Alkaloid opium - metylowana pochodna morfiny.
Więcej informacji: Kodeina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 790 • Strona 12 z 79
  • 3309 / 22 / 0
Możesz. Co stracisz? Pracę? O tym już była mowa. Teraz tracisz życie.

Nie bój się. Większej krzywdy nie będzie, od tej jaką sobie robisz takim obiecywaniem i braniem opio. Zrób to. Jak nie dla siebie, to dla forum - pokaż innych, że nawet w Twoim przypadku da się wyjść.
sqrt(666)
  • 622 / 1 / 0
Mogę odstawić za kilka dni BEZ ryzyka utraty pracy, nie mam potrzeby udowadniania czegokolwiek. Tzn jeśli już to udowodnię że odstawię zgodnie z moim planem i tego się trzymam.
Uwaga! Użytkownik meira jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3309 / 22 / 0
Na razie udowadniasz, że potrafisz robić plany, z których nigdy nic nie wyszło. Może to świadczy o tym, że takie plany są bezsensowne? Wielu ludzi Ci to powtarzało. Przecież i tak nie rzucisz po tych 8 dniach. Rzuca się nagle, można zmniejszać dawki, ale planowanie tego nic nie da. Nie nauczyłaś się ze swoich błędów?

Pracy nie stracisz, ale życie stracisz. Fajny biznes.
sqrt(666)
  • 3216 / 395 / 0
meira pisze:
Blu a propos zagospodarowania dziury w życiorysie to może zainspirowałeś się książką C. Northcote Parkonsona" jak zrobić karierę? %-D Swoją drogą świetna książka, podobnie jak jej kontynuacje.
Nie czytałem. Po prostu na pierwszej rozmowie na której zostałem o to zapytany nie miałem gotowej odpowiedzi i musiałem coś wymyślić na poczekaniu. Tylko to mi przyszło do głowy. Zatrudnili mnie więc uznałem że to właściwa odpowiedź na tego typu pytanie i potem już zawsze tak odpowiadałem jak ktoś pytał.
meira pisze:
Jeszcze 8 dni ćpania i wierzę, że koniec. CHCĘ odstawić okrąglaki, naprawdę.
Ja ci nie wierzę, sorry. Dlatego :
Potrzebuję jeszcze jednego tylko znaku "z góry" żeby wiedzieć, że świat chce mi dać szansę.

