PS. Piszesz o tym, że masz myśli samobujcze i chcesz zarzucać grzybki???
Bakuś pisze: no sorrry ale nie odkrywasz tu niczego nowego.
*bądź początkujących - jak ja może kiedyś
Wracam na forum?...
Bakuś pisze:
PS. Piszesz o tym, że masz myśli samobujcze i chcesz zarzucać grzybki???
A takich mysli aktualnie nie mam.
Przychodza czasem w trudnych chwilach.
Ale zaczynam zauważać, że zycie jest piekne kiedy odpowiednio się na nie patrzy. :-D
zycie jest piekne kiedy odpowiednio się na nie patrzy
jakos sobie radze z dragami
tydzień temu qleczka w sobote (tym razem,żeby nie iśc na impreze->w domq sobie zgryzłem). Standardowo koniczynke.
W środe najebałem sie, zjarałem i do tego... kleiłem dentke :/ (budapren). :[ Pojebało mnie, ale to był przypadek, o budex sie nie boje.
A w piątek od godziny 10 rano naszuwiony chodziłem. Pozniej ok.13 dociągnałem i pozniej ok.17.30 jeszcze troche sobie zajebałem szitu (ale na diązła tym razem). I ten ostatni wizz to była napewno meth. :/ A przed zajebaniem sobie jej zmierzyłem sobie tentno i wystraszyłem sie: 140 uderzeń na minute, kiedy standard u mnie to ok.80. A noc spedziłem prawie całą w oknie, tak mi pikawa waliła. Jeszcze do tego pogryzłem tabletke nasenną (hypnotic) i zajarałem grude. Serduszko sie uspokoilo, ale...mialem haloony. I to konkrety. tak zadziałała t.nasenna. Pozniej jescze zjadłem 2 tabletki nasenne, ale juz inne-słabiutkie, ziolowe, zmulajace (lekosen), żeby mi się serduszko znowu uspokoiło (bo znowu zaczelo walić jak dzikie). Ok.4.30 polozyłem sie i leżałem... :/ Może zanałem ale wiadomo-pól jawa pól sen. I jeszcze te koszmary na zjeździe... :/
Sniło mi się, ze wszyscy moi kumple byli na zjezdzie pod jedną zajebiscie wielką kołdra. Ale to nie był zwykły zjazd, bo oni wszyscy umierali. :/ Mieli drgawki, oczy poprzewracane białkami na zewnatrz, pocili się itd. I ja tez tak mialem, to było przerażające.
W konsekwencji wogóle nie udalo mi sie normalnie zasnąć.
Rano oczywiście przerażający zjazd z elementami speeda. W sumie najgorzej było ok.21.00 wieczorem. Nic poza ciemnymi myślami.
Ale najgorsze chwile dla samego siebie przezywałem od 14. Płakałem juz troszke wczesniej, ale od wtedy zaczał sie konkret, wyłem cały czas. Bo cały czas mysałem o dziewczynie, o tym co jej przez to, ze cpam robie... ;( ;( ;( I jak jest przez to w domu, w szkole, wśród znajomych i wogóle jak jest ze mną.
O tym,ze ćpam (nie licząc palenia, o który caly czas wiedziała) wiedziała juz po chyba trzecim żarciu kul. Opowiedziałem jej wszystko, chciałem pomocy. Przysiegałem sobie, ze juz nie bede, że tylko czasami kuleczke na jakiejść lepszej imprezie. Ale dalej to robiłem aż do tego piatku. Jak płakałem wypominałem sobie wszystko. napisałem jej,zebyśmy się lepiej nie spotykali, bo mam doła, ze płacze cały czas juz od 3 godzin etc. ale wiadomo po co to pisałem. tak pragnałem, zeby przy mnie była że szok. Po esie zadzwoniła do mnie i po 30 minutach juz byla u mnie. Opowiedzialem jej,ze jebałem ścierwo cały dzień,ze nie chce tego robic, ze musze sobie jakoś pomóc itd. Ale o sobocie i środzie nie wspomnialem, o tym dowiedziala sie dzisaij od kolezanki, ktorej chłopak robił to ze mną i jej o tym powiedział. i teraz nie mam pojęcia co to bedzie... :(
Ona mnie kocha, chce byc ze mna, ale meczy ją to. to jest już moja ostatnia szansa, inaczej 22 miesiące związku pojda sie jebać. Musze być asertywnuy, powiedzieć sobie w koncu "NIE"!!! Najprawdopodobnie wacam na terapie do monaru, na której juz kiedyś byłem, kiedy wpadłem u starych z dilerką. Musze skonczyc z chemia raz na zawse, bo inaczej już zostaje mi tylko sznurek, jestem zbyt słaby.
