agnieszka8833 pisze:Pierwszy raz nigdy się nie powtórzy
agnieszka8833 pisze:Więc tzw pierdolnięcie (wejście ) tez. A tego po bombce nie ma, nie w takim stopniu.
To jest kwestia wyboru. Jeśli wolicie 10 sekund wejścia i fajną fazę od łagodnego wejścia i zajebistej fazy to wybierzcie snif.
Blefujesz pisze: Ludzie zastanówcie się co wy pierdolicie. Tego nawet nie opłaca się zgłaszać..
Raz posypałem typowi setke i niedowierdział, że taka moc, drugi raz typ dostał 'bombkę' i nic nie poczuł.
mam w kieszeni klonazepam.
meksyk pisze:
Ludzie jeśli zależy wam na pierdolnięciu to załadujcie w kabel
Właśnie przy IV nie ma takiego pierdolnięcia
I moją skromną opinią jest to, że ten temat powinien być zamknięty. Głupia dyskusja
mam w kieszeni klonazepam.
postaram się to mniej więcej opisać, bo po prostu muszę się tym z kimś podzielić. tak więc: sobotnia noc, impreza w klubie, zajebista muza, dużo ludzi. świeżo poznana para ludzi proponuje mi kreskę mefu, a się zgadzam, bo chyba miałam ochotę na więcej wrażeń. tak, wiem, że to nie było zbyt mądre, zwłaszcza że moi znajomi wyszli z klubu dużo wcześniej. za cholerę nie potrafię określić, ile staffu mogło być w tej kresce, ale kiedy ja po 1,5 miałam dość, to oni spokojnie wciągnęli jeszcze po 3. po pierwszej próbie pierdolnęło mnie w ciągu 3 minut i to tak, że aż miałam mroczki przed oczami i ledwo dotarłam do jakiejś kanapy. miałam ochotę siedzieć i nie wstawać, bo bałam się, że jak wstanę, to stracę równowagę. zero kontroli nad ruchami, drżały mi ręce i miałam wrażenie, że drży mi wszystko w środku. oczopląs i rozbiegane myśli, na niczym nie mogłam się skoncentrować i nie docierała do mnie nawet połowa tego, co mówiła do mnie ta dziewczyna, która siedziała obok. ja sama wolałam się nie odzywać, bo jak już próbowałam, to z trudem mogłam się wysłowić. panika totalna. przerażało mnie uczucie braku kontroli, zwłaszcza że byłam wśród obcych ludzi. do tego doszły schizy, że wszyscy dookoła widzą, że jestem porobiona i gapią się na mnie takim wygłodniałym wzrokiem. trzymałam się więc tej laski, bo tylko jej mogłam jako tako zaufać. jak już mogłam ustać na nogach to zabrali mnie na kolejną kreskę, ale zgodziłam się tylko na pół i już potem nie chciałam w ogóle. oni sami wyglądali na totalnie ogarniętych. co ciekawe ten typ ciągle miał ochotę mnie głaskać, przytulać, trzymać za rękę i takie tam, a ja z kolei wolałam, żeby nikt mnie nie dotykał i strasznie mnie wkurwiało jego zachowanie.
jedynym pięknym elementem tego mojego pojebanego stanu było niesamowite odczuwanie muzyki, ale byłam zbyt spanikowana, żeby należycie zwrócić na to uwagę. potem powoli zaczęło ze mnie schodzić i trochę wyluzowałam, ale nadal nie odczuwałam żadnej euforii. dopiero po długim czasie się uspokoiłam, miałam lepszy nastrój i dużo rzeczy mnie bawiło, ale to było już po wyjściu z klubu, jakoś w niedzielne popołudnie. pojechałam z tą parką do niej na chatę, tam się chillowaliśmy przy muzie, piliśmy, ale mi raczej wóda nie przechodziła przez gardło. oni nie czuli już nic, a ja nadal miałam rozjebane źrenice. po południu typ ogarnął kumpla, który przywiózł nam kolejny gram mefu i wtedy wciągałam już z nimi po równo, bo czułam się już chyba jakoś bezpieczniej. nie panikowałam, ale nieogar znowu był maksymalny. cieszyło mnie samo siedzenie i kiwanie się do muzyki, która jeszcze nigdy nie była tak piękna. od czasu do czasu się odezwałam, ale wolałam się nie ruszać i nadal wolałam, żeby nikt mnie nie dotykał. z kolei moich towarzyszy nosiło strasznie i pewnie by się ruchali, gdyby nie moja obecność, a mi daleko było do ochoty na seks.
poszliśmy spać po 3 w nocy, ale zasnęłam może na godzinę i wyspałam się dopiero u siebie w domu. kimałam cały poniedziałek, wieczorem obudziłam się na parę godzin i poszłam znowu spać i dopiero we wtorkowe przedpołudnie wróciłam do szarej rzeczywistości. i to by było na tyle. póki co nie zamierzam bawić się z meffem na imprezach :)
stan niby fajny ale szereg efektow fizycznych nie pozwala mi zapomniec o tym jak mi jest "tak sobie" (wplyw na cialo tzn ciezkosc taka ja to mam wlasnie po 4mec natomiast po 4mmc w ogole inaczej)
Mam parę dni wolnego, więc jakkolwiek długo miałabym się męczyć na zjeździe, jakoś przeżyję:)
Czekam na jakieś działanie, wrażenia opiszę:)
Na biały proszek rzuciłam się pierwszy raz od kilku lat, ostatnio tylko koda i słaby mak:)
Wchodzi dość szybko, mam nadzieję, że lepsze przynajmniej od sudafedu:)
Edit.
To fakt, nie mam pewności co to za towar, ale nie działa typowo stymulantowo, taka mieszanka lekkiej stymulacji i euforii. Nawet zaryzykowałabym porównanie (trochę) do kody, a to substancja którą akurat bardzo dobrze znam:) Od Sudafedu toto coś na pewno lepsze:) Potwornie gorzkie i nieprzyjemne w aplikacji, ale działa dość fajnie, ma się ochotę na "poprawkę". Nie ma uczucia rozjebania organizmu, ale to może kwestia tego, że nową substancję wolę testować ostrożnie, od małych dawek rozpoczynając. Nie czuję braku kontroli nad sobą, po prostu dobre samopoczucie.
proch jest biały, ale nie "śnieżny, aż niebieski", lekko kremowy. Jeśli ktoś to porównywał do koko to trochę racji miał, chociaż powtarzam, nie wiem tak do końca czym zostałam obdarowana. Przeleżało schowane ze 2 tygodnie zanim zdecydowałam się stestować bo wolę kodę, a tu tydzień musiałam przeżyć na czysto. Możliwość powtórek z rozrywki ostatecznie ocenię po przeżyciu zjazdu, bo to jest to co może przesądzić o tym, czy warto.
Edit 2.
zauważyłam, że schodzi i robię się senna. Tylko tyle. działa rzeczywiście krótko. jeśli cały zjazd to ta senność to praktycznie zjazdu nie ma, ale to też pewnie kwestia ilości.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Farmakoterapia przewlekłego bólu w USA – nowy i nie do końca bezpieczny wzorzec
Okryte złą sławą leki opioidowe przez lata stanowiły w USA. fundament farmakoterapii przewlekłych dolegliwości bólowych. Naukowcy z Uniwersytetu Michigan zdecydowali się sprawdzić czy opioidy są nadal tak często wykorzystywane w leczeniu chronicznego bólu.
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot
Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.