Więcej informacji: Arylcykloheksaminy w Narkopedii [H]yperreala
Generalnie zajebisty dysocjant, powiedzialem sobie ze już nigdy nie oszamię Acodinu pod wpływem tych doświadczeń. Już pierwszy raz (50 mg na łebka) zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie, nie był to szczyt dysocjacji, niemniej ciało samo tańczyło do lecącego w tle Barn Owl. Zjazd po takiej ilości minimalny, lekka bezsenność i zajebanie przez około 2 godziny, potem nawet normalnie mogłem zajadać orzeszki.
Drugi raz, 100 w miksie z paleniem, był nieziemski, wspaniały. Pomimo iż nie opuściłem swojego ciała (choć miałem dziwne wrażenie jakby momentami coś "wylewało się" przez moją klatkę piersiową), zaburzenia percepcji wizualnej, wzrokowej i czasowej, wspomagane konopną elongacją czasu, jak i przemyślenia połączone z CEV'ami były niesamowite, poczułem coś więcej niż wolność myśli, jakieś zjednoczenie świadomości ze światem. Najlepszy trip mojego życia.
Pozostałe 2 (wszystko to działo się w sierpniu), nastąpiły dzień po dniu, ostatnim razem udało mi się wyjść z ciała. Nie były może tak niesamowite, ale... Całkiem nieźle się bawiłem, myśląc przy okazji o Witkacym.
Podsumowując, pomimo iż postanowiłem odpocząć po intensywnie dysocjantowych wakacjach, wystawiam MXE mocną piątkę i myślę, że skuszę się na to raz niejeden :)
Mam pytanie zwiazane z bodyloadem. Za mna juz okolo 6 tripow na mexe. Dawkowanie 80-100mg. Srednio raz na 2/3 tripy mam potezny bodyload na zjezdzie...
Boli mnie przekur**sko glowa, ledwo otwieram oczy a gdy zamkne wszystko mi sie kreci.. do tego bol brzucha,ale nie duzy, ktory po jakims czasie przechodzi. No i ta niemoznosc lokomocji...
Raz byly mocne drgawki. Wczoraj podczas zjazdu,jak juz sie odwodnilem totalnie, napilem sie wody bo to dobrze mi robi,ale po 5min ja wyrzygalem...to pierwszy raz.
Czy u kogos objawia sie to podobne? Czy to moze wina tego ze zjadlem 10min przez zarzuceniem? (w kazdym przypadku ostrego zjazdu jadlem tuz przed zarzuceniem,ale w 1wszym,najgorszym, to byla tylko 1 pieczarka i woda
Dzieki
A zatem pytam: wczoraj wieczorem zażyłem buprenorfinę w dawce dosyć niskiej, uwzględniając tolerkę na opio. Jakoś koło 3 w nocy poszło jeszcze 2 mg clonazepamu. Za ok. 2 h planuję sniff ok. 100 mg metoksetaminy. Problemy z oddychaniem możliwe?
Pamiętam, jak wrzuciłem ok 900 mg DXM / 50 kg kiedy jeszcze bupra mi całkowicie nie zeszła i wtedy kompletnie zapominałem o oddychaniu. Myślę, że byłem dosyć bliski śmierci, ale byłem zbyt zdysocjowany, aby się tym przejmować.
Sniff leci w sumie niezależnie od odpowiedzi na moje pytanie :( W końcu zaduszki i trzeba porozumieć się z duchami.
W przyszłości zamierzam przetestować też i.m. i i.v. oraz mix z jakąś tryptaminą.
Wczoraj odsypałem sobie "na oko" ok. 100 mg. Wagę dawno już bym kupił, gdyby nie brak niezależności finansownej. Zresztą to bardziej złożona kwestia, ale mniejsza.
Po ok. 30 minutach od snortu czułem wyraźną, błogą dysocjację, ale nie miałem CEVów, wobec czego uznałem, że chyba odsypałem sobie mniej, niż przypuszczałem i... postanowiłem wstrzykanąć sobie dodatkowo "troszkę", dypsonując jedynie wodą mineralną oraz używanymi pompkami i używaną igiełką, poprzez którą uprzednio zapodawałem majkę z MST. Przygotowałem "roztwór", co okazało się nie lada wyzwaniem, jako że byłem już porządnie poza zasięgiem.
Świadomość odzyskałem z igłą tkwiącą w bacie, w pozycji jogina (sic!). Nic tylko ciemność, wąski krąg światła i ja sam - czułem się jak w namiocie szamana, tj. jakby w jakiejś sferze sakralnej, zdecydowanie oddzielonej od reszty tzw. rzeczywistości. Doprawdy nie wiem, ile sobie wstrzyknąłem. Wiem, że było 3 ml płynu, z czego zdołałem zapodać 2 ml, a nastepnie igła się przetkała, zapewnie od niewystarczająco przefiltrowanych dodatków z tabletek MST, ale w tamtym momencie stanowiło to dla mnie nie lada zagadkę, dlaczego nie jestem w stanie popchnąć dalej tłoczka i kułem się dalej zapalczywie i rytualnie jak psychol. Widok rąk i żył był zupełnie odmienny, oczywiście wszystkie baty powychodziły na wierzch, tak samo jak na DXM. Przesiedziałem w ten sposób chyba dobre 3 godziny, co jakiś czas wracając z nie-pamiętam-skąd, jakby opadając przez niezliczone warstwy percepcji, by spostrzec siebie, kleczącego z igłą zanurzoną w żyle, przy czym strzykawka stanowiła dla mnie jakiś ledwo rozpoznawalny instrument i wydawało mi się, że jest podłączona do mnie niby jakaś kroplówka, albo wręcz organiczna część mojego ciała. Nijak nie mogłem popchnąć tłoczka dalej i śmiałem się w myślach, że jestem posiadaczem "magicznego minilitra", który ma moc zniszczenia całego świata etc. A przy tym byłem oczywiście wówczas kompletnie zdeperesonalizowany i miałem z tego niezły ubaw, teatralnie i cynicznie szepcząc to i owo, jako że kompletnie nie czułem się tzw. sobą, ale wiedziałem jaką "postacią jestem".
