13 kwietnia 2020Ptaszyna pisze: Witam, to już kolejny etap moich problemów, z którymi się zmagam. Myślałem, że to co już znam zostanie, ale wszystko ewoluuje. Problem jest taki, że od jakiegoś czasu żadne zajęcie nie jest w stanie mnie wciągnąć na dłużej. Kiedyś towarzyszył mi stan, że oglądając film, czytając książkę, idąc gdzieś ze znajomymi, czułem się jak zahipnotyzowany. Obecnie nie ma bodźca, który sprawiałby mi satysfakcję. Jak na ironię, cały mój problem z prokastynacją zniknął. Nigdy się tak nie rozwijałem jak teraz. Po gównianych studiach, zdobyłem dobra pracę, o której moi znajomi po dobrych studiach marzą (bez znajomości, ale też kompetencji, miałem farta), teraz się rozwijam, uczę jezykow. Nawet mój problem z prokastynacją zniknął, bo nikt mi nic nie narzuca. Problem w tym, że wszystko robię jakby jak maszyna, nic mnie nie wciąga, nie mam takiego flow, ani żadnej przyjemności z tego co się robię, nawet z rozrywek, oglądania filmów, czytania książek, rozmów ze znajomymi, a czytam więcej niż kiedykolwiek. Satysfakcja jest marginalna, zerowa i mam takie poczucie jakby nic nie było w stanie mnie zainteresować i wszystko było nie to. Dzień za dniem mija bardziej na realizowaniu celów do odhaczenia, spać i od rana znowu to samo. Potrafię się skupić na kilka godzin i jestem systematyczny, ale to wszystko jest wymuszone, żeby tylko coś robić, mieć jakiś cel. Mam poczucie zamknięcia w klatce i kurczenia się świata dookoła, uwięzienia i taką potrzebę, żeby się z tej klatki wyrwać, że potrzebuje wielkiej zmiany. Przy czynnościach, które wykonuję nie mogę się odprężyć czuję w środku pobudzenie, żeby zrobić coś innego, najchętniej ćwiczenia. Do czynności wymagających nawet małego wysiłku umysłu i skupienia mam zniechęcenie, awersję. Podejrzewam, że mam jakąś dysfunkcję, coś zrobiłem z mózgiem. Jedyne co sprawia mi radość to ćwiczenia fizyczne i zmęczenie się fizyczne, bardzo intensywne. Nie ćpam w ogóle, porobiłem sobie badania na tarczycę, bo pobudzenie mnie denerwowało i wiele innych badań, hormony, morfologie i jeszcze sporo innych. Nie było nieprawidłowości. Nie wiem co to spowodowało, ale zaczęło pojawiać się dopiero od kilku lat, wcześniej nie miałem takich problemów. Chciałbym po prostu czuć się jak kiedyś tzn. żeby np. jakikolwiek film mnie wciągnął, albo muzyka sprawiała przyjemność. Dodam jeszcze, że jestem na nofapie, tzn fapie już dopiero wtedy kiedy nie mogę na serio już wytrzymać i już muszę. Niewiele pomogło. No i internetu dużo jest niestety. Może to to. Nie wiem. Moje pytanie, czy ktoś ma podobnie, albo może mi wskazać czego mogę mieć za dużo, albo za mało w mózgu, że tak się czuję? I dlaczego tak może być?
Posiąść wszelką wiedzę leży w zasięgu możliwości człowieka ~ Leonardo da Vinci
Szukaj mnie na: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/
18 kwietnia 2020Ptaszyna pisze:
Nie przeczytałem wszystkiego bo jak pisałeś coś o katolickiej rodzinie to uznałem, że nie warto. Ludzie lubią zwalać problem na wszystko w okół. Bo łatwiej jest być krytycznym wobec innych niż wobec siebie.
Niemniej jesteś gruby i lubisz słodycze? XD Jeżeli tak to tutaj tkwi problem pomyśl nad tym ziooom. Pouprawiaj sport, ludzie prześmiewczo drwią z tego zdania ale serio pouprawiaj, trochę kontaktu z przyrodą. Jakieś terapie new age typu wstawanie o 4:30 bicz pliz za dużo youtube niektózy oglądają.
2 x KŁADZENIE SIĘ SPAĆ o 4:30, a nie wstawanie. Chociaż wstawanie o 4:00 też jest zajebiste - tylko nie dla wszystkich. Wyjaśnię ci to z biologicznego punktu widzenia.
