Dekstrometorfan - nazwy generyczne: Acodin, Tussidex.
Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 290 • Strona 13 z 29
  • 3523 / 55 / 0
Kazik pisze:
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Tak samo chuj mnie to obchodzi, że "poważni ludzie" ćpali grzyby etc i mieli faze..? Sam siebie uważam za tak samo poważnego (napewno nie poważanego) jak oni, więc to też argument z dupy..
Nie, chłopie. Nie "mieli fazę", tylko "uznali te kilka godzin za najbardziej mistyczne przeżycie w swoim życiu". Ty twierdziłeś, że to się zdarza tylko ćpunkom dxm na tym forum i że to żałosne. Tym, że TY jesteś poważny w żaden sposób tego argumentu nie możesz zanegować.
Dla normalnych ludzi branie narkotyków to zywkłe odmóżdżenie, ale jak widać nadal istnieją frustraci szukający w specyfikach duchowyh uniesień
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2009 przez WildMonkey, łącznie zmieniany 1 raz.
GG 11510053
Piszcie kiedykolwiek

Wszystko co napisałem na tym forum to prawda; opisywane sytuacje miały miejsce..
  • 51 / 1 / 0
Nieprzeczytany post autor: anthony »
WildMonkey pisze:
Kazik pisze:
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Tak samo chuj mnie to obchodzi, że "poważni ludzie" ćpali grzyby etc i mieli faze..? Sam siebie uważam za tak samo poważnego (napewno nie poważanego) jak oni, więc to też argument z dupy..
Nie, chłopie. Nie "mieli fazę", tylko "uznali te kilka godzin za najbardziej mistyczne przeżycie w swoim życiu". Ty twierdziłeś, że to się zdarza tylko ćpunkom dxm na tym forum i że to żałosne. Tym, że TY jesteś poważny w żaden sposób tego argumentu nie możesz zanegować.
Dla normalnych ludzi branie narkotyków to zywkłe odmóżdżenie, ale jak widać nadal istnieją frustraci szukający w specyfikach duchowyh uniesień
wściekła małpo,czytnij sobie chociażby 'próba kwasu w elektrycznej oranżadzie' czy coś w ten deseń ;-) Może zrozumiesz takie myślenie,chociaż książka dotyczy głównie 'otwierania bram umysłu' na kwasie,ale może pojmiesz takie podejście.
niegdyś Anthony20
  • 913 / 39 / 0
Nieprzeczytany post autor: Kazik »
WildMonkey pisze:
Dla normalnych ludzi branie narkotyków to zywkłe odmóżdżenie, ale jak widać nadal istnieją frustraci szukający w specyfikach duchowyh uniesień
Kim jesteś, żeby określać kto jest normalny, a kto nie?

Według twojej definicji normalni są narciarze-heroiniści z dworca, a frustratami byli Timothy Leary, Ram Dass i Ken Kesey. Jeśli przyjąć taką definicję, to ja wybieram bycie frustratem szukającym w specyfikach duchowych uniesień, tak. Chociaż wydaje mi się, że jest dokładnie na odwrót - frustraci się odmóżdżają, a niesfrustrowani szukają duchowych uniesień. Część frustratów się kryguje na szukających uniesień, bo wstydzą się przyznać przed sobą, że się odmóżdżają.

Na koniec dodam, że badani byli tzw. "zwykli ludzie", osoby po czterdziestce, które nie miały kontaktu ze środkami zmieniającymi świadomość. Powiedzmy, nasze ciocie i wujkowie. Oni nie szukali tych uniesień, oni dostali nimi na czaszkę nie spodziewawszy się tego, jak po dwóch machach DMT.
Your circuit's dead, there's something wrong, can you hear me, major Tom?
  • 156 / / 0
Nieprzeczytany post autor: d*m »
Daj spokój Kazik, żyjemy w miejscu i czasie które dopuszcza niesamowitą dowolność interpretacji tego "co ludzie uważają za normalne/do przyjęcia". Jeżeli dla palanta używanie substancji psychoaktywnych to "zwykłe odmóżdżanie" to nie ma się co dziwić, - wszak dla takich jak on mamy w telewizji Taniec z gwiazdami, Jolę Rutowicz, Pudelek.pl, pedalskie obcisłe koszulki i LOLowe filmy z komórki na YouTube.

