Polepszanie samopoczucia i funkcjonowania za pomocą substancji nie będących narkotykami. Suplementy, witaminy, nootropy; regeneracja receptorów i neuronów; dieta i trening.
Zablokowany
Posty: 4410 • Strona 125 z 441
  • 1081 / 33 / 0
Johny jak mozesz to odezwij sie w sprawie mojego postu o HPPD pietruchy i rumianku pare postow powyzej
  • 1472 / 197 / 0
Takie gadanie nie pomaga.
Chyba u ciebie :P Jasne, że pomaga, to podstawowy motywator u facetów.
Lepszy jest dobry uplifting trance
Będziemy robić tutaj dyskusję na temat muzyki? Przekaz był prosty - wywalić smęty i skomplikowane nuty, wrzucić coś prostego i żywego, a co już wrzuci to jego sprawa.
Rezygnacja z planów to objaw a nie przyczyna. Przyczyną jest chujowa dieta, siedzący tryb życia i system edukacji.
To, że przyczyna, to się zgadzam.
Ale najprościej wszystko zwalać na system, wychowanie, miejsce urodzenia itp. zamiast wymagać od siebie. Każdy jest kowalem swego losu i to czy system jest do dupy nie ma znaczenia, jeśli nie powierzamy swojego życia innym.

http://www.webmd.com/healthy-aging/news ... arly-death
http://www.freakonomics.com/2012/05/17/ ... e-podcast/
http://www.gobankingrates.com/retiremen ... ou-sooner/
http://www.telegraph.co.uk/health/healt ... l-you.html
http://www.bbc.co.uk/news/magazine-18952037
http://www.forbes.com/sites/robertlaura ... etirement/
http://en.wikipedia.org/wiki/Retired_husband_syndrome
http://en.wikipedia.org/wiki/Baby_Boomer

A w Japonii czy innym skośnookim kraju średnia lat przeżywalności po emeryturze to właśnie było coś ok. 2-3 lat (pewnie kwestia innych warunków emerytury).

Domyślam się, że tak naprawdę masz w dupie te badania, tylko jesteś wyczulony na punkcie odnoszenia się do nich i najlepiej, gdyby wszyscy podawali źródła :P
Ten z owoców to praktycznie to samo, co "biały" cukier.
To nie jest to samo. W owocach masz fruktoze, a biały cukier to sacharoza.
Przestań się dopierdalać do wszystkiego żeby tylko się dopierdolić, przecież wyraźnie napisałem "ten z owoców to praktycznie to samo, co biały cukier", a nie "ten z owoców to to samo co biały cukier". Teraz widzisz różnicę? Chodziło o to, że to są i tak cukry proste, a sacharoza to połączenie glukozy i fruktozy. Dzięki za "nowe" info, że biały cukier to sacharoza, a w owocach fruktoza...

-------

A tutaj filmik motywujący do życia:

http://www.youtube.com/watch?v=nOVJ4m0Q-Cg
Podając mnie jako login polecający ekspertowi JohnyHa, otrzymujecie zniżki na konsultacje :)
  • 335 / 1 / 0
Dziękuję za dobre rady, przydadzą się. Nie zamierzam chodzić po lekarzach. Zapiszą jakieś leki i będzie ok puki będę je brał, ciężko coś takiego nazywać wyleczeniem. Wracając do muzyki, ciężko mi się na niej skupić chwilę słucham i rozpraszam się i już myślę i jakiś bzdurach, nie byłbym w stanie normalnie przesłuchać kawałka. Ech i te słyszenie muzyki w głowie szkoda gadać, np teraz piszę posta a tu mi w głowie gra :|. Cóż będzie trzeba zacząć ćwiczyć.
Zycie mnie nauczyło najbardziej jednego. Nie przysięgaj Bogu czegoś czego nie zrealizujesz. Lepiej milcz.
  • 1472 / 197 / 0
Nie bierz wszystkiego wokół jako objawy choroby / jakiegoś porycia.

Ja np. nie potrafię bez muzyki pracować i jak jest cicho to też mi ciągle w głowie gra, a w nocy przed zaśnięciem to bywa czasem irytujące, póki sobie nie "wybiorę" odpowiedniego kawałka w głowie ;)

Z drugiej strony jak jest jakiś duży hałas to też przeszkadza. To nie jest tak, że wszyscy mają codziennie wszystkie bodźce zawsze pozytywne.

