Takie gadanie nie pomaga.
Lepszy jest dobry uplifting trance
Rezygnacja z planów to objaw a nie przyczyna. Przyczyną jest chujowa dieta, siedzący tryb życia i system edukacji.
Ale najprościej wszystko zwalać na system, wychowanie, miejsce urodzenia itp. zamiast wymagać od siebie. Każdy jest kowalem swego losu i to czy system jest do dupy nie ma znaczenia, jeśli nie powierzamy swojego życia innym.
http://www.webmd.com/healthy-aging/news ... arly-death
http://www.freakonomics.com/2012/05/17/ ... e-podcast/
http://www.gobankingrates.com/retiremen ... ou-sooner/
http://www.telegraph.co.uk/health/healt ... l-you.html
http://www.bbc.co.uk/news/magazine-18952037
http://www.forbes.com/sites/robertlaura ... etirement/
http://en.wikipedia.org/wiki/Retired_husband_syndrome
http://en.wikipedia.org/wiki/Baby_Boomer
A w Japonii czy innym skośnookim kraju średnia lat przeżywalności po emeryturze to właśnie było coś ok. 2-3 lat (pewnie kwestia innych warunków emerytury).
Domyślam się, że tak naprawdę masz w dupie te badania, tylko jesteś wyczulony na punkcie odnoszenia się do nich i najlepiej, gdyby wszyscy podawali źródła :P
To nie jest to samo. W owocach masz fruktoze, a biały cukier to sacharoza.Ten z owoców to praktycznie to samo, co "biały" cukier.
-------
A tutaj filmik motywujący do życia:
http://www.youtube.com/watch?v=nOVJ4m0Q-Cg
Ja np. nie potrafię bez muzyki pracować i jak jest cicho to też mi ciągle w głowie gra, a w nocy przed zaśnięciem to bywa czasem irytujące, póki sobie nie "wybiorę" odpowiedniego kawałka w głowie ;)
Z drugiej strony jak jest jakiś duży hałas to też przeszkadza. To nie jest tak, że wszyscy mają codziennie wszystkie bodźce zawsze pozytywne.
Odmawianie leczenia to głupota, po odstawieniu leków (np. moklobemidu) nie będzie idealnie, ale będzie lepiej, bo lek ten wspomoże regenerację komórek + wyrobi ci nowe nawyki myśleniowe, to nie jest tak że działa tylko jak się go używa. Choć w twoim przypadku i tak zalecałbym wspomaganie się cały czas. Jeść też musisz, co za problem do tego dorzucać jedną czy dwie tabletki dziennie z rana.
Tym bardziej, że moklo to nie jest jakiś otępiacz jak SSRI, tylko "aktywizator życiowy", odnowisz kontakt z ludźmi, wrócisz do projektów, lżej ci będzie wszystko ogarnąć. Dodatkowo skutków ubocznych nie ma praktycznie w ogóle (nawet ciśnienia nie podnosi), więc wzbranianie się przed użyciem to nie jest najlepszy pomysł.
Możliwe też, że same ćwiczenia + dieta dadzą już wystarczające efekty, od tego trzeba zacząć. Do tego zero alkoholu (mówi to wielki fan alko, który ostatnio odstawił kompletnie z własnej woli :P ) + jak ktoś wcześniej wspomniał suplementacja, głównie magnezu w formie chelatu, wodoasparaginianiu lub węglanu ostatecznie.
Jaka jest wasza opinia?
Hmm, a lekarz by mi zapisał ten moklo sam ? Czy mam mu coś powiedzieć ? Bo w ostateczności jak te ćwiczenia + dieta + magnez nie dadzą wystarczających efektów chyba skorzystam. Ale wierzę że dużo pomogą. Jeśli chodzi o alkohol to i tak mam zakaz picia bo mam kamice woreczka żółciowego. Po wigilii mnie 1 kieliszek wina załatwił :|
protech33 pisze:a macie moze Tyler jakies dosiwadczenia z http://talk.hyperreal.info/pirybedyl-te ... 30790.html
Jaka jest wasza opinia?
Nie wiem czy ma to jakiś potencjał, ogólnie nie lubię się bawić w agonistów dopaminy czy adrenaliny, bo szybko zmieniają czułość receptorów (na jakiś czas) i potem ciężko diagnozuje się ew. problemy z brakiem działania (z tego, co mi wiadomo, to przy agonistach dużo szybciej pojawia się też tolerancja).