Sama musisz chcieć dać sobie szansę. Żadnych znaków "z góry" nie będzie a nawet jeśli to nic nie dadzą. Grasz na czas żeby jak najbardziej przedłużać odstawianie i oddalić ile się da dzień w którym będziesz musiała zmierzyć się ze swoim życiem na trzeźwo. Za 8 dni albo zmienisz zdanie co do rzucania, wynajdziesz kolejną wymówkę lub w najlepszym wypadku uzbierasz kilka/kilkanaście dni na trzeźwo po czym stwierdzisz że to pierdolisz i wrócisz do gry.
  • 568 / 3 / 0
Sama musisz chcieć dać sobie szansę. Żadnych znaków "z góry" nie będzie a nawet jeśli to nic nie dadzą. Grasz na czas żeby jak najbardziej przedłużać odstawianie i oddalić ile się da dzień w którym będziesz musiała zmierzyć się ze swoim życiem na trzeźwo. Za 8 dni albo zmienisz zdanie co do rzucania, wynajdziesz kolejną wymówkę lub w najlepszym wypadku uzbierasz kilka/kilkanaście dni na trzeźwo po czym stwierdzisz że to pierdolisz i wrócisz do gry.
Jak nigdy zgadzam sie z Blu. To całe planowanie na zasadzie "rzucam za x dni, a na razie chce sobie jeszcze troche poćpać" to tylko próba wytworzenia komfortu psychicznego dla ćpania, komfortu który straciłas i chcesz choć na kilka dni odzyskać. Ale nie tedy droga. Albo rzuć teraz, w tej chwili albo ćpaj dalej i zobacz co przyniesie los, ale daj juz spokój z tymi obietnicami i planami bo jedna wielka kozia dupa z tego bedzie. Przypomina mi sie jak ja sobie obiecywałem, ze jak mi sie skończy butla (96ml) trama to wtedy rzucam, no ale nie wczesniej bo sie nie moze zmarnować. I ćpam dalej...
Jak bedziesz czekać na znak z góry to sie nie doczekasz, albo go zignorujesz...
Pracy nie stracisz, ale życie stracisz. Fajny biznes.
piszecie tak, jak by dalsze ćpanie miała ja doprowadzic do jakiejs zyciowej katastrofy. Niby jakiej? Najwyzej bedzie miała narastajace problemy z pieniedzmi i TYLE. Pracy, znajomych, zycie czy zdrowia nie straci (chociaz tyle sulfo... ).
Swoja droga sprobowalas tego antka jak radziłem?
goldfinch20, ty się już poddałeś i teraz racjonalizujesz swoją decyzję przed samym sobą, szkoda by było gdyby ci co jeszcze chcą walczyć kierowali się tym co piszesz. Tylko to chciałem doda
Jezeli chodzi o walke z nałogiem to masz racje, poddałem sie. A raczej zrezygnowałem z próby wyeliminowania narkotyków z mojego zycia, koncentruje sie jedynie na redukcji szkód. Ale nie wiem co w tym złego, dopóki moje życie wyglada w taki sposób jaki mi sie podoba.
Jezeli chodzi o rzekomą racjonalizacje - tu sie mylisz. Ja nie musze niczego racjonalizować bo mam naprawde duża swiadomość stanu w jakim znajduje sie moje zycie i nałóg i w pełni świadomie ten stan akceptuje. Nie musze korzystać z racjonalizacji. Operujesz schematami i sloganami z poradni dla uzależnionych. Jezeli pomaga Ci to utrzymac trzeźwość która (w Twojej subiektywnej opini choć pewnie w Twoim przypadku także i obiektywnej) sprawia ze Twoje zycie jest lepsze to naprawde bardzo dobrze ale nie próbuj traktować siebie z tego powodu jako guru od uzaleznień, nie pisz tego co sam sądzisz w formie pewników. To ze sam przyjąłeś to Ci wmówiono na terapi jako pewniki (w dobrej wierze i z dobrym skutkiem) nie czyni z tego prawdy absolutnej i objawionej.
  • 1345 / 6 / 0
goldfinch20 pisze:
(...) planowanie na zasadzie "rzucam za x dni, a na razie chce sobie jeszcze troche poćpać" to tylko próba wytworzenia komfortu psychicznego dla ćpania (...)
O, to, to.
goldfinch20 pisze:
Pracy nie stracisz, ale życie stracisz. Fajny biznes.
piszecie tak, jak by dalsze ćpanie miała ja doprowadzic do jakiejs zyciowej katastrofy. Niby jakiej? Najwyzej bedzie miała narastajace problemy z pieniedzmi i TYLE.
Co Ty pitolisz? Jakby problem z kodą był problemem z kasą tylko, to ten jebany temat by nie miał miliona stron. Chcesz powiedzieć, że zawsze jak odstawiałeś, to ze względu na kasę lub tolerkę?
Zapędziłeś się.

Angor Animi pisze:
goldfinch20, ty się już poddałeś i teraz racjonalizujesz swoją decyzję przed samym sobą, szkoda by było gdyby ci co jeszcze chcą walczyć kierowali się tym co piszesz. Tylko to chciałem doda
goldfinch20 pisze:
(...) zrezygnowałem z próby wyeliminowania narkotyków z mojego zycia, koncentruje sie jedynie na redukcji szkód. Ale nie wiem co w tym złego, dopóki moje życie wyglada w taki sposób jaki mi sie podoba.
Jakby Ci się podobało, to byś nie musiał redukować szkód.


do A.A. goldfinch20 pisze:
Jezeli pomaga Ci to utrzymac trzeźwość która (...) sprawia ze Twoje zycie jest lepsze to naprawde bardzo dobrze ale nie próbuj traktować siebie z tego powodu jako guru od uzaleznień, nie pisz tego co sam sądzisz w formie pewników.
A tu się zgodzę dla odmiany. Zluzuj trochę, bo rzucając pewnikami tylko zniechęcasz co bardziej zacietrzewionych.
Ostatnio zmieniony 18 kwietnia 2012 przez miumin, łącznie zmieniany 2 razy.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Bender

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  • 3309 / 22 / 0
Ja się kompletnie nie znam na uzależnieniach, nie uważam się za guru, ale mówię co widzę. Widzę, że Meira oszukuje siebie i nas. Widzę, że szansą dla niej jest twarda decyzja, a nie pieprzenie od tysiąca ostatnich postów. Widzę ile razy miało być rzucanie za X dni, a jest tylko gorzej.