Odmawianie leczenia to głupota, po odstawieniu leków (np. moklobemidu) nie będzie idealnie, ale będzie lepiej, bo lek ten wspomoże regenerację komórek + wyrobi ci nowe nawyki myśleniowe, to nie jest tak że działa tylko jak się go używa. Choć w twoim przypadku i tak zalecałbym wspomaganie się cały czas. Jeść też musisz, co za problem do tego dorzucać jedną czy dwie tabletki dziennie z rana.
Tym bardziej, że moklo to nie jest jakiś otępiacz jak SSRI, tylko "aktywizator życiowy", odnowisz kontakt z ludźmi, wrócisz do projektów, lżej ci będzie wszystko ogarnąć. Dodatkowo skutków ubocznych nie ma praktycznie w ogóle (nawet ciśnienia nie podnosi), więc wzbranianie się przed użyciem to nie jest najlepszy pomysł.

Możliwe też, że same ćwiczenia + dieta dadzą już wystarczające efekty, od tego trzeba zacząć. Do tego zero alkoholu (mówi to wielki fan alko, który ostatnio odstawił kompletnie z własnej woli :P ) + jak ktoś wcześniej wspomniał suplementacja, głównie magnezu w formie chelatu, wodoasparaginianiu lub węglanu ostatecznie.
Podając mnie jako login polecający ekspertowi JohnyHa, otrzymujecie zniżki na konsultacje :)
  • 330 / 1 / 0
a macie moze Tyler jakies dosiwadczenia z http://talk.hyperreal.info/pirybedyl-te ... 30790.html
Jaka jest wasza opinia?
  • 335 / 1 / 0
U mnie też w nocy przed zaśnięciem najbardziej ta muza irytuje.
Hmm, a lekarz by mi zapisał ten moklo sam ? Czy mam mu coś powiedzieć ? Bo w ostateczności jak te ćwiczenia + dieta + magnez nie dadzą wystarczających efektów chyba skorzystam. Ale wierzę że dużo pomogą. Jeśli chodzi o alkohol to i tak mam zakaz picia bo mam kamice woreczka żółciowego. Po wigilii mnie 1 kieliszek wina załatwił :|
Zycie mnie nauczyło najbardziej jednego. Nie przysięgaj Bogu czegoś czego nie zrealizujesz. Lepiej milcz.
  • 1472 / 197 / 0
protech33 pisze:
a macie moze Tyler jakies dosiwadczenia z http://talk.hyperreal.info/pirybedyl-te ... 30790.html
Jaka jest wasza opinia?
Nie testowałem tego, bo szkoda mi czasu na kombinowanie agonisty D2 (receptor hamujący układ dopaminergiczny). Testowałem memantynę (też agonista D2) i było średnio oraz klomipraminę (antagonista D2) do NDRI i było grubo (na klomi jechałem bardzo długo). Poza tym klomi też jest antagonistą alfa.

Nie wiem czy ma to jakiś potencjał, ogólnie nie lubię się bawić w agonistów dopaminy czy adrenaliny, bo szybko zmieniają czułość receptorów (na jakiś czas) i potem ciężko diagnozuje się ew. problemy z brakiem działania (z tego, co mi wiadomo, to przy agonistach dużo szybciej pojawia się też tolerancja).
Glodnyminy pisze:
U mnie też w nocy przed zaśnięciem najbardziej ta muza irytuje.
Hmm, a lekarz by mi zapisał ten moklo sam ? Czy mam mu coś powiedzieć ? Bo w ostateczności jak te ćwiczenia + dieta + magnez nie dadzą wystarczających efektów chyba skorzystam. Ale wierzę że dużo pomogą. Jeśli chodzi o alkohol to i tak mam zakaz picia bo mam kamice woreczka żółciowego. Po wigilii mnie 1 kieliszek wina załatwił :|
Jak pójdziesz do psychiatry i przedstawisz swoje problemy + powiesz, że słyszałeś, iż moklo jest OK, a SSRI ci nic nie dawały (możesz mu ściemnić, żeby nie przepisywał tego w ogóle), to powinien przepisać bez problemu. Jak będziesz miał raz to potem pewnie nawet rodzinny ci będzie przepisywał, tutaj nie ma żadnych restrykcji i potencjału nadużywania za bardzo (nawet na osoby zdrowe samo moklo nie podbija jakoś szczególnie zdolności umysłowych, więc nikt się tym lekiem solo nie interesuje).

