Zwykli użytkownicy nie mogą zakładać wątków na tym forum.
Jeśli chcesz zamieścić tu FAQ, HOWTO, albo kompendium swojego autorstwa – zamieść je w dziale >Psychofarmakologia<, a na początku posta dopisz, że chcesz by wątek był w Kompendiach.
Z tego co czytam ty jestes tym debilem, co wlasnie przeczytal co i jak, jednak polaczyl ssri z deksem i dostal tego ZS.
Brawa "smieciu".
Dekstrometorfan sam w sobie jest już zajebiście silnym ssri!
fiziumiziu pisze:welna o czym ty wogole piszesz? :nuts:dxm to nie ssri. baranieDekstrometorfan sam w sobie jest już zajebiście silnym ssri!
objawy mi pasuja idealnie dodam ze nie spotkalem sie z zadna osoba z tymi samymi objawami ktore wystepuja u mnie
Już połączenie paroksetyny z mirzatenem grozi zespołem serotoninowym, a dodanie Tramalu tym bardziej. Z substancji psychoaktywnych możesz sobie zaserwować melisę.
PS I skasuj lepiej linka do swojego bloga, bo Ci ćpuny żyć nie dadzą.
...bardzo dobry wątek i jednocześnie przestroga dla ludzi, którzy lubią wpieprzać chemię...ZS doświadczyłam na sobie kiedy do benzynek dodałam tramal włącznie z alkoholem...jedno pociągnęło za sobą drugie, kiedy ładujesz tego typu piguły w swój organizm pojawia się chęć na więcej i więcej bo nastrój automatycznie wzrasta wręcz do euforii czujesz się niezniszczalny, niestety skutki tego są tragiczne...ja po mojej magicznej mieszance dostałam zapaści i o mały włos nie wylądowałam w szpitalu, dzień następny to sztywność mięśni, ściskoszczęk, stany lękowe, masakra więc ludzie proszę Was uważajcie co z czym łączycie bo może skończyć się fatalnie...
paroksetyna 40 mg dziennie od ok. 4 lat. Jest super, kupę rzeczy sobie wywalczyłem przez ostatnie lata na tych pigułkach, ogólnie nowe życie (miałem podobno depresje od dziecka, stany lękowe czasem itp.. lekarz się dziwił, że i tak cały czas radziłem sobie tak dobrze bez tego).
W tej chwili mam bardzo dobry humor, czuje się wiecie.. wojownik, wszystko się da załatwić itp.
No i alko. Kiedyś - wesoło, za dużo - spanie, rzyganie i mega kac. Ilości duże, 10 piwek, 0.7.. no zależy jak długo.
alko dziś jest zupełnie inne, w większych ilościach wpływa niestety dość nieprzyjemnie, hmm.. miałem niestety okazję parę razy wkręcić w dość nieprzyjemną bestię i hmm.. szkoda gadać, ważne, że się nic nie stało o dziwo (więcej szczegółów na priv).
Co więcej nie ma kaca a nad ranem niekiedy nawet całkiem fajna euforia, która trwa do zjedzenia śniadania..
No to alko załatwione, jest jak jest..
Palenie - tutaj standard, w mniejszych ilościach dobrego palenia nawet 2-3 buszki wystarcza na bardzo fajny, taki lajtowy mega klimat. Wszystko jest po prostu ciut bardziej fajne i cieszy, ale nie ma zmuły.
W wiekszych ilościach - tak jak bez SSRI.
Kwasy - nie brałem przed SSRI, a po również tylko raz. Przygotowałem się na podróż życia.. i sam nie wiem..
To było coś.. hmm.. w zasadzie to się kwalifikuje na trip raporta, ale w skrócie:
Mega dobre.. ale takie.. lekkie. Moja głowa ogarniała wszystko. Z radości płakałem i smuciłem się nawzajem, że ta faza się skończy, a ja mam jeszcze tyle do zrobienia. Obrazy impresjonistów - stałem się koneserem sztuki. Żyły te obrazy, znów płakałem ze szczęścia. Zapisałem pełno kartek z różnymi pomysłami, cytatami. Przedmioty zmieniały kształt, a kiedy wpatrywałem się w nie dłużej - np: w głupią butelkę plastikową to ona stawała się dziełem sztuki, ona również żyła.. sciany, wzory na posadzce.. mogły pokazywać wszystko. I do tego to wspaniałe poczucie realności tego draga.
Kumpel do mnie - słabego kwasa miałes. Może. Ale był mega fajny.. z tym, że trochę się przygotowywałem na jego wzięcie i nie bałem się..
