Plusy
-mocne znajomości w całym mieście
-setki przeżytych akcji (tych na plus iminus)
Minus
-hmmm z 50 tysiecy przejebane na używki
-i to co u każdego troche rozregulowany orgazim (psycha także ;-) )
-troche blizn i złamań
Co tu więcej napisać w temacie, raz jest dobrze a raz źle...
pozdro
nord pisze:ooo Anika świetne ubrane w słowa. Poznanie się na wielu fałszywych kumplach zaliczyłbym u siebie do plusów.
No, a najlepsza rzecz jaka mi się przytrafiła dzięki temu, że jestem narkusem i czytam hajpa to to, że poznałam najlepszego człowieka na świecie - moją drugą, lepszą połowę.
Dziękuje Hayperrealku
złe: badtrip po grzybach, straszna sprawa. tylko tyle tych złych chyba ;)
Co najlepszego? Praktycznie nic, znaczy nie miałem z ćpania profitów, żadnych, raczej dragi mnie umocniły, nie potrzebuję kontaktu w geofizycznym świecie, radzę sobie sam, ba, zawsze sobie sam radziłem, jednak "potrzeba przebywania z innymi" istniała, teraz jej nie ma i bardzo dobrze, bo ludzie są z natury dwulicowi, nieraz się na nich naciąłem. W sumie najlepsze co wyszło to fakt, że potrafię ludźmi manipulować, zjednać ich ze sobą i wykorzystać do własnych celów, umiem świetnie grać przed innymi kogoś, kim wcale nie jestem, a gdy ktoś poznał moją prawdziwą naturę to spierdalał, gdzie pieprz rośnie. Potrafię z kłamstwa zrobić prawdę i na odwrót, za to siebie kocham.
Liczy się dla mnie duchowość i praktycznie dragi są już mi nie potrzebne, nie istnieją dla mnie uczucia, potrafiłem rok grać, że kocham jedną osobę, tak ją zmanipulowałem, że wierzyła w każde moje słowo, straszne, ale prawdziwe. Kieruję się w życiu umysłem, nie uczuciami, nie jestem wrażliwy, dobry, zły, twardy, słaby, jestem zimny - to jedyne uczucie, które mnie opisuje.
Czym jest dla mnie życie w geofizycznym świecie? Rachunkiem strat i zysków, nie ma praktycznie osoby w "realu", którą bym lubił, co ciekawe nie jeden raz usłyszałem, że jestem wspaniałą osobą, przeżyłem nie jedno wyznanie, ba słyszę je do teraz, intryguję ludzi, każdy na wierzchu mnie szanuje, jednak wiem, że w głębi siebie ma mnie za potwora, wie, że coś jest ze mną nie tak, że jestem inny.
Żyję dla rozwijania swojej duchowości, plan astralny to jedyne miejsce, gdzie jestem szczęśliwy, nie zdziwiłbym się, gdybym kilka tysięcy lat temu był szamanem, w starożytnym Egipcie kapłanem, a w średniowieczu spalili mnie na stosie, ba, czuję to, ale kto w tych czasach wierzy w duszę, Bogów. Prawdziwych ludzi na całym świecie (wierzących), jest niecały tysiąc, w PL znajduje się tylko 30 osób.
- absolutny brak zaufania ze strony domowników
- wzmożona podejrzliwość, węszenie prawie wszędzie spisku
- przejebanie ogromnej ilości hajsu
- niemożność cieszenia się 'zwykłymi' rzeczami
Najlepsze ?
- postrzeganie świata w znacznie innej perspektywie, niż zwykły, szary człek
- nawiązanie fajnych znajomości
Chuj go wie.
ponadto poczucie wyzszosci nad szarym kwalskim, swiadomosc ogromu doswiadczen, na pewno mam szersze zainteresowania. Moje IQ tez dostalo kopa mam wrazenie, nieschematyczne myslenie po wielu psychodelicznych wyprawach pozostawia spuściznę w postaci szerszych ram przez ktore obserwujemy nas i to co sie dookola nas dzieje.
najgorsze : obawiam się rys fizycznych jeszcze zadnych nie mam, psychiczne - bywa różnie, czasem troche jest zamotania w głowie, ale siedzi cicho czasem pomrukuje, nikogo nie każe zajebać maczetą więc chyba bedzie ok - no cóż, ale taka branża. Troszeczkę za bardzo się opierdalam na dzień dzisiejszy, ale to jest w trakcie zmian.
Po dzisiejszym robię przerwę
- psychodeliki mi pokazały, ile jeszcze pracy mnie czeka, żeby było tak, jak powinno być. Kiedyś powiem, ze to plus, ale aktualnie ogrom tego trochę mnie przytłoczył ;)
Wielkim plusem było tak namacalne jak to tylko możliwe ukazanie mych moralnych braków i błędów, a także uświadomienie mi, jak wielkim błędem jest lekceważenie moralnych aspektów rozwoju duchowego.
Nie wiem czy to pozytywny, czy negatywny skutek, ale po psychodelikach - a zwłaszcza po Salvii - wystąpiło u mnie nasilenie tego, co Witkacy zwał Niepokojem Metafizycznym. Albo przynajmniej ja to tak odbieram, może źle to interpretuje.
No w każdym razie kiedyś miewałem ten stan okazjonalnie i uzyskiwałem go nie bez wysiłku. Ciężko ten stan zdefiniować, jest to jedno wielkie DLACZEGO ISTNIENIE I DLACZEGO W TAKIEJ FORMIE? Jednak to pytanie to też uproszczenie kwestii. Ubrać w słowa tego nie sposób.
Wszystko wydaje się względne po Salvii. Nie tylko forma jaką obecnie przybieramy, na tym etapie rozwoju, ale cały Kosmos w tej inkarnacji, oparty na takich, a nie innych podstawowych zasadach.
Jest to takie uświadomienie sobie, że Boski Umysł poza czasem i przestrzenią tworzy niezliczoną ilość Kosmosów opartych na różnych prawach, a my - jako części tego Umysłu - tylko chwilowo doświadczamy czasu i przestrzeni w obecnej formie, w tym Kosmosie. Ale te słowa też nie oddają istoty rzeczy.
To dziwne uczucie pojawia się u mnie dość często - i mogę je teraz przywołać tylko przy odrobinie wysiłku.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Polak zatrzymany na granicy. Próbował wwieźć do Rosji 40 kg haszyszu
Na przejściu granicznym w Grzechotkach polskie służby zatrzymały mężczyznę, który próbował wjechać do Rosji z ponad 40 kg haszyszu o czarnorynkowej wartości ponad 2 mln zł - poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa w Olsztynie.
Farmakoterapia przewlekłego bólu w USA – nowy i nie do końca bezpieczny wzorzec
Okryte złą sławą leki opioidowe przez lata stanowiły w USA. fundament farmakoterapii przewlekłych dolegliwości bólowych. Naukowcy z Uniwersytetu Michigan zdecydowali się sprawdzić czy opioidy są nadal tak często wykorzystywane w leczeniu chronicznego bólu.
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?
Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.
