i w ogóle jakie... ciekawy zestaw... Jesteś na oddziale dziennym?
I po co kłamać na terapii? Chcesz jakiegoś potwierdzenia? Zgody czy stwierdzenia: jest pani zdrowa, żeby móc wrócić do ćpania?
"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus
Ja sama sobie tak powiedziałam i w końcu jest dobrze. I na prawdę nie ma powodów żeby było gorzej.
Ile można chorować, zważywszy że słabo was leczą.
http://www.youtube.com/watch?v=hTWKbfoikeg
tzn, że ozdrowiałaś? :D
"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus
http://www.youtube.com/watch?v=hTWKbfoikeg
kocHanka pisze:Właśnie jak to wygląda u was z lekami... czy po odstawieniu leków czujecie trwałą poprawę czy nic one nie zmieniły? Biore 3 miesiac wenlafaksyne, chloroprotixen i rispolept i utrzymuję abstynencję ale mam wrażenie, że z czasem głód na dragi nie maleje tylko rośnie i zaczynam myśleć tylko o tym, że jak przestane brać leki, czyli za ok. 3 miesiące znów wrócę do ćpania... terapia niby pomaga ale boję się, że jak złapie mnie ciśnienie na ćpanie zacznę kłamać nawet na teriapii żeby spokojnie móc wrócić do brania... czy ktokolwiek potrafił po np połrocznej przerwie brać sobie np raz na miesiąc, tak czysto rekreacyjnie? bo wmawiam sobie, że to będzie możliwe ale wiem, że jak znów zaczne to popłynę całkowicie...
wraca się. wróciłam po 7 miesiącach. miało być jednorazowo, miał być tylko mefedron. aktualnie napierdalam benzo i opio na przemian i w mixach z mefem. codziennie coś. najpierw udawało się załóżmy mieć 2 tygodnie przerw między ćpuńskimi wybrykami, potem zdarzało się co tydzień, co 3 dni.. teraz codziennie. właśnie leżę zaryczana i użalam się nad sobą, idę się myć i lecę do apteki. zawalam studia, boję się patrzeć ludziom w oczy, bo jestem ćpunem. jest ciekawie.
Ja tam nie narzekam. Nie wpierdoliłam się w nic, chyba, że w nikotynę ;)
Jasne, lubię zrobić sobie małą autodestrukcję... tym bardziej, że chad mi wiernie pomaga wpychając mnie raz w manię, raz w depresję. Borderline dodatkowo stoi nade mną i wrzeszczy: mocniej, szybciej, głośniej, więcej...
To nie prawda, że terapia nie działa. Działa, zwłaszcza behawioralno-poznawcza. Ja sama na niej jestem ponad półtorej roku i wiele osiągnęłam. Zrozumiałam pewne mechanizmy i moje własne schematy. Wiem co i skąd się bierze. Dzięki tej wiedzy mam większą samoświadomość. Co mi to daje? Oprócz tego, że świadomie mogę wpierdolić się w gówno (a nie jak wcześniej biec po krawędzi nie widząc przepaści), mogę sama wybierać.
Co do leków, to czasami działają, ale one nie załatwią sprawy do końca. Możemy wpierdalać stabilizatory, antydepresanty i neuroleptyki... ale one nam w głowie nie postawią znaku STOP, gdy zaczynamy się nakręcać. A to słowo magiczne. Bo nasze zaburzenie właśnie na nakręcaniu się polega.
Nakręcamy się na cierpienie - płaczemy, wyjemy wręcz, bo tak nam źle, cierpimy i tniemy się, bierzemy na siebie całe zło, tłuczemy się po pustych przestworzach i jesteśmy najbardziej samotni na świecie, wielce opuszczeni i odrzuceni przez wszystkich - STOP - nakręciliśmy się, bo co? ktoś się nie odezwał? bo poczuliśmy nudę, nagle zostaliśmy sami ze sobą i zrobiło się smutno?
nakręcamy się na miłość - to ten jedyny, wspaniały, cudowny, wybawi nas, na zawsze zostaniemy razem, ułożymy sobie świat wg naszych własnych zasad, teraz już nic się nie liczy, i chociaż tak bardzo się boimy, przecież coś może pierdolnąć, to tak bardzo chcemy, proszę weź mnie za rękę, tylko nie mów mi, tego czego nie chcę usłyszeć, w końcu będziemy szczęśliwi - a jak nie to złamią się nasze serduszka, wszystko pokryje się krwawą rdzą i już na pewno ze sobą skończę - ofc musiało być patetycznie; ale czy to nie tak wygląda?
I najlepsze, coś do czego nawiązujemy najczęściej, lubując się w tym najrozkoszniej: samobójstwo. Ile razy odmienialiśmy to słowo... ile wizji mięliśmy. Ile marzeń sennych, ile ucieczek. Samobój jest jak eskejp w grze życia, coś nam się nie podoba, wciśniemy eskejp, coś nam nie wychodzi - mamy na to odpowiedź. Na wszystko proste rozwiązanie.
Borderline to trucizna płynąca naszymi żyłami.
"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.