Gdzieś w międzyczasie przebywałem absolutnie poza tym światem. Nie wiem kiedy pierwszy raz tego doznałem, ale na pewno grubo po 33-cim tripie z DXM, i za pierwszym razem było to wręcz przerażające, bo czułem, że jestem w tym innym świecie znacznie bardziej niż kiedykolwiek czułem się "tutaj" w tzw. rzeczywistości. Owy świat jest ciemny, ponury i niesłychanie głęboki - ma znacznie większe spektrum postrzegania zmysłowego niż tzw. rzeczywistość i jest niejako nadrzędny względem niej, tj. rzeczywistość to tylko swego rodzaju scena teatralna, a "tam" jest poziom wyżej i wszystkie iluzje "rzeczywistości" z perpsektywy owego świata są śmiechu warte. Towarzyszy mu specyficzna, bardzo intensywna aura, niemożliwa do opisania.
Dopiero po dłuższym czasie pozbierałem się z tego groteskowego obkłuwania wszystkich żył jedną używaną igiełką, położyłem się w końcu, założyłem słuchawki i ku swojemu zaskoczeniu doświadczyłem bogactwa CEVów i przemyśleń.
Jeśli ktoś na prawdę szukałby Świętego Graala, metoksetamina dałaby mu zwycięstwo w tym zamiarze. Żadna z licznych skosztowanych przeze mnie substancji psychodelicznych nie otwiera umysłu w tej mierze co MXE.
hennessy pisze:Nie doszukałem się dokładnej publikacji przedstawiającej szlak metaboliczny metoksetaminy, ale porównując go z tym dla fencyklidyny, można wysunąć wniosek, że uprzednie wysycenie konkretnych enzymów wątrobowych, powinno tak jak w przypadku dekstrometorfanu, skutkować odczuwalnym wzmocnieniem tripa lub też zmianą charakteru doświadczenia - jak już dowiedziono, najlepiej nadaje się do tego ekstrakt z pestek w postaci Citroseptu lub innych podobnych wynalazków.
Przynajmniej na mnie tak to cudo zadziałało.
Właśnie. Cudo.
Jak by na to nie patrzeć, mój pierwszy, prawdziwy trip był dziką i desperacką jazdą na +-150mg.
To trochę skok na głęboką wodę, szczególnie w moim przypadku, kiedy jestem osobą bardzo wrażliwą na wszelkie substancje.
Jednak nie żałuję, chociaż dysocjacyjna podróż zbałamuciła moją psychikę na dobre dwa dni. Ani trochę nie mam jej tego za złe, sama tego chciałam.
Przede wszystkim trip mogę określić jako bardzo kształcący i otwierający oczy na tysiące kompletnie wcześniej niepojętych spraw lub też bardzo istotnych spraw, które zawsze wydawały się zbyt błahe i proste do analizy.
Co przede wszystkim rzuca się w oczy:
- niesamowita miękkość całego świata;
- nieumiejętność ocenienia, czy wygląda, chodzi się, mówi i zachowuje 'normalnie' (tak, miałam przyjemność przeżycia peak'u na ulicy w centrum miasta, w marszu praktycznie...)
- mimo kompletnie kosmicznych myśli i przerażających odczuć, nie czuć strachu (o ile zdarzają mi się paranoje po samym zielsku :nuts:)
- brak poziomu i pionu, wszystko jest jak w kosmosie, lub w głębi wody;
- odczucie długiego trwania podróży (np parotygodniowe), kiedy naprawdę to godzina lub parę;
- zwykłe, oczywiste rzeczy stają się nowością;
Na zejściu - problemy z poruszaniem, bełkotliwa (jakby pijacka) mowa, błyskotliwe pomysły, przypominają się rozkminy z tripu właściwego, etc.
Chciałam podziękować miłym osobom z forum, które poradziły mi w sprawie kupna MXE.
Substancja trafia w mój gust w jakichś 99%, będzie regularnie i aktywnie uczestniczyć w moim weekendowym życiu i na pewno mogę ją polecić fanom psychodelicznych przygód i rozkmin.
Ciepło zapraszam do przeczytania mojego trip raportu z długiego łikendu.
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych
Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili przemyt narkotyków z Hiszpanii do Polski
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili międzynarodowy przemyt narkotyków i zabezpieczyli ponad 10 kg czystej kokainy ukrytej w specjalnych skrytkach pojazdu. Dzięki funkcjonariuszom narkotyki nie trafią na warszawski rynek, a osoby biorące udział w tym procederze, usłyszały zarzuty w prokuraturze i zostały tymczasowo aresztowane. Zatrzymanym mężczyznom może grozić kara do 20 lat więzienia.
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?
Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.