Glodnyminy pisze:U mnie też w nocy przed zaśnięciem najbardziej ta muza irytuje.
Hmm, a lekarz by mi zapisał ten moklo sam ? Czy mam mu coś powiedzieć ? Bo w ostateczności jak te ćwiczenia + dieta + magnez nie dadzą wystarczających efektów chyba skorzystam. Ale wierzę że dużo pomogą. Jeśli chodzi o alkohol to i tak mam zakaz picia bo mam kamice woreczka żółciowego. Po wigilii mnie 1 kieliszek wina załatwił :|
Lek rozkręca się z tydzień-dwa, więc na początek odczucia mogą być różne (dla jednych lepsze, dla drugich gorsze, ale pod pojęciem gorsze mam na myśli jedynie zwiększoną senność, lekkie przymulenie z uwagi na nagły nadmiar serotoniny).
Też szukałem "lekarstwa" na motywację przy rutynowych zadaniach lub takich, które trzeba było zrobić, a były nudne / nie lubiłem ich itp.
Jedynym sposobem była silna stymulacja + dodatkowa motywacja płynąca z zewnątrz. Np. fajny sposób to zmiana miejsca zamieszkania na takie z wyższym czynszem czy wydawanie kasy do zera - potem włącza się coś takiego jak "muszę zrobić te rzeczy, żeby zająć się ważniejszymi i nie wpaść w długi, a potem zaraz jak je skończę to zająć się czymś konkretnym, żeby już nigdy w przyszłości nie robić tych samych, nudnych rzeczy, które zajmują mi 90% czasu".
Skoro u ciebie stymulacja nie działa (sam etylofenidat nawet w wysokich dawkach to średnia opcja żeby wziąć się za takie nudne sprawy), to znaczy że za mało cierpisz. W życiu kierujemy się cierpieniem i przyjemnością - chcemy unikać cierpienia i zyskać przyjemność. Ty masz kiepskie przekonania, bo unikasz chwilowego cierpienia (wykonanie nudnych robót), by zyskać chwilową przyjemność (nie robisz tych rzeczy, ale i tak je będziesz musiał zrobić). Przeramuj to tak, żeby skończyć te nudne rzeczy i zyskać długotrwałą przyjemność.
Jeśli i to nie pomaga, to nadal będzie oznaczało, że za mało cierpisz (czyli że twoje życie jako tako ci odpowiada i nie masz tak naprawdę większych ambicji, co byś sobie nie wmawiał). Wtedy musisz zmienić otoczenie / pokierować sprawy tak, by wpakować się w silniejsze cierpienie i motywacja sama przyjdzie.
Wtedy nawet energia z etylofenidatu zostanie ukierunkowana, bo zrezygnujesz ze wszystkich innych czynności byle tylko skupić się na biznesie i wyjść z cierpienia (a to doskonała okazja, żeby z tych 90% zajmowanych przez nudne rzeczy zrobić 0%).
Widzisz, to nie choroba / zaburzenie czy poszukiwania stymulanta idealnego (bo takiego nie ma, każdy stymulant to tylko "katalizator", który pozwala wykorzystać potencjał, jeśli go masz i potrafisz ukierunkować), tylko kwestia przekonań. 95% społeczeństwa ma z tym problem i wszyscy narzekają.
Skoro ci się nie podoba twoja robota to ją zmień, zmiany są zawsze dobre (choć mogą się takie z początku nie wydawać). Jeśli boisz się, że nie będziesz miał pracy to może po prostu nie jesteś taki dobry w tym wszystkim, jak ci się wydaje? Czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby nabrać rozbiegu na daleki skok do przodu, więc nie bój się ponieść chwilowej straty dla wyższego zysku.
Dopiero utraciwszy wszystko można robić wszystko.
Tutaj nie trzeba żadnej psychoterapii czy innych bzdur, bo po twoim poście widać, że stan psychiczny masz OK (biorąc pod uwagę, że tego typu stan to norma w naszym społeczeństwie). Nie pomoże żaden antydepresant / inny lek czy stymulant (to ostatnie jak już wspomniałem pomoże dopiero, kiedy zmienisz swoje przekonania). Zwiększ cierpienie.
Do tego zero alkoholu (mówi to wielki fan alko, który ostatnio odstawił kompletnie z własnej woli )
W każdym razie - jeśli ktoś chleje to może sobie w dupę wsadzać magnez i wciągać kurkumę kilogramami a i tak uzyska gówniany efekt
Dopiero utraciwszy wszystko można robić wszystko.
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne
Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.