No ale i tak gratuluję celnej riposty kolego :)
Uwaga! Użytkownik d*m nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 60 / 1 / 0
Jakie kaznodzei, jaki fanatyzm? Śmieszy mnie wasza gorliwa reakcja, teraz ja jestem tym złym, ograniczonym głupkiem który próbuje oświeconym narzucić swoje jedyne słuszne poglądy, czy tak? Gdzie napisałem, że DXM to gówno? Nie wymyślaj sobie rzeczy których nie napisałem, tylko po to, aby fajniej mnie pojechać ; ].

Nadal uważam, że Ci naukowcy się naćpali i tyle, na każdego narkotyki działają tak samo, sęk w tym jak kto to odbiera. Dla nich to najbadziej mistyczne bleble, a dla innego fajna bania. Nie sądzisz? Tak pozatym nie stwierdziłem, że to się zdarza tylko kinderćpunkom i tym na forum. Nie dopisuj mi nie moich tez ; p

Co do przemyśleń, to oczywiście, że MOGĄ występować na trzeźwo więc nie pierdol, że nie. Wystarczy tylko dostatecznie długie obcowanie ze swoją psychiką i zagłębianie się w nią, ehh zresztą takie sfery umysłowości są zbyt względne, aby w taki sposób o nich rozmwiać. A wiesz dlaczego nie wieże w te wszystkie wasze duchowe uniesienia, kontakty z Bogiem itp? Bo się urodziliśmy trzeźwi i tacy cały czas jesteśmy. W sprawach duchowych zawsze będzie trzeźwość>ćpanie.

Niezgadasz sie też z moją tezą, że zatracanie się w róznego rodzaju absurdach/nazwijcie to jak chcecie(sens chyba łąpiecie) zależy od psychiki? Czy tylko niedokładnie przeczytałeś ten fragment mojego postu, a może specjalnie coś takie napisałeś aby wyjśc na miażdzącego mnie mastaha? Oczywiście można się zamknąć we własnym świecie, żyć w nim i być odludkiem, ktoś może mieć takie genetyczne "ułatwienia", ale znacznie częsciej się dzieje jeśli ktoś coś ćpa, np dxm. To może inaczej, spośród grupy osób ktora zażywa acodin niektórzy popadają w choroby psychiczne, pewnie to jest mały odsetek, ale gdyby w ogóle tego nie tykali to nic by im nie było (uchwyciliście sens?).
Dlaczego? Bóg jest, z definicji, tym czego nie potrafimy zrozumieć. Dla prymitywnego ludu z buszu biały człowiek w helikopterze jest bogiem. Zlatujące "z nieba" w latających półmiskach stworzenia parę tysięcy lat temu (gdyby zleciały faktycznie) byłyby bogiem. Na mocy przekazów czcilibyśmy je do dziś.
Tego totalnie nie rozumiem.. Ni chuja się ma to do mojej wypowiedzi. Zauważ, że pisząc Bóg mam na myśli tego chrześcijańskiego, a wdg tej wiary istnienie Boga i nas wyklucza kosmitów(jak nie wiesz czemu to, albo to wygogluj albo spytaj księdza czy cos).

Aa, no i żywym potwierdzeniem mojej teorii, że dxmowicze mnożą byty ponad miare jest jogurt (nie każdy i szacunek dla tych którzy mimo oszukiwania własnego umysłu silną substancją potrafią rozróżnić świat prawdziwy i fkcje). Tak a propos, nie wiem czy ktoś poza mną dostrzegł idiotyzm Twojej wypowiedzi i Twoją..jak by to nie nazwać głupoty, ale nie ośmieszaj się już przedemną prosze : ). Nawet nie mam zamiaru komentować Twojej wypowiedzi na mój temat bo to bez sensu i tak by pewnie nie doszło : <.

Do żadnego kosensusu nie dajdziemy Kazik, każdy z nas ma swoje stanowisko którego się będzie trzmał i tyle ; ] no, ale fajnie się dyskutuje :D. Żałuje tylko jednego, że swoich teorii nie moge w PEŁNI poprzeć doświadczeniami, ale nie mam zamiaru łykać tyle kaszlodynu. I bez aco czuje sie w pełni świadomy, może nawet za bardzo ; ]. Pozdrawiam ; ).

Ps, uważam, że branie narko nie jest odmóżdzeniem, można napewno do czegoś ciekawego dojść (tak jak na trzeźwo- tego zawsze się bede trzymał), ale nadużywanie robi z ludzi idotów.
  • 913 / 39 / 0
Nieprzeczytany post autor: Kazik »
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Jakie kaznodzei, jaki fanatyzm?
Fanatyzm to nie moje słowa, więc no comment.

