Masz problem i z tego musisz sobie zdać sprawe. Nie szukałbym na wejściu rozwiazania w lekach bo to nic nie pomoże... Psychoterapia brzmi na pozor śmiesznie ale wiele osób boryka sie z problemami, ktore nie są w stanie samodzielnie rozwiązać.
Dwubiegunówka, depresja, mania .,.... nie ważna jest definicja tylko skup się na rozwiązaniu Twojego problemu.
Ja żyłem 3 lata na lekach i w sumie chuja mi dały... nie jestem dobrym przykladem bo ja zamienilem leczenie na ćpanie ale w gruncie rzeczy psychicznie jestem zdecydowanie na plus... oceniając to na trzeźwo of kors.
Znajdz jakiegoś lekarza, potraktuj to jakbyś szedł np do dermatologa, może uda Ci sie mu zaufać, wygadasz się i znajdziecie jakieś rozwiązanie...
Szczerze? ... na [h] pomocy zbyt dużej nie znajdziesz...
angrybrads1 pisze:"antydepy nie uzalezniaja. odstawialem 2 razy, wiadomo, ze sa efekty odstawienne i trzeba je przejsc," - :rolleyes:
te efekty sa na zasadzie zejscia. jak sie zapierdolisz jakims dragiem to tez masz zejscie a czy to rowne jest z tym, ze sie uzalezniles?
uwierz mi, ze nie czulem zadnego uzaleznienia i nie mialem zadnych mysli 'wezme jeszcze tabletke i jutro odstawie'. nie bralem kilka miesiecy i dopiero wrocilem do lekow bo taka swiadomie sam podjalem decyzje.
generalnie polecam posluchac rad NoLimit, nie musisz od razu wpierdalac antydepresantow ale warto liczyc sie z tym, ze moze Cie to czekac jak nic innego Ci nie pomoze.
BTW, mnie zioło stabilizuje jak mało co. Pozwala przetrwać doły i nieco hamuje wyże.
Przy okazji, nawet jak się na świrologa zdecydujesz, licz się z tym, że będziesz musiał pokopać w swojej głowie głębiej, ustalić, co poszło nie tak. Mi akurat zielsko w tym pomogło.
http://www.youtube.com/watch?v=hTWKbfoikeg
Przechodzilem przez cos podobnego i to dwa razy z roznymi ludzmi i zawsze konczylo sie kurewsko zle.
Warto przyjebac jakies antydepresanty albo stimsy na jakis czas, wziac sie do konkretnej pracy nad swoim zyciem, odciac sie od scierwa, i jak juz ci sie zacznie zycie ukladac, odstawic w pizdu to, co bierzesz.
bittersweet pisze: BTW, mnie zioło stabilizuje jak mało co. Pozwala przetrwać doły i nieco hamuje wyże.
@extraviado: Myślisz, że tylko "przyjebanie" antydepresantów ( SSRI,SNRI czy jakiekolwiek by to nie były ) zdecydowanie coś pomoże? O tych stimach już nie wspominam bo zabawianie się z dopaminą i noradrenaliną dzięki release agents napewno nie przyniesie nic dobrego...
Dajcie sobie pomóc.. nikt na tym świecie nie urodził się z umiejętnością rozwiązywania wszelkich problemów... może ktoś będący z boku, będzie w stanie ukazać pewne zależności i dzięki temu samemu poszuka się rozwiązania...
Korzystanie z psychoterapii ( jak jest konieczność to niech będzie połączona z farmakoterapia ) nie jest oznaką słabości tylko wewnętrznej siły, że chce się walczyć z problemem. A tu ewidentnie taki wystąpił.
Samo ''przyjebanie'' czegokolwiek nic nie da. Musi byc polaczone ze zmiana trybu zycia. Najlepiej zmienic wszystko. Na lepsze. Jestes tym, co robisz. Pracuj wytrwale, a z czasem bedzie lepiej.
Mialem na mysli lekkie stymulanty (jak kawa) badz wlasnie inhibitory wychwytu zwrotnego czegos tam, ale nie ma sensu sie rozpisywac.