Przez opio można stracić znajomych, kasę, mieszkanie, pracę (tu można dać przykład warszawskiego, który stracił przez kodeinę). Jak najbardziej opio powodują życiowe katastrofy.
sqrt(666)
  • 71 / 1 / 0
"To ze sam przyjąłeś to Ci wmówiono na terapi jako pewniki (w dobrej wierze i z dobrym skutkiem) nie czyni z tego prawdy absolutnej i objawionej."
@gold... ,moim zdaniem można mówić o pewnikach, prawdach absolutnych i objawionych. Mechanizm uzależnienia jest zawsze taki sam. Zawsze prowadzi do destrukcji na każdej płaszczyźnie życia. W 99% przypadkach(czyli jednak nie zawsze ;)). To tylko kwestia czasu. Może Ty jesteś inny...
Też mam takie głupie wrażenie, że usprawiedliwiając swój nałóg, możesz zniechęcać innych do podjęcia próby walki z nałogiem.
Na mnie, ćwiercinteligenta, Twoje wypowiedzi dzialalyby zdecydowanie demotywująco.
Po co się męczyć? Lepiej przerzucić się na H i redukować szkody.
  • 3216 / 395 / 0
goldfinch20 pisze:
Ja nie musze niczego racjonalizować bo mam naprawde duża swiadomość stanu w jakim znajduje sie moje zycie i nałóg i w pełni świadomie ten stan akceptuje. Nie musze korzystać z racjonalizacji.
Każdy racjonalizuje na pewnym poziomie, nawet ten kto nigdy nie brał narkotyków. Według mnie ty też to robisz w kwestii swojego nałogu, patrząc z boku widać to wyraźnie. To jest tylko moja opinia oczywiście i możesz ją olać jak ci nie pasuje.
goldfinch20 pisze:
To ze sam przyjąłeś to Ci wmówiono na terapi jako pewniki (w dobrej wierze i z dobrym skutkiem) nie czyni z tego prawdy absolutnej i objawionej.
Jak napiszę że 2+2=4 to też mi odpiszesz że wmówiono mi to w szkole i nie jest to żaden pewnik? ;-)
  • 568 / 3 / 0
Co Ty pitolisz? Jakby problem z kodą był problemem z kasą tylko, to ten jebany temat by nie miał miliona stron. Chcesz powiedzieć, że zawsze jak odstawiałeś, to ze względu na kasę lub tolerkę?
Zapędziłeś się.
Własciwie to... tak. Moze na samym poczatku przerażała mnie myśl samego uzaleznienia i wtedy jeszcze próbowałem walczyc zeby cos sobie udowodnić. W momencie gdy przyjąłem fakt uzależnienia do wiadomosci i przestało mnie to przerażać to w zasadzie tylko tolerka i pieniadze motywowały mnie do rzucania, bo niby co innego? Kodeina nie jest taka rujnująca społecznie i zdrowotnie jak cieższe opio. Miałem swojego czasu ciezszy okres na psychice (myslalem moze ze to przez kodeine ale chyba nie) ale po mimo rozważań kodeiny wtedy nie rzucilem, troche tylko zmniejszylem dawki i po jakims czasie mi przeszlo. Wrocilem wtedy do "normalnych" ilości kody.
Jakby Ci się podobało, to byś nie musiał redukować szkód.
Nie rozumiem. Przez redukcje szkód mam na myśli dokładnie filtowanie antidolu i unikanie thio itp. czyli zmniejszenie wszystkiego to co moze byc szkodliwe przy braniu kodeiny (oczywiście moja redukcja ma szersze znaczenie ale nie bede juz tego opisywał bo kogo to interesuje). Twoim zdaniem to ze kodeina mi sie "podoba" oznacza ze mam ja brać bez zadnej ostrożnosci i refleksji, rujnując w zyciu co sie da byle byc nacpanym?
Przez opio można stracić znajomych, kasę, mieszkanie, pracę (tu można dać przykład warszawskiego, który stracił przez kodeinę). Jak najbardziej opio powodują życiowe katastrofy.
Warszawski bierze/brał heroine, to jednak duża róznica wbrew pozorom. Opio moga powodować zyciowe katastrofy ale myśle ze czesto sa one spowodowane nieprzystosowaniem tych bioracych je jednostek do zycia (co czesto jest powodem w ogole brania przez te osoby) i dlatego w ktoryms momencie poddaja sie one zupełnie i poswiecaja swoje zycie dla cpania (bo tak łatwiej). W przypadku kodeiny ten "upadek" jest tak powolny, ze spokojnie mozna ciagnac nałóg latami bez zadnych katastrof, zwłaszcza gdy uzależniona osoba trzyma sie pewnych granic, niezależnie czy narzuconych silna wola czy bariera metaboliczna jak w przypadku kody. Ktoś kto ćpa here bedzie ciagle potrzebował wiecej przez tolerke wiec bedzie coraz wiecej wydawał na to czasu i pieniedzy, ktoś kto bierze kodeine pewnego progu tolerki i dawki nie przekroczy przez ograniczenia wątroby. W ktorymś momencie stanie sie to nic nie dajacym nawykiem jak u Meiry, ale czy to jest taka gigantyczna katastrofa?