Kaznodziejstwo odnosiło się do
Ale metafizyczne doznania po leku na kaszel (i LSD i innych) interpretować jako ważne, wagi wiary, dowody - to chyba Mojżeszem trzeba być.
Chodziło mi o wypowiadanie się z przekonaniem o czymś, o czym się pojęcia nie ma (jak ksiądz o seksie). Sam bowiem przyznałeś, że jesteś laikiem w temacie. To trochę jak harcerz co wypije szklankę piwa i zastanawia się głośno co ci ludzie widzą w piciu alkoholu.
PosthumanisticAnnaroth pisze:

Śmieszy mnie wasza gorliwa reakcja, teraz ja jestem tym złym, ograniczonym głupkiem który próbuje oświeconym narzucić swoje jedyne słuszne poglądy, czy tak?
Oświeconym - nie. Próbuje narzucić - tak. Głupkiem - nie. Ograniczonym - skłaniam się ku tak (w sensie postrzegania przez pryzmat, nie w sensie umysłowym!).
PosthumanisticAnnaroth pisze:

Gdzie napisałem, że DXM to gówno? Nie wymyślaj sobie rzeczy których nie napisałem, tylko po to, aby fajniej mnie pojechać ; ].
To chyba nie do mnie?
PosthumanisticAnnaroth pisze:

Nadal uważam, że Ci naukowcy się naćpali i tyle, na każdego narkotyki działają tak samo, sęk w tym jak kto to odbiera. Dla nich to najbadziej mistyczne bleble, a dla innego fajna bania.
Zwolnij. Cały witz polega na tym, że to nie naukowcy się naćpali. Oni podali szarym ludziom, księgowym, robotnikom, nauczycielom, kierowcom, prawnikom, etc. psylocybinę i pytali ich "czy bania", "czy strach", "czy doświadczenie mistyczne", jak oni to odbierają. No i właśnie ci ludzie odbierali, w przerażającej większości, jako doświadczenie mistyczne.

To właśnie w bezpośredni sposób kontruje twój postulat o tym, że nie można mieć doświadczeń mistycznych pod wpływem środków zmieniających świadomość (co prawda dxm to nie psylocybina, ale przypuszczam że dyskutujemy o sprawie ogólnej).
PosthumanisticAnnaroth pisze:

Tak pozatym nie stwierdziłem, że to się zdarza tylko kinderćpunkom i tym na forum. Nie dopisuj mi nie moich tez ; p
OK.
PosthumanisticAnnaroth pisze:

Co do przemyśleń, to oczywiście, że MOGĄ występować na trzeźwo więc nie pierdol, że nie.
Ach, oczywiście. Znakomita większość filozofów i proroków była trzeźwa. Nie twierdzę inaczej, teraz ty coś dopisujesz mi. Stwierdziłem tylko, że na pewne etapy na trzeźwo dojść się nie da. Po to właśnie Grof podawał chorym kwas, żeby zajrzeć dalej.
PosthumanisticAnnaroth pisze:

Wystarczy tylko dostatecznie długie obcowanie ze swoją psychiką i zagłębianie się w nią,
Do pewnego etapu tak. Ale nie tak głęboko jak po środkach zmieniających świadomość, w odpowiednich dawkach.
PosthumanisticAnnaroth pisze:

A wiesz dlaczego nie wieże w te wszystkie wasze duchowe uniesienia, kontakty z Bogiem itp? Bo się urodziliśmy trzeźwi i tacy cały czas jesteśmy.
Non sequitur. Z tego, że się urodziliśmy trzeźwi i na ogół trzeźwi jesteśmy ja raczej wysnuję wniosek, że trzeźwość = codzienność, normalność, czyli zaprzeczenie boskości. Do objawień maryjnych i innych znacznie bardziej podobny jest stan po zażyciu psychodelików niż stan trzeźwości.