Organizm ludzki ma konkretny biorytm, dlatego po 19:00 zazwyczaj jesteś już senny i coraz bardziej senny. Do mniej więcej 1:00-2:00 walczysz z sennością, ale gdzieś około 2:30-4:30 pojawia się efekt napierdolenia psychodelikiem tylko bez psychodeli samej, tylko mentalnie. Rośnie poziom serotoniny - dlatego ludzie z depresją siedzą po nocach (rośnie ale tylko do czasu położenia się spać) i wtedy rozkręca się kreatywność do ogromnego poziomu. Kilka osób już to testowało i miały podobnie. W tym pół śnie pół jawie człowiek może dość do wielu wniosków życiowych i to bez stosowania używek. Deprywacja snu (częściowa) dłuższa niż 2 dni nie byłaby dobra, bo jest się zbyt zmęczonym by myśli były konkretne. Ale jedna i druga nocka powinna dać do myślenia.
A jeśli chodzi o cukier i schudnięcie, to na tym forum założyłem temat "Odstawienie cukrów" więc tam odsyłam.
odstawienie-cukrow-watek-dyskusyjny-t59828.html
Posiąść wszelką wiedzę leży w zasięgu możliwości człowieka ~ Leonardo da Vinci
Szukaj mnie na: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/
22 kwietnia 2020blackgoku pisze:Zrób eksperyment. O ile nie wychodzisz z domu gdziekolwiek, to nie bierz żadnych używek, ani kawy, ani papierosów, a ani innych wzmacniaczy. Wstań jak najwcześniej jesteś w stanie. 5-6 rano i absolutnie nie kładź się spać przez cały dzień. Rób cokolwiek, co tam robisz. I wytrzymaj do 4:30 następnego dnia. Połóż się spać na 3 godziny i znów wytrzymaj cały dzień do 4:30 następnego dnia. A potem się wyśpij. Tylko przed wyspaniem się zapisuj wszystko co wpadnie ci do głowy między 01:00 a 4:30 pierwszego i drugiego dnia. To bardzo fajny eksperyment, który może dać dużo do myślenia o własnej świadomości.13 kwietnia 2020Ptaszyna pisze: Witam, to już kolejny etap moich problemów, z którymi się zmagam. Myślałem, że to co już znam zostanie, ale wszystko ewoluuje. Problem jest taki, że od jakiegoś czasu żadne zajęcie nie jest w stanie mnie wciągnąć na dłużej. Kiedyś towarzyszył mi stan, że oglądając film, czytając książkę, idąc gdzieś ze znajomymi, czułem się jak zahipnotyzowany. Obecnie nie ma bodźca, który sprawiałby mi satysfakcję. Jak na ironię, cały mój problem z prokastynacją zniknął. Nigdy się tak nie rozwijałem jak teraz. Po gównianych studiach, zdobyłem dobra pracę, o której moi znajomi po dobrych studiach marzą (bez znajomości, ale też kompetencji, miałem farta), teraz się rozwijam, uczę jezykow. Nawet mój problem z prokastynacją zniknął, bo nikt mi nic nie narzuca. Problem w tym, że wszystko robię jakby jak maszyna, nic mnie nie wciąga, nie mam takiego flow, ani żadnej przyjemności z tego co się robię, nawet z rozrywek, oglądania filmów, czytania książek, rozmów ze znajomymi, a czytam więcej niż kiedykolwiek. Satysfakcja jest marginalna, zerowa i mam takie poczucie jakby nic nie było w stanie mnie zainteresować i wszystko było nie to. Dzień za dniem mija bardziej na realizowaniu celów do odhaczenia, spać i od rana znowu to samo. Potrafię się skupić na kilka godzin i jestem systematyczny, ale to wszystko jest wymuszone, żeby tylko coś robić, mieć jakiś cel. Mam poczucie zamknięcia w klatce i kurczenia się świata dookoła, uwięzienia i taką potrzebę, żeby się z tej klatki wyrwać, że potrzebuje wielkiej zmiany. Przy czynnościach, które wykonuję nie mogę się odprężyć czuję w środku pobudzenie, żeby zrobić coś innego, najchętniej ćwiczenia. Do czynności wymagających nawet małego wysiłku umysłu i skupienia mam zniechęcenie, awersję. Podejrzewam, że mam jakąś dysfunkcję, coś zrobiłem z mózgiem. Jedyne co sprawia mi radość to ćwiczenia fizyczne i zmęczenie się fizyczne, bardzo intensywne. Nie ćpam w ogóle, porobiłem sobie badania na tarczycę, bo pobudzenie mnie denerwowało i wiele innych badań, hormony, morfologie i jeszcze sporo innych. Nie było nieprawidłowości. Nie wiem co to spowodowało, ale zaczęło pojawiać się dopiero od kilku lat, wcześniej nie miałem takich problemów. Chciałbym po prostu czuć się jak kiedyś tzn. żeby np. jakikolwiek film mnie wciągnął, albo muzyka sprawiała przyjemność. Dodam jeszcze, że jestem na nofapie, tzn fapie już dopiero wtedy kiedy nie mogę na serio już wytrzymać i już muszę. Niewiele pomogło. No i internetu dużo jest niestety. Może to to. Nie wiem. Moje pytanie, czy ktoś ma podobnie, albo może mi wskazać czego mogę mieć za dużo, albo za mało w mózgu, że tak się czuję? I dlaczego tak może być?
