Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
Kazik pisze:Nie, chłopie. Nie "mieli fazę", tylko "uznali te kilka godzin za najbardziej mistyczne przeżycie w swoim życiu". Ty twierdziłeś, że to się zdarza tylko ćpunkom dxm na tym forum i że to żałosne. Tym, że TY jesteś poważny w żaden sposób tego argumentu nie możesz zanegować.PosthumanisticAnnaroth pisze: Tak samo chuj mnie to obchodzi, że "poważni ludzie" ćpali grzyby etc i mieli faze..? Sam siebie uważam za tak samo poważnego (napewno nie poważanego) jak oni, więc to też argument z dupy..
Piszcie kiedykolwiek
Wszystko co napisałem na tym forum to prawda; opisywane sytuacje miały miejsce..
WildMonkey pisze:Dla normalnych ludzi branie narkotyków to zywkłe odmóżdżenie, ale jak widać nadal istnieją frustraci szukający w specyfikach duchowyh uniesieńKazik pisze:Nie, chłopie. Nie "mieli fazę", tylko "uznali te kilka godzin za najbardziej mistyczne przeżycie w swoim życiu". Ty twierdziłeś, że to się zdarza tylko ćpunkom dxm na tym forum i że to żałosne. Tym, że TY jesteś poważny w żaden sposób tego argumentu nie możesz zanegować.PosthumanisticAnnaroth pisze: Tak samo chuj mnie to obchodzi, że "poważni ludzie" ćpali grzyby etc i mieli faze..? Sam siebie uważam za tak samo poważnego (napewno nie poważanego) jak oni, więc to też argument z dupy..
WildMonkey pisze: Dla normalnych ludzi branie narkotyków to zywkłe odmóżdżenie, ale jak widać nadal istnieją frustraci szukający w specyfikach duchowyh uniesień
Według twojej definicji normalni są narciarze-heroiniści z dworca, a frustratami byli Timothy Leary, Ram Dass i Ken Kesey. Jeśli przyjąć taką definicję, to ja wybieram bycie frustratem szukającym w specyfikach duchowych uniesień, tak. Chociaż wydaje mi się, że jest dokładnie na odwrót - frustraci się odmóżdżają, a niesfrustrowani szukają duchowych uniesień. Część frustratów się kryguje na szukających uniesień, bo wstydzą się przyznać przed sobą, że się odmóżdżają.
Na koniec dodam, że badani byli tzw. "zwykli ludzie", osoby po czterdziestce, które nie miały kontaktu ze środkami zmieniającymi świadomość. Powiedzmy, nasze ciocie i wujkowie. Oni nie szukali tych uniesień, oni dostali nimi na czaszkę nie spodziewawszy się tego, jak po dwóch machach DMT.
No ale i tak gratuluję celnej riposty kolego :)
Nadal uważam, że Ci naukowcy się naćpali i tyle, na każdego narkotyki działają tak samo, sęk w tym jak kto to odbiera. Dla nich to najbadziej mistyczne bleble, a dla innego fajna bania. Nie sądzisz? Tak pozatym nie stwierdziłem, że to się zdarza tylko kinderćpunkom i tym na forum. Nie dopisuj mi nie moich tez ; p
Co do przemyśleń, to oczywiście, że MOGĄ występować na trzeźwo więc nie pierdol, że nie. Wystarczy tylko dostatecznie długie obcowanie ze swoją psychiką i zagłębianie się w nią, ehh zresztą takie sfery umysłowości są zbyt względne, aby w taki sposób o nich rozmwiać. A wiesz dlaczego nie wieże w te wszystkie wasze duchowe uniesienia, kontakty z Bogiem itp? Bo się urodziliśmy trzeźwi i tacy cały czas jesteśmy. W sprawach duchowych zawsze będzie trzeźwość>ćpanie.
Niezgadasz sie też z moją tezą, że zatracanie się w róznego rodzaju absurdach/nazwijcie to jak chcecie(sens chyba łąpiecie) zależy od psychiki? Czy tylko niedokładnie przeczytałeś ten fragment mojego postu, a może specjalnie coś takie napisałeś aby wyjśc na miażdzącego mnie mastaha? Oczywiście można się zamknąć we własnym świecie, żyć w nim i być odludkiem, ktoś może mieć takie genetyczne "ułatwienia", ale znacznie częsciej się dzieje jeśli ktoś coś ćpa, np dxm. To może inaczej, spośród grupy osób ktora zażywa acodin niektórzy popadają w choroby psychiczne, pewnie to jest mały odsetek, ale gdyby w ogóle tego nie tykali to nic by im nie było (uchwyciliście sens?).
