Dzięki za odp. Psychologiczne koncepcje człowieka liznąłem, aczkolwiek raczej w nowszym kontekście (czyli spory błąd). Koncepcja Junga jest genialna
Ta hipoteza o której piszesz jest bardzo ciekawa, ale nie wyczerpuje problemu nerwic. Osobiście mam zdanie, że trawa pozwala wejść w swoją osobowość na zasadzie spojrzenia na nią z dystansu. Czujecie się sobą paląc gandzię? Ja czuje się sobą dużo bardziej niż na trzeźwo, właśnie dlatego stan trzeźwości wytwarza ego sterowane, brudne, zaśmiecone innymi czynnikami (popędy, efekty manipulacji, takie proste spontaniczne emocje - np. zemsta na gorąco, reakcje obronne).
W skrócie: na trawie łapiemy dystans do nas, do naszego życia, odarci jesteśmy z egoizmu. Nie mówię, że jest to stan neutralny, jednak nigdy wcześniej nie widziałem jaśniej swoich błędów, ran zadanych ludziom, a także: nigdy wcześniej nie wypracowałem lepszych technik zaradczych, lepszego planu naprawy (a najlepszy plan to prosty plan oparty na racjonalizmie). W takim rozumieniu trawa pełni rolę terapeutyczną.
TRAWA->DYSTANS->PRAWDA->DZIAŁANIE
Tak powinien wyglądać prawidłowy schemat leczenia. Jest to jednak raczej abstrahowanie, albowiem dotyczy raczej stanów depresyjnych, a nie nerwic. Czy można ziołem leczyć nerwicę? Jeżeli ma ona korzenie w psychice to jak najbardziej, jeśli nie, to są na to inne środki.
W myśl powyższego - trawa może wywołać bad tripa poprzez jebnięcie prawdą w ryja. Tym samym wzmocnić nerwicę.
Ufff, sorry za zawiły post - jestem trochę zmefiony, więc zapewne i powyższe nie jest obiektywne. Cieszę się, że został poruszony problem świadomości, a słowa Junga w tej materii trafiają w oprawkę na ścianę.
Aha - miałbyś podać jakieś źródła odnośnie realizacji tej koncepcji Junga? Chodzi mi właśnie o fiksacje, zaburzenia, a szczególnie o te konsekwencje odnośnie kontaktów z płcią przeciwną?
Zieleń pisze: ciekawe w tym kontekście wydaje mi się to, jak odmiennie reagują na palenie kobiety ;-)
- uczuciowość zostaje zwiększona - laska paląc z partnerem zwiększa emocjonalne podejście do związku. Jeśli są w nim poważne problemy, lub zostaję one poruszone na fazie - bad trip.
- wrażliwość emocjonalna zostaje zmniejszona - najczęściej w połączeniu z alkoholem. Wychodzi z dziewczyny zwierzę, obleśne złe, nieczułe i gardzące zwierzę.
aparat.relaksu@hyperreal.info
Nowy blog - tym razem dopracowany:)
https://junkiepump.wordpress.com/
anonimowy_uzytkownik pisze: Regularnie to znaczy jak czesto?
Piszcie kiedykolwiek
Wszystko co napisałem na tym forum to prawda; opisywane sytuacje miały miejsce..
podpisuję się pod każdym słowem ;-)
też uważam, że ziele ma spory potencjał terapeutyczny, ale tylko kiedy nie jest się mocno przywiązanym do swojego ego, umie się na swoją relację z nim spojrzeć z dystansem, czyli właśnie z postawy metaobserwatora ;-)
co do źródeł na pewno 'archetypy i symbole', ew jeśli nie przeszkadza Ci czytanie z ekranu to
http://chomikuj.pl/trr/psychologia/Jaco ... +Junga.doc (średni skan)
a trochę w inną stronę ale wyjątkowo ciekawie i prawie że psychodelicznie - 'podróż na wschód'
na ziołowe znerwicowanie często pomagały mi rośliny o bardziej męskiej charakterystyce - tatarak, dobry tytoń, ruta, ashwaganda, i nie tak męskie MDMA :-p
Otóz, historia zaczęła się 3 lata temu, gdy poznałem kobietę swojego życia, co powtarzam do dziś.
Związek rozpadł się po roku ze względu na naukę w większym mieście, ona przeprowadziła się 10 km od naszego miejsca zamieszkania (miasto ok 30 tys), mi odbiło, w 1-2 miesiącu zdradziłem ją w tymże mieście - a ona się o tym dowiedziała.
Co ciekawe, w ostatnich mcach naszego związku nakręciła mi się chora nerwica, stany depresyjne polegające na każdym zwracaniu uwagi na to co ona robi, z kim jest, żyłem w swoim świecie z wiecznym zmartwieniem i podążaniem podświadomości do myśli 'na pewno mnie zdradza' - związane to jest moim zdaniem z jej 'urokiem divy', lecz nie w tym problem, z tym już się uporałem.