Ok, DMX.. akodin.. lol, kupilem raz, zjadłem 40 tabów /80kg, zadziałało, ale co najwyżej lekko psychodelicznie. Lekko. Taka ilość prochów za taką slabą jazdę ? NIe polecam.
koka - standard, zawsze dobre, tutaj nie ma o czym gadac.
Ogolnie to staram sie nie bawic w SSRI, no ale czasem jest ochota. Wszystko dziala chyba ciut inaczej.. Ok, ale dosc tych bzdur.. ten weekend to bylo cos.. nienazwanego. Brzydkiego. Odrazajacego.. ale jednoczesnie hmm.. chyba moje najbardziej ciekawe doswiadczenie.. glupie, strasznie glupie. Opisze to moze kiedys, bo sam do teraz nie wierze w to wszystko.. W wielkim skrocie weekend od czwartku, mialo byc przyjemnie lajtowo, piwka, wodka, baka, jakies scierwo do nosa.. pewnie bylo by ok, gdyby nie to, ze przestalem jesc i spac przez 3 dni. Duzo standardowych srodkow.. i chyba za dlugo. Ocknalem sie chyba w sobote, keczup na scianie, jakies pizze, pety rozjebane po calym pokoju, odpalone i zostawione.. porozlewane piwo.. syf i obrzydzenie. Ale nie to bylo najgorsze. Najgorszy byl smrod. Moj wlasny hmm... pot ? Nie, to nie byl pot. To byl smrod.. no nie z tej ziemi. Nie bylo od tego mokro, ale hmm.. wszystko w czym chodzilem i spalem - syfilo.. czyms organicznym, gorszym od najgorszego kału.. smród zgniłego ciała ? nie możliwe, ale to było mega oblesne, a dużo oblechy w życiu widziałem... wypociłem jakies zło.. Brr, no i ogolny nieogar, paranoje.. ale najgorszy byl ten smrod.. co to bylo ? Pełno prania zrobiłem, bo to było tak mega kurewsko śmierdzace, że.. takich rzeczy nie ma. Niedziela to permanentny bad trip, zadnych depresantow juz, no to przyjalem dzielnie ten caly koszmar. Slyszalem chrapanie siebie samego sprzed.. kilku dni ? Jakies głosowe hmm.. przesłuchy.. wplątane w muzykę.. psychodeliczne myślenie.. ale ogólnie wracałem powoli do normalności. Jeszcze mógłbym o tym pisać, ale nie mam ochoty w tej chwili. Nie wiem, czy miałem zespół setotoninowy.. pewnie najgorsze przespałem.. pamiętam jak przez mgłe swoje szalenstwa, walkę ze ścianą, wybuchy smiechu, gowniane, ale na szczescie w miare bezpieczne akcje.. ogolnie syf, jeszcze nie wiem co o tym wszystkim myslec.. poki co, jeden wielki.. hmm.. koszmar.. nie chcial bym tego ponownie, ale jednoczesnie nie do konca zaluje.. cos sobie uswiadomilem.. chyba.. jeszcze nie pora na wnioski.. ;]
Ale, co oznaczał ten smród ? Czego mój organizm się tak mocno pozbywał.. To nie był zwykły pot, nie było to nawet jakoś specjalnie mokre.. ale smierdzialo gorzej niz wszystko co do tej pory czulem, widzialem.. Moze to cos znaczy.. moze oczyscilem sie z czegos nieznanego ? Hmm....
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Logika Valium, a nie LSD: narkotyki, artyści, mieszczaństwo i codzienność do znieczulenia [WYWIAD]
Mąż polskiej noblistki myślał, że "popadł w szaleństwo". Badania nad psychodelikami w PRL
Dolnośląscy policjanci i największe uderzenie w przestępczość narkotykową w historii UE
Ponad 9,3 tony zabezpieczonych narkotyków, 1000 ton prekursorów chemicznych, dziesiątki zlikwidowanych laboratoriów i ponad 85 zatrzymanych osób w wielu krajach Europy – to bilans największej w historii Unii Europejskiej operacji wymierzonej w produkcję i dystrybucję narkotyków syntetycznych. Sprawę zapoczątkowali i od 2022 roku prowadzili funkcjonariusze Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową KWP we Wrocławiu wraz z prokuratorem Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.
Długie trzymanie dymu z marihuany – czy zwiększa fazę? Fakty o wchłanianiu THC
To widok znany z każdego filmu o stonerach i wielu imprez. Ktoś bierze potężnego bucha z bonga lub jointa. Zaciska usta, robi się czerwony na twarzy. Wierzy, że trzymanie dymu w płucach sprawi, że marihuana zadziała mocniej.
Sprawa biznesu „Króla dopalaczy”. Na ławie oskarżonych 13 osób
Biznes „Króla dopalaczy” znów na łódzkiej wokandzie. Tym razem chodzi o sprzedaż w internecie.