Dlaczego? Bóg jest, z definicji, tym czego nie potrafimy zrozumieć. Dla prymitywnego ludu z buszu biały człowiek w helikopterze jest bogiem. Zlatujące "z nieba" w latających półmiskach stworzenia parę tysięcy lat temu (gdyby zleciały faktycznie) byłyby bogiem. Na mocy przekazów czcilibyśmy je do dziś.
Aa, no i żywym potwierdzeniem mojej teorii, że dxmowicze mnożą byty ponad miare jest jogurt (nie każdy i szacunek dla tych którzy mimo oszukiwania własnego umysłu silną substancją potrafią rozróżnić świat prawdziwy i fkcje). Tak a propos, nie wiem czy ktoś poza mną dostrzegł idiotyzm Twojej wypowiedzi i Twoją..jak by to nie nazwać głupoty, ale nie ośmieszaj się już przedemną prosze : ). Nawet nie mam zamiaru komentować Twojej wypowiedzi na mój temat bo to bez sensu i tak by pewnie nie doszło : <.
Do żadnego kosensusu nie dajdziemy Kazik, każdy z nas ma swoje stanowisko którego się będzie trzmał i tyle ; ] no, ale fajnie się dyskutuje :D. Żałuje tylko jednego, że swoich teorii nie moge w PEŁNI poprzeć doświadczeniami, ale nie mam zamiaru łykać tyle kaszlodynu. I bez aco czuje sie w pełni świadomy, może nawet za bardzo ; ]. Pozdrawiam ; ).
Ps, uważam, że branie narko nie jest odmóżdzeniem, można napewno do czegoś ciekawego dojść (tak jak na trzeźwo- tego zawsze się bede trzymał), ale nadużywanie robi z ludzi idotów.
PosthumanisticAnnaroth pisze: Jakie kaznodzei, jaki fanatyzm?
Kaznodziejstwo odnosiło się do
Ale metafizyczne doznania po leku na kaszel (i LSD i innych) interpretować jako ważne, wagi wiary, dowody - to chyba Mojżeszem trzeba być.
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Śmieszy mnie wasza gorliwa reakcja, teraz ja jestem tym złym, ograniczonym głupkiem który próbuje oświeconym narzucić swoje jedyne słuszne poglądy, czy tak?
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Gdzie napisałem, że DXM to gówno? Nie wymyślaj sobie rzeczy których nie napisałem, tylko po to, aby fajniej mnie pojechać ; ].
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Nadal uważam, że Ci naukowcy się naćpali i tyle, na każdego narkotyki działają tak samo, sęk w tym jak kto to odbiera. Dla nich to najbadziej mistyczne bleble, a dla innego fajna bania.
To właśnie w bezpośredni sposób kontruje twój postulat o tym, że nie można mieć doświadczeń mistycznych pod wpływem środków zmieniających świadomość (co prawda dxm to nie psylocybina, ale przypuszczam że dyskutujemy o sprawie ogólnej).
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Tak pozatym nie stwierdziłem, że to się zdarza tylko kinderćpunkom i tym na forum. Nie dopisuj mi nie moich tez ; p
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Co do przemyśleń, to oczywiście, że MOGĄ występować na trzeźwo więc nie pierdol, że nie.
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Wystarczy tylko dostatecznie długie obcowanie ze swoją psychiką i zagłębianie się w nią,
PosthumanisticAnnaroth pisze:
A wiesz dlaczego nie wieże w te wszystkie wasze duchowe uniesienia, kontakty z Bogiem itp? Bo się urodziliśmy trzeźwi i tacy cały czas jesteśmy.
Pobudzenie płata czołowego ([url]http] link do artykułu o neuropsychologii doświadczenia religijnego) jest charakterystyczne zarówno dla dysocjantów (ketamina!) i doświadczeń religijnych. To fakt, nie da rady z nim polemizować.
