Polepszanie samopoczucia i funkcjonowania za pomocą substancji nie będących narkotykami. Suplementy, witaminy, nootropy; regeneracja receptorów i neuronów; dieta i trening.
Zablokowany
Posty: 4410 • Strona 129 z 441
  • 992 / 17 / 0
Tyler w pełni zgadzam się z Tobą w kwesti leków SSRI, próbowałem chyba kurwa wszystkich. Które działają? Trójcykliki! Lub SNRI! Tylko trójcykliki mogą wywołać skurwiałe skutki uboczne, u mnie powodowały okropne zatrzymywanie moczu, w sumie do dziś sikam na siedząco. I trudno mi pasuje. Wiem, że inhibitory MAO pięknie działają i jak mówisz są uniwersalne. Jednak cpanko na nich musi być jeszcze bardziej skomplikowane niż na SNRI które biore. U mnie od zawsze brakowało noradrenaliny oraz hormonów tarczycy, dopiero po ich uzupełnieniu zacząłem "żyć". Fakt nie łączymy ćpania z lekami, ale jak się dba się o siebie to można bez szkody. Tylko jest to trudniejsze. I naprawdę jak żrecie SSRI to zmieńcie je na coś innego... Co prawda moja ukochana wenlafaksyna da mi przy odstawianiu niezłe piekło ale przeżyje. Odpowiednia suplementacja, aktywne życie, miłość. I się żyje! NIedługo znowu dołączam do diety noopept, ponieważ stabilizuje nastrój oraz uspokaja w bardzo dobry sposób, w taki, że można się na nich uczyć, pracować, robić wszystko z lepszą wydajnością. Do tego dojdzie zapas etylofenidatu (mam nadzieje, że wreszczie to będzie sort umysłowy bez tego rozjebania fizycznego! [mimo dobrego poziomu minerałów dawało mi straszny niepokój]). Przez długi czas nawalałem kodeine, kochałem to ciepełko na wejściu. Dzięki Johnemu znalazłem ciekawą pierdółkę która na początku działania daje coś na wzór wejścia kody (bez euforii samo ciepełko ale mi to wystarcza) pieprz cayenne! Dwie kopczaste łychy z kieliszkiem oleju lnianego na pusty żołądek. Sądze, że regularne branie etylofenitadu, podniesie mi poziom motywacji bo dopy też nadal ciusieńke brakuje. Zauważyłem też ciekawą rzecz związaną z synth kanna, otóż przez ciągi na nich usunęły mi się fobie. Mimo warzywienia na nich, i dosyć mocnego uzależnienie, to te 40-50 dni paranoji nonstop wyrobi mi tolerke na lęk. Nie jest to złoty środek co prawda, nie na każdego podziała, ale potrafii takie coś wyjebać lęki! O ile ma się w sobie zawzięcie by mimo ich skutków ubocznych (UR-144) nonstop je palić a potem ODSTAWIĆ, bo bez odstawienia nic to nam nie da. Wadą jest to, że wyjęły ze mnie ze strasznego lenia, ale powoli i to mija. Żryjta pany przyprawy, to naprawdę działa.
SHHHHHEEEEEEEEIIIITT
  • 185 / 3 / 0
Tyler nigdy nie pisałem że stymulanty obniżają humor nawet w depresji, jedynie chodziło mi o to, że mogły one zaburzać albo raczej przesłaniać działanie leków; a później powodować zjazd. A benzo może nie jest najlepszym rozwiązaniem przy stymulantach, ale wolę mieć je przy sobie na wszelki wypadek, bo kiedyś chyba uratowały mi życie jak miałem sytuację awaryjną.
Możesz podać jakieś linki do sposobów na tą prokrastynację? Organizacja typy wypisywanie questów próbowałem już lata temu. Wegetuję już zbyt długo. Są jakieś materiały w języku polskim, bo z angielskim u mnie tak średnio?
  • 904 / 175 / 0
Spinasz dupe i jedziesz. Nie ma czegoś takiego że nie mozesz czegoś zrobić. Też znam ten problem i przeważnie zostawiam wszystko na ostatnią chwilę. Jednak niczego nei zawalam bo wiem że i tak trzeba to ogarnąć. Mnie najbardziej motywuje brak czasu. Branie jakiegoś chujstwa to tylko rozwiązanie doraźne a i tak wszystko zależy od Ciebie i Twojego podejścia.
Uwaga! Użytkownik acodinhejabanana nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 196 / 7 / 0
Johny apropo tej soli potasowej.Jak szukałem w googlach to wszędzie o nawozie... Znalazłem jedynie informacje o soli "Salvita" czy o to tą chodzi ? Jak nie to co to dokładnie za sól i gdzie ją kupujesz ?
Juz mi sie niechce zarzerać wagonami bananów i asparginów :P
Never give up !
  • 181 / 3 / 0
Czy jest sens mixować etylofenidat z piracetamem i miłorzębem lekarskim (podobno iMAO)? jak tak to w jakim stosunku? I jaką do tego dorzucić suplementacje? Chodzi mi o mix do nauki.
  • 144 / 1 / 0
Tyler Durden pisze:

