tymczasem1a pisze:Mam taki problem, że bardzo mało mówię. Strasznie ciężko mi zacząć jakiś temat. Mam taką pustkę w głowie. Wydaje mi się, że bardzo często tak samo odpowiadam na pytania i nie rozwijam tematów.
Staram się więcej przebywać z ludźmi ale jednak nie daje mi to dużo.
Coś możecie poradzić na tę dolegliwość? Zastanawiam się czy nie iść z tym do psychiatry/psychologa, no ale w sumie to nie wiem czy to pomoże.
A jeżeli chcesz mieć więcej do powiedzenia na różne tematy no to musisz zacząć się interesować różnymi rzeczami, nawet tymi, które wydają się być nudne. Mi w tym pomogło przebywanie w różnych środowiskach czy narodowościach (Nie żebym był jakimś poliglotą ani obieżyświatem ;)). Po prostu uważam, że człowiek inteligentny powinien być w stanie porozmawiać z każdym, czy jest to budowlaniec czy profesor uniwersytetu, ale to przychodzi z czasem. Staraj się przede wszystkim obracać w środowiskach odmiennych od siebie. To da Ci inny punkty widzenia na różne tematy i będziesz w stanie chociaż zrozumieć drugą stronę. Zajmując się tymi samymi tematami i ludźmi z twojego środowiska nie za bardzo się rozwijasz, bo ciągle siedzisz w tym samym.
To tak na szybko powiedziane ;)
And speak my point of view,
But it's not sane...
lostinwonderland pisze:Dlaczego uważasz swoją nierozmowność za problem i określasz ją mianem "dolegliwości"?
Przestań normalnie rozmawiać i myśleć, skup się na uczuciu pustki również kiedy ktoś z tobą rozmawia, to zrozumiesz. Spróbuj tak dzień, miesiąc, rok. No to jest kurwa takie fajne? Zero problemu?
Na szczęście dr nickodem podaje gotowe rozwiązanie.
Just before u draw yr terminal breath
Life´s a piece of shit when u look at it
Life´s a laugh and death´s a joke-it´s true
You´ll see it all a show keep on laughing as u go
Just remember that the last laugh is on u
nickodem pisze:Proponuję wypracować w sobie wewnętrzny głos, komentarz do rzeczywistości. Mówić o czym chcesz, co widzisz, co cię interesuje, przemyśleniach, planach, refleksjach. Taki wewnętrzny blog. Mi myślenie słowami pozwala niszczyć pustkę, być refleksyjnym.
Żeby się wysławiać, trzeba najpierw zmusić mózg do myślenia. Mój nieustannie chciałby prokrastynować skurwiel.
Jeśli będziesz miał w głowie ten swoisty brudnopis, wzrośnie komunikatywność i jakość tego co wypowiesz na głos. Poza tym mnie to stymuluje, kiedy brak mi energii, ale też łatwiej się opanowuję, kiedy jestem zbyt spięty.
Z suplementów które na mnie działają pozytywnie pod tym względem - alc 1,2g/d, ograniczenie kofeiny. Kofeina u mnie prowadzi do zacięć, staję się blady, jakby nierozruszany i spięty.
Poprawiona literówka "/d".
Aktualnie zażywam noopept i myślę że on trochę dodaje mi energii bo czasem mogłem milczeć godzinami. Kofeiny praktycznie nie zażywam. Z takich pobudzających rzeczy to próbowałem etylofenidatu, ale po tym w ogóle nie chciało mi sie gadać bo zawsze znajdywałem sobie jakies zajęcie i rozmowa z kimś mnie tylko rozpraszała.
lostinwonderland pisze:Dlaczego uważasz swoją nierozmowność za problem i określasz ją mianem "dolegliwości"?
[quote="Vivid"
Nie wiem, może jesteś introwertykiem i po prostu jesteś małomówny? Ja tak mam i w zasadzie mi to nie przeszkadza. Jeżeli nie chcesz dużo gadać, albo ci to nie idzie to naucz się być dobrym słuchaczem. Ludzie często nie mają z kim pogadać i lubią gdy ktoś ich po prostu wysłucha. Spróbuj ciągnąć temat bez sztucznego udawania, że jesteś jakoś wielce zainteresowany i po prostu wysłuchaj osobę. Uwierz mi, to daje naprawdę dużo, chociaż może tego z początku nie widać.
A jeżeli chcesz mieć więcej do powiedzenia na różne tematy no to musisz zacząć się interesować różnymi rzeczami, nawet tymi, które wydają się być nudne. Mi w tym pomogło przebywanie w różnych środowiskach czy narodowościach (Nie żebym był jakimś poliglotą ani obieżyświatem ;)). Po prostu uważam, że człowiek inteligentny powinien być w stanie porozmawiać z każdym, czy jest to budowlaniec czy profesor uniwersytetu, ale to przychodzi z czasem. Staraj się przede wszystkim obracać w środowiskach odmiennych od siebie. To da Ci inny punkty widzenia na różne tematy i będziesz w stanie chociaż zrozumieć drugą stronę. Zajmując się tymi samymi tematami i ludźmi z twojego środowiska nie za bardzo się rozwijasz, bo ciągle siedzisz w tym samym.