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Niezgadasz sie też z moją tezą, że zatracanie się w róznego rodzaju absurdach/nazwijcie to jak chcecie(sens chyba łąpiecie) zależy od psychiki? Czy tylko niedokładnie przeczytałeś ten fragment mojego postu, a może specjalnie coś takie napisałeś aby wyjśc na miażdzącego mnie mastaha? Oczywiście można się zamknąć we własnym świecie, żyć w nim i być odludkiem, ktoś może mieć takie genetyczne "ułatwienia", ale znacznie częsciej się dzieje jeśli ktoś coś ćpa, np dxm. To może inaczej, spośród grupy osób ktora zażywa acodin niektórzy popadają w choroby psychiczne, pewnie to jest mały odsetek, ale gdyby w ogóle tego nie tykali to nic by im nie było (uchwyciliście sens?).
Kazik pisze: Dlaczego? Bóg jest, z definicji, tym czego nie potrafimy zrozumieć. Dla prymitywnego ludu z buszu biały człowiek w helikopterze jest bogiem. Zlatujące "z nieba" w latających półmiskach stworzenia parę tysięcy lat temu (gdyby zleciały faktycznie) byłyby bogiem. Na mocy przekazów czcilibyśmy je do dziś.
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Tego totalnie nie rozumiem.. Ni chuja się ma to do mojej wypowiedzi. Zauważ, że pisząc Bóg mam na myśli tego chrześcijańskiego, a wdg tej wiary istnienie Boga i nas wyklucza kosmitów(jak nie wiesz czemu to, albo to wygogluj albo spytaj księdza czy cos).
Ogólne pojęcie Boga nie wyklucza kosmitów.
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Aa, no i żywym potwierdzeniem mojej teorii, że dxmowicze mnożą byty ponad miare ...
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Do żadnego kosensusu nie dajdziemy Kazik, każdy z nas ma swoje stanowisko którego się będzie trzmał i tyle ; ]
PosthumanisticAnnaroth pisze:
Ps, uważam, że branie narko nie jest odmóżdzeniem, można napewno do czegoś ciekawego dojść (tak jak na trzeźwo- tego zawsze się bede trzymał), ale nadużywanie robi z ludzi idotów.
Tym bardziej dziwi twoja postawa kaznodziei. Ja się nie wpierdalam na forum o opiatach mówić im, że to gówno.To chyba nie do mnie?
Zauważ też, że nie napisałem, że po psychodelikach nie mogą występować doznania mistyczne. Jasne, że mogą, ale nie jest to bezpośredni kontakt z duchami, bogami, kosmitami itp. To tylko wizje wywołane przez oszukany mózg. To by było zbyt fchuj proste i tyle. Odbierali to jako doświadczenia mistyczne bo tak te substancje działają. A przykład z kontaktami duchowymi i fajną banią był specjalnie przejaskrawiony. Wiadomo, że dla ludzi ktorzy zawsze pili tylko alko będzie to coś niebywale niezwykłego, to jest poprostu logiczne. I jescze raz; chodzi mi o to, że te wszystkie wizje są wytworem umysły, są fikcją, co za tym idzie nie są realne. Tego nikt mi nie wmówi, że Kowalski który chleje cały życie wóde, wraca do domu i napierdala żone, wpierdala tabletki na kaszel i dostępuje duchowego objawienia (sam widzisz jak to fatalnie brzmi.). To tylko pierdolona fikcja.
Napisze, jakie jest moje wyobrażenie na temat leczenia LSD (sam nie brałem więc pewnie mam zjebany pogląd :DD), mi się wydaje, że pacjent po jego wpływem ma poprostu szerzej otworzony umysł, jest w stanie wniknąć w te obszary o których na codzień nie zdaje sobie sprawy. To poprostu taki wytrych to terapii na trzeźwo, normalny psycholog też pewnie by do tego doszedł tyle, że w o wiele dłuższym czasie. Narkotyki, były, są i pewnie długo jescze będą drogą na skróty (są dwie ścieżki, jedna długa czyli trzeźwa, drugą jest skrót czyli narko. To drugie nie istnieje bez pierwszego, jeśli wiecie co mam na myśli), mżna wywołać wizje itp podczas medytacji, ale komu się chce tyle to ćwiczyć skoro są psychodeliki ; p.