@gold... ,moim zdaniem można mówić o pewnikach, prawdach absolutnych i objawionych. Mechanizm uzależnienia jest zawsze taki sam. Zawsze prowadzi do destrukcji na każdej płaszczyźnie życia. W 99% przypadkach(czyli jednak nie zawsze ). To tylko kwestia czasu. Może Ty jesteś inny...
Nie jestem inny ale u mnie odbywa sie to powoli i w granicach które jestem w stanie moralnie i społecznie zaakceptować. Pewne rzeczy np. u mnie po poczatkowym rozpadzie przez opio (relacje ze znajomymi) ponownie zaczęły nabierac normalnych barw, miałem okres ze sprzedałem kilka rzeczy za bezcen na ćpanie ale teraz juz tego nie robie i wiem ze nie bede w najbliższym czasie robił, swojego czasu coraz bardziej zaczynalem isc w eiksze dawki i ciezsze opio, teraz biore w prawdzie duze dawki kody ale tylko kody i to na dodatek juz sie one nie zwiekszaja. Nastapiła w moim uzależnieniu sytuacja w ktorej osiagnąłem stan równowagi i nie pogłebia sie rozpad mojego zycia ale i nic sie nie polepsza.
Też mam takie głupie wrażenie, że usprawiedliwiając swój nałóg, możesz zniechęcać innych do podjęcia próby walki z nałogiem.
W ogole co rozumiesz przez usprawiedliwanie? Usprawiedliwia sie Meira i kazdy kto twierdzi ze cpa bo musi bo bez tego nie da rady, bo czeka na znak z nieba, bo rodzice sie dowiedza, bo coś tam. Ja tez kiedys sie usprawiedliwiałem, to prawda. Ale teraz juz tego nie robie. Wiem, ze mogłbym zyć bez opio, wiem, ze ćpam bo chce i choc moge rzucic to tego nie robie bo tak mi wygodnie, bo mam komfort cpania, bo nie chce sobie odmowić tej przyjemności.
Każdy racjonalizuje na pewnym poziomie, nawet ten kto nigdy nie brał narkotyków. Według mnie ty też to robisz w kwestii swojego nałogu, patrząc z boku widać to wyraźnie. To jest tylko moja opinia oczywiście i możesz ją olać jak ci nie pasuje.
Oczywiście masz racje, w koncu racjonalizacja jest jednym z mechanizmów obronnych które stosuje w swoim zyciu (bardziej lub mnie swiadomie) każdy człowiek. Osobiscie staram sie unikać ich nadmiaru nie tylko w odniesieniu do narkotyków ale i ogolnie życia, pozwala to na efektywniejsze radzenie sobie z problemami kiedy potrafimy choćby tylko przed samym sobą przyznać sie do swoich słabości i ograniczeń.
Skoro widzisz moją racjonalizacje z boku lepiej to opisz mi ją, moze pomoże mi to w polepszeniu jakosci mojego życia. Być moze to co wszyscy uznajecie za moja racjonaliacje i usprawiedliwianie wynika z faktu iz ja w przeciwieństwie do was nie traktuje ćpania jako zła samego w sobie. Bo gdy przyjmie sie takie założenie to wtedy rzeczywiście kazda postawa w której kontynujemy ćpanie jest usprawiedliwianiem i racjonalizacją bo prowadzi do dalszego popełniania "szkodliwego" czynu.
Jak napiszę że 2+2=4 to też mi odpiszesz że wmówiono mi to w szkole i nie jest to żaden pewnik?
Widzisz, Ty w toku terapii wytworzyłeś (a moze Ci ją wpojono) pewną swoista wizje świata i wizje tego czym jest ćpanie i nałóg narkotykowy. Ma to forme pewnej niezmiennej ideologii w której pewne założenia przyjmuje sie bezrefleksyjnie za prawdziwe i ignoruje sie fakty czy tez syndromy mogące świadczyć co innego. To dla byłych narkomanów jest bardzo użyteczne, dlatego ze odcina ich od całego systemu usprawiedliwień, wymówek i podswiadomych myśli ktore mogłyby spowodować nawrót. Takie osoby zeby czuć sie lepiej czesto odczuwaja potrzebe głoszenia tej "ideologii" i innym ludziom, potrzebuja dostarczania sobie ciągłych dowodów na to ze jest ona słuszna (a ludzie tacy jak meira sa kopalnią takich dowodów).
Ja nie twierdze, ze Twój sposob myslenia jest niewłaściwy lub w jakiś sposob zły (w końcu pełni bardz pożyteczna funkcję - utrzymuje Cie z dala od narkotyków które Twoim, zapewne słusznym zdaniem przyniosły Ci do życia wszystko to co najgorsze), po prostu jest za mało elastyczny zebyśmy mogli znalesć płaszczyzne do porozumienia.
ODPOWIEDZ
Posty: 790 • Strona 12 z 79
Artykuły
Newsy
[img]
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło

Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.

[img]
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"

Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.

[img]
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać

Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.