...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 20 • Strona 2 z 2
  • 703 / 40 / 0
Tak jak Blu napisał. Razem się nie da.
Porównanie do dr Jekylla i mr Hyde'a brzmi bardzo znajomo. To bardzo boli kiedy widzisz jak bliska osoba zmienia się w kogoś obcego w minutę po tym jak substancja wejdzie do krwiobiegu. Jeszcze gorzej kiedy sobie uświadomisz, że przez 90 procent czasu spędzonego razem byliście na haju, a przez resztę próbowaliście nie być. Całe życie kręciło się wokół dragów i niestety związek też. To koszmarne uczucie, szczególnie jeżeli sobie uświadomisz, że gdybyście się spotkali w innych okolicznościach, to mogłoby być "to". Ale okoliczności były jakie były i nie ma innego rozwiązania niż odejście. Wychodzenie z dragów samemu jest bardzo długim i trudnym procesem. We dwójkę to jak próbować się utrzymać na powierzchni rwącej rzeki ciągnąc za sobą bezwładne ciało.
  • 129 / 199 / 0
Osobiście byłam w związku gdzie braliśmy oboje i to grubo, choć bez alko w tle, było podobnie jak ja miałam ambicje skończyć to on nie i na odwrót, często pomoc w detoksie a potem częstowanie choćby amfą, bo jakoś zaległości w szkole trzeba nadrobić... błędne koło i tyle.
Nakręcaliśmy się dosłownie, okoliczności życiowe sprzyjały i trochę to trwało.
Gdy wylądowałam w szpitalu( eh, nawet się nie połapali od czego padłam w drodze ze sklepu, uznali że to kwestia tylko ekstremalnie niskiego cukru i elektrolitów, bo niby wstęp do anoreksji), to był przełom i oboje na serio chcieliśmy skończyć ciągi, choć szło delikatnie rzecz ujmując średnio.
Po rozstaniu oboje mamy w sumie normalne życie, oboje bierzemy, ale już nie tyle i nie ten kaliber co gdy byliśmy razem. Mamy skończone studia i prace oraz względny umiar jest, choć ostatnio się rozpędzam...
U niego ponoć tylko amfa od czasu do czasu i czasem zioło na dobry sen, ponoć...
Boję się że skrzywdzę obecnego faceta, mój punkt stabilizacyjny, gdy z nim jestem mam automatyczny mini odwyk, czasem tylko weźmiemy cosik lekkiego na lepszy seks. Nie chcę aby przeze mnie zaczął brać, on twierdzi że go to nie ciągnie, w sumie to mało wie co ja wyrabiam bez niego.
W totalną czystość od środków psychoaktywnych w moim przypadku raczej nie wierzę, ew schodzę na mega lekkie zabawki typu ekstrakty roślinne o konkretnym działaniu, ale potem zaczynam je miksować, dokładać konkrety do miksów i zabawa się nakręca.
Wieczorem psychodeliki zazwyczaj, czasem coś na porządny relaks i spanko, rano coś aby przeżyć w pracy... Weekend mini odwyk i tak w kółko od dłuższego czasu.
Gdyby on brał to byłaby tragedia na maxa.
Parom które chcą jechać na odlocie razem lub skończyć z tym wspólnie szczerze życzę powodzenia, sądzę że jak się na serio chce to szanse na sukces są, ja wiem że mi z tym dobrze mimo wszystko i w sumie to wiem że wmawiam sobie że mam nad tym kontrolę - jakkolwiek to durnowato nie brzmi.
Wszystko co tu wypisuję zrodziło się w najgłębszych odmętach oceanu mej spaczonej wyobraźni...
Najprawdopodobniej podczas odwiedzin w krainie snów...
Wiara w prawdziwość moich słów może sugerować konieczność skonsultowania się z psychiatrą :-D
  • 5 / / 0
extraviado , mówisz, ze taka kobieta to skarb, że byś się cieszył ? Do pewnego czasu tak było, ale na każdego prędzej czy później przychodzi czas refleksji, ogarnięcia. Z różnych powodów, ja na przykład nie mogę już patrzyć jak ona się niszczy i staje się wrakiem człowieka.
son.of.the.blue.sky, to już ten etap, że nie trzeba być " po " , żeby mieć inny charakter , zachowanie, to już jest na stałe. Jestem tylko bardzo ciekawy, czy jest to proces odwracalny ? Czy długa abstynencja może z powrotem zmienić charakter uzależnionej osoby ?
Lilith123, nie wiem , czy u mnie rozstanie by zadziałało, bo moje ukochana powiedziała mi kiedyś, że beze mnie to się zachla i zaćpa chyba. Ja myślę, że dałbym radę, ale sam ? Po co.
Kur.a co za błędne koło :( :( :'(
  • 24 / 1 / 0
IMO jedno jest pewne. Nie dacie rady skończyć z nałogiem będąc razem, jak jedno popłynie, pociągnie za sobą to drugie. Nie da się tak. I będzie coraz gorzej. Lepiej odseparować się przynajmniej na jakiś czas, przemyśleć, wytrzeźwieć. Wiadomo, że nie potrafisz bez niej żyć, ale zwróć uwagę czy na pewno nadal tak jest? Czy trzyma Cię przy niej miłość, czy wyrzuty sumienia, że ją w to wciągnąłeś? Czy na pewno swoją obecnością jej pomagasz, czy może oboje ciągniecie się na dół? Czasem trzeba przemyśleć wszystko i może okazać się, że lepiej pójść każdy w swoją stronę.
  • 3230 / 398 / 0
kcr80 pisze:
bo moje ukochana powiedziała mi kiedyś, że beze mnie to się zachla i zaćpa chyba.
No to co? Chce tego to jej sprawa. Na prawdę uważasz, że jak polecisz na dno razem z nią to cokolwiek to zmieni?
kcr80 pisze:
Ja myślę, że dałbym radę, ale sam ? Po co.
Samemu będzie ci łatwiej niż z nią. A po co? Po to żeby mieć normalną kobietę i być z nią szczęśliwym na przykład. No chyba że jeszcze wierzysz, że będziesz kiedyś szczęśliwy z obecną, to wierz sobie w spokoju, napierdalajcie dalej i cierpliwie czekaj na to szczęście.
  • 703 / 40 / 0
kcr80 pisze:
to już ten etap, że nie trzeba być " po " , żeby mieć inny charakter , zachowanie, to już jest na stałe. Jestem tylko bardzo ciekawy, czy jest to proces odwracalny ? Czy długa abstynencja może z powrotem zmienić charakter uzależnionej osoby ?
Długa abstynencja na sto procent zmieni charakter uzależnionej osoby. Co nie znaczy, że będzie tak jak przedtem. Zresztą, co to znaczy "przedtem"? Od kiedy się znacie bierzecie razem różne rzeczy. Ty przeżyłeś dwa lata na trzeźwo tylko dlatego, że miałeś wyrzuty sumienia i cierpienie miało cię od nich uwolnić. Sam widzisz ile to pomogło. Obydwoje macie problem ze sobą, a bycie razem tylko go pogłębiło. Do czego chcesz wracać? Nie znasz jej zdrowej, sam siebie nie znasz zdrowego. Nie wiesz jak by było gdybyście nie byli uzależnieni. Może w ogóle do siebie nie pasujecie.