PosthumanisticAnnaroth:
z jedną róznicą (to akurat wnioskuje po przeczytaniu xx waszych postów, tzn moge się mylić): w tych
powodowanych przez DXM łatwiej się zatracić (chociaż to też kwestia psychiki).
Tu też się zgadzam, niestety.To chyba nie do mnie, bo ja się zgadzam.
Niezgadasz sie też z moją tezą, że zatracanie się w róznego rodzaju absurdach/nazwijcie to jak chcecie(sens chyba łąpiecie) zależy od psychiki? Czy tylko niedokładnie przeczytałeś ten fragment mojego postu, a może specjalnie coś takie napisałeś aby wyjśc na miażdzącego mnie mastaha? Oczywiście można się zamknąć we własnym świecie, żyć w nim i być odludkiem, ktoś może mieć takie genetyczne "ułatwienia", ale znacznie częsciej się dzieje jeśli ktoś coś ćpa, np dxm. To może inaczej, spośród grupy osób ktora zażywa acodin niektórzy popadają w choroby psychiczne, pewnie to jest mały odsetek, ale gdyby w ogóle tego nie tykali to nic by im nie było (uchwyciliście sens?).
Chodziło mi o Boga, bo pisałem z wielkiej litery ; p. Faktycznie, powinienem się domyślić, że gadanie w realiach chrześcijańskich to idiotyzm, mój bład.
d*m na jakiej podstawie sugerujesz, że jeśli ktoś uważa, że ćpanie to odmóżdzenie to odrazu jest ograniczoną kupą szarej masy oglądającą zjebane programy telewizyjne, chodzi pedalsko ubrany i lubi lolfilmiki na jutubie?
PosthumanisticAnnaroth pisze: Zauważ też, że nie napisałem, że po psychodelikach nie mogą występować doznania mistyczne. Jasne, że mogą, ale nie jest to bezpośredni kontakt z duchami, bogami, kosmitami itp. To tylko wizje wywołane przez oszukany mózg.
Nie zgodzisz się, przypuszczam, natomiast z moim stwierdzeniem, że mistyczne objawienia (przemawiające do dzieci Maryje, wizje ukrzyżowania, etc.) są bliźniaczo podobnym fenomenem. Przez niewytłumaczone jak dotąd zaburzenia w płacie czołowym, bardzo podobne do tych po dysocjantach, mózg głupieje i próbuje sobie tłumaczyć to co się dzieje na sposoby które zna. Chodzi głównie o to, że gdy dysocjacji ulega "ja", nie bardzo wiadomo komu przyporządkować głosy, nakazy, etc., pojawiające się w głowie. I tak głęboko wierzący przyporządkują je Maryi Dziewicy, a ziomale spod bloku być może zobaczą Ducha Tupaca Shakura.
Naprawdę polecam podany przeze mnie link do wiarygodnego modelu wyjaśniającego doznania mistyczne i oświecenia - za pomocą zaburzeń w działaniu płatu czołowego, tego samego, który zaburzają dysocjanty.
PosthumanisticAnnaroth pisze: To by było zbyt fchuj proste i tyle. Odbierali to jako doświadczenia mistyczne bo tak te substancje działają. A przykład z kontaktami duchowymi i fajną banią był specjalnie przejaskrawiony. Wiadomo, że dla ludzi ktorzy zawsze pili tylko alko będzie to coś niebywale niezwykłego, to jest poprostu logiczne.
PosthumanisticAnnaroth pisze: I jescze raz; chodzi mi o to, że te wszystkie wizje są wytworem umysły, są fikcją, co za tym idzie nie są realne.
PosthumanisticAnnaroth pisze: Tego nikt mi nie wmówi, że Kowalski który chleje cały życie wóde, wraca do domu i napierdala żone, wpierdala tabletki na kaszel i dostępuje duchowego objawienia (sam widzisz jak to fatalnie brzmi.). To tylko pierdolona fikcja.
PosthumanisticAnnaroth pisze: Napisze, jakie jest moje wyobrażenie na temat leczenia LSD (sam nie brałem więc pewnie mam zjebany pogląd ]
Mniej więcej, tylko ten umysł otwiera się na oścież, a treści nieświadome z siłą wodospadu przeciekają do sfery świadomej, co może być potwornie nieprzyjemne.
