nie koniec świata... mimo to lęk jest nasilony jeszcze bardziej po osiedlu nizeli przed a liczyłem na ogarnięcie tego przede wszystkim.
Mam świadomość że stwarzam sobie mylne wrażenie na temat drugiej osoby, sytuacji, miejsca. Moja głowa potrafi wyrobić sobie opinię na temat jednej osoby po jednym spotkaniu u żyć e przekonaniu że tak bady aby później się zaskoczyć. Walczę z tym i próbuje się na tym łapać jednak za nie potrafię tego ogarnąć. Po stimach i co się okazało na Baćko jest jeszcze gorzej.
Przez te myśli potrafię właśnie po baclo wpraszać kolegów czy nie grają z moimi wrogami w gierkę itp to jest taki przykład, mimo że wiem iż to mi nie sprzyja o jest chore.
Potrafię zachowywać się normalnie a zarz mi odjebie i odpierdalam pojebane akcje w domu przy rodzinie, nie świadomie nawet raniąc bliskie osoby a później żałując.
Czepie satysfakcję kiedy kogoś wkuriwam, mszczę się cały dzień za jedną sytuację np. Mam kłopoty z empatią i współczuciem, potrafię wyrządzić krzywdę psychiczną nie zdając się co końca z tego sprawę i to tylko na trzeźwo, pod wpływem jestem odwrotności i tego czasami mi brakuje. Nie odczuwam smutku jeżeli tak to nawet się cieszę, teraz nawet pobounole
Zjazd i jakby to określić, czuję euforię kiedy utonie ćwierć łezki z jednego
Powodu dla którego żyję i chcę z ty
Walczyć, jednak nie kiedy nie czuje tego. Nie tęsknię za nikim i nie za bardzo nawet pamiętam jak to jest.
Teraz po zażyciu stimow:
Do każdej osoby z którą zacznę pisać potrafię nie świadomie się żalić, opowiadać życie, jestem wtedy przekonany że mogę tej osobie ufać. Za każdy. Razem mówię sobie przez polotem żeby tylko kurwa nie wyjść na Mesa a zawsze się tak kończy. To jest jedna z lrzycy. Mojej fobii spółecznen mimo że jestem jak szafa regularnie ćwiczę.
Pod wpływem zmieniam osobowość, nie chce kończyć, przekonuje siebie że taki mój los i tego naprawdę chcę, podejmuję decyzje które są tragiczne w skutkach finansowych i moralnych.
Jak polecę, przez 2 tyg potrafię czerpać przyjemność z oglądania seriali czy grania na PC, głównie w sumie tylko torobie, mija jakiś czas i nagle w głowie tylko żeby polecieć, agresja, nerwowość a każda błachostke, wybuchy krzyku na bliskich.
Kurwa powiem wam że podobne akcje widzę u babci alkoholiczki, napierdoli się i żyje w przekonaniu że jestem nacpany, podliczone mnie, szpieguje na fb itp.
Na szczęście długo to nie trwało, byłem zmuszony po odwyku pomieszkać u rodziny która mi dawała warunki: "siedzisz w domu i z Niki
Się nie spotykasz albo na ulicę"
Jestem świadom że nie wiele moich dolegliwości to właśnie kwestia dzieciństwa i też w Osroku pięknie mi to wyjaśnili. Teraz sobie nie wyobrażam np być naoczny albo najebany przy dziecku np. Tak samo widzę najebanych zajmujących się dziećmi to aż mnie gotuje a wiem że powodzenie że mają problem jest równoznaczne z obraza na mnie że kogoś obwiniam. Alkoholicy z reguły bronią się i nie potrafią przegadać do głowy że mają problem.

