Dekstrometorfan - nazwy generyczne: Acodin, Tussidex.
Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
Zablokowany
Posty: 168 • Strona 15 z 17
  • 638 / 10 / 0
E tam, są bardzo dużo warte. Są tak konkretne jak stal i beton. Kraty i mury więzienia.
  • 59 / / 0
Dzięki takim przemyśleniom, możemy poznać sens istnienia i stać się lepszymi duchowo. Ziemia to tylko epizod, życie tu nie jest doskonałe, a mózg stwarza duże ograniczenia myślowe. Kto brał dex to wie, jak bardzo mózg ogranicza myślenie. Myślę, że te ograniczenia, nie są przypadkowe i Stwórca celowo je założył. Uważam podobnie jak Nagniot, że życie to tylko nauka, być może dopiero przedszkole. Można powiedzieć, że to tylko wybujała fantazja wariata, ale skąd te wizje się biorą, skoro nigdy w życiu ich się nie przeżywało. Z reguły tworzymy na podstawie doświadczenia życiowego. A tymczasem zapierdalamy sobie porządną dawę dexa i odczuwamy wizje śmierci, no skąd to, skoro nigdy nie umieraliśmy.
"Bądźmy dla siebie dobrzy, a świat będzie lepszy"
  • 2235 / 8 / 0
Grass2 pisze:
Dzięki takim przemyśleniom, możemy poznać sens istnienia i stać się lepszymi duchowo.
Niezupełnie. Dobrze coś poznać, to znać bez konieczności formowania myśli o tym - doświadczać bezpośrednio. Rozkminić temat można na setki sposobów, dojść do mnogich sprzeczności. Najgorsze, gdy mylimy poznanie z treściami rozumu. Treści odbijają tylko doświadczenia. Rolą myśli nie jest przybliżyć do poznania, a stanąć między nim a poznającym. Wielu odrzuca, że "to tylko myśl", nadaje treści rozumowania status prawdy. Nic, co staje się treścią(odbiciem) nie jest już prawdą(źródłem).

Tym sposobem, ulegając myśleniu dochodzimy do takiego obrzydlistwa:
Ziemia to tylko epizod, życie tu nie jest doskonałe, a mózg stwarza duże ograniczenia myślowe. Kto brał dex to wie, jak bardzo mózg ogranicza myślenie. Myślę, że te ograniczenia, nie są przypadkowe i Stwórca celowo je założył. Uważam podobnie jak Nagniot, że życie to tylko nauka, być może dopiero przedszkole. Można powiedzieć, że to tylko wybujała fantazja wariata, ale skąd te wizje się biorą, skoro nigdy w życiu ich się nie przeżywało. Z reguły tworzymy na podstawie doświadczenia życiowego. A tymczasem zapierdalamy sobie porządną dawę dexa i odczuwamy wizje śmierci, no skąd to, skoro nigdy nie umieraliśmy.
Jesne, epizod, można go olać, jeszcze X wcieleń przed Tobą. Gdzie odpowiedzialność za doczesne? Oczywiście, mózg wyznacza ograniczenia. Gdzie zaangażowanie we właściwe z niego korzystania? Potwierdzam, życie to tylko nauka. Ale co z tym, że nic ponad naukę już nie ma? To tylkon życie? Oczywiście, wizje śmierci są od aniołków. Przecież nie ma znaczenia, że zawsze boimy się śmierci, której wyobrażenia już nosimy w głowie?

Te rozkminy, od cudownych naukowych teorii opisujące zgodnie z intuicyjnymi regułami obiektywne zawarte w subiektywnym, po ezoteryczne pitu-pitu to tylko nieustające kręcenie się wokół rzeczywistego centrum. Nieustająca gonitwa bez początku i końca za odnalezieniem owego środka nigdy nie przyniesie oczekiwanego rezultatu. Dopóki orbitujesz, nie możesz wylądować. To proste.

