Jestem jaka jestem, płakać nie będę, dość już wylałam łez nad moim pojebaniem, wystarczy.
http://www.youtube.com/watch?v=hTWKbfoikeg
możesz szczęścia nie zaznać, temu nikt nie zaprzeczy..
Generalnie, ludzie dążą do podtrzymania pozytywnego obrazu siebie, więc usprawiedliwianie się problemami nie jest niczym dziwnym i godnym potępienia. ofc O ILE ,tak jak wspomniałaś, poczucie krzywdy chorego:) idzie w parze z poczuciem winy i świadomością własnej patologii oraz kiedy podejmuje on wysiłki w celu poprawy funkcjonowania. Wydaje mi się, że obecnie coraz więcej osób decyduje się na psychoterapię. Nie doceniasz społeczeństwa;)
Osobiście, choć wkurwia mnie postawa "mam borderline/inne zaburzenie, więc jestem niereformowalny i nie pójdę do lekarza" i uważam, że prezentują ją ludzie posiadający wgląd na poziomie 3-letniego dziecka, to nie uważam ich za "całkowicie" złych. Zawsze mam w głowie myśl, że pod tymi wszystkimi patologicznymi i dysfunkcjonalnymi zachowaniami, kryje się cierpienie i desperacja, a czasami rozpacz.
taka luźna refleksja ;-)
primum non nocere
Btw, masz czasami tak, że jak coś czytasz to nagle Ci się to dzieje? Powiedzmy nie wiem, artykuł o ziewaniu, czy bólu zęba. Pewnie się z tym już spotkałaś. Na takiej zasadzie właśnie działa dopisywanie sobie zaburzeń - powiedzmy, mam huśtawki nastrojów, wpisuję sobie w duckduckgo i co? czytam że dodatkowo:
a) mogę powodować autodestrukcję:
myślę sobie:
KURWA, faktycznie, ostatnio specjalnie jak byłam smutna to puściłam cieplejszą wodę w prysznicu żeby się poparzyć.
(co oczywiście nie jest prawdą, ale co mówi wikipedia jest święte)
b) zbytnio się nakręcam:
myślę sobie:
no faktycznie, zamiast się uspokoić w 10 sekund po kłótni z rodziną czy partnerem ja jeszcze pół godziny płakałam, to na pewno choroba!
(co jest też mitem, bo nikt nie potrafi się uspokoić po paru sekundach gdy przeżył coś takiego, nawet zdrowa osoba)
c) mogę mieć zaburzenia odżywania:
myślę sobie:
cholera jasna, dzisiaj zjadłam tylko jednego BigMaca, a wczoraj wypiłam jeszcze coca-colę, coś tu musi być nie tak! chyba jestem chora..
(i kolejna gówno-prawda bo nikt nie żre codziennie tyle samo, bo raz sie jest głodnym a raz nie w zależności od np. aktywności fizycznej)
Przykłady BARDZO wyolbrzymione, ale mam nadzieję że zrozumiesz przesłanie o tym jak osoba która ma jeden problem praktycznie nie szkodzący jej w życiu może się w 5 minut nakręcić na poważne zaburzenia...
możesz szczęścia nie zaznać, temu nikt nie zaprzeczy..
Macie tą samą rozkminę, co psychiatrzy kilkadziesiąt lat temu... jak nazwać pewne zjawiska... nerwicą czy psychozą?
Stąd nazwa pogranicze. Borderline.
Czyli takie gówno, które ma w sobie wiele elementów zarówno jednego, jak i drugiego. I to w pierwszej kolejności należy sobie uświadomić, jeśli chce się rozkminiać w ogóle o borderline i zaburzeniach osobowości.
A kwestia "moralna" chorego/zaburzonego, to już indywidualna sprawa. Jasne, wkurwia nas człek, który wykorzystuje swoją etykietkę. Czasami zdrowy myśli sobie, przegiąłeś/aś, a teraz mówisz, że to nic, że to tylko twój border. Na pewno się tłumaczysz.
I czasami trafia się na skurwysyńskich manipulantów.
A czasami na ludzi CIERPIĄCYCH, zaburzonych emocjonalnie, którzy sami nie wiedzą co się z nimi dzieje. I często w chwili, gdy ranią bliskie osoby, widzą ten wielki transparent "ZNOWU to zrobiłeś/aś" ale przecież nie cofnął się, nie przeproszą, bo jak...
osobiście jestem po 1,5 roku terapii behawioralno-poznawczej. Uczę się komunikować. Wiele się nauczyłam z perspektywy lat (26) i moim ogromnym osiągnięciem było nauczenie się mówienia o swoich potrzebach. Wyeliminowaniu agresji, autoagresji. Mam jeszcze trochę przed sobą.
Bardzo rzadko się usprawiedliwiam zaburzeniem (TYM zaburzeniem, co innego w przypadku chad), bo w pewnym stopniu nauczyłam się kontrolować i dlatego wkurza mnie, jak jakiś gówniarz spocznie na laurach po diagnozie i stwierdza: mam wszystko gdzieś, bo "jestę borderę"... O_o A znam takich. To ludzie, którzy nie doznali tego "oświecenia", że ujarzmiając bestię w sobie, dalej się jest Kimś wyjątkowym...
"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus
możesz szczęścia nie zaznać, temu nikt nie zaprzeczy..
ETF pisze:Ja szukam raczej czegoś na Śląsku. Jak nie znajdę to zgłaszam się do Krakowa skoro polecasz. No i też wolałabym coś w granicach 2 tygodni, a tam z tego co widzę trzymają 24.
możesz szczęścia nie zaznać, temu nikt nie zaprzeczy..
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne
Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.