Zielsko i alkohol nie było wcale pomysłem na poprawę funkcji poznawczych, było pomysłem na nieodczuwanie tego marazmu, niechęci do wszystkiego i niemocy
Wiem, że wyeliminowanie używek jest kluczowe i do tego dążę. Z drugiej strony przyglądam się ludziom, którzy hulali sobie bardziej niż ja i nie mają takich problemów. Toteż zastanawiam się, czy to nie wina jeszcze jakiegoś czynnika, poza ok. 1,5 rocznym ćpaniem i piciem. Intensywnym.
Mam rozumieć, że Ty odstawiłeś wszystkie używki? I już nigdy więcej nic nie?
Rhodiola z tego co wyczytałam wydała mi się środkiem o dość szerokim spektrum działania, dlatego się na nią zdecydowałam, jednocześnie zaczęłam brać kurkumę. Na początku było dobrze, powiedziałabym lepiej niż zwykle, a potem zrobiło się gorzej niż zwykle :-) i ten stan trwa do dziś.
Magnez biorę właśnie w formie związku chelatowego, od dawna.
Suplementacja po piciu była prowadzona przez psychiatrę. Dostawałam magnez, potas, żelazo, żeń-szeń (brałam jak pamiętałam), lecytynę i jakiś lek, który okazał się być przeciwpadaczkowym? (po 2 tygodniach przestałam go brać). Nie potrafię sobie przypomnieć nazwy :cheesy:
Odżywiam się zdrowo i regularnie, nie jem mięsa, fast foodów, dań gotowych. Jem śniadania. Nie piję kawy, tylko zieloną herbatę albo rooibos.
Prawie rok temu skończyłam studia, kierunek ścisły, w międzyczasie studiowałam też humanistyczny. Pracuję umysłowo. Czytam książki, oglądam filmy. Używam języka obcego w pracy. Ogólnie: mózg jest trenowany.
Śpię w zależności od 6,5 do 8 godzin dziennie. W weekendy dłużej.
Jestem szczupła, BMI: 17,9.
Jak wygląda kwestia pamięci? Tak, że zapominam wszystko. Co miałam zrobić, co kupić, gdzie pójść. W pracy mamy 4-cyfrowe numery wewnętrzne - nie jestem w stanie żadnego zapamiętać. Nie pamiętam swojego, choć chyba 40 razy próbowałam go zapamiętać. Nazwisko człowieka, do którego miałam się zgłosić w jakimś tam celu: powtórzone 5 razy - niezapamiętane.
Tyler Durden pisze: Skoro ludzie cię irytują i dużo śpisz to mi to wygląda dodatkowo na objadanie się cukrami prostymi :)
Jak działa na ciebie kawa?
Czy jak beed przyjmowac antanonistow receptorow kanna, jak kurkuma czy inne, to palenie bedzie mniej klepalo lub wogole ?
Jeszcze lepsi są odwrotni agoniści, wtedy skutki odczuwalne są na następny dzień od razu, np. naltrekson jako odwrotny agonista receptorów opioidowych powoduje bardzo znaczny wzrost endorfin (np. bierze się naltrekson na noc i z rana jak puszcza to mamy lepszy humor itp.).
Scalono - Lotnik
Melancthe pisze: Zielsko i alkohol nie było wcale pomysłem na poprawę funkcji poznawczych, było pomysłem na nieodczuwanie tego marazmu, niechęci do wszystkiego i niemocy![]()
Wiem, że wyeliminowanie używek jest kluczowe i do tego dążę. Z drugiej strony przyglądam się ludziom, którzy hulali sobie bardziej niż ja i nie mają takich problemów. Toteż zastanawiam się, czy to nie wina jeszcze jakiegoś czynnika, poza ok. 1,5 rocznym ćpaniem i piciem. Intensywnym.
Mam rozumieć, że Ty odstawiłeś wszystkie używki? I już nigdy więcej nic nie?
