Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 561 • Strona 13 z 57
  • 36 / 1 / 0
matka boska bajkowa - nikt lepiej tego nie opisał. piękne ;_;
i don't really miss god, but i sure miss santa claus
  • 414 / 4 / 0
@matko boska, borderline to tylko słowo, próba nazwania pewnego rysu osobowości.
Jestem jaka jestem, płakać nie będę, dość już wylałam łez nad moim pojebaniem, wystarczy.
And I forget just why I taste, oh yeah, I guess it makes me smile
http://www.youtube.com/watch?v=hTWKbfoikeg
  • 460 / 3 / 0
Nie przeczytałam dokładnie całego wątku więc może się powtórzę, ale moim zdaniem jest minimalna liczba osób które naprawdę cierpią na borderline. W większości jest to wymysł lekarzy którym nie chce się postawić diagnozy i idą na łatwiznę. Też mogłabym sobie przypisać setki objaw tej choroby, jak chyba każdy. Ale pytanie się nasuwa - po co? Większość ludzi wymyśla sobie choroby żeby usprawiedliwić swoją głupotę, taka jest prawda. To samo można by powiedzieć o alkoholikach którzy biją swoje kobiety - zaburzenie, depresja, w żadnym wypadku własna głupota, bo przecież chleją dlatego że mają problemy i to ich skurwysyńskie zachowanie usprawiedliwia. Wniosek nasuwa się sam - jak ktoś się dziwnie czuje, myśli że coś jest nie tak to niech zapierdala do dobrego psychiatry. a nie wyszukuje na necie zaburzeń żeby mieć się potem czym wytłumaczyć.
Ile nie miał byś hajsu, ile nie miał byś rzeczy,
możesz szczęścia nie zaznać, temu nikt nie zaprzeczy.
.
  • 869 / 15 / 0
Cherie, chodzi o to, że świat nie jest czarno-biały. Pozostając przy Twoim przykładzie alkoholika, który bije żonę - tak, jego zachowanie jest skurwysyńskie, co nie kłóci się z tym, że on sam cierpi, miał "trudną przeszłość" (brzmi pejoratywnie i prześmiewczo, ale traktujcie to dosłownie) itd., itp.

Generalnie, ludzie dążą do podtrzymania pozytywnego obrazu siebie, więc usprawiedliwianie się problemami nie jest niczym dziwnym i godnym potępienia. ofc O ILE ,tak jak wspomniałaś, poczucie krzywdy chorego:) idzie w parze z poczuciem winy i świadomością własnej patologii oraz kiedy podejmuje on wysiłki w celu poprawy funkcjonowania. Wydaje mi się, że obecnie coraz więcej osób decyduje się na psychoterapię. Nie doceniasz społeczeństwa;)

Osobiście, choć wkurwia mnie postawa "mam borderline/inne zaburzenie, więc jestem niereformowalny i nie pójdę do lekarza" i uważam, że prezentują ją ludzie posiadający wgląd na poziomie 3-letniego dziecka, to nie uważam ich za "całkowicie" złych. Zawsze mam w głowie myśl, że pod tymi wszystkimi patologicznymi i dysfunkcjonalnymi zachowaniami, kryje się cierpienie i desperacja, a czasami rozpacz.

taka luźna refleksja ;-)
So easy to begin and yet impossible to end

primum non nocere
  • 460 / 3 / 0
Masz sporo racji, ale ja zostaję przy tym że tłumaczenie każdego zjebanego zachowania chorobą to jest zwyczajne lenistwo. Życie na zasadzie ''mam borderline więc mogę cię zwyzywać i pobić a ty mi wybaczysz bo jestem chora''do niczego dobrego nie doprowadzi ;) a z tego co czytam (nie koniecznie na tym forum) to wiele ludzi tak właśnie się zachowuje. Jasne, że sporo rzeczy można usprawiedliwić przez chorobę, bo np. ludzie chorzy na touretta nie panują nad tym, że krzyczą, ale nie można przesadzać.

Btw, masz czasami tak, że jak coś czytasz to nagle Ci się to dzieje? Powiedzmy nie wiem, artykuł o ziewaniu, czy bólu zęba. Pewnie się z tym już spotkałaś. Na takiej zasadzie właśnie działa dopisywanie sobie zaburzeń - powiedzmy, mam huśtawki nastrojów, wpisuję sobie w duckduckgo i co? czytam że dodatkowo:
a) mogę powodować autodestrukcję:
myślę sobie:
KURWA, faktycznie, ostatnio specjalnie jak byłam smutna to puściłam cieplejszą wodę w prysznicu żeby się poparzyć.
(co oczywiście nie jest prawdą, ale co mówi wikipedia jest święte)
b) zbytnio się nakręcam:
myślę sobie:
no faktycznie, zamiast się uspokoić w 10 sekund po kłótni z rodziną czy partnerem ja jeszcze pół godziny płakałam, to na pewno choroba!
(co jest też mitem, bo nikt nie potrafi się uspokoić po paru sekundach gdy przeżył coś takiego, nawet zdrowa osoba)
c) mogę mieć zaburzenia odżywania:
myślę sobie:
cholera jasna, dzisiaj zjadłam tylko jednego BigMaca, a wczoraj wypiłam jeszcze coca-colę, coś tu musi być nie tak! chyba jestem chora..
(i kolejna gówno-prawda bo nikt nie żre codziennie tyle samo, bo raz sie jest głodnym a raz nie w zależności od np. aktywności fizycznej)