Popatrzeć na coś, na cokolwiek i zobaczyć, poczuć TO bez potrzeby obierania doświadczenia z kolejnych warstw abstrakcji na potrzeby głodnych myśli, znaczy tyle co odzyskać utracony Eden, odzyskać władzę nad rakowatym tworem trzymającym nas w uścisku iluzji. Znaczy tyle, co ujrzeć autentyczne Wszystko.

Jest to cudowne doświadczenie. Cisza wibruje gromem, ciemność zmusza do zmróżenia oczu. Porażająca cudowność Obecności, sam fakt istnienia stanowi rzeczywistość, a jego poznanie nie wymaga myślenia, przeciwnie - myśl izoluje od niego. To właśnie niewysłowiony cud, że Jest(nieważne co i kto, ale Jest) wyciska łzy w psychodelicznym doświadczeniu. Odlot z czasem już tego nie daje, ponieważ nachalny rozum i tutaj wkracza, czuje się coraz swobodniej, na koniec zamyka na transcendencje. Ale niewiele wysiłku trzeba, aby zaznać tego w czystej trzeźwości. Naprawde, niewiele. My, panowie naszych umysłów, musimy złożyć w ofierze same umysły, pogodzić, doświadczenie "nie ma znaczenia", gdy umysł podpowie "maa!", doświadczenie "prawda poza słowami" z podpowiedzią "ja mówię co prawdziwe". Krok po kroku, poprzez obserwację samych siebie, odkrywamy co umysł, a co Pełnia. Stopniowo wyswobadzamy się z więzienia, przejmujemy kontrolę nad niewidzialnym oprawcą.

Nagniot-stajl chyba się załączył.
Uwaga! Użytkownik ..::Abli::.. jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 31 / / 0
Zgrabnie o TYM piszesz, wiesz co jest grane ;) Wiadomo że nasze umysły to nie jesteśmy my, tzn. tym też jesteśmy, ale raczej mi chodzi o świadka, o tego który wie. Ludzie od zarania dziejów zadają sobie pytanie kim jestem. Ale w sumie to nie jest istotne kim jesteśmy, to nie ma znaczenia, i właśnie nasuwa się pytanie co tak naprawdę ma znaczenie jak nie to?
  • 1587 / 11 / 0
Ale przecież Nagniot doświadczył wielu mistycznych przeżyć i teraz ubiera w słowa to, co mu zostało w głowie.

Abli, czepiasz się ;) Jak się dokładniej nad tym zastanowisz, to znajdziesz coś dla siebie.

Ja mogę tę samą wypowiedź zinterpretować tak, by Tobie bardziej przypadła do gustu, odwołując się także do innych wypowiedzi Nagniota:
1. Życie nie jest nic nie znaczącym epizodem. Jak zmarnujemy szansę, będziemy szkodzić innym to wtedy nasze następne wcielenie będzie nieprzyjemne. Nagniot o tym pisze przez 90 % postów, a Ty mówisz, że on uwalnia od odpowiedzialności za doczesność. Lubisz się czepiać.
2. Zaangażowanie jest. Nagniot medytuje.

Abli, Ty też cały czas rozkminiasz swoje doświadczenie, ale na inny sposób. Wcielasz się w rolę odrealnionego ( wg mnie to słowo jest pozytywne) filozofa, a Nagniot w rolę dobrego tatusia, który uczy nas o Aniołkach. Ale to tylko forma. A forma powstała dla zabawy, aby było bardziej różnorodnie.

