Dekstrometorfan - nazwy generyczne: Acodin, Tussidex.
Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 472 • Strona 12 z 48
  • 5299 / 106 / 0
Lubie Cię
Spokój jest najwyższym szczęściem :*) Czanga tak bardzo
  • 297 / / 0
Nie chciało mi się całego tematu czytać, ale Nagniot jeśli teraz posiadasz zaczątki info z książki Sugiera ( tak przeczytałam kiedyś) , to teraz powinieneś się powołać na ważniejszego podróżnika i niewątpliwie jednego z najlepszych - Roberta Monroe i jego Trylogię (1. Podróże poza ciałem 2. Dalekie podróże 3. Najdalsza podróż) ( jego książki opisują bardzo wiele rzeczy) , jeszcze przydałoby się przeczytać książki Bruce Moen'a (uczeń Roberta Monroe), który dopełnił jego 'dzieło' ;) (też ma parę książek).

Sądzę, że jeśli chcesz mieć większą wiedzę na ten temat i jeśli już spontanicznie zacząłeś doswiadczać tego wspaniałego stanu jak OBE to powinieneś wzbogacić się o co nieco więcej wiedzy. Darek Sugier sam potem przyznał , że jego książka nie jest zbyt profesjonalna, ale jest dobra jako źródło dla początkującej osoby, zielonej w temacie. Trylogia Roberta jest nieco bardziej zawiła, nie zawsze porywająca i ciekawa, ale każda część zawiera istotne info.

Ja osobiście kiedy już jestem na dobrym kierunku , na dobrej drodze to coś mi przeszkodzi i przestaję ćwiczyć i schodzę na inną ścieżkę. Miałam tylko raz niekontrolowane OBE kiedy nawet nie wiedziałam , że to jest to ( pewnego rodzaju dostrojenie , ale słabe było) no i LD jedno. Byłabym szczęśliwa gdyby jakiś zaawansowany podróżnik mnie wyciągnął :) [ to znaczy z ciała]
  • 3732 / 45 / 0
Ważniejszym podróżnikiem? Yhy, bo tam na pewno istnieje taka hierarchia i sztuczne podziały.
Książka Sugiera jest o tyle okej, że opisuje ją człowiek, który doświadczył OBE sam z siebie nie mając o tym pojęcia, dopiero później odnalazł ludzi z podobnymi do swoich doświadczeniami. Myśle, że niejeden człowiek, z bardziej utrwalonymi wdrukami po takim doświadczeniu mógłby również uderzyć do Lublińca. Kwestia wiary, zazdroszcze jednak ludzią, którzy doznają tego spontanicznie.
Mi wiary nie braknie. W Nagniota musiało strasznie pierdolnąć, skoro nastały takie komplikacje. DXM nie pomaga, przynajmniej nie w nadmiarze. Pomieszanie z poplątaniem. Piątka święty Tomaszu, oddaj swoje życie dobrym mocą. :*)
osobisty kawalek internetu
Bożyszcze niedojebów, biblia degeneratów.
CosmoDo pisze:
Przed zadaniem pytania skonsultuj się ze sobą"
  • 297 / / 0
Ważniejszym w sensie bardziej doświadczonym, który umie w ogóle dotrzeć do konkretnej osoby/ miejsca (chociaż do miejsca ciężej dostać się konkretnego w Ś.F.