Pobudzenie płata czołowego ([url]http] link do artykułu o neuropsychologii doświadczenia religijnego) jest charakterystyczne zarówno dla dysocjantów (ketamina!) i doświadczeń religijnych. To fakt, nie da rady z nim polemizować.
PosthumanisticAnnaroth pisze:

Niezgadasz sie też z moją tezą, że zatracanie się w róznego rodzaju absurdach/nazwijcie to jak chcecie(sens chyba łąpiecie) zależy od psychiki? Czy tylko niedokładnie przeczytałeś ten fragment mojego postu, a może specjalnie coś takie napisałeś aby wyjśc na miażdzącego mnie mastaha? Oczywiście można się zamknąć we własnym świecie, żyć w nim i być odludkiem, ktoś może mieć takie genetyczne "ułatwienia", ale znacznie częsciej się dzieje jeśli ktoś coś ćpa, np dxm. To może inaczej, spośród grupy osób ktora zażywa acodin niektórzy popadają w choroby psychiczne, pewnie to jest mały odsetek, ale gdyby w ogóle tego nie tykali to nic by im nie było (uchwyciliście sens?).
To chyba nie do mnie, bo ja się zgadzam.
Kazik pisze:
Dlaczego? Bóg jest, z definicji, tym czego nie potrafimy zrozumieć. Dla prymitywnego ludu z buszu biały człowiek w helikopterze jest bogiem. Zlatujące "z nieba" w latających półmiskach stworzenia parę tysięcy lat temu (gdyby zleciały faktycznie) byłyby bogiem. Na mocy przekazów czcilibyśmy je do dziś.
PosthumanisticAnnaroth pisze:

Tego totalnie nie rozumiem.. Ni chuja się ma to do mojej wypowiedzi. Zauważ, że pisząc Bóg mam na myśli tego chrześcijańskiego, a wdg tej wiary istnienie Boga i nas wyklucza kosmitów(jak nie wiesz czemu to, albo to wygogluj albo spytaj księdza czy cos).
Nie mogłem zauważyć, że masz na myśli Boga chrześcijan, bo dopiero teraz to powiedziałeś. Myślałem, że rozmawiamy bez filtrów światopoglądowych na oczach, czyli o pojęciu Boga nie zawężonego do mniejszościowego postrzegania (chrześcijanie). Jeśli w dalszej dyskusji zakładasz, że Bóg chrześcijan to jedyny możliwy Bóg, to ja wycofuję się z tej części dyskusji - nie znam się na chrześcijaństwie, trzymam się od niego z daleka.

Ogólne pojęcie Boga nie wyklucza kosmitów.
PosthumanisticAnnaroth pisze:

Aa, no i żywym potwierdzeniem mojej teorii, że dxmowicze mnożą byty ponad miare ...
Zgadzam się, że nadużywanie dxm prowadzi do paranoi, ale palcami nie będę wskazywał.
PosthumanisticAnnaroth pisze:

Do żadnego kosensusu nie dajdziemy Kazik, każdy z nas ma swoje stanowisko którego się będzie trzmał i tyle ; ]
Dlaczego?
PosthumanisticAnnaroth pisze:

Ps, uważam, że branie narko nie jest odmóżdzeniem, można napewno do czegoś ciekawego dojść (tak jak na trzeźwo- tego zawsze się bede trzymał), ale nadużywanie robi z ludzi idotów.
Zgadzam się.
Your circuit's dead, there's something wrong, can you hear me, major Tom?
  • 60 / 1 / 0
No, tego nie lubie własne w dusykusjach na forach, łatwo o mylne interpretacje. Nie narzucam tutaj nikomu niczego, nigdy tego nie robiłem i nie zamierzam. Przedstawiam tylko swój pogląd, szkoda, że wydaje się wam tak obcy (to chyba ze słowo), że aż narzucający się.
Tym bardziej dziwi twoja postawa kaznodziei. Ja się nie wpierdalam na forum o opiatach mówić im, że to gówno.
To chyba nie do mnie?
A jednak %-D?

Zauważ też, że nie napisałem, że po psychodelikach nie mogą występować doznania mistyczne. Jasne, że mogą, ale nie jest to bezpośredni kontakt z duchami, bogami, kosmitami itp. To tylko wizje wywołane przez oszukany mózg. To by było zbyt fchuj proste i tyle. Odbierali to jako doświadczenia mistyczne bo tak te substancje działają. A przykład z kontaktami duchowymi i fajną banią był specjalnie przejaskrawiony. Wiadomo, że dla ludzi ktorzy zawsze pili tylko alko będzie to coś niebywale niezwykłego, to jest poprostu logiczne. I jescze raz; chodzi mi o to, że te wszystkie wizje są wytworem umysły, są fikcją, co za tym idzie nie są realne. Tego nikt mi nie wmówi, że Kowalski który chleje cały życie wóde, wraca do domu i napierdala żone, wpierdala tabletki na kaszel i dostępuje duchowego objawienia (sam widzisz jak to fatalnie brzmi.). To tylko pierdolona fikcja.