Tak, taki skrót. Tylko jeśli droga "nie-na-skróty" to 30 lat psychoterapii, to ten skrót jest bardzo cenny. Ale odchodzimy od tematu, bo to mało o światopoglądzie jest.PosthumanisticAnnaroth pisze: To poprostu taki wytrych to terapii na trzeźwo, normalny psycholog też pewnie by do tego doszedł tyle, że w o wiele dłuższym czasie.
Zgoda. Zdaje się mnisi buddyjscy powiedzieli coś w rodzaju (proszę niech mnie ktoś poprawi, jeśli przekręcę), że po medytacji i po dobrym kwasie można trafić w to samo miejsce, ale liczy się nie miejsce, a rzeka (droga), którą się w nie dotarło.PosthumanisticAnnaroth pisze: Narkotyki, były, są i pewnie długo jescze będą drogą na skróty (są dwie ścieżki, jedna długa czyli trzeźwa, drugą jest skrót czyli narko. To drugie nie istnieje bez pierwszego, jeśli wiecie co mam na myśli), mżna wywołać wizje itp podczas medytacji, ale komu się chce tyle to ćwiczyć skoro są psychodeliki ; p.
PosthumanisticAnnaroth pisze:Wynika z tego, że niezgadasz się (???) z tym, że mogą występować schizy po dxm, co jest też kwestią psychiki. Teraz piszesz, że moja odpowiedźPosthumanisticAnnaroth]zgadzam[/b], niestety.jest nie do Ciebie. Pogubiłeś się troche :D.
Niezgadasz sie też z moją tezą, że zatracanie się w róznego rodzaju absurdach/nazwijcie to jak chcecie(sens chyba łąpiecie) zależy od psychiki? Czy tylko niedokładnie przeczytałeś ten fragment mojego postu, a może specjalnie coś takie napisałeś aby wyjśc na miażdzącego mnie mastaha? Oczywiście można się zamknąć we własnym świecie, żyć w nim i być odludkiem, ktoś może mieć takie genetyczne "ułatwienia", ale znacznie częsciej się dzieje jeśli ktoś coś ćpa, np dxm. To może inaczej, spośród grupy osób ktora zażywa acodin niektórzy popadają w choroby psychiczne, pewnie to jest mały odsetek, ale gdyby w ogóle tego nie tykali to nic by im nie było (uchwyciliście sens?).
Kazik pisze: Zgoda. Oszukany mózg kreuje byty, których nie ma, w desperacji próbując racjonalizować odbierane bodźce, które są drastycznie różne od codziennych. (To mój prywatny pogląd i, o ile wiem, w tym dziale podziela go zaledwie garstka osób, większość - o ile dobrze rozumiem - uważa, że po zażyciu przenosimy się w realnie istniejące "inne wymiary", niedostępne na trzeźwo).
Człowiek nie ma dostepu do żadnych form w pełni obiektywnych, więc możemy tylko zakładać istnienie tautologii, lub aksjomatów, ale to zawsze będzie imitacja prawdy. Do prawdy żaden człowiek nie ma dostępu, a nawet jeśli ma, to nie może być przekonany, że to jest prawda, czyli właściwie jest na tej samej pozycji co żyjący w świecie złudzeń. Można też założyć że prawda dla każdego człowieka jest tak prawdziwa jak jego przekonanie o niej. Sprzeczne prawdy mogą być prawdziwe jeśli wszechświat jest częścią świadomości, a nie świadomość częścią wszechświata. Ale tego tez sie nie dowiemy, wiec nie ma bata, jesteśmy w chujowym położeniu :D
SAMURAJOGURT.BLOGSPOT.COM
Pozdrawiam
Tak pozatym to ciekawi mnie jak ci wszyscy ludzi którzy ćpają dużo acodinu będą wyglądać/zachowywać się i przedewszystkim co będą mieć w głowie jak troche podrosną.
Gdyby "normalny" stan naszego umysłu był taki jak po zażyciu salvii, a znaleźlibyśmy sposób na zmiane percepcji taką jaką obecnie uważamy za trzeźwość, to byłby dla nas "nierealny" świat.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA
Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands
Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.
Mnisi szmuglowali narkotyki. Ukryli je za fałszywymi ściankami
22 buddyjskich mnichów zostało aresztowanych na międzynarodowym lotnisku w Kolombo w Sri Lance. W ich bagażach znaleziono łącznie około 110 kilogramów marihuany.