Kurwa powiedzcie mi co robić? Psychiatra i powiedzenie tego wzystkiego? Nigdy nawet na odwyku nie mówiłem takich akcji, jestem ciągle na wizerunku twardziela, po dragach jestem jak pizdeczka szukająca pomocy. Najlepsze jest to że piszę to mając kompletnie wyjebane i po prostu właśnie
Przerzuciłem się z Messengera tutaj.
Jestem pod wpływem jakiegoś cmc mmc, w ciągu 3h chyba już z 1,5g poszło z 3. Nie ekonomiczne chujostwo ale na zbicie ciśnienia lepsze niż krajówka która od nocki zamienia się w ciąg bez końca.
Tyle kurwa kasy za taki syf... tragedia ale to nie istotne.
Czy ktoś się spotkał z takimi objawami jakie u mnie występują? Jakieś pomysły jak sobie pomóc? Terapią i pisyciatra trochę bez sensu bo w oczy i tak nie mówię jak jest, z automatu, trzeźwa osobność po takim wyznaniu przez tydzień by rozkmiikala co ta osoba lekarz pomyślał i jak mnie odbiera wierząc w niektóre wersje.
Jest to mega męczące kiedy nie mam zajęcia męczę się ze sobą, teraz jestem na l4 i kurwa bo masakra. Mój tok myślenia jest taki że nie zależy mi na długości i życia, bez jakiej kolwiek używki leku nie mam kompletnie nastroju, wahania, apatia, w ośrodku byłem jedynym takim chyba przypadkiem który się wycofywał w Kaden wolnej chwili. Mam korby że ludzie mnie mają dość, siwdomosc zrytej bani nie pozwala mi myśleć że ktoś naprawdę chce się ze mną zadawać ten tok myślenia zamyka mnie na publiczną siłownię, sporty walki na które bym chciał chodzić i przede wszystkim kurwa Na jaką kolwiek znajomość w pracy. Dosłownie odkąd pracuję kilka miejscy, nikt ze mną nie gada. Kiedy ktoś próbuje to ja nie potrafie, myśli krytyczne powodują że nie wiem co odpowiedzieć, jestem zakłopotany na maksa i przez to powoduje wizerunek osoby zamkniętej na znajomości a e bani rozpacz że kurwa muszę z tym żyć i w sumie to jedna z przyczyn dlaczego zacząłem.
Pragabalina - nie pomaga
alpra - jedynie odejmuje stres, jednak społecznie dalej jestem ameba.
Ssri - esic tylko brałem, do dziś nie mam libido, nawet po stimach jak alfa ale w tym Olanzapina i perazyna dopięła swego. Odkąd zacząłem brać leki to tylko dodało to oliwy do ognia odjęło iq, emocje, empatia i takie warzywko zr mnie w nie dosłownym słowa znaczeniu.
Połączenie Baćko x pręgabalina teraz sieje u mnie spustoszenie. Daje pewność siebie której pragnę, potrafię wyjść z domu ale męczę się z brakiem zajęcia i możliwością wyjścia z ziomkami. Myślę że powodem tego właśnie jest przeterminowanie oglądania i grania co odbija się po 2tyg napadem głodów z braku przyjemności z cargo
Kolwiek oprócz siłowni.
Dajcie mi pomysł co kurwa w bani mam nie tak, czuję że miałem to w genach a cpanie pogorszyło sprawę.
  • 2647 / 42 / 0
Spróbuj nofap.
Medytację.
To pomaga dużo.
Więcej niż się moze wydawać.