Napisze, jakie jest moje wyobrażenie na temat leczenia LSD (sam nie brałem więc pewnie mam zjebany pogląd :DD), mi się wydaje, że pacjent po jego wpływem ma poprostu szerzej otworzony umysł, jest w stanie wniknąć w te obszary o których na codzień nie zdaje sobie sprawy. To poprostu taki wytrych to terapii na trzeźwo, normalny psycholog też pewnie by do tego doszedł tyle, że w o wiele dłuższym czasie. Narkotyki, były, są i pewnie długo jescze będą drogą na skróty (są dwie ścieżki, jedna długa czyli trzeźwa, drugą jest skrót czyli narko. To drugie nie istnieje bez pierwszego, jeśli wiecie co mam na myśli), mżna wywołać wizje itp podczas medytacji, ale komu się chce tyle to ćwiczyć skoro są psychodeliki ; p.
PosthumanisticAnnaroth:
z jedną róznicą (to akurat wnioskuje po przeczytaniu xx waszych postów, tzn moge się mylić): w tych
powodowanych przez DXM łatwiej się zatracić (chociaż to też kwestia psychiki).

Tu też się zgadzam, niestety.
To chyba nie do mnie, bo ja się zgadzam.
Wynika z tego, że niezgadasz się z tym, że mogą występować schizy po dxm, co jest też kwestią psychiki. Teraz piszesz, że moja odpowiedź
Niezgadasz sie też z moją tezą, że zatracanie się w róznego rodzaju absurdach/nazwijcie to jak chcecie(sens chyba łąpiecie) zależy od psychiki? Czy tylko niedokładnie przeczytałeś ten fragment mojego postu, a może specjalnie coś takie napisałeś aby wyjśc na miażdzącego mnie mastaha? Oczywiście można się zamknąć we własnym świecie, żyć w nim i być odludkiem, ktoś może mieć takie genetyczne "ułatwienia", ale znacznie częsciej się dzieje jeśli ktoś coś ćpa, np dxm. To może inaczej, spośród grupy osób ktora zażywa acodin niektórzy popadają w choroby psychiczne, pewnie to jest mały odsetek, ale gdyby w ogóle tego nie tykali to nic by im nie było (uchwyciliście sens?).
jest nie do Ciebie. Pogubiłeś się troche :D.

Chodziło mi o Boga, bo pisałem z wielkiej litery ; p. Faktycznie, powinienem się domyślić, że gadanie w realiach chrześcijańskich to idiotyzm, mój bład.

d*m na jakiej podstawie sugerujesz, że jeśli ktoś uważa, że ćpanie to odmóżdzenie to odrazu jest ograniczoną kupą szarej masy oglądającą zjebane programy telewizyjne, chodzi pedalsko ubrany i lubi lolfilmiki na jutubie?
  • 913 / 39 / 0
Nieprzeczytany post autor: Kazik »
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Zauważ też, że nie napisałem, że po psychodelikach nie mogą występować doznania mistyczne. Jasne, że mogą, ale nie jest to bezpośredni kontakt z duchami, bogami, kosmitami itp. To tylko wizje wywołane przez oszukany mózg.
Zgoda. Oszukany mózg kreuje byty, których nie ma, w desperacji próbując racjonalizować odbierane bodźce, które są drastycznie różne od codziennych. (To mój prywatny pogląd i, o ile wiem, w tym dziale podziela go zaledwie garstka osób, większość - o ile dobrze rozumiem - uważa, że po zażyciu przenosimy się w realnie istniejące "inne wymiary", niedostępne na trzeźwo).

Nie zgodzisz się, przypuszczam, natomiast z moim stwierdzeniem, że mistyczne objawienia (przemawiające do dzieci Maryje, wizje ukrzyżowania, etc.) są bliźniaczo podobnym fenomenem. Przez niewytłumaczone jak dotąd zaburzenia w płacie czołowym, bardzo podobne do tych po dysocjantach, mózg głupieje i próbuje sobie tłumaczyć to co się dzieje na sposoby które zna. Chodzi głównie o to, że gdy dysocjacji ulega "ja", nie bardzo wiadomo komu przyporządkować głosy, nakazy, etc., pojawiające się w głowie. I tak głęboko wierzący przyporządkują je Maryi Dziewicy, a ziomale spod bloku być może zobaczą Ducha Tupaca Shakura.