Lek rozkręca się z tydzień-dwa, więc na początek odczucia mogą być różne (dla jednych lepsze, dla drugich gorsze, ale pod pojęciem gorsze mam na myśli jedynie zwiększoną senność, lekkie przymulenie z uwagi na nagły nadmiar serotoniny).
Podając mnie jako login polecający ekspertowi JohnyHa, otrzymujecie zniżki na konsultacje :)
  • 992 / 17 / 0
Johny, nie mogę się doczekać aż zbierzesz swoje wszystkie rady w jeden temat (lub blog, strone www) bo naprawdę Twe rady pomagają. Mi w sumie po depresji z fobiami, lękiem napadowym została jedna skurwiała rzecz. Brak... motywacji do robienia produktywnych rzeczy. Zebranie się do czegoś jest trudne, wręcz nie możliwe (owszem rzeczy które kocham na powrót zacząłem robić ale chodzi o takie nudne, żmudne zajęcia, które jednak stanowią 90% życia) i widzę... że ciężko będzie się tego pozbyć. Powoli zmieniam diete, uzupełniam coraz to lepiej... Wiem, że na "motywacje" nie ma lekarstwa, najmocniejsze stymulanty nie dają kopa do roboty. etylofenidat w sumie cenie, bo dawał odpowiednią dawkę energii ale energia bez ukierunkowania to energia z dupy. Aktualnie jem sobie wenle+mirta+lamotrygina, nastrój więc w normie. Brak motywacji. I niech nikt nie mówi weź się w garść, bo to naprawdę gówno pomaga. Przy potęznym epizodzie słowa: weź się w garść! kończą się złapaniem za nóż i poryciem sobie rąk drząc się: No wziąłem w garść, no widzisz wziąłem, no wziąłem! I kto jest frajerem chuju, bierz nóż i mi gardło potęrżnij! O boisz się to zrobić? Więc ty jesteś frajerem! (taka reakcja obronna, kompletnie nielogiczna, ale trzy razy w życiu mi się zdarzyło, na ogół to jestem oazą spokoju). Cóż więc tu zrobić? Wiem wiem, potrzeba psychoterapii która jako tako popchnęła mnie do przodu, noopeptem załatałem parę dziurek w mózgowinie więc zwiech i tym podobnych nie mam. Tylko własnie brak motywacji. Przeważywić dzień cały przed kompem (14h bez przerwy i chuj) albo przepierdolić na rowerze 10h do kompletne zrycia mięśni. Ale przysiądniecię do monotonnej roboty... Wiem też co to prokrastynacja. Możliwe, że jest to to. Czy nie istnieją sposoby na choćby delikatne popchnięcie tego do przodu? Raczej nie będę mógł zmotać sobie moklobemidu, bo SNRI odwalają kawał dobrej roboty jak narazie.
SHHHHHEEEEEEEEIIIITT
  • 1472 / 197 / 0
Grentoo, skoro nudne rzeczy stanowią 90% życia to zacznij zmieniać życie tak, żeby stanowiły 50, potem 20, a na koniec 0%. Ja już jestem blisko.

Też szukałem "lekarstwa" na motywację przy rutynowych zadaniach lub takich, które trzeba było zrobić, a były nudne / nie lubiłem ich itp.
Jedynym sposobem była silna stymulacja + dodatkowa motywacja płynąca z zewnątrz. Np. fajny sposób to zmiana miejsca zamieszkania na takie z wyższym czynszem czy wydawanie kasy do zera - potem włącza się coś takiego jak "muszę zrobić te rzeczy, żeby zająć się ważniejszymi i nie wpaść w długi, a potem zaraz jak je skończę to zająć się czymś konkretnym, żeby już nigdy w przyszłości nie robić tych samych, nudnych rzeczy, które zajmują mi 90% czasu".