To jak pozbycie się całego balastu z siebie.
Uwaga! Użytkownik ShadySharky nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 64 / 7 / 0
Mam ocd wiele lat. I ostatnio niewiem czy to psychoza czy ocd
Słyszałem o formie nerwicy natręctw w której słyszy sie obce głosy
Ja sobie zdaje sprawe że tych głosów nie ma, że to tylko mój mózg. Często są powtarzalne-i to też podobno cecha ocd
Slysze glosy, są jakby obce, wiem że one nie istnieją, nie świruje
Słyszałem o formie Ocd z tymi głosami, i mi objawy pasują
Pozatym paradoksalnie np po tramadolu (który jest SNRI, dziala serotoninowo) te głosy zanikały, i przy L tryptofanie/ inozytolu nawet też czułem czasem ulge a on też działa na serotonine
Po MDMA tez taka ulga
Prawdziwe psychozy są gdy jest problem np z nadmiarem dopaminy
A u mnie serotonina daje ulge i zmniejsza te objawy
Jednak ssri/snri próbowałem prawie wszystkich, 90% tych leków nie działała na mnie dobrze
Myślałem jedynie nad wortioksetyną (którą też kiedyś zażywałem i niby nic nie dawała, więc raczej bez sens zeby znów ją brać?? Bardzo boje sie też o libido które teraz mam dosyć dobre, niby wortioksetyna nie ma wpływu na libido, ale nadal obawiam sie)
Aripiprazol pomaga mi też, on reguluje dopamine, ale na serotonine tez ma jakis wplyw
Spotkał sie ktoś z czymś takim?
Co serotoninowego byście polecili w takim przypadku? Jakieś naturalne propozycje?
amanita Muscaria?(mam pewnie gaba-b troche zniszczone od np baklo, a amanita regeneruje chyba gaba)
Cbd(niby z aripiprazolem laczyc nie mozna….)
Cbg?
Ashwaganda???
Czuje sie już lepiej ale na abilify nadal sie czasem pojawiają te głosy i ten lęk z nimi związany, ale dużo rzadziej.
Abilify bardzo mi pomogło, ale i tak jak narazie zmniejszylo do o 70% natężenie i częstotliwość, ale nadal nie jest idealnie
Miałem depresje. Oraz lecze sie na adhd
nie używamy nazw handlowych na forum abilify - arypiprazol /Devixo
  • 11 / 1 / 0
Nie wzięłam nic z narkotyków od ośmiu lat, a mam dokładnie to samo.... jutro jadę na szkolenie z nocowaniem i napierdalam browary żeby móc zasnąć w ogóle.
  • 26 / 7 / 0
@Hashishoweeed
Skoro to piszesz, to znaczy, iż jest w Tobie jakaś empatia. Gdyby jej nie było to nie szukałbyś rad, tylko dalej jadowicie osądzał spotkanych ludzi, ranił bliskich.
Kolejna dwoistość: prowadzisz dwa życia, gdzie jedno jest łatwe - naćpany, przed kompem, a potem wkurwiasz się, że czas na powrót do normalnego życia.
Dalej: z jednej strony masz wyjebane w ludzi, z drugiej - cierpisz z powodu problemu z interakcją z nimi i z wykluczenia.

Stworzyłeś maskę/maski, które nie grają z twoim prawdziwym ja, którego może nawet nie znasz. Z opisu wyłania się klasyczny narcyz - potrzeba atencji, ustawianie
wszystkich dookoła.

Żadne leki Ci nie pomogą. Może jedyne trochę przypudrują sytuację. Jedynie terapia, która podobno nie wchodzi w grę; więc zostaje autoterapia. Ale do tego to trzeba by się zaprzeć, odstawić wszystko, poczytać trochę literatury i POZNAĆ siebie. Tak, jak pisał kolega wyżej - medytacja jest dobrym pomysłem.
Sam się doprowadziłeś do tego stanu, więc bez własnej motywacji nie wyjdziesz z niego.
Zastanów się, czy jest Ci obojętne, co się z Tobą stanie? Jeżeli tak, to nie użalaj się, kurwa, na hajpie, bo to tylko kolejna próba zdobycia atencji.

P.s. mówisz, że zgrywasz twardziela. Jak chcesz przestać zgrywać, a stać się nim, to zacznij mówić o własnych słabościach, najlepiej ogarniętemu terapeucie.

scalono /Devixo

@PowaznyRozwazny3322

Spróbuj wyłapać w jakich sytuacjach pojawiają się te głosy. Może złapiesz kontext.
Każdy człowiek ma swój wewnętrzny głos - podświadomość w taki sposób wyraża emocje/stany/potrzeby, tylko przez to, że zazwyczaj jest to spójne z daną osobą, to nie odbiera się tego głosu jako czegoś osobnego, tylko po prostu jako siebie.
Jak zrozumiesz, co w taki sposób wyrażasz, to już samo to będzie ulgą, bo zawsze niepewność potęguje strach.
Obawiam się, iż taki głos może się przebijać przez wszystkie substancje. Ja miałem tak samo- brałem 600 mg kwety i nie było wielkiej różnicy, a dopiero jak nakurwiałem tramal czy właśnie MDMA to wtedy to ustępowało, było cacy. Moja teoria jest taka, iż tu nie chodzi o to, czy substancja wpływa na serotoninę czy np. receptory opioidowe, a o to, że ten stan powoduje, że problem, który próbuje przekazać mózg jest wyciszony na moment. Że jest to przerwa od życia pełnego cierpienia, od codziennych frustracji i lęku.
Może to coś mentalnego, a może fizycznego?, i organizm próbuje Ci coś przekazać. Kandydoza może powodować takie objawy, toksoplazmoza, nawet neuroborelioza.
nie pisz posta pod postem. używaj opcji edytuj /Devixo
ODPOWIEDZ
Posty: 155 • Strona 16 z 16
Newsy
[img]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci

Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.

[img]
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.