Kiedy się ćpa razem to łatwo sobie wmówić, że nasze uczucie jest większe od innych i niepowtarzalne, bo wszystko jest sztucznie podbijane przez dragi. Jeżeli jakaś para wspólnie wychodzi z nałogu to też nie dlatego, że tak bardzo się kochają, tylko dlatego, że obydwoje chcą przestać i mają dość siły, żeby się zająć sobą. Twoja ukochana nie chce i nie ma siły. Może jak ją zostawisz to coś zaskoczy i też zechce się leczyć. Może. Prawdopodobnie dalej będzie żyła tak jak teraz. Niestety nie masz na to wpływu. Odpowiadasz tylko za siebie. Im szybciej się z tym pogodzisz tym lepiej.
  • 155 / 1 / 0
kcr80 pisze:
Poradźcie coś, bo już nie chce mi się żyć. Kocham ją i nienawidzę zarazem.
Ty już dawno podjąłeś decyzje tylko chcesz poczytać tu posty o tym że wybrałeś tą właściwą/ chcesz utwierdzić się w słusznym przekonaniu. Znany mechanizm.
dodam od siebie że im szybciej i radykalniej zakończycie znajomość tym lepiej, bo mniej się poranicie, plus tych którzy was otaczają mniej poranicie.
  • 1509 / 223 / 0
moim zdaniem zapieprzajcie oboje na detox, a później na jakieś aa. u mnie w mieście są spotkania, na których dostajesz szamę i coś do picia (wiadomo, że trzeźwego), ale jak przyjdziesz nagrzany to nie możesz się odzywać. Nie wiem czy wszędzie tak jest, bo nie byłam nigdzie indziej, więc dlatego napisałam, że tak jest u mnie. I serio, czas już na to, błagam Cię, zrób znowu kolejny odwyk dla siebie i dla niej, bo jak to czytam to aż mi się wyć chce, bo 3 dni temu skończyła się moja znajoma - przez chlanie, od spirolu miała niedowład nóg, a później straciła przytomność i już nigdy nie odzyskała. Nie chcę dołować, ale nawet w Twoim wieku była, więc nie dopuść do tego, by kolejna osoba w tak młodym wieku skończyła się z takiego powodu jakim jest pie******y alkohol. A Ty jeszcze gadasz, że do tego dochodzi ćpanie to już zupełnie masakra. No i nie sądzę, bardzo przepraszam, by udało się Wam obojgu. Po prostu nawet jeśli Ty ją "wprowadziłeś" w ćpuński świat to nie ma co się z tego powodu biczować i sobie odpuszczać, a jej pozwalać na tango. Musicie oboje odpuścić siebie i ćpanie albo zostanie tak jak jest.
"My addiction is based on my shame and sorrow"
"Uuuuh, yea-e-yeah!" ~ Robert Plant
Pisząc na hexankova@yahoo.com, masz pewność, że odczytam wiadomość/odpiszę.
  • 376 / 6 / 0
typiara ma problem, Ty widac jestes normalny w miare olej ja i znajdz lepsza albo lepiej badz sam a nie z kims przez kogo musisz pic i cpac bo inaczej nie ma zwiazku. toc to kurwa logiczne poejabny jestes? Same Cpuny Ci to pisza ze to pojebane to chyba cos oznacza ;)
Uwaga! Użytkownik dinarius nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1481 / 197 / 0
Ja dodam, że sam musisz kochać siebie zawsze najbardziej na świecie. Zawsze. Jeśli nie potrafisz siebie kochać najbardziej to nigdy nie będziesz w stanie zadbać o kogoś.