Uważasz, że mistycznego doświadczenia nie da się opisać. Skoro tak, to nie potrafisz poznać, kto je przeżył, a kto nie, bo nikt nie potrafi odpowiednio ubrać słów.
rchiro the best
  • 59 / / 0
..::Abli::.. pisze:
Dobrze coś poznać, to znać bez konieczności formowania myśli o tym - doświadczać bezpośrednio.
Czyli tak, nie brałem nigdy heroiny, ale ciekawi mnie sposób działania na organizm. Nie ma sensu, żebym pogadał z heroinistami i poznał dobre, i złe strony, ewentualnie przemyślał, czy chcę wziąć. Powinienem doświadczyć bezpośrednio, czyli zajebać w żyłę.
Nie wszystko należy doświadczać bezpośrednio, jak dla mnie wystarczą wasze próby, eksperymenty. To wolę przeanalizować, żeby nie popełniać błędów. A mimo to lubię sobie zajebać mega jazdę i wyjść z niej w jednym kawałku.
Filozofia życia jest dość skomplikowaną kwestią. Poznanie jej wydaje się niemożliwe, ale można próbować. Życie daje możliwość rozwoju duchowego i to jak wspomniałeś niekoniecznie w sposób chemiczny. Ograniczenie o którym wspmniałem jest czysto językowe. Bardzo ciężko się pisze o przemyśleniach i to jeszcze, żeby dotarły do masy ludzi. Mi np. ciężko zrozumnieć Twój post, bo jest za bardzo rozwlekły dużo masła maślanego ;-)
..::Abli::.. pisze:
Jesne, epizod, można go olać, jeszcze X wcieleń przed Tobą.
To że epizod nie znaczy, że trzeba go olać. Czy jeszcze x wcieleń przede mną, dowiem się po śmierci, kiedy moja świeczka dopali się.(metafora)
"Bądźmy dla siebie dobrzy, a świat będzie lepszy"
  • 2235 / 8 / 0
I oczywiście
Dalej stali i gadali o zapachu róż
Choć rosły one pare kroków, tuż.
Nagniot o tym pisze przez 90 % postów, a Ty mówisz, że on uwalnia od odpowiedzialności za doczesność. Lubisz się czepiać.
Szczerze nie wiem co pisze Nagniot, zwyczajnie go nie czytam. Przeczytałem za to post Grass'a, nawiązujący do mojego wcześniejszego nawoływania do porzucenia przemyśleń w jakie wjebał się Nagniot.

To, że można popatrzeć na opłakane skutki ulegania heroinie, porozmawiać ze sprzedawczykami woli, nijak nie przybliża do doznania będącego ich udziałem. Metafora niezła.

Grass, przestań rozumieć, co mam na myśli, pisząc o bezpośrednim doświadczaniu, bo nijak Ci to nie wychodzi. Nie każe Ci zostawać kurwą, aby doświadczyć bycia kurwą. Skręciłeś w jakąś inną ulicę. Wy tu mówicie o przemyśleniach jako sposobie poznania duchowej rzeczywistości. Zrozumcie - teorie o reinkarnacjach, opiekunach, energiach, gęstościach, karmach - to mity, tak mają się do Ducha, jak opis Edenu do historycznej przeszłości. Mity podtrzymuje "duchowy plebs", rzesze potrzebują mitów, pielęgnują je, nie godzą się jednak wyjrzeć poza nie, przyznać, że to o czym jest mit mitem nie jest, jest poza nim. Trochę tak jakby rozumieć, że talenty z przypowieści o synu marnotrawnym to autentyczne złoto uformowane z autentycznej materii.

Jakie to ma znaczenie, że samobójca być może zagrabia sobie zjebane życie, powtórkę z rozrywki? Nagniot napomina najpierw, że jak ktoś ma być martwy to i tak będzie o ustalonej godzinie, następnie wpada na pomysł, że jednak wpływ na jego stan o ustalonej godzinie ma podejście delikwenta. To jest bez znaczenia: możesz się zabić i okaże się, że czeka Cię wspaniała nagroda, życie stanowiło tylko test, na ile dasz się nabrać jego prawdziwości, wygrywają Ci co w dupie je mają - można tak rozkminić? Można. Trzyma się kupy? Trzyma. Można pomyśleć też, że zabicie się skutkuje straszliwymi konsenkwencjami - oto dostałeś wachlarz możliwości, wszystkie w zasięgu podjęcia decyzji, niestety za skorzystanie z tej jednej będziesz miał przesrane - to był test... Można? Można. Która wersja prawdziwa? Ani jedna ani druga, bo rzeczywistość to święta niewiadoma, z niewiadomej rodzi się wszelka interpretacja, w niewiadomej o fundamentalnym charakterze istnieją wszelkie możliwości. Nie ma znaczenia jakie są konsenkwencje samobójstwa, ponieważ konsenkwencje są niewiadome. Jak są komuś wiadome to pozostaje współczuć.