Po rozwiązaniu naszego związku nie mogłem dojść do siebie przez pare miesięcy, miliony wylanych łez,co wieczorne bad tripy na trzeźwo, nieprzespane noce, chęc zapomnienia o niej i nadal nic... Nigdy sobie nie wybaczyłem i nie wybacze straty, jak często opisuje 'mojej lepszej połówki'. Mogę z czystym sumieniem tak napisać, gdyż po rozstaniu zmieniłem się nie do poznania, na egoistycznego prostego człowieka, bez życiowych celów i bez szczęścia, jakie zaznałem, na próżno szukając 'tego czegoś', w życiu. W szczególności zatraciłem tzn 'duszę towarzystwa', kiedyś potrafiłem bawić się na trzeźwo i cieszyć z ludźmi różnych sfer społecznych, dziś czuje tylko uczucie w większości pogardy i zobojętnienia, w 90% do własnej osoby.
Lecz wtedy pojawina się ona - tutaj dopiszcie sobie sami jej imię.
Przepaliłem ostatnie 1.5 roku mojego życia, wydając tysiące właśnie na to, nie powiem, kocham ten stan, lecz wymknęło się to spod kontroli - polegało to na tym, iż na highu nie odczuwam tak wielkiego uczucia do niej i jest ono zdecydowanie mniejsze niż na trzeźwo, często śmiejąc się z samego siebie - określając swoje trzeźwe udręki i miłość do niej żałosnymi. Parokrotnie próbowałem ją odzyskać, lecz nie dawała mi szansy jako takiej po tym co jej zrobiłem. Było to swoistego rodzaju ukojeniem moich smutków.
Około 4 mce temu zaczęliśmy znów konwersację między nami, po czym po dwóch miesiącach znów miesięczny hardkorowy ciąg (nie mówie o zwykłym, bo prawie codziennie popalam) - co zaowocowało prozaiczną postawą 'ch*j z tym!' Po prostu, poddałem się pod wpływem pierdolonego zielska.
Ok 2 mce temu znów zaczeło się między nami układać, lecz czasami jak zapale wieczorem - a staram się tylko wieczorami i rzadko ze względu na brak możliwości w ciągu dnia, odkładam wieczorną rozmowe z nią, przez co się od niej oddalam, lecz ostatnio z tym lepiej - nie pale już w ciągach lecz raz na tydzień/dwa, średnio tak od miesiąca, i czuje że jest to związane z moim celem.
Boje się że strace ją po raz kolejny, a jednym celem w moim życiu teraz jest ona, pierdoli mnie sytuacja finansowa / społeczna i jakie kolwiek inne dążenia do średnich określanych życiowo celów.
Pytaniem jest, czy jest to swego rodzaju nerwica na tle nerwowym, czy stan depresyjno - zajebany w tak wielkim uczuciu? I najważniejsze, jaki wpływ ma na to tetrahydrokannabinol, gdyż uważam że pogłębia on mój stan. Dziwi mnie również fakt oddziaływania mj na moje uczucie do niej, lecz myśle że jest to związane przyzwyczajeniem czasowym i wkrętą mózgu do wytwarzania takich a nie innych obrazów rzeczywiśtości po paleniu. Nie mogę, kurwa, przestać o niej myślec - a po paleniu, owszem.
Najgorsze jest to, iż nie wyobrażam sobie jej utraty, bo nie było by już odwrotu, co sama mi powiedziała, co mnie nakręca na różne ćpuńskie anegdoty jak ja to skończe gdy w którymś momencie popełnie błąd. Nie chce mi sie również słuchać o psychologach, gdyż wiem jaki jest problem mojego ciągu do palenia - zmiana percepcji myślowych towarzysząca od 1.5 roku, jak wspomniałem powyżej.
Pragne tylko poznać opinię doświadczonych userów.
Komentarze typu 'miękkim chujem robiony' , zostawiam kozakom do wsadzenia sobie w czoło.
Uwielbiam ten stan jak wszystko jest takie błogie, kolorowe i przyjemne.
Każdy to powinien znać:
http://www.youtube.com/watch?v=bTChzv6UPEI
Ja ze swojej strony powiem, że różnych rzeczy próbowałem, zielska ledwie kilkanaście razy, a mimo to , z tych -nastu razy, 2x wylądowałem w szpitalu z takim kurwa atakiem paniki, że przesada. Zioło? Nie dziękuję.
http://www.youtube.com/watch?v=DMx6PW-p9nI Że życie ma sens.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
KAS wykryła 50 kg marihuany w przesyłkach z odzieżą
Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie skontrolowali przesyłki znajdujące się w jednej z firm spedycyjnych w Pruszkowie. W ośmiu paczkach wykryli narkotyki.
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom
Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.
Marihuana może pomóc zwalczyć chorobę Alzheimera
Nowe badania sugerują, że w chorobie Alzheimera równie ważne jak nagromadzenie białek (amyloidu i tau) może być zwalczanie stanu zapalnego w mózgu.