Robert monroe też nie wiedział czego doświadcza, nie miał o tym zielonego pojęcia.
  • 3732 / 45 / 0
Jeśli w ten sposób, to oka. Jak dla mnie, to wszystko jest na tacy. Jest książka, są fora i strony, jednak jest to pomocne tylko do pewnego stopnia, praktyka jest nieoceniona.
osobisty kawalek internetu
Bożyszcze niedojebów, biblia degeneratów.
CosmoDo pisze:
Przed zadaniem pytania skonsultuj się ze sobą"
  • 297 / / 0
No właśnie. Poza tym wiedza bez praktyki jest niczym. Nie pozwolę sobie umrzeć dopóki tego wszystkiego nie ogarnę, muszę skorzystać z wiedzy jaką posiadłam, bo inaczej byłoby wszystko na nic.
Początkujący podróżnik przecież nie dotrze do określonego miejsca/osoby, jeśli sam nie ogarnie swoich emocji, tego ponoć trzeba się nauczyć w astralu. Bo można trafić w różne miejsca/projekcje swojej podświadomości zanim się to wszystko ogarnie.
Poza tym posługiwanie się językiem niewerbalnym - też zajmuje trochę czasu by się go nauczyć. My jako ludzie nauczyliśmy się by wyrażać emocje słowami, a język werbalny nie potrafi oddać całkowicie wszystkiego naszych emocji/uczuć/tego co się zdarzyło, chodzi mi o określone zdarzenia.
  • 326 / 5 / 0
Hahaha Nagniot nieźle sobie pogrywasz z tymi zdjęciami! Zupełnie inaczej sobie ciebie wyoorażałem i podpisuję się pod słowami KonsumcyPigułek :D.
  • 6 / / 0
Zacznę tak, że mam swoje problemy w różnych sferach życia, trochę pokopaną psychikę, zresztą jak wszyscy. Jestem ćpunem. Zjadłem w życiu może sześć paczek Acodinu, w grudniu przeglądałem trochę forum, trafiłem na DXM, OOBE i Nagniot. Pozdrawiam Nagniot :). Przeczytałem książkę Darka Sugiera, trochę "trenowałem" ale bez efektów, temat bardzo interesujący, ale zająłem się innymi sprawami, jakoś zapomniałem. No i tak się stało, że zażyłem amfetaminę, zresztą napisałem posta w amfetamina, uzależnienie. Nieważne. Wczoraj koło 19.00 jakieś 24 h po amfie, wypiłem litrowe wino i poszedłem spać, obudziłem się jakoś o 3.00 rano, to przysypiałem, to się budziłem. Miałem kilka snów. Pomyślałem, że dam to tutaj, wyrzucę to z siebie. Ćpuny zrozumieją ćpuna.

siedzę na łóżku przed telewizorem, do pokoju wchodzi matka, mówi czemu tak siedzisz, dobrze wiem co robisz, patrzy się na mnie i uśmiecha szyderczo, postać matki, ale patrzę jej w oczy i wiem, że to nie ona, wybuch złości, chcę ją udusić, ale leżę i nie mogę wstać, wychodzę z ciała i lecę za nią, na korytarzu łapię to coś za szyje, to patrzy mi w oczy i się śmieje, ciary, ciach

później trochę koszmarów, bardzo realistycznych snów, był mój przyszywany dziadek przyjaciel z dzieciństwa, wtedy w dobrej formie, wiele mnie nauczył, alkoholik, teraz już zapity. Patrzy mi w oczy z wyrzutem. Oczy w tych snach, coś niesamowitego. Patrzy na mnie, rozmawiamy o głupotach, śmiejemy się, ale widzę w jego oczach smutek i żal, wie co mam we krwi.

nie mam pojęcia w jakiej kolejności były te sny, nigdy nie miałem tak realistycznych snów, wchodzę w siebie, ja jak teraz siedzę i jest tam trzech mnie, jeden pośrodku jara fajkę (ja na zjeździe), mogę z nim pogadać, jest spokojny, inteligentny, to moje oczy. Trochę się go boję, pokazuje mi po lewej, ja zwyrol, morda cała w bliznach, zwyrol nie myśli, tylko chce sprawiać ból. Po prawej, ja skoksowany, w kajdanach, złość, biało przed oczami, szarpię się. Pogadać da się tylko z tym po środku, rzuca we mnie fajką, ciach

