Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
AcidDreamer pisze:A tutaj to bardzo upraszczasz. Skąd możesz wiedzieć co taki prosty twoim zdaniem człowiek tak naprawdę myśli, jakie ma problemy itd.
i
No wiem, ale zdarzają się ludzie co wo gule nie myślą o duchowości tylko co do garnka włożyć.
Nie chce nikomu ubliżać, ale jak gadasz z takim to nagle oczy mu się robią mętne i nic nie kuma. Miałem tak kilka razy.
te poziomy to dobra rzecz. tylko powiedz mi jedno taki człowiek po 5 poziomie praktycznie nie patrzy na rzeczy materialne. musi być bogaty, lub pustelnik by doświadczał takiego stanu ducha. Przecież jak wyżyje skoro jego dusza już jest wyżej nad ziemskie problemy egzystencjalne.
Ja wychodzę z tego założenia, że trzeba się rozwijać duchowo OOBE, Mistycyzm nawet satanizm duchowy jeśli ktoś chce, ale nie wolno zapominać o życiu doczesnym. Uważam, że jeśli najpierw zadbamy o swoje otoczenie i stabilizacje to osiągniemy spokój i czystość umysłu do pracy nad duszą. I nie będzie przeszkadzać kredyt na łbie, długi, czy brak perspektyw. jak można się rozwijać duchowo gdy nad tobą widmo głodu?.
Spoko Chaotka jakoś sie poukłada. Powiedziała za dużo i poszło to już bez jej udziału dalej do prokuratora etc. będzie dobrze. najwyżej skierują mnie na 6 tyg do wariatkowa. :) Wrócę do swoich ahahahah.
Ci ludzie (którzy nie interesują się duchowością) są po prostu tzw/ "młodymi duszami". Podoba im się tutaj i na razie nie ciągnie ich do żadnego wyższego stanu świadomości. A to, że nas do tego ciągnie,to myślę, iż jest to znak, że już spełniliśmy swoje zadanie na ziemi i teraz musimy dostać się wyżej. Dlatego los, przeznaczenie, sygnały od Prawdziwej Woli, czy jak to nazwać, nakierowują nas na odpowiednie książki, odpowiednie strony internetowe, odpowiednich ludzi.
- psychodelik umozliwia nurkowanie na bangee do sfery duchowej, gleboko ale na chwilke,
pozwala zabrac stamtad ogrom glebokich informacji ale wracajac do rozumu nie potrafia byc przyswojone
bo rozum moze jeszcze nie byc gotowy ich pomiescic
- lina na ktorej nurkujemy to sila pojmowania przez nasz rozum naszego ducha oraz jego potrzeb
- jesli nie bedzie wystarczajaco mocna, moze sie urwac w dowolnym momencie - najczesciej przy powrocie po odwiedzeniu najglebszego punktu
- nieprzygotowany umysl jest wtedy zalany wiedza ducha i wariuje bo nie jest w stanie tego przyswoic - jednoczesnie czuje zal ducha i swoja niemoc rozumu
Zdania może trochę chaotyczne ale nie zmieniam raz zapisanych przekazów.
Wracając do pieniędzy i zabezpieczenia sobie nimi przyszłości. Miałem podobne nastawienie, przez kilka lat sporo pieniędzy odłożyłem, po drodze 2 firmy i wiele inwesytcji. Właściwie to pieniądze i łatwość ich zarabiania odsunęła mnie od słuchania mojego ducha. Gromadziłem, gromadziłem, mało z kim się dzieliłem. Po kilku latach takiego "bogatego" życia trafiły się nowe "okazje" inwestycyjne - w niecałe 2 lata straciłem prawie wszystko co zebrałem. Na dzień dzisiejszy stwierdzam, że to była moja najlepsza inwestycja. Pieniądze same przychodzą w wystarczającej ilości na życie. Staram się jedynie utrzymywać kwotę taką aby wystarczyła na pół roku życia a każdy nadmiar oddaję chorym dzieciom. Rozumiem, że ktoś może mieć potrzebę zabezpieczenia na rok, nawet 2 lata, ale zastanów się nad tym czy jeśli masz pieniądze odłożone na 2 lata życia i pieniądze nadal do Ciebie przychodzą regularnie w wystarczającej ilości to czy kiedyś wydasz te odłożone pieniądze? W moim przypadku wiedziałem, że ich nie wydam nigdy bo napływały szybciej niż je wydawałem. Podsumowując tą kwestię to uważam, że bez wiary zawsze będziemy biedni i niespokojni o przyszłość niezależnie od tego ile mamy pieniędzy.
"Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie."
Odnośnie poziomów świadomości, o których napisał AcidDreamer to może trochę zbyt spłaszczony obraz ale kiedy spotkasz osobę od poziomu 6 to jej egzystencja już sama Ciebie zmienia. Mnie dawno temu taka osoba uratowała i nauczyła (obca). Ci ludzie są i w odpowiednich dla wybranych momentach bez zastanowienia działają.
Każdy musi znaleźć swoją prawdę rozumowo bo przecież chodzi jedynie o to, aby rozum w końcu się uciszył i nie pytał.
Chaotka, może zastanów się czy nie powrócić jedynie do medytacji, a OOBE zostawić. Nie ma drogi na skróty, OOBE jest efektowne i może sprawiać takie wrażenie. Jeśli masz problemy po przerwie z wartościową medytacją (też tak miałem) to możesz spróbować na początku np. jogi (w szczególności pranayama) - najpierw świadomość ciała a później umysłu i ducha.