Przecież pisaliśmy wcześniej (ja i inni prokrastynatorzy), że nawet silniejsze stymulanty nie dają rady. Możesz sobie załatwić nawet kokainę i będziesz sprzątał pokój lub czytał książki, ale możesz nadal nie mieć motywacji do tego, co naprawdę musisz zrobić.
Święta prawda - stymulanty, nawet najlepsze, nie uleczą prawdziwej prokrastynacji bezpośrednio - dlatego radzenie sobie z nią jest takie trudne! Niekiedy wręcz komplikują sprawę, bo po zażyciu stymulantów mamy większą przyjemność z robienia tego, co lubimy i chcemy trwać w tym stanie, wiec odkładamy znowu na później czynności, które skojarzyliśmy z "nieprzyjemnością". Wiem coś o tym, bo prokrastynację znam z introspekcji na wylot ;)
Niestety jak dotąd nie udało mi się z niej wyleczyć i wele rzeczy nadal zaprzepaszczam :(
Askero pisze:
Nie jestem jakimś alkoholikiem z wielkim stażem ale przez ostatnie dwa lata (do tego sylwestra) waliłem dośc mocno i wiem jak to niszczy wszystko co jesteś w stanie zbudować suplementami, dietą, lekami itp. Najlepsze jest to, że alkohol nie jest wgl potrzebny do życia i to jedna z najbardziej zawężających horyzonty używek. Tylko przy odstawianiu przez miesiąc, dwa go cholernie brakuję, jednak po czasie widzisz ten cały syf jaki robił i odzyskujesz siły.
No właśnie to jest zabawne. Ja też po całkowitym odstawieniu alkoholu z powodu choroby i z przymusu stwierdziłem z ogromnym zaskoczeniem, że walce go ni potrzebuje i że lepiej mi bez niego. Teraz już wiem, że jak wyzdrowieję, to i tak do niego nie wrócę ;)

scalone - JohnyHa
  • 103 / 1 / 0
Spotkał się ktoś z was z sennością po kwasach omega 3? Od czasu do czasu staram się włączyć jako uzupełnienie, natomiast nawet przy zalecanych przez producenta dawkach pojawia się senność i obniżony nastrój. Alternatywnie korzystałem z diety budwigowej uwzględniającej olej lniany i tutaj problem nie występował. Przejrzałem różne strony, u niektórych problem ten występował i związane to było z blokowaniem noradrenaliny - ile w tym prawdy? Mile widziane sugestie w jaki sposób zniwelować senność. Nawet kawa nie przebija tej senności, yerba mate również. Próbowałem kofeiny w tabletkach i też problem występuje ten sam. Mam wiele rzeczy na głowie wymagające studia, praca i działalność społeczna, a jeszcze chcę znaleźć czas rozwój intelektualny. Od jakiś dwóch lat borykam się z depresją (taka była diagnoza), obecnie przyjmuję escitalopram.

Staram się jeść dużo warzyw, umiarkowanie owoców (uzupełniająco stosuję jako suplementację naturalne ekstrakty roślinne, magnez (cytrynian), zincas - na noc, a z rana na czczo spirulina). Dodatkowo wrzucam w to antyoksydanty. Za jakiś czas przymierzam się do noopep'tu. Wiadomo podstawa dla pracy mózgu to aminokwasy - więc mięsko w diecie też jest.

Ruch umiarkowany, teraz zwiększyłem częstotliwość (bieganie, piłka, rower) bo miałem "zastój biurkowy" i trochę się zrobił ze mnie tv potato.

Jeżeli chodzi o środki to stosowałem swojego czasu ALC (na pamięć nie działało w ogóle, na koncentrację również, a stosowałem różne konfiguracje), po którym źle się czułem (złe samopoczucie, nerwowość etc). L tyrozynę - i acetylo l tyrozynę też stosowałem, ale obecnie przy antydepresantach w ogóle nie działa (acetylo l tyrozyna w ciągu 2 pierwszych godzin działała pobudzająco, a później dochodził lekki niepokój). Pojawiła się też lecytyna nieutleniona i też przy dawkach powyżej 6 g dawała znakomite efekty - myślę, że bardziej inozytol - teraz również działanie słabe. Łączyłem też z piracetamem bo bez lecytyny pojawiał się ból głowy. Sam piracetam też wywoływał senność - wrzucałem w do kawę. Była krótko selegilina (jako mao-b), ale totalnie nie działała no chyba, tyle, że czułem się lekko wyobcowany (zlękniony), odrealniony i miałem krótki problem z zaśnięciem. Przy gotu cola - prze-okrutna senność. Sama bakopa monniera - super - tak jak to jest opisane - działała pobudzająco i energetyzująco, działa na receptory cholinergiczne. Ale teraz odstawiłem, bo też nie działa (subiektywnie). Między czasie pojawiły się adaptogeny (testowane osobno i kumulatywnie). Ale jakiś zadowalających efektów nie było, tylko różaniec górski zasługuje na uwagę.