Ja nie odstawiłem wszystkich używek, a zmieniłem je na "aktywizatory życiowe". Np. nie ma sensu bawić się w opioidy, bo mimo że faza fajna to nic się w tym czasie nie zrobi, tylko zacznie powoli wynosić sprzęty z domu i zamiast zyskiwać, to się traci. Z alkoholem jest podobnie, ale sam sobie od czasu do czasu wypiję (choć mam zamiar odejść od niego kompletnie jak znajdę tylko odpowiedni drag imprezowy, który doda mi podobnego luzu, a nie będzie depresantem - myślę o jakimś dysocjancie, ale zobaczymy jeszcze). Tyle, że to nie jest nawet picie tydzień w tydzień tylko np. raz na miesiąc.
Nie chodzi o rezygnację z używek, bo każdy musi się czasem wyluzować, tylko o ograniczenie/przekierowanie ich w inną stronę. Wjebanie w depresanty to najgorsza opcja z możliwych, sam alkohol powoduje znaczny spadek zdolności umysłowych, a jak do tego od czasu do czasu popalasz to sprawa jest jasna. Ogólnie zrezygnuj na razie z jednej z tych rzeczy, najlepiej z zielska.
Z kolei jak wszedłem w stymulanty to teraz jestem ogólnie wjebany w stimy, tyle że to akurat mi wychodzi na lepsze niż picie alko, bo cały czas robię biznes, załatwiam wszystko itp. i dzięki temu kasa zamiast znikać, to jest jej coraz więcej, a zdolności umysłowe są nieporównywalne do stanu przy regularnym piciu alko.
Rhodiola z tego co wyczytałam wydała mi się środkiem o dość szerokim spektrum działania, dlatego się na nią zdecydowałam, jednocześnie zaczęłam brać kurkumę. Na początku było dobrze, powiedziałabym lepiej niż zwykle, a potem zrobiło się gorzej niż zwykle :-) i ten stan trwa do dziś.
Magnez biorę właśnie w formie związku chelatowego, od dawna.
Suplementacja po piciu była prowadzona przez psychiatrę. Dostawałam magnez, potas, żelazo, żeń-szeń (brałam jak pamiętałam), lecytynę i jakiś lek, który okazał się być przeciwpadaczkowym? (po 2 tygodniach przestałam go brać). Nie potrafię sobie przypomnieć nazwy :cheesy:
Odżywiam się zdrowo i regularnie, nie jem mięsa, fast foodów, dań gotowych. Jem śniadania.
Ew. możesz spróbować białka serwatkowego jeśli jesteś uparta. Śniadania - bardzo dobrze. Ogólnie podstawą jest jedzenie dużej ilości białka lub suplementacja l-tyrozyny i l-tryptofanu (ale to tylko na chwilowe uzupełnienie zapasów, na dłuższą metę białko trzeba jeść).
Nie piję kawy, tylko zieloną herbatę albo rooibos.
Śpię w zależności od 6,5 do 8 godzin dziennie. W weekendy dłużej.
Jestem szczupła, BMI: 17,9.
Jak wygląda kwestia pamięci? Tak, że zapominam wszystko. Co miałam zrobić, co kupić, gdzie pójść. W pracy mamy 4-cyfrowe numery wewnętrzne - nie jestem w stanie żadnego zapamiętać. Nie pamiętam swojego, choć chyba 40 razy próbowałam go zapamiętać. Nazwisko człowieka, do którego miałam się zgłosić w jakimś tam celu: powtórzone 5 razy - niezapamiętane.
Lekko pobudza, usuwa senność, ale nie wzmaga koncentracji. Po 3-4 godzinach od wypicia usypiam na stojąco. Ostatnio piłam z pół roku temu.
Ale to mi już daje do myślenia (na niektórych kawa nie działa, a paru rodzajów senności nie potrafi przebić).
Ogólnie:
- Odstaw te egzotyczne napoje,
- Zacznij jeść dużo białka (żeby był efekt musisz naprawdę zrobić konkret przez parę następnych dni),
- Chelat magnezu będzie git, tyle że magnez jest antagonistą NMDA, nie wiem na ile masz wyczulony ten receptor, więc na razie dla pewności bierz ten magnez wieczorem po ostatnim posiłku,
- Odstaw Rhodiola i jedz tylko kurkumę z pieprzem.