W jakim stopniu Jezus jest samobójcą, skoro świadomie zmierza ścieżką życia w stronę pewnej śmierci? Nagniot, nanieś szybko poprawkę w teorii, że jednak konsenkwencje samobójstwa zależne bywaqją od intencji.

Muszę zaprzestać czepialstwa, masz Chaotko racje, nie wiesz nawet jak bardzo.
Uwaga! Użytkownik ..::Abli::.. jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1587 / 11 / 0
Ale gdybyśmy wyszli z założenia, że wszystko jest niewiadome i nie ma sensu rozkminiać, to w ogóle musielibyśmy przestać rozmawiać.
rchiro the best
  • 59 / / 0
..::Abli::..
Punkt patrzenia zależy od punktu leżenia. I Twój sposób patrzenia na świat jest równie istotny, jak i Nagniota. Widzisz Ty masz swój sposób patrzenia, ja mam swój, co nie oznacza, że zamknę się na inne możliwości. Faktem jest, że nie wiadomo, do końca, jaki jest cel tego wszystkiego, bo jest to niematerialne i niemożliwe do udowodnienia. Całość odbywa się w sferze duchowej. Rozmowa powinna być i wymiana koncepcji, kto wie może odkryjemy coś nieznanego, a może będzie to tylko zwykły narkotyczny bełkot.
Mam straszny chaos w głowie, dlatego cięzko mi się wypowadać. Zwłaszcza na nocce w robocie :-)
"Bądźmy dla siebie dobrzy, a świat będzie lepszy"
  • 757 / 31 / 0
Ktos mi kiedys powiedzial, ze karma sie obraca glownie wokol jednego istnienia (w sensie zeby jak najmniej dlugow wychodzilo ponad dana egzystencje) no i ja tak mysle, ze jaki jest sens karania kogokolwiek, kto swiadomie podjal decyzje o samobojstwie? Przeciez taki czlowiek musi miec istne pieklo w glowie.
Uwaga! Użytkownik blueberry jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
Zablokowany
Posty: 168 • Strona 15 z 17
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Nastolatki po konopiach wolniej rozwijają pamięć. Wyniki z kohorty ABCD

Amerykańscy badacze śledzili ponad jedenaście tysięcy dzieci od dziewiątego roku życia aż do siedemnastego. Ci, którzy w międzyczasie zaczęli używać konopi, wolniej rozwijali pamięć, uwagę i szybkość przetwarzania. Różnice narastały z czasem, ale badanie nie dowodzi związku przyczynowego.

[img]
Marihuana w Norwegii — odrzucona reforma i to, co zrobiły sądy

Norwegia odrzuciła dekryminalizację w parlamencie, a rok później jej Sąd Najwyższy w praktyce złagodził karanie za posiadanie na własny użytek. To rzadki przypadek, w którym sądy poszły dalej niż ustawodawca.

[img]
Polacy stworzyli olbrzymią bazę danych oddziaływania leków psychotropowych na EEG

Leki psychotropowe od dekad stanowią podstawę leczenia zaburzeń psychicznych, jednak sposób, w jaki dokładnie wpływają na aktywność elektryczną mózgu, nigdy wcześniej nie został zbadany na tak dużą skalę. Zespół naukowców przeanalizował ponad 24 tysiące zapisów EEG pochodzących z dwóch warszawskich szpitali psychiatrycznych. Wyniki tej pracy, opublikowane w czasopiśmie eBioMedicine, tworzą największy jak dotąd atlas neurofizjologicznych „podpisów" głównych klas leków psychotropowych.