alkohol - rzadko. Czasami jak jest jakaś ważne impreza - piwo. Rzuciłem papierosy, ale właśnie sęk w tym, że co jakiś czas wracam do palenia po 3;5;8 miesiącach wtedy kiedy pojawia się jakiś dead line (zwiększa się motywacja, lekko niweluje senność, a prokrastynacja też poniekąd odchodzi w zapomnienie, znika też to "przymulenie" jakby "odrealnienie"). Macie pomysł dlaczego?

Jakieś sugestie?
  • 185 / 3 / 0
Spinasz dupe i jedziesz. Nie ma czegoś takiego że nie mozesz czegoś zrobić. Też znam ten problem i przeważnie zostawiam wszystko na ostatnią chwilę. Jednak niczego nei zawalam bo wiem że i tak trzeba to ogarnąć. Mnie najbardziej motywuje brak czasu. Branie jakiegoś chujstwa to tylko rozwiązanie doraźne a i tak wszystko zależy od Ciebie i Twojego podejścia.
Prokrstynacja prokrstynacji nierówna. Ja mam takie nasilenie że samo zmuszanie się, brak czasu, czy spinanie dupy nic nie pomaga. Poprostu nie można się przełamać w moim przypadku; jak tylko odkładasz rzeczy na później to nie wiesz z czym ja mam do czynienia, nie lubię jak ktoś się tak wymądrza. Stymulanty mogą pomóc, ale tylko troszkę i doraźnie, no i nie wszystkie. Na EPH siedziałem i się opierdalałem, na etkacie potrafiłem już pod presją zmusić się do nauki, czego normalnie bym nie zrobił. Tutaj moim zdaniem jest problem w wydzielaniu noradrenaliny, którego ty nie masz. Kiedyś przeżyłem duży stres z powodu zmuszania się i teraz bardzo ciężko jest się zmusić, albo czasem w ogóle się nie da, co nie znaczy, że nie próbuję. Będę szukał jakiś materiałów na ten temat, ale wkurwia mnie jak piszą artyków w którym podają rozwiązanie typu "trzeba się zmusić". :nuts:
Ostatnio zmieniony 14 maja 2013 przez krzeslo, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 904 / 175 / 0
Nie bierz tego do siebie ale dla mnie to wygląda na syndrom leniwego dziecka bananowców. Albo ogarniasz życie albo nie, nie wmawiaj mi że jest coś takiego co uniemożliwia Ci wzięcie się do roboty bo czegoś takiego nie ma. Kto jest kurwa kapitanem Ty czy Twoje lenistwo? Podobnie wygląda sprawa z załatwianiem sobie papierków na dysleksje. Co drugi pajac takie coś i może pisać jak mu się podoba ale kurwa co ci ludzie robią w tym kieruunku żeby pisać poprawnie? Ile czytają książek miesięcznie?
Żyjemy w czasach gdzie każdy sobie szuka drogi na skróty a na chorobę najłatwiej wszystko spierdolić. Możesz kupić pół apteki ale samo się nic nie zrobi, bo to tak nei działa, 90% to Twoje nastawienie resztę możesz sobie "dorzucić".

Myślisz że wole siąść do książek jak mam do wyboru pójście na browara czy pojeżdzenie na rowerku? Ni chuja, mnie też to boli ale życie to nie tylko przyjemności. Na wszystko jest czas.
Uwaga! Użytkownik acodinhejabanana nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 185 / 3 / 0
Co ty kurwa nie powiesz, a to mi nowość! Biorę to do siebie bo nikt nie rozumie mojego przypadku, to jest tak jak kiedyś nie paliłem papierosów nałogowo i nie rozumiałem jak można nie móc przestać palić. Offtop się robi, a mnie chuj obchodzi na co Tobie to wygląda. Nie wypowiadaj się w tematach w których wydaje Ci się, że jesteś kompetentny, a tak naprawdę nie masz z tym nic wspólnego. Nie rób offtopu więcej, bo i tak nic nie zrozumiesz, a kłócić ani tłumaczyć się nie będę.
Zablokowany
Posty: 4410 • Strona 129 z 441
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu

Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.

[img]
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne

Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.

[img]
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?

Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.