Zgłoś się po 2-3 dniach, powinny być widoczne różnice w odczuciach i poziomie energii. Wtedy jak mi opiszesz dokładnie co się zmieniło (lub nie), będzie wiadomo co dalej robić.
Co do tego, że niektórzy ludzie potrafią hulać długo i nic im nie jest to też tak myślałem (sam nawet myślałem, że mogę pić i pić i będzie git), ale wszystko się zaczyna jak ograniczają używki :D Do tego ludzie indywidualnie reagują na różne substancje, więc nie można tutaj wyciągać konkretnych statystyk.
Sam też bardzo stronię od alkoholu (nie odpowiada mi działanie zbytnio, efekty są wprost nieproporcjonalne w porównaniu do toksyczności) i kiedyś też poszukiwałem zamiennika. Po drodze w pewnym okresie całkiem odpowiadały mi niewielkie dawki DXM, ale to jednak nie było to.
Mogę powiedzieć, że znalazłem substytut alkoholu. Jest nim GBL. Robię się po gblu niesamowicie wygadany/elokwentny, rozluźniony, a ze stymulantami to już całkowicie socjalna bajka, że tak to ujmę.
Dla porównania po alko czuję pewnego rodzaju pustkę w głowie jak rozmawiam z innymi (mam pewne cechy osobowości unikającej), dodatkowo stymulanty z alkoholem odpadają u mnie zupełnie.
Tyler Durden pisze: Ja nie odstawiłem wszystkich używek, a zmieniłem je na "aktywizatory życiowe". Np. nie ma sensu bawić się w opioidy, bo mimo że faza fajna to nic się w tym czasie nie zrobi, tylko zacznie powoli wynosić sprzęty z domu i zamiast zyskiwać, to się traci. Z alkoholem jest podobnie, ale sam sobie od czasu do czasu wypiję (choć mam zamiar odejść od niego kompletnie jak znajdę tylko odpowiedni drag imprezowy, który doda mi podobnego luzu, a nie będzie depresantem - myślę o jakimś dysocjancie, ale zobaczymy jeszcze). Tyle, że to nie jest nawet picie tydzień w tydzień tylko np. raz na miesiąc.
heh, pomysleliśmy o tym samym... Cofam pytanie ;)
Tyler Durden pisze:"Odżywiam się zdrowo" oraz "nie jem mięsa" to dwa sprzeczne zdania. Przykro mi, ale wegetarianizm nie jest niczym dobrym dla mózgu. Tłuszcze możesz jeść jak najbardziej roślinne, ale białko roślinne jest do dupy tak w skrócie :)
Melancthe pisze:jednocześnie zaczęłam brać kurkumę. Na początku było dobrze, powiedziałabym lepiej niż zwykle, a potem zrobiło się gorzej niż zwykle i ten stan trwa do dziś.
podobnie jak ty nie potrafie zapamietywac imion numerow itd. , ciezko mi sie wyslowic, ciągła mgła mózgu i zmęczenie
podejrzewam jakis patalogicznie zjebany poziom Dopaminy, przed braniem SSRI bylo lepiej choc tez zle,
na takie ciężkie przypadkie te wszystkie kurkumy, cynamony, sole wapnie magnezy itd. sie nie nadają
przerobiłem wszystkie już suple przez ostatnie 1.5 roku i zero poprawy, szkoda tylko na to kasy
pozostal tak naprawde już chyba tylko metylophenidat, ale nie w tym kraju
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina
Druga poprawka i marihuana. Amerykański SN wydał ważny wyrok ws. broni
Sąd Najwyższy USA jednomyślnie orzekł w czwartek, że rząd federalny nie może pozbawiać prawa do posiadania broni osób okazjonalnie używających marihuany, uznając, że ściganie karne na tej podstawie narusza drugą poprawkę do konstytucji gwarantującej to prawo.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