Naprawdę polecam podany przeze mnie link do wiarygodnego modelu wyjaśniającego doznania mistyczne i oświecenia - za pomocą zaburzeń w działaniu płatu czołowego, tego samego, który zaburzają dysocjanty.
PosthumanisticAnnaroth pisze:
To by było zbyt fchuj proste i tyle. Odbierali to jako doświadczenia mistyczne bo tak te substancje działają. A przykład z kontaktami duchowymi i fajną banią był specjalnie przejaskrawiony. Wiadomo, że dla ludzi ktorzy zawsze pili tylko alko będzie to coś niebywale niezwykłego, to jest poprostu logiczne.
To brzmi jakbyśmy się zgadzali.
PosthumanisticAnnaroth pisze:
I jescze raz; chodzi mi o to, że te wszystkie wizje są wytworem umysły, są fikcją, co za tym idzie nie są realne.
Jak najbardziej. Dla mnie również to, co prawdopodobnie nazwiesz "realnym objawieniem" jest taką samą fikcją, tylko ubraną w bardziej religijne ciuszki, przez co wyglądają dostojniej.
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Tego nikt mi nie wmówi, że Kowalski który chleje cały życie wóde, wraca do domu i napierdala żone, wpierdala tabletki na kaszel i dostępuje duchowego objawienia (sam widzisz jak to fatalnie brzmi.). To tylko pierdolona fikcja.
Ale to, że fikcja, nie wyklucza, że to duchowe objawienie. Spokojnie sobie potrafię wyobrazić, że chlejący całe życie wódę Kowalski zje 1200 mg DXM i objawi mu się tak realistyczna Maryja, że o ja pierdolę, z jej krwawych łez ułoży się napis "Janek, nie pij już" i Kowalski autentycznie przestanie pić. Wszystko fikcja, mara, wytwór mózgu, ale skutek może być. Tak wszak działa leczenie heroinistów Ibogainą. Wizje, objawienia, w których coś (pewnie przemielona podświadomość) krzyczy, że dosyć nałogu i pokazuje spustoszenie.
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Napisze, jakie jest moje wyobrażenie na temat leczenia LSD (sam nie brałem więc pewnie mam zjebany pogląd ]

Mniej więcej, tylko ten umysł otwiera się na oścież, a treści nieświadome z siłą wodospadu przeciekają do sfery świadomej, co może być potwornie nieprzyjemne.
PosthumanisticAnnaroth pisze:
To poprostu taki wytrych to terapii na trzeźwo, normalny psycholog też pewnie by do tego doszedł tyle, że w o wiele dłuższym czasie.
Tak, taki skrót. Tylko jeśli droga "nie-na-skróty" to 30 lat psychoterapii, to ten skrót jest bardzo cenny. Ale odchodzimy od tematu, bo to mało o światopoglądzie jest.
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Narkotyki, były, są i pewnie długo jescze będą drogą na skróty (są dwie ścieżki, jedna długa czyli trzeźwa, drugą jest skrót czyli narko. To drugie nie istnieje bez pierwszego, jeśli wiecie co mam na myśli), mżna wywołać wizje itp podczas medytacji, ale komu się chce tyle to ćwiczyć skoro są psychodeliki ; p.
Zgoda. Zdaje się mnisi buddyjscy powiedzieli coś w rodzaju (proszę niech mnie ktoś poprawi, jeśli przekręcę), że po medytacji i po dobrym kwasie można trafić w to samo miejsce, ale liczy się nie miejsce, a rzeka (droga), którą się w nie dotarło.
PosthumanisticAnnaroth pisze:
PosthumanisticAnnaroth]zgadzam[/b], niestety.
Wynika z tego, że niezgadasz się (???) z tym, że mogą występować schizy po dxm, co jest też kwestią psychiki. Teraz piszesz, że moja odpowiedź

