Możesz podać jakieś linki do sposobów na tą prokrastynację? Organizacja typy wypisywanie questów próbowałem już lata temu. Wegetuję już zbyt długo. Są jakieś materiały w języku polskim, bo z angielskim u mnie tak średnio?
Juz mi sie niechce zarzerać wagonami bananów i asparginów :P
Tyler Durden pisze:
Przecież pisaliśmy wcześniej (ja i inni prokrastynatorzy), że nawet silniejsze stymulanty nie dają rady. Możesz sobie załatwić nawet kokainę i będziesz sprzątał pokój lub czytał książki, ale możesz nadal nie mieć motywacji do tego, co naprawdę musisz zrobić.
Niestety jak dotąd nie udało mi się z niej wyleczyć i wele rzeczy nadal zaprzepaszczam :(
Askero pisze: Nie jestem jakimś alkoholikiem z wielkim stażem ale przez ostatnie dwa lata (do tego sylwestra) waliłem dośc mocno i wiem jak to niszczy wszystko co jesteś w stanie zbudować suplementami, dietą, lekami itp. Najlepsze jest to, że alkohol nie jest wgl potrzebny do życia i to jedna z najbardziej zawężających horyzonty używek. Tylko przy odstawianiu przez miesiąc, dwa go cholernie brakuję, jednak po czasie widzisz ten cały syf jaki robił i odzyskujesz siły.
scalone - JohnyHa
Staram się jeść dużo warzyw, umiarkowanie owoców (uzupełniająco stosuję jako suplementację naturalne ekstrakty roślinne, magnez (cytrynian), zincas - na noc, a z rana na czczo spirulina). Dodatkowo wrzucam w to antyoksydanty. Za jakiś czas przymierzam się do noopep'tu. Wiadomo podstawa dla pracy mózgu to aminokwasy - więc mięsko w diecie też jest.
Ruch umiarkowany, teraz zwiększyłem częstotliwość (bieganie, piłka, rower) bo miałem "zastój biurkowy" i trochę się zrobił ze mnie tv potato.
Jeżeli chodzi o środki to stosowałem swojego czasu ALC (na pamięć nie działało w ogóle, na koncentrację również, a stosowałem różne konfiguracje), po którym źle się czułem (złe samopoczucie, nerwowość etc). L tyrozynę - i acetylo l tyrozynę też stosowałem, ale obecnie przy antydepresantach w ogóle nie działa (acetylo l tyrozyna w ciągu 2 pierwszych godzin działała pobudzająco, a później dochodził lekki niepokój). Pojawiła się też lecytyna nieutleniona i też przy dawkach powyżej 6 g dawała znakomite efekty - myślę, że bardziej inozytol - teraz również działanie słabe. Łączyłem też z piracetamem bo bez lecytyny pojawiał się ból głowy. Sam piracetam też wywoływał senność - wrzucałem w do kawę. Była krótko selegilina (jako mao-b), ale totalnie nie działała no chyba, tyle, że czułem się lekko wyobcowany (zlękniony), odrealniony i miałem krótki problem z zaśnięciem. Przy gotu cola - prze-okrutna senność. Sama bakopa monniera - super - tak jak to jest opisane - działała pobudzająco i energetyzująco, działa na receptory cholinergiczne. Ale teraz odstawiłem, bo też nie działa (subiektywnie). Między czasie pojawiły się adaptogeny (testowane osobno i kumulatywnie). Ale jakiś zadowalających efektów nie było, tylko różaniec górski zasługuje na uwagę.
alkohol - rzadko. Czasami jak jest jakaś ważne impreza - piwo. Rzuciłem papierosy, ale właśnie sęk w tym, że co jakiś czas wracam do palenia po 3;5;8 miesiącach wtedy kiedy pojawia się jakiś dead line (zwiększa się motywacja, lekko niweluje senność, a prokrastynacja też poniekąd odchodzi w zapomnienie, znika też to "przymulenie" jakby "odrealnienie"). Macie pomysł dlaczego?
Jakieś sugestie?
Spinasz dupe i jedziesz. Nie ma czegoś takiego że nie mozesz czegoś zrobić. Też znam ten problem i przeważnie zostawiam wszystko na ostatnią chwilę. Jednak niczego nei zawalam bo wiem że i tak trzeba to ogarnąć. Mnie najbardziej motywuje brak czasu. Branie jakiegoś chujstwa to tylko rozwiązanie doraźne a i tak wszystko zależy od Ciebie i Twojego podejścia.
Żyjemy w czasach gdzie każdy sobie szuka drogi na skróty a na chorobę najłatwiej wszystko spierdolić. Możesz kupić pół apteki ale samo się nic nie zrobi, bo to tak nei działa, 90% to Twoje nastawienie resztę możesz sobie "dorzucić".
Myślisz że wole siąść do książek jak mam do wyboru pójście na browara czy pojeżdzenie na rowerku? Ni chuja, mnie też to boli ale życie to nie tylko przyjemności. Na wszystko jest czas.
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne
Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.