taki, pół sen, pół jawa, koło 5.00 staram się jeszcze pospać, bo o 7.00 wstaję. Kilka razy jakbym wchodził w drzwi, powyginane twarze, korytarze, uciekają. Później różne śmieszne głupoty i właśnie najbardziej realistyczny sen, kobieta z lat 1800, historia jej kariery, obrazy z życia z mężęm, jakby mówione przez lektora, wszystko przyjemne, zabawne, sielanka. Później budzę się, podejrzewam, że obudziłem się, ale chyba dalej spałem. Wpadłem na pomysł, że pomyślę sobie o czymś przyjemnym, to było jakbym sam tworzył, sala bankietowa, muzyka klasyczna, tańczę walca (o kurwa :) później małe ciach, jestem wielkości ziarnka piasku, DOM, lecę w szybie wentylacyjnym, widzę biedronkę, pająka, jakieś liście, wiele szczegółów, wszystko bardzo realistyczne, wlatuję do środka, DOM kiedyś luksusowy, właśnie ta kobieta z lat 1800, okrywa się derką, odłączyli jej gaz, nie ma ogrzewania, piekarnik nie działa, nie ma co jeść, chodzi po domu, realizm snu jakbym tam był, patrzy na ścianę na zdjęcie męża, mówi, mężu, kochany mężu, (ja jestem tym zdjęciem), jest taka piękna, jak anioł, czarne włosy, zakochuję się w niej, chcę ją ogrzać, pocieszyć, przytulić, wychodzę z tego zdjęcia, przeciskam się, (teraz ciężko mi będzie napisać), wszystko w ułamku sekundy, ona mnie obejmuje, ja ją, będziemy się tulić, jest taka piękna, emanuje z niej dobroć, dobrze mi, przciska mnie do siebie, wszystko się zmienia, w połowie jestem we śnie, w połowie w swoim łóżku na prawym boku, ona mnie ciągnie, wyciąga za ręce, do połowy wychodzę z ciała, tulimy się, mówię kocham cię, raptem jakaś obecność jakby nie tam we śnie, tylko w pokoju, czuję za plecami, coś, ktoś jakby kładzie się obok mnie i mówi, ja też cię kocham i jeb piącha od tyłu na wątrobę, wwierca się, straszne wibracje, budzę się, na początku żadnych uczuć, jakby boli mnie w miejscu gdzie weszła ręka. Jestem już trzeźwy, poleciała mi łza, analizuję wszystko, gęsia skóra na całym ciele, wiem, że już nie zasnę, muszę to zapisać.

Nie twierdzę, że wszystko ze mną w porządku, przed snem dużo myślałem o swoich problemach z narkotykami, ze sobą, o swojej psychice, jak sobie pomóc. Jak pójść do przodu, rozwijać się, nie cofać.

Możecie doradzić mi co robić jak chwyta mnie w cudzysłowie "kurwica"? Mam treningi boksu, siłownię w domu, to pomaga dzięki temu zapominam. Ale zawsze wraca. Myślałem o medytacji, zagłębić się w siebie, zrozumieć. Jeśli chodzi o profesjonalną pomoc, to wszystko fajnie, brałem nawet przez jakiś czas psychotropy, ale niech spierdalają. Dziękuję.
Uwaga! Użytkownik tomasseffect nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 392 / 4 / 0
Nie chce się wypowiadać na temat twoich snów bo nie mi je oceniać. bardziej doświadczeni są na forum tu więc może ci odpowiedzą. Ale zastanowił mnie jeden jak spotkawszy trzech siebie.
Masz jak wół pokazane co z tobą może się stać. Pierwszy inteligenty bierzesz się za szkołę, prace zmieniasz nawyki i zaczynasz budzić szacunek u ludzi. reszta to stoczenie się na dno i masakra.
Takie wybuchy agresji ja tez miałem. Wtedy nic nie pomaga tylko dragi wiem co przechodzisz. masz lekką fazę maniakalno - depresyjną. Ja to tez mam. Moja rada idź do lekarza psychiatry i niech ci zapisze tabletki na uspokojenie nie jebany psychotropy. jak poczujesz, że zaczną się faza depresji czyli wkurwienia w twoim wypadku to łykaj mi pomaga. I dużo ćwicz, ćwicz siłownia, boks są super wyładowujesz się i oczyszczasz. tylko nie tłucz ludzi za darmo bo se nazbierasz i nabroisz i będziesz miał potem karę :).