Jasne, nie ujałeś tego, że masz taki rytm pracy. Mój eksperyment dotyczy osób, które prowadzą tryb życia regularny i dzienny.
Posiąść wszelką wiedzę leży w zasięgu możliwości człowieka ~ Leonardo da Vinci
Szukaj mnie na: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/
24 kwietnia 2020VERBALHOLOGRAM pisze: Może zbadaj temat pod tym kątem, że piszesz szczególowe logiczne opisy swojego trybu życia z dobrze zrozumianymi problemami i ich czaso przestrzenną lokalizację.......psychologia, literatura....a może gadasz do siebie i Twoja głowa jest za szybą odizolowana od otoczenia, tak jak u mnie........może szukasz ostatecznej definicji do zaakceptowania.......tylko nie pisz że sam nie wiesz....
Przybliż mi co masz na myśli.
Jeśli chodzi o stan, który opisałeś to nie zauważyłem, żeby mi towarzyszył. Może był obecny, ale nie jestem tego świadomy, albo jest czymś normalnym dla mnie.
Co jest ciekawe czytałem tu wpisy osób z nerwicą i kompulsywnymi myślami, budzącymi poczucie winy, u mnie tak było zawsze. Pojawiają się myśli chore i anormalne, często okropne, ale nigdy nie miałem z tego powodu poczucia winy, zawsze uważałem, że to i tak proces fizjologiczny, na który się nie ma wpływu. Co innego jest myśleć, a co innego wcielać to w życie. Zresztą do mnie przychodzą głównie myśli czego chciałbym uniknąć, a nie co chciałbym zrobić.
Jedyne czego szukam to uzasadnienie dla cierpienia, jakiegoś sensu w tym, że ludzi i mnie spotykają złe rzeczy, bo nadal nie potrafię się z tym pogodzić. Nie chce przyjąć do wiadomości, że świat może być tak zły, że bez żadnej przyczyny dziecko zapada na ciężką chorobę i umiera. Chciałbym znaleźć sens tego, ale albo go nie ma, albo ja nie mam do niego dostępu. Sens a nie teorię.
Czytałem tutaj temat "bóg a substancje psychoaktywne" wszyscy teoretyzowali na temat Boga, nadal teoretyzują, a nic z tego nie wynika, bo nie odkryjesz prawdy i tak. Zostaniesz w sferze teorii, najbardziej wyszukanych, ale zostaniesz. I to jest najgorsze. Czuję, że zostałem wjepany na ten świat bez żadnych wskazówek jak postępować, bez żadnej nadziei na to, że dowiem się po jaki chooy w ogóle to wszystko się dzieje i co ma na celu kolejne dojepanie mi w życiu przez los.
Odpowiedzi szukalem wszedzie,wszeeedzie. Zaczalem robic duzo tripow na psychodelikach.
I znalazlem kurwa prawde!
To po prostu Jezus! Wkrecilem sie w to na maksa bo w glowie mam nawet logiczne wytlumaczenie na to i... rzucilem here, odzyskalem dziewczyne, jest kurwa pieknie.
A chcialem sie juz wieszac ziom, naprawde
ja latam
jak jakieś komenty to jutro, idę spać........
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Holenderski eksperyment z regulowaną uprawą marihuany okazał się sukcesem
Minął dokładnie rok, odkąd holenderskie coffeeshopy w wybranych gminach zaczęły sprzedawać wyłącznie legalnie uprawianą marihuanę. Eksperyment, który miał uderzyć w czarny rynek, przynosi pierwsze wymierne efekty. Choć nie obyło się bez kar finansowych, ogólny bilans jest zaskakująco pozytywny.
Narkofabryka w dawnej stadninie
Funkcjonariusze CBŚP i SG zlikwidowali w województwie śląskim nielegalne laboratorium narkotyków syntetycznych. Podczas realizacji zatrzymano na gorącym uczynku dwóch mężczyzn, a także zabezpieczono ponad 44 kilogramy gotowego narkotyku Alfa-PVP o czarnorynkowej wartości szacowanej na 3,5 mln zł oraz tysiące litrów substancji wykorzystywanych do jego produkcji.
Norwegia wśród liderów Europy. Wszystko wyjawiły... dane z kanalizy
Norwegia pozostaje w europejskiej czołówce pod względem używania narkotyków. Najnowsze analizy ścieków pokazują jednocześnie spadek używania konopii w Oslo. Dane wskazują też na rosnące znaczenie innych substancji.