To czy chcesz o kogoś dbać to też twój wybór, nie musisz tego robić i nie musisz mieć wyrzutów sumienia z tego powodu. Jednak kompletnie je rozumiem, bo jednak namawianie kogokolwiek do dragów to zawsze jest odpowiedzialność.
Ona niby jest dorosłą osobą i mogła podjąć inną decyzję, ale z miłości różne rzeczy się robi. Zresztą była podatna, jakby ktoś inny jej ten świat pokazał to pewnie też weszłaby w dragi.

W każdym razie mleko zostało rozlane. Co jest najważniejsze to fakt, że zrozumiałeś swój błąd, zrozumiałeś odpowiedzialność i poniosłeś konsekwencje zdarzeń. Wiem, że chcesz spróbować wszystkiego co w swojej mocy żeby jej pomóc dla czystego sumienia.
Tylko to się nigdy nie zdarzy, zawsze będziesz miał wrażenie że nie zrobiłeś wszystkiego, O ILE nie przeramujesz tego w swojej głowie.

Jeszcze raz: zrozumiałeś swój błąd, próbowałeś go naprawić. Teraz możesz zamortyzować jej cierpienie i odejść. Większość kobiet dostaje wtedy kopa motywacyjnego i ogarnia swoje życie. Mówię większość, bo nie wiem w jakim stanie psychicznym jest twoja partnerka.

Mimo tego wszystkiego, nie jesteś nigdy odpowiedzialny w pelni za inną, dorosłą osobę. Nie powinieneś dla niej poświęcać swojego życia na tym etapie. Często odejście może być bardzo dużą pomocą. Zresztą zawsze możesz monitorować jej stan jeśli chcesz.

Rozumiem twoje cierpienie. To jak to znosisz jest i tak godne podziwu. Ale skoro zrozumiałeś swoje błędy, nie popełniaj ich nadal. Przestań ćpać, jak wcześniej. Tak zataczasz koło i pogarszasz sytuację.
Poza tym żadnej kobiety się nie posiada. Ludzie są wolni. Jeśli naprawdę ją kochasz/kochałeś, pozwól jej odejść. Chcesz jej szczęścia? Chcesz swojego szczęścia?

Nie bądź psem ogrodnika, to najgorsze i prymitywne zachowanie, którego ludzie rozwinięci nie mają. Sam wiem, że trudno jest to pokonać i zrozumieć, że dla siebie samego jest lepiej odpuścić i pozwolić danej osobie poznać kogoś innego. Może jakaś inna osoba odmieni jej życie i wyciągnie ją z nałogu?
Skoro ona może być szczęśliwa z kimś innym, dlaczego chcesz jej zabrać szczęście i trzymać ją w obecnym stanie jako swoja własność?

Jak poprzednicy słusznie napisali, będąc z nią teraz dalej nie zmieni się nic. Ani ćpanie, ani twoje wyrzuty sumienia. Robiąc to samo będziesz miał te same rezultaty. Czy tego chcesz?

Oboje zasługujecie na szczęście. Zapoczątkować może je tylko jedna męska decyzja: odejście.

Co do gróźb samobójczych to normalne laski też tak robią i to nigdy nie jest realna groźba. Osoby, które tego używają mają problemy ze sobą i chcą wymusić na tobie niesłuszną decyzję (w tym dla nich samych). Z tego rodzi się nienawiść. Dlaczego chcesz nadal waszego cierpienia, skoro ona tak cię traktuje? Mimo tego, że chciałeś odwrócić wciągnięcie jej w dragi? Chcesz na to pozwolić?

Myślę, że kolejny krok jest już dla ciebie oczywisty. Teraz nie czekaj tylko na idealny moment na rozstanie, bo taki nigdy nie nadejdzie. Zrób to teraz.
Podając mnie jako login polecający ekspertowi JohnyHa, otrzymujecie zniżki na konsultacje :)
ODPOWIEDZ
Posty: 20 • Strona 2 z 2
Artykuły
Newsy
[img]
Włochy: Pies-poszukiwacz trufli znalazł zakopaną w ziemi kokainę

Pies-poszukiwacz trufli znalazł w lesie we włoskiej Abruzji zakopaną w ziemi czystą kokainę o wartości około 25 tysięcy euro - podała w środę agencja Ansa. Wyprawa po te cenne grzyby nieoczekiwanie zamieniła się w operację antynarkotykową.

[img]
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie

Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.

[img]
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia

W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.