To tak na szybko powiedziane ;)[/quote]
No właśnie jestem introwertykiem, jako słuchacz myślę że dobrze się sprawdzam. Ale czasem męczy rola spowiednika.
Co do tej zamiany środowiska to wiem, że to jest dobry pomysł ale w tym mi trochę przeszkadza taka moja mini-fobia społeczna i nieśmiałość.
Machine205 pisze: WYJEBANE. To jest odpowiedź na Twoje pytanie.
Nierozmowność wynika z blokady wewnętrznej - powodowanej pewnymi wewnętrznymi standardami, których w danej chwili nie możesz naruszyć i jesteś ich niewolnikiem.
Standard 1: Temat musi być sensowny (bzdura, pozwól sobie pierdolić poniżej swego poziomu)
Standard 2: Nie można się ośmieszyć, skompromitować (bzdura, nie ma "ośmieszyć się", jest "mieć wyjebane na wszystkich")
Standard 3: Muszę gadać (pierdolić to)
Kiedy złapiesz to uczucie, jakby coś zesztywniałego nagle zrobiło się miękkie i lekko opadło, uczucie "LET GO", a wszystko robi się dziecinne, zrozumiesz, o co chodzi. Odpuścić może być ciężko, bo to stoi w sprzeczności z działającymi standardami i tworzy błędne koło. Generalnie: do not try to bend the spoon, that's impossible. Instead, only try to realize the truth
No ogólnie dzięki za odpowiedzi. Dużo musze pozmieniać, a chcę to zrobić jak najszybciej bo za dużo życia mi ucieka. Czy dobrym posunięciem będzie wizyta u psychiatry po jakies leki(mam też takie chwile zwątpienia, jakieś myśli samobójcze itd)? Kiedyś byłem to dostałem Asertin, ale później nie miałem hajsu na wizytę i przestałem brać.
Pozdrawiam :)
Gdy poznaje się nowych ludzi to chciałoby się dobrze wypaść i pokazać się z jakiejś dobrej strony, a wtedy trzeba mówić.
Nie doceniasz samego siebie, i probujesz powiekszyc swoje poczucie wartosci poprzez zdobycie znajomosci. To nie jest dla ciebie tylko rozmowa, tylko sprawdzian twojej wartosci jako czlowieka.
- poszukaj tej wartosci gdzie indziej
- bardziej docen to, co masz, swoje zalety; zaakceptuj wady (nie wmawiaj sobie, ze nie masz wad, tylko je sobie uswiadom i zaakceptuj! powiedz sobie: no i chuj, ze taki jestem. Tak jest dobrze, jestem zajebisty i chuj!)
- skupiaj sie na wadach ludzi, z ktorymi masz do czynienia (np. ludzie wystepujacy na scenie wyobrazaja sobie, ze ludzie na widowni sa nadzy; jak kobieta mnie oniesmiela, to zamiast sie skupiac jakie ona ma ladne oczy mysle, jaki ma gruby tylek)
- nie skupiaj sie na tym co mowisz, tylko wyrazaj swoje emocje
- moze zmien towarzystwo? - byc moze niektore osoby w twoim srodowisku atakuja cie emocjonalnie a ty nawet nie jestes tego swiadom;
-obserwuj swoje emocje podczas rozmowy z ludzmi; jak zauwazysz strach, nie tlum go w sobie, tylko poczuj go w pelni i zastanow sie nad jego przyczynami; w ogole nigdy nie tlum zadnych emocji
-nie nastawiaj sie zbyt przyjaznie do ludzi; przeciwnie, wyobraz sobie, ze oni w pewnym sensie sa twoimi wrogami i chca ci zabrac Twoja pewnosc siebie; nie pozwol im na to! nos troche agresywnosci w duszy
Jestem raczej konkretną osobą.
Poki co wyjebane na tych ludzi, ja bym sie zajal rozwijaniem umiejetnosci, a jak zdobedziesz duzo uczucia zadowolenia z siebie, to nerwowosc sama sie zmniejszy.
Jedna dobra znajoma mi mówiła że ze mną czasem się rozmawia jak z czterdziestolatkiem. Wydaje mi się, że zagubiłem trochę luzu ale zacząłem nad tym pracować i już lepiej trochę jest.
Dzięki za dobre rady :)
Dobrym pomysłem było napisanie o tym problemie akurat na tym forum.
positiv vibration from JAmaica, maaaannn
pozdro
dobre reggae ^^
Niczego nie musisz. Wyrzuc te slowa ze swoich mysli : ''musze'', ''trzeba'', ''powinienem''. Jak przylapiesz sie na mysleniu o tym, powiedz sobie zamiast ''musze zrobic tak i tak'' powiedz ''korzystnie bedzie zrobic tak i tak, ale PODEJMUJE DECYZJE i zrobie x lub y''. Zawsze jest twoj wybor. Nikt cie do niczego nie moze zmusic.
Poczytaj to:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja_emocjonalna
Rozwijaj regularnie wszystkie elementy EQ, jak samoswiadomosc, samoregulacje, samoocene, empatie, asertywnosc, perswazje, samomotywacje. Jak zmieniasz srodowisko, adaptuj sie do niego. Nie oczekuj, ze wszyscy maja taki sam system wartosci, jak ty.
Niczego nie musisz
mój ukochany cytat
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu
Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.