Przykłady BARDZO wyolbrzymione, ale mam nadzieję że zrozumiesz przesłanie o tym jak osoba która ma jeden problem praktycznie nie szkodzący jej w życiu może się w 5 minut nakręcić na poważne zaburzenia...
Ostatnio zmieniony 25 kwietnia 2013 przez Cherie, łącznie zmieniany 1 raz.
Ile nie miał byś hajsu, ile nie miał byś rzeczy,
możesz szczęścia nie zaznać, temu nikt nie zaprzeczy.
.
  • 232 / 6 / 0
Ale offtopujecie ;)
Macie tą samą rozkminę, co psychiatrzy kilkadziesiąt lat temu... jak nazwać pewne zjawiska... nerwicą czy psychozą?
Stąd nazwa pogranicze. Borderline.

Czyli takie gówno, które ma w sobie wiele elementów zarówno jednego, jak i drugiego. I to w pierwszej kolejności należy sobie uświadomić, jeśli chce się rozkminiać w ogóle o borderline i zaburzeniach osobowości.

A kwestia "moralna" chorego/zaburzonego, to już indywidualna sprawa. Jasne, wkurwia nas człek, który wykorzystuje swoją etykietkę. Czasami zdrowy myśli sobie, przegiąłeś/aś, a teraz mówisz, że to nic, że to tylko twój border. Na pewno się tłumaczysz.
I czasami trafia się na skurwysyńskich manipulantów.
A czasami na ludzi CIERPIĄCYCH, zaburzonych emocjonalnie, którzy sami nie wiedzą co się z nimi dzieje. I często w chwili, gdy ranią bliskie osoby, widzą ten wielki transparent "ZNOWU to zrobiłeś/aś" ale przecież nie cofnął się, nie przeproszą, bo jak...
osobiście jestem po 1,5 roku terapii behawioralno-poznawczej. Uczę się komunikować. Wiele się nauczyłam z perspektywy lat (26) i moim ogromnym osiągnięciem było nauczenie się mówienia o swoich potrzebach. Wyeliminowaniu agresji, autoagresji. Mam jeszcze trochę przed sobą.
Bardzo rzadko się usprawiedliwiam zaburzeniem (TYM zaburzeniem, co innego w przypadku chad), bo w pewnym stopniu nauczyłam się kontrolować i dlatego wkurza mnie, jak jakiś gówniarz spocznie na laurach po diagnozie i stwierdza: mam wszystko gdzieś, bo "jestę borderę"... O_o A znam takich. To ludzie, którzy nie doznali tego "oświecenia", że ujarzmiając bestię w sobie, dalej się jest Kimś wyjątkowym...


"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus


  • 460 / 3 / 0
Usprawiedliwianie się JAKIMKOLWIEK zaburzeniem czy chorobą jest lekko mówiąc żałosne. No, nie wliczając touretta i innych bo oni faktycznie nad tym nie panują, ale pierdolenie typu ''pociąłem się bo mam borderlajna'', albo ''zerwałam kilkuletnią znajomość no bo border...'' itp to zwykły wymysł, i ja zdania nie zmienię. Jasne że niektóre przypadki są spowodowane tym zaburzeniem, bo po coś one zostało wymyślone, ale nie można sobie życia układać na zasadzie że skoro mam borderline to wolno mi wszystko.
Ile nie miał byś hajsu, ile nie miał byś rzeczy,
możesz szczęścia nie zaznać, temu nikt nie zaprzeczy.
.
  • 253 / 40 / 0
ETF pisze:
Ja szukam raczej czegoś na Śląsku. Jak nie znajdę to zgłaszam się do Krakowa skoro polecasz. No i też wolałabym coś w granicach 2 tygodni, a tam z tego co widzę trzymają 24.
Może Centrum Psychiatrii, na Korczaka w Katowicach. Słyszałem kilka pozytywnych opinii o nich.
  • 460 / 3 / 0
To nie przypadkiem tam, gdzie jest opuszczony budynek psychiatryka...?
Ile nie miał byś hajsu, ile nie miał byś rzeczy,
możesz szczęścia nie zaznać, temu nikt nie zaprzeczy.
.
  • 4 / 1 / 0
Witam! Też uważam siebie za typka z pogranicza(niby nie zdiagnozowany ale wszystko się zgadza), towarzyszą mi częste napady furii w prozaicznych sytuacjach typu, nie mogę się dogolić (tępa maszynka). Często w przypływie szału doszukuję się spisków przeciwko mnie, chociaż wiem że to bzdury. "Dwubiegun emocjonalny" w moim wypadku to chleb powszedni. Rano uważam że jestem nieprzeciętnie przystojny, czuje euforię itp. Po południu brzydal, uczucie bezsensowności. Poza tym fantazjuję o omnipotencji lub chociaż stanie jaki miał główny bohater filmu "Jestem Bogiem", po zażyciu kapsułek. Boję się błędów i ośmieszenia, obsesyjnie analizuje sytuacje czy aby się odpowiednią zachowałem i co mogłem zrobić inaczej. Świrus ze mnie coraz większy z dnia na dzień niestety.
ODPOWIEDZ
Posty: 561 • Strona 13 z 57
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD

W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.

[img]
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne

Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.

[img]
Operacja „Kryształ”

Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.