Niezgadasz sie też z moją tezą, że zatracanie się w róznego rodzaju absurdach/nazwijcie to jak chcecie(sens chyba łąpiecie) zależy od psychiki? Czy tylko niedokładnie przeczytałeś ten fragment mojego postu, a może specjalnie coś takie napisałeś aby wyjśc na miażdzącego mnie mastaha? Oczywiście można się zamknąć we własnym świecie, żyć w nim i być odludkiem, ktoś może mieć takie genetyczne "ułatwienia", ale znacznie częsciej się dzieje jeśli ktoś coś ćpa, np dxm. To może inaczej, spośród grupy osób ktora zażywa acodin niektórzy popadają w choroby psychiczne, pewnie to jest mały odsetek, ale gdyby w ogóle tego nie tykali to nic by im nie było (uchwyciliście sens?).
jest nie do Ciebie. Pogubiłeś się troche :D.
Podsumujmy, zgadzam się, choć tobie wydaje się, że nie. Łatwo można się wpędzić w deksowe absurdy, niektórym łatwiej. Moim zdaniem im ktoś młodszy, tym łatwiej. Tj. łatwo można rojenia zatrutego mózgu uznać za prawdę, jak w schizofrenii.
Your circuit's dead, there's something wrong, can you hear me, major Tom?
  • 3251 / 359 / 2
Nieprzeczytany post autor: jogurt »
Kazik pisze:
Zgoda. Oszukany mózg kreuje byty, których nie ma, w desperacji próbując racjonalizować odbierane bodźce, które są drastycznie różne od codziennych. (To mój prywatny pogląd i, o ile wiem, w tym dziale podziela go zaledwie garstka osób, większość - o ile dobrze rozumiem - uważa, że po zażyciu przenosimy się w realnie istniejące "inne wymiary", niedostępne na trzeźwo).
Troche inaczej... myśli i idee istnieją, mimo że nie są materialne. Tak samo te światy, już sam fakt że je odczuwamy powoduje ich bezsprzeczną realność (lub żadna realność nie istnieje tylko percepcja). Ponieważ dowody na istnienie tego "rzeczywistego świata" są tylko sygnałami naszej percepcji, skoro takie same sygnały percepcji są świadectwem tych "nierealnych" światów, to oznacza że dowody na istnienie tego i tamtego świata są równoznaczne. Więc nasze przekonanie o istnieniu "realnego" swiata nie może być silniejsze niz "nierealnych". Gdyby "normalny" stan naszego umysłu był taki jak po zażyciu salvii, a znaleźlibyśmy sposób na zmiane percepcji taką jaką obecnie uważamy za trzeźwość, to byłby dla nas "nierealny" świat.

Człowiek nie ma dostepu do żadnych form w pełni obiektywnych, więc możemy tylko zakładać istnienie tautologii, lub aksjomatów, ale to zawsze będzie imitacja prawdy. Do prawdy żaden człowiek nie ma dostępu, a nawet jeśli ma, to nie może być przekonany, że to jest prawda, czyli właściwie jest na tej samej pozycji co żyjący w świecie złudzeń. Można też założyć że prawda dla każdego człowieka jest tak prawdziwa jak jego przekonanie o niej. Sprzeczne prawdy mogą być prawdziwe jeśli wszechświat jest częścią świadomości, a nie świadomość częścią wszechświata. Ale tego tez sie nie dowiemy, wiec nie ma bata, jesteśmy w chujowym położeniu :D
L-8a - blog neurofarmakologiczno-empiryczny
SAMURAJOGURT.BLOGSPOT.COM

Pozdrawiam %-D
  • 60 / 1 / 0
Heh, fajnie, że do czegoś doszliśmy Kazik ; ]. Jednak mamy jakies punkty zaczepne co do naszych poglądów. Reasumując uważam, że można mieć duchowe doznania po psychodelikach, aczkolwiek od człowieka zależy jak do tego podejdzie, nie : ) ?

Tak pozatym to ciekawi mnie jak ci wszyscy ludzi którzy ćpają dużo acodinu będą wyglądać/zachowywać się i przedewszystkim co będą mieć w głowie jak troche podrosną.

Gdyby "normalny" stan naszego umysłu był taki jak po zażyciu salvii, a znaleźlibyśmy sposób na zmiane percepcji taką jaką obecnie uważamy za trzeźwość, to byłby dla nas "nierealny" świat.
Noo, ale jest jak jest :D.
ODPOWIEDZ
Posty: 290 • Strona 13 z 29
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA

Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.

[img]
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands

Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.

[img]
Mnisi szmuglowali narkotyki. Ukryli je za fałszywymi ściankami

22 buddyjskich mnichów zostało aresztowanych na międzynarodowym lotnisku w Kolombo w Sri Lance. W ich bagażach znaleziono łącznie około 110 kilogramów marihuany.