Jeden przypadek polaka, który był scigany listem gończym (grupa przestępcza o charakterze zbrojnym) przez ponad 10 lat i nie nie mogli go znaleźć. Wpadł jak jego żona/kobieta wrzuciłą zdjęcia w ciąży z Boliwii na facebook'a. Organy ścigania słusznie przypuszczały, że jej ukochany też tam będzie. No i bingo, był.
Inny przykład. gruba sprawa z przemytem kokainy. Zamieszany w to polak spierdolił do Hiszpanii. Nie mogli go znaleźć bodajże przez 6 lat. Wpadł przy rutynowej kontroli drogowej w aucie na 300 tys. euro...
Wpadł jak jego żona/kobieta wrzuciłą zdjęcia w ciąży z Boliwii na facebook'a. Organy ścigania słusznie przypuszczały, że jej ukochany też tam będzie.
Ja myślę że za takie średnio poważne sprawy typu: posiadanie to może lepiej się gdzieś ukryć w USA na zadupiu albo z kolei w jakiejś wielkiej aglomeracji żeby schować się wśród tłumu i siedzieć cicho?:)
mordofil pisze: Tam ukrywa się masa różnych bandziorów z całego świata. Tylko co z drugiej strony robić w takim górzystym, zalesionym kraju? Opcja raczej dla ludzi wjebanych w grubsze sprawy...
Trzech znajomych ściganych międzynarodowym listem gończym przez interpol, zostało znalezionych po 3, 4 i 6 latach. A dwóch innych jeszcze się gdzieś ukrywa już od 5 lat. Brak z nimi jakiegokolwiek kontaktu. Poinformowali rodziny tylko że jest ok.
Kilku kupli z miejszymi wyrokami spierdoliło na zachód i z tego co wiem jakoś im tam idzie. Na pewno nie wrócą do kraju.
Tak więc można wyjechać jeśli nie jest się ściganym listem gończym, bo przeciwnym razie nie jest kolorowo. Nawet mając inna tożsamość. Tych trzech o których mowa wyżej mieli lewe papiery a i tak wpadli, więc jest ciężko.
W przypadku braku listu można spierdolić i zbytnio nie ma się czego obawiać. Największy problem, to zostawienie tu wszystkiego. Przede wszystkim rodziny, znajomych, przyjaciół. Więc czasem lepiej odgibać swoję i zostać w kraju. Ale to kazdy z widmem odsiadki musi sam przekalkulować i przemyśleć.
No bo coś musiało nie podpasować w takiej sytuacji.
Tylko, że z tymi listami gończymi jest przejebane, bo widziałem na stronie komendy lokalnej , że wystawiają takie listy za jakieś na prawdę nawet piardy typu kilkanaście dni do odsiadki jest, albo grzywna 1000pln niezapłacona i trzeba to odsiedzieć, ktoś się nie stawia i od razu jebia list gończy.
Więc jak ktoś ma wyrok do odsiadki i się niestawia to jest praktycznie pewny taki list i nie ma znaczenia czy duży czy mały wyrok.
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
CBŚP i Policja Ukrainy rozbiły międzynarodową siatkę producentów narkotyków syntetycznych
36 zlikwidowanych laboratoriów, setki przeszukań i tony zabezpieczonych substancji – to bilans skoordynowanej operacji przeprowadzonej przez Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Policję Ukrainy przy wsparciu Europolu. To jedno z największych uderzeń w podziemie syntetycznych narkotyków w Europie Wschodniej.
Wolne Konopie: Dlaczego składamy wniosek o informację publiczną do KPP w Piszu?
Polska Policja posługuje się hasłem „Pomagamy i chronimy”. To zobowiązanie wobec każdego obywatela, niezależnie od jego poglądów na prawo dotyczące marihuany. Niestety, wydarzenia ostatnich dni na oficjalnym profilu Komendy Powiatowej Policji w Piszu pokazują, że dla niektórych funkcjonariuszy to hasło jest jedynie pustym sloganem.
Polskie wyroki a światowa nauka – kto ma rację w sprawie THC?
W Polsce przez lata obowiązywało uproszczone i krzywdzące równanie: wykryto THC we krwi, a więc automatycznie byłeś pod wpływem. Sytuacja uległa pozornej poprawie, gdy Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie opracował wytyczne, które miały pomóc sądom rozróżnić stan „po użyciu” od stanu „pod wpływem”.
