rrd pisze:Nie polecam jeżdżenia po dxm i alko, całkowity brak synchronizacji rąk z nogami, ciężko się jeździ i nie jest fajnie.
A dawka z grejpem była na tyle mocna, że po powrocie miałem jeszcze siłę na obejrzenie filmu z dziewczyną :)
Pozdrawiam!
Świat zmienił się w baśniową krainę stworzoną z plasteliny. Chciałam przejechać przez taki tunel, który łączy centrum z osiedlem i znajduje się pod torami. Ciężko mi opisać uczucia, które mi towarzyszyły, bo nie ma w ludzkim języku odpowiednich słow. W każdym bądź razie moją wizytę w tunelu określę jako "kosmos, inny świat, astral etc."
Gdy znalazłam się w centrum miałam wrażenie, że jestem w innym wymiarze. Choć widziałam te zabytki tysiąc razy, teraz miałam wrażenie, że widzę je po raz pierwszy. Były to śliczne, baśniowe pałacyki pomiędzy którymi chodzili uśmiechnieci ludzie (a raczej wielkie, śmieszne krasnale o kiczowatym, aczkolwiek przyjaznym wyrazie twarzy).
Po jakimś czasie jednak znów wróciłam do tunelu. Chyba stwierdziłam , że się wstydzę ludzi, ale nie pamiętam, o co mi chodziło.
Bardzo ciekawym przeżyciem było wchodzenie po schodach z rowerem. Nie istniało nic poza schodkami. Chodziłam bardzo powoli i ostrożnie.
Nagle usłyszałam głos zmartwionej staruszki:
- Niech pan pomoże tej dziewczynie, ona tak się męczy!
Wtedy zobaczyłam, że podszedł do mnie jakiś chłopak, wziął mój rower i zabrał go na górę. Tam stało kilka osób, troskliwie mi się przyglądających. (Oczywiscie wyglądali jak krasnale).
Podziekowałam i jadę dalej.
Podziwiam piękne widoki, delektuję się muzyką. Słuch oczywiście wyostrzony do granic możliwości, słyszę o czym rozmawiają ludzie znajdujący się kilka metrów obok.
Muzyka steruje światem. Mam wrażenie, że każdy element rzeczywistości jest jej posłuszny.
Gdy usłyszałam piosenkę Velvet Acid Christ
http://www.youtube.com/watch?v=FEtnwT5vntw
stwierdziłam, że wokalista jest moją wątrobą i ten mroczny głos to jej jęki, ponieważ wątroba chciałaby , żebym jak najszybciej nakarmiła ją hepatilem! (Akurat tego samego dnia czytałam reklamę tego leku, w którym pisało, że to, iż nas wątroba boli wcale nie oznacza, że nic jej nie jest). Kupiłam więc lęk. Musiałam sprawiać wrażenie strasznie zmartwionej, bo pomimo iż miałam mało kasy pani sprzedała mi jeden listek za 2 zł, a lek kosztował chyba z 11.
Ogólnie na MXE cudownie się prowadzi rower. Byłam wyjątkowo ostrożna, jechałam bardzo powoli itp. ale miałam wrażenie, że czasem ludzie odsuwali się na mój widok.
Inną używką, po której jeździłam na rowerze była benzydamina. Nie było to zamierzone - po prostu benzydamina działała na mnie tak, ze zamiast dać mi konkretnego tripa to dała mi kilkudniowe lekkie halucynacje, a niektóre z nich nie zniknęły do tej pory.
Było to ciekawe przeżycie. Jeździłam bardzo powoli, ale miałam wrażenie, ze robię to wyjątkowo szybko. Wiatr strasznie szybko wiał i ogólnie się go bałam.
Jeździłem także po GBL i alkoholu. alkohol totalna porażka, jak wspomina autor po piwku, czy dwóch jeszcze można jechać, ale większa ilość wpływa dość mocno na jakość jazdy. Za to GBL przy rozsądnych dawkach dawał mi masę przyjemności z jazdy. Lekkie znieczulenie nóg i równoczesne podziwianie widoków, dobrze się jeździło.
Jeździłem także po 2C-B tutaj miałem mieszanie uczucia, widoki fantastyczne, ale załączył mi się taki lęk społeczny, że wolałem ucieczkę na leśne dukty, niż jazdę po zwykłych drogach. Każdy spotkany człowiek, wydawał mi się kimś obcym, nieprzyjemnym. Zawsze próbowałem uciekać w jakiś leśny dukt. Dobrze, że w okolicy mojej miejscowości nie brakuje lasów :-)
Poza tym zanim zacząłem w ogóle ćpać, to jeździłem bardzo dużo na rowerze. Potrafiłem pokonać w ciągu jednego dnia ponad 160km. Trenowałem też jakiś czas w miejscowym klubie kolarskim, ale zaprzestałem po kilku treningach, bo wolałem wolność. Może i szkoda, bo znajomy jeździ teraz w różnych wyścigach. Ostatnio jechał na Tour de France. Ja niestety wybrałem inną drogę ;-)
Edit: Jeszcze zapomniałem o jeździe po opiatach i benzodiazepinach. Po benzodiazepinach nie odczuwam jakiś większych zmian. Za to po opiatach, w tym wypadku makiwara. Bardzo miło się jeździło w celu poszukiwania kolejnych maków na kolejną zupę. Po innych opiatach/opioidach nie jeździłem gdyż działają na mnie dość dziwnie, albo wcale.
http://talk.hyperreal.info/tripnote-t12 ... ml#p957212
Po alkoholu, wiadomo, odradzam, raz zasnalem w trakcie jazdy dwukrotnie, wypierdalalem sie na ryj, wpadlem do rowu i "Wszyscy Jestesmy Chrystusami"
Po mefedronie bylem diablem na rowerze, jakby mial jakies turbo, to bym je wlaczyl. Jestem pewien, ze mefedron jest dobra substancja do zginiecia w wypadku.
Uwielbiam po marihuanie, i stymulantach.
Po marihuanie oraz mocniejszych psychodelikach, podziwianie otoczenia, spokojna jazda..
Po stymulantach ochota na większe prędkości ;)
Niedługo psychodeliki, rower i wyprawy na grzyby :D
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
CBŚP zlikwidowało kolejne laboratorium narkotyków. Zabezpieczono narkotyki o wartości ponad 28 mln
Funkcjonariusze CBŚP, przy wsparciu policjantów z KPP w Śremie, zlikwidowali na terenie powiatu śremskiego nielegalne laboratorium klofedronu. Zatrzymano dwóch podejrzanych i zabezpieczono znaczne ilości niebezpiecznych substancji.
Funkcjonariusze zagarnęli ponad 60 kg narkotyków
Ponad 60 kg narkotyków - marihuany, kokainy i haszyszu, a także przedmioty przypominające broń, amunicję i ponad 16 tysięcy sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzowych, nie trafi na rynek. To efekt intensywnej pracy policjantów z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, których wspierali funkcjonariusze KAS i CBŚP. Śledztwo w sprawie wewnątrzwspólnotowego obrotu narkotykami nadzorowane jest przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji to ponad 3 miliony złotych.
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