A co do serducha: mam straszną arytmie teraz, ale gdybym nie żarł tych tabletek nasennych to byłby RIP...
Nigdy wczesniej nie mialem zadnego kontaktu z dragami. Na pierwszy ogien poszedl gram fety i 2 kola (tak wiem 0 pojecia o dragach, glupi szczeniak). Przez pol dnia lazilem maxymalnie rozpierdolony, wiekszosc imprezy przetanczylem. Pod koniec drgawki, glupie wkrety, chcec ucieczki z imprezy. Usiadlem sobie pod plotem strasznie wygiety i maxymalnie natrzepany. Podpierajac sie reka chcialem wytrzec sobie zasuszone usta. Okazalo sie ze skora schodzi mi z calej twarz. Oczywiscie byl to piasek ktory zostawal na rece podczas podpierania sie ;] ( to jedna z takich "wkret")
Nastepnego dnia mialem mega zjazd, kumpel wyladowal w szpitalu bo jak powiedzial lekarce "przechodzi go schiza".
Minely jakies 2 lata czystego zycia, zaczelo sie liceum, pierwsze popalanie i groszki. Wchodzily tak pieknie ze ladowalem conajmniej raz w tygodniu. Nie tylko na impreze, ale wychodzac np z psem. Rowniez z ziomami robilismy sobie piesze wyprawy bo tak fajnie sie chodzilo i "szczerze" o wszystkim gadalo...
Pol roku pozniej w budzie zaczely sie problemy, wkrety (wszyscy wiedza jakie). Przyjebalem kibel. Strasznie sie nudzilem bo moje wakacje zaczely sie bardzo wczesnie i tak szperajac w necie natknalem sie na hypcia.
Oczywiscie przerobilem 90% artow i na bierzaco czytalem kazdy TR. Zafascynowalo mnie glownie lsd itp psychodeliki.
Potem juz bylo tylko z gorki. Pierwszy kwas (najpiekniejsza pizda w zyciu) kokolino, dxmy, benzodiazepiny i wuchte innego "leczniczego scierwa". Nigdy od niczego nie bylem uzalezniony, nigdy zadnej nikotyny, alko w malych ilosciach. Jednak zauwazylem ze zaczynam sie "przyzwyczajac" do tego aby przynajmniej raz w tygodniu byc na byle jakiej fazie... Problemy z psycha zaczely narastac. Izolowalem sie od ludzi. Czasami czulem sie tak jak glowny bohater w Thruman show... Przestalem ladowac chemie. Popalalem dosyc czesto, ale i z tym bylo coraz gorzej. Napizgany slyszalem jak kumple mnie obgaduja, chociaz kiedy sie przysluchiwalem ich rozmowie mowili zupelnie o czyms innym...
Zaczela sie totalna abstynencja. Zaczalem dawac ostro na silke, uczyc sie, pracowac.
Minelo teraz grubo ponad pol roku od czasu kiedy mialem ostatni kontakt z dragami.
Stan psychiczny niestety sie pogorszyl. Aktualnie zamierzam zasiegnac pomocy psychiatry chociaz watpie w to ze mi pomoze ;/
Czy bylo warto zaczynac ? Do dzisiaj nie potrafie sobie odpowiedziec na to pytanie...
Faktem jest ze wszystko ryje leb nawet "nieszkodliwa marja" ktora jest kurwa z niebios.
Glupie pierdolenie. Obracam sie w towarzystwie ludzi ktorzy tylko popalaja to cudo i widze co z nimi sie stalo...
To chyba na tyle.
btw sorry za skladnie ;]
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne
Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.
Niemal 3 tony kokainy pod ziemią. Policja przejęła rekordową kontrabandę
Australijska policja skonfiskowała 2,7 tony kokainy, ukrytej w plastikowych pojemnikach zakopanych pod ziemią na obrzeżach Sydney. Wskazano, że to rekordowa ilość narkotyków przejęta w tym kraju.
Druga poprawka i marihuana. Amerykański SN wydał ważny wyrok ws. broni
Sąd Najwyższy USA jednomyślnie orzekł w czwartek, że rząd federalny nie może pozbawiać prawa do posiadania broni osób okazjonalnie używających marihuany, uznając, że ściganie karne na tej podstawie narusza drugą poprawkę do konstytucji gwarantującej to prawo.