Z innej beczki rozmawiam dużo na forum OOBE i tam tłumaczą mi bardziej zaawansowani pewne sprawy.
Na przykład, że nie ma co na siłę zmuszać ludzi by wierzyli, akurat w to co my powiemy. Każdy ma wolną wole i nie lubi być do niczego zmuszany. Cosmodo wiesz dlaczego jesteś niezrozumiany bo gadasz o tym co wiesz wszystkim jak popadnie, a ludzie się blokują i tępią to co dla nich nieznane, to wywołuje u nich strach i boją się nowego myślenia więc cie wyśmiewają. Sugier miał to samo. My musimy jakoś to przemyśleć by nie zostać wyśmianym przez innych. Tu na hypciu można gadać o wszystkim wielu rozumie o co kaman, ale wyjść do "zwykłych" ludzi trzeba z głową bo wystarczy jedno nie tak słowo i zostaniemy uznani za sektę lub wariatów.
  • 224 / 4 / 0
Od złej strony na to patrzysz, to nie Ty masz problem z narkotykami to one mają problem z Tobą.
Jak ktoś może Ci doradzić co masz robić na swoją kurwicę?
Ale powiem Ci co ja robię, biorę 2 z irc, chodźmy pieprzyć się, i co? byłoby źle? no nie...
Po pewnym czasie sam sobie znajdziesz jakiś cel, a po nim, znowu zwątpisz we wszystko i będziesz w tym samym punkcie, w którym jesteś teraz, a potem nadejdzie znowu coś innego i tak w kółko, w nieskończoność, a wszystko co będziesz po kolei przeżywał będzie się przeplatało z Twoją przeszłością w dawkach jakie sam sobie wcześniej wybrałeś, jesteś swoim największym alchemicznym dziełem. Na tyle doskonałym na ile będziesz ODPOWIADAŁ SAM SOBIE. Nie znajdziesz sytuacji żeby wyjść z innej sytuacji, one są tylko dla naszej satysfakcji, dla naszego JA, pewnym przełomem jest kiedy dojdziesz do wniosku, że możesz być szczęśliwy, pełen euforii i optymizmu bez względu na to co robisz. Kiedyś zapewne odkryjesz sens w TWOICH PROBLEMACH Z NARKOTYKAMI i dojdziesz do wniosku że wszystko musiało być tak żebyś mógł przeżyć swoje następne NAJWIĘKSZE szczęścia z czymś innym, a potem i one narosną do rangi PROBLEMÓW, hehe, im bardziej w coś wsiąkniesz\pokochasz tym większy potem możesz mieć PROBLEMIK
ODPOWIEDZ
Posty: 472 • Strona 12 z 48
Artykuły
Newsy
[img]
Produkcja metamfetaminy dla meksykańskiego kartelu? Są kolejne zatrzymania

Czterech Polaków podejrzanych jest o współdziałanie z Meksykanami, nieprawomocnie skazanymi w maju na 10-11 lat więzienia za wytwarzanie na dużą skalę metamfetaminy - poinformowała prokuratura. Możliwości produkcyjne zlikwidowanego przez CBŚP w Podlaskiem laboratorium sięgały 800 kg narkotyków.

[img]
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę

Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.

[img]
Przemycali dzieci przez granicę z Meksykiem. Podawano im narkotyki, by były spokojniejsze

33-letnia obywatelka Stanów Zjednoczonych Dianne Guadian przyznała się do udziału w siatce przemytniczej zajmującej się nielegalnym przewozem dzieci z Meksyku do USA. Według prokuratury dzieci były odurzane słodyczami zawierającymi THC, aby łatwiej przeprowadzić je przez granicę. Kobiecie grozi od pięciu do 15 lat pozbawienia wolności.