Qbkinss pisze: Wkręciliście kiedyś farmaceutę w aco?
Panuje przecież moda na bycie "złym" u ludzi młodych, to dzisiaj takie modne być ćpunem, alkoholikiem, palaczem, seksoholikiem itd. itd. To już nawet nie jest bunt tylko zwykła moda, żeby być oryginalnym, buntowniczym i niezależnym. Przynajmniej tak to odbieram obserwując osoby z mojego otoczenia.
Me in my own world, the one that you knew
We were strangers - for way too long.
Zastanawiam się jak wiele w porównaniu do innych leków (niekupowanych do rekreacji) sprzedaje się w aptekach tego acodynu?
Sanofi alfa musi mieć niezły utarg, a kinderczekoladowcy mają niezły ubaw.
wlasnie moim zdaniem zle ze dzieciaki sie tym odurzaja, pani z apteki zawsze patrzy na mnie z nutka podejrzenia, opinia i internetowe historie pryszczatych gimnazjalistek niszcza system. przez dzieciarnie mamy utrudniony dostep. ehhh, widze mine pani farmaceutki jutro gdy poprosze o acodinek.. te zmeczone oczy patrzace na mnie z troska.. ale coz, klienteli sie zmienic nie da, pozdro dla "dojrzalych" uzytkownikow tego specyfiku ;]
Myślę że wiele ludzi jest po prostu marionetkami uzależnionymi od opinii innych bojącymi się wykluczenia i potępienia. Moim zdaniem odrzucanie swoich upodobań tylko dlatego że te nie cieszą się poważaniem ( tyczy się to oczywiście nie tylko substancji) jest brakiem szacunku do siebie a to bywa szkodliwe bo rodzi niepotrzebne konflikty wewnętrzne. Oczywiście jeśli komuś naprawdę nie podobają się efekty działania danej używki albo np. zauważa u siebie wynikające z jej używania negatywne skutki to zrozumiałe że nie będzie jej przyjmował.
„Muszę koniecznie jechać na wczasy do Grecji , to nic że wolę klimat polskich, nadmorskich miejscowości, nie szkodzi że tam dla mnie za gorąco, że skóra schodzi potem płatami, och! co pomyśleliby znajomi gdybym wybrał polskie miejscowości wypoczynkowe? Że jestem biedny i kiepsko mi się wiedzie a ja nie mogę stracić w ich oczach” – osoba potępiająca swoje umiłowanie do DXM ze względu na jego opinię.
„Nie lubię jeździć nad polskie morze, jak dla mnie jest tam zdecydowanie za zimo, przeszkadza mi nadmiar kamieni na plaży, wolę słoneczne plaże Grecji” – osoba nie lubiący DXM dlatego że naprawdę nie podobają się jej efekty jakie wywołuje ta substancja.
Podejście drugiej osoby jest imo jak najbardziej zrozumiałe i rozsądne, pierwszej nie.
Nie wiem co wam przeszkadzają krzywe spojrzenia farmaceutek kiedy kupujecie Acodin. Przecież jak kupujecie jedno jabłko w supermarkecie to sprzedawczyni też pewnie dziwnie patrzy bo mało kto kupuje owoce na sztuki.
Ludzie wygłaszają masę bzdurnych opinii, wiele z nich wynika po prostu z niewiedzy. Czy to znaczy że należy się nimi kierować? Z pewnością nie. Słuchać – tak, wziąć pod uwagę - tak, wierzyć – NIE.
Co to jest niby kinderdrag? Substancja łatwo dostępna? W takim razie za kinderdrag należy uznać alkohol. Substancja przyjmowana najczęściej przed najmłodszych użytkowników? W takim razie należy uznać za kinderdrag marihuanę ( chociaż właśnie wśród niedoświadczonych, i młodych ludzi cieszy się ona największym szacunkiem hehe).
Cena i dostępność ma niby decydować o wartości?... dobre sobie. W takim razie książki Katarzyny Grocholi są pewnie bardziej wartościowe od Dostojewskiego bo przecież w antykwariacie zazwyczaj trzeba zapłacić za nie dużo więcej, a taki „Idiota” leży sobie zakurzony na dolnej półce i można go dostać za kilka złotych a i tak nikt go nie chce więc musi być beznadziejny.
Możliwe że cześć ludzi w wieku gimnazjalnym wybiera dekstrometorfan z powodu braku dostępu do innych narkotyków. Ale to w żadnym wypadku mu nie ubliża. Tak samo jak sympatia idioty wobec inteligentnego nie ubliża temu inteligentnemu, a zachowanie fanów danego zespołu nie świadczy źle o muzyce jakiej słuchają.
Jeśli o kinderćpuństwie decyduje wiek to potępienie takich osób jest dla mnie tym bardziej niezrozumiałe. Często zdarzają się młodzi ludzie znacznie mądrzejsi od starych.
Jeśli o kinderćpuństwie decyduje wrzucanie ogromnych dawek w dużych częstotliwościach to też nie rozumiem potępiania takich osób. Odwaga i brak przywiązania do swojego życia to nie głupota chyba że ktoś robi to bez świadomości że może zrobić sobie krzywdę.
Dodatkowo jest to legalna substancja, więc nie ma przypału w razie policyjnej "trzepanki", albo przypadkowej wpadki w szkole lub w domu.
Trzeba kierować się tym, że to substancja - dekstrometorfan, w takiej a nie innej formie, w postaci leku na kaszel, których trzeba trochę zjeść - z powodu 'niskiej' zawartości DXM w tabletce, by wywołać pożądane efekty dysocjacyjne - a nie stereotypem - nażreć się tyle tabletek na kaszel az nas zeschizuje ;)
Dostępny jest łatwo, ale jest to dysocjant i to stosunkowo mocny - fakt jego powszechności o niczym nie świadczy, all in all - heroina też była syntezowana z myślą o leku na kaszel.
Pozdrawiam
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło
Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.