Jeśli wolno mi ocenić Twoje myślenie z ostatnich dwóch postów to wydaje się takie zdrowe i stabilne więc myślę, że bez problemy poradzisz sobie z dalszym rozwojem :)
Nagniot, jeśli uda Ci wytrwać kilka miesięcy bez żadnych narkotyków to sprawisz niemały dar dla wielu forumowiczów tutaj jako przykład a to często rodzi głębszą wiarę.
Dlaczego mam zostawić OOBE? Nie ma mowy ! Pranayamę trenowałam kiedyś. Moim głównym problemem z OOBE jest głównie to, że największy zapał osłabł. Na początku, jak przeczytałam Sugiera to dużo o tym myślałam, a potem mniej, ale gdy czytam Nagniota to mój zapał wzrasta. Wartościowa medytacja też jest u mnie na coraz lepszym poziomie odkąd chodzę na Zen. Między innymi po to się tam zapisałam, żeby się zmobilizować do regularnego medytowania.
Bardzo mi miło, że uważasz mój sposób myślenia za zdrowy i stabilny, bo mało kto myśli o mnie w ten sposób.
grzechotnik pisze:Co to jest "wo gule", ahahahahNagniot pisze: No wiem, ale zdarzają się ludzie co wo gule nie myślą o duchowości tylko co do garnka włożyć..
W OGÓLE, człowieku! :finger:
Hahahha masz racje jaki babol mój słownik w kompie też już ma dysekcję.
Co do tematu pieniędzy. fakt jest niezaprzeczalny jeżeli masz pieniądze, a nie masz wiary to prędzej czy później je stracisz bo zostaniesz poddany próbie wiary i jak jej nie podołasz to po wszystkim.
Ale uważam, że młodzi którzy wchodzą w wiek dorosły powinni najpierw zabezpieczyć się przed problemami doczesnymi. jak mówisz na pół roku z góry, a potem ruszać w duchowość.
Super by było gdyby wszystko połączyć, ale gdy wracasz styrany po pracy średnio masz siły na joge czy medytację. Może się mylę.
Nagniot pisze:Super by było gdyby wszystko połączyć, ale gdy wracasz styrany po pracy średnio masz siły na joge czy medytację. Może się mylę.
Czasami też może być tak, że czas niby jest ale nie ma "głowy". Wtedy polecam jakieś lekkie ćwiczenia fizyczne kilka godzin przed medytacją.
Medytacja może być trochę jak niektóre psychodeliki, zmienia w Tobie coś i nie wiesz co ale od tej pory wszystko jest już inne. Jednak proces zapuszczania korzeni jest na ogół długotrwały.
Dodatkowo jak już wspomniałeś wcześniej o "przepracowywaniu". Jeśli wykonujesz jakąś czynność ze świadomością przepracowywania/testu to czy nie jesteś wtedy bardziej tu i teraz a jednocześnia zdystansowany? Dla mnie to jest dobry podkład do medytacji.
Obejrzyj w wolnej chwili film, który już tutaj poleciłem "peaceful warrior". Jestem pewien, że Ci się spodoba, fajnie przedstawione "tu i teraz" i połączenie normalnego życia bez alienacji z rozwojem duchowym.
PS: Ty nie możesz być prawdziwy
PS2: Moja dziewczyna czuje się obrażona - masz większe cycki niż ona
Znam troszeczkę tego człowieka i wierzę w to co pisze, wcale mu się nie dziwie bo on po prostu natrafił na "kierunek zycia" i tego chce się trzymać. Wcale się nie dziwię, że ludzie "z drugiej parafii" uważają go za wariata. Nagniot mówi co czuje a inni ludzie reagują na to tak a nie inaczej. Jakby nie było stanowimy mniejszość. Swiatem żądzi pieniądz - niestety. Faszerują nas wiadomościamiw których nie ma nic pozytywnego. Telewizja publiczna jest wielkim dnem i propagandą ( wystarczy spojrzeć na M jak Miłość czy Barwy Szczęścia ). Od małego system szkolnictwa wpaja nam pieniężne wartości i następuje wyścig szczurów. Ja w nim nigdy nie brałem udziału. Miewałęm w życiu dużo pieniędzy gdy pracowałem za granicą, ale one tylko doprowadził do wstąpienia na ścieżkę FAZY - nie żałuję tego bo uważam każde ŻYCIOWE zdaRZENIe za potrzebne. Bez nich nie byłbym tą samą osobą, bez tych priorytetów i TAK - borykam się z nieakceptacją, niezrozumieniem, szyderstwem itp. Wiele mocy włożyłem w innych ludzi, ale... nic z tego przeważnie nie wychodziło ( wyjątki są liczone na palchac lewej ręki ). Odcinam się od symboli bo są one WPAJANE. Nic nie jest dla mnie jednoznaczne. Ciesząc się zarówno płaczę. Myślę, że śierć nie istnieje. Wkręcają nam choroby, wynajduyją "niby-szczepionki" by napędzać kasę. Tak, mówię tu o nich lub aobut Them ! Ja i ta reszta, Summa summarum - jestem Bogiem i nie miejcie mi za złe moje dzieci ! jEśli TY też jesteś BOgiem to możemy iść na wspólne piwo, schowaj "niższy przewaw wstydu do pozłacanej kieszeni". Mówię zawile, ale nie myslę co piszę, tak to już jest z tym typkiem co żre Acodin na Masę czy jak tam to widzicie. Jestem szczęśliwy więcej czasu niż jestem nieszczęśliwy - i to jest prawdziwe.
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.