Skoro u ciebie stymulacja nie działa (sam etylofenidat nawet w wysokich dawkach to średnia opcja żeby wziąć się za takie nudne sprawy), to znaczy że za mało cierpisz. W życiu kierujemy się cierpieniem i przyjemnością - chcemy unikać cierpienia i zyskać przyjemność. Ty masz kiepskie przekonania, bo unikasz chwilowego cierpienia (wykonanie nudnych robót), by zyskać chwilową przyjemność (nie robisz tych rzeczy, ale i tak je będziesz musiał zrobić). Przeramuj to tak, żeby skończyć te nudne rzeczy i zyskać długotrwałą przyjemność.

Jeśli i to nie pomaga, to nadal będzie oznaczało, że za mało cierpisz (czyli że twoje życie jako tako ci odpowiada i nie masz tak naprawdę większych ambicji, co byś sobie nie wmawiał). Wtedy musisz zmienić otoczenie / pokierować sprawy tak, by wpakować się w silniejsze cierpienie i motywacja sama przyjdzie.
Wtedy nawet energia z etylofenidatu zostanie ukierunkowana, bo zrezygnujesz ze wszystkich innych czynności byle tylko skupić się na biznesie i wyjść z cierpienia (a to doskonała okazja, żeby z tych 90% zajmowanych przez nudne rzeczy zrobić 0%).

Widzisz, to nie choroba / zaburzenie czy poszukiwania stymulanta idealnego (bo takiego nie ma, każdy stymulant to tylko "katalizator", który pozwala wykorzystać potencjał, jeśli go masz i potrafisz ukierunkować), tylko kwestia przekonań. 95% społeczeństwa ma z tym problem i wszyscy narzekają.

Skoro ci się nie podoba twoja robota to ją zmień, zmiany są zawsze dobre (choć mogą się takie z początku nie wydawać). Jeśli boisz się, że nie będziesz miał pracy to może po prostu nie jesteś taki dobry w tym wszystkim, jak ci się wydaje? Czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby nabrać rozbiegu na daleki skok do przodu, więc nie bój się ponieść chwilowej straty dla wyższego zysku.

Dopiero utraciwszy wszystko można robić wszystko.

Tutaj nie trzeba żadnej psychoterapii czy innych bzdur, bo po twoim poście widać, że stan psychiczny masz OK (biorąc pod uwagę, że tego typu stan to norma w naszym społeczeństwie). Nie pomoże żaden antydepresant / inny lek czy stymulant (to ostatnie jak już wspomniałem pomoże dopiero, kiedy zmienisz swoje przekonania). Zwiększ cierpienie.
Podając mnie jako login polecający ekspertowi JohnyHa, otrzymujecie zniżki na konsultacje :)
  • 36 / / 0
Do tego zero alkoholu (mówi to wielki fan alko, który ostatnio odstawił kompletnie z własnej woli )
Absolutna podstawa dobrego funkcjonowania. Czytałem wiele opinii na temat alkoholu - w gruncie rzeczy ludzie przeczący jego wielkiej szkodliwości (na psychikę), mówią, że to depresant, a nie depresjogenik (sorry jak przekręciłem coś) i po prostu, że jego wpływ nie jest jakiś znaczący. Ja jako WIELKI i BYŁY fan alkoholu zacząłem odczuwać wychodzenie z depresji i otępienia dopiero po jego odstawieniu. Nie jestem jakimś alkoholikiem z wielkim stażem ale przez ostatnie dwa lata (do tego sylwestra) waliłem dośc mocno i wiem jak to niszczy wszystko co jesteś w stanie zbudować suplementami, dietą, lekami itp. Najlepsze jest to, że alkohol nie jest wgl potrzebny do życia i to jedna z najbardziej zawężających horyzonty używek. Tylko przy odstawianiu przez miesiąc, dwa go cholernie brakuję, jednak po czasie widzisz ten cały syf jaki robił i odzyskujesz siły.

W każdym razie - jeśli ktoś chleje to może sobie w dupę wsadzać magnez i wciągać kurkumę kilogramami a i tak uzyska gówniany efekt %-D
Dopiero utraciwszy wszystko można robić wszystko.
Ideologia Fight Clubu, panie Tylerze? %-D
Uwaga! Użytkownik Askero nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
Zablokowany
Posty: 4410 • Strona 125 z 441
Newsy
[img]
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"

Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.

[img]
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?

Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.

[img]
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne

Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.