@Bittersweet to pozorne działanie, które z czasem może przejść dokładnie w to co opisałam powyżej. Kwestią indywidualną jest jak szybko dojdzie do zmiany zachowania, jednak odczujesz to na własnej skórze. Palenie marihuany nie jest obojętne dla mózgu, dochodzi do zmian na poziomie struktur nerwowych, których na chwilę obecną jeszcze nie odczuwasz.
Otóż po ostatnim okresie zarzucania różnych substancji postanowiłem zrobić sobie jako taki 'detox' i skupić się na paleniu mj z okazjonalnym browarkiem. Palenie szło grubo, zwykle z wiadra i do końca sztuki.
Po około 2-3 miesiącach codziennego palenia nagle poczułem jakby stan - nazwę to - "większej świadomości", jakby nagle dotarło do mnie co odstawiałem przez okres ostatnich 7 lat. A szczerze mówiąc żyłem w stanie totalnej negacji, ucieczki od rzeczywistości i zarzucania czego popadnie by zabić coś w sobie. Gdzieś w wieku 19-20 lat pojebałem wszystko, niby studiowałem i w miarę ogarniałem, ale żyłem jakby w letargu, negując potrzebę zakładania rodziny, utrzymania stałej pracy itd. Podążałem w tym kierunku, ale bardziej na zasadzie autopilota wdrożonego mi do mózgu przez wychowanie, rodzinę i otoczenie. Sam jednak nie widziałem w tym większego sensu.
W momencie osiągnięcia "wyższej świadomości" nagle zniknęła potrzeba zarzucania czegokolwiek. Owszem, z chęcią bym się czegoś napił ze znajomymi od czasu do czasu, ale totalnie mnie do tego nie ciągnie, a już na pewno nie tak, jak wcześniej. Jest to bardziej chęć do posiedzenia ze znajomymi niż napicia się. Przestałem też palić mj. Zorientowałem się jak tak naprawdę wygląda moje życie, że większość znajomych dawno poszła do przodu a ja stoję w miejscu. Pojawiła się lekka motywacja do działania i ogarnięcia wszystkiego w moim życiu. Zobaczyłem co naprawdę jest ze mną nie tak. Jakbym się obudził po 7 latach ćpania. Pojawiły się również wyrzuty sumienia związane z tym co wyprawiałem pod wpływem. A wyprawiałem naprawdę grubo (grubo jak na przeciętnego człowieka, a nie na to forum)
Po analizie tego co wyprawiałem przez te 7 lat, związanych z tym wyrzutów sumienia i po zrobieniu ogólnego rozrachunku dopadła mnie chwilowa deprecha. Miałem coś na rodzaj CHAD, bo skakałem w ciągu dnia między 'starym stanem świadomości' a tym 'nowym'. Dalej tak mam, ale zaczyna się to uspokajać i depresji jako takiej już nie ma. Pojawiły się też z powrotem sny.
W sumie nie wiem czy to przez palenie czy przez to, że ostatnio zacząłem się przejmować moją opinią wśród społeczeństwa? Nasłuchałem się o sobie również różnych pierdół, chociaż w niektórych było trochę prawdy. Może zderzyłem się z rzeczywistością i to mnie ocuciło?
Nie wiem czy dorosłem, czy to psychoza, czy może zbawienne skutki palenia? Nie wiem co o tym myśleć.
And speak my point of view,
But it's not sane...
Nie wiem czy dorosłem, czy to psychoza, czy może zbawienne skutki palenia?
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Nieprzytomni nieletni i pacjent z 7,3 promila
Lekarka opowiada „mrożące krew w żyłach” alkoholowe historie z oddziału toksykologii.
Ekspert: Środki psychoaktywne zwiększają ryzyko schizofrenii
Specjaliści zauważają radykalny przyrost liczby pacjentów ze schizofrenią i innymi zaburzeniami psychotycznymi, wśród osób, które wcześniej przyjmowały środki psychoaktywne. Z dr hab. n. med. Pawłem Krukowem rozmawia Lilianna Kaczmarczyk.
Palacze wiedzą, że tytoń wywołuje raka, gorzej znają zagrożenia dla serca
Nowe badanie obejmujące ponad 240 tys. palaczy w 46 krajach wskazuje, że wciąż słabo rozumiemy szkody sercowo-naczyniowe wywołane przez tytoń, co rodzi pytania, czy dziesięciolecia ostrzeżeń zdrowotnych przynoszą skutek.
