Chciałabym otworzyć ten wątek jako z ciekawości a być może po prostu czegoś takiego mi brakowało na hajpie.
Pytanie brzmi - Jak bardzo zmieniło się wasze życie, jak bardzo jest podporządkowane dragom?
Z własnej autopsji muszę przyznać że, całkowicie. Wiązało się to ze zmianą otoczenia , porzuceniem wieloletnich znajomych , zanikiem rozrywek, wszelakich hobby. ciągła gonitwa o skręcenie kasy, codziennie myśli.
Wyrzuty. Przygotowywanie sobie całego tygodnia i jakieś wkładanie nauki, pracy w ten kalendarz ćpania
Życie oscyluje wokół tego a inne rzeczy są jedynie dodatkami takimi urozmaiceniami a czy nie powinno być na odwrót?
Być może to zależy od każdego od ich woli, jak myślicie i jak wasze życie się zmieniło.
x = x
W chuj, z takim życiem mam nadzieję, że zdechnę szybko, seriously. Jakoś nie chcę tego zmieniać, nie wiem, pasuje mi to trochę.
2C-B! 2C-C: 2C-I, 2C-E! 2C-T-2 - 2C-P!
Kładzenie ćpuna spać na trzeźwo to jak kładzenie żywego do trumny.
~ Lilia1
GG: 450537
e-Mail: FriendlyToker@gmail.com
Toker pisze:Dla mnie awakening poranny zaczyna się od myśli "co dzisiaj zajebać", potem "skąd wziąć na to kasę" a na końcu "jak to załatwić". A potem już jest tylko oczekiwanie, motanie...
W chuj, z takim życiem mam nadzieję, że zdechnę szybko, seriously. Jakoś nie chcę tego zmieniać, nie wiem, pasuje mi to trochę.
Jak siem nafpierdalam grzybkóf, kfasikóf i róaznych sajkodelików to tylko raz w swojej historii miałem bad tripa jak mi się kurewsko mocne grzybki ładowały (jakaś b. egzotyczna odmiana, kolega w domciu sobie zrobił mały zagjnik:D).
Może wyrzutów sumienia nie miałem (mam je tylko wtedy jak zrobię coś złego we wlasnej rodzinie, do tej pory tylko raz się przytrafiło bo był przypał z wizytą w szpitalu 2w1), ale czerep mi w tamtej chwili pamiętam że sponiewierało.
Pierwszy raz w życiu (wtedy grzyba jadłem bodajże 4 raz w swoim życiu), obawaiłem się czegoś takiego jak "zawieszenie fazy", nie dość że grzyby były mocne to ojebałem o półtora g więcej od mojego towarzysza( wjebałem chyba z niecałe 8g prawie suchych zibenków - kolega zjadł niepełne 6) + wzmocniliśmy sobie pizdeczki sokiem z porzeki połtorej godziny przed tripem (każdy wypiuł po niecałe 2 litry - oczywiscie na pusty żołądek).
Nie zapomnę, musiało to być spowodowane "grzybowym wejsciem" (pewnie na chwilę zatrzymało wyrzut serotoniny, bo potem było mega smiesznie i kolorow), bo cały świat zrobił sie w moich oczach czarno-biały jak na filmach + jeden wielki "wir dezorientacji" dookoła i najgłupsze pytanie na świecie jakie może sobie zadać osoba która ma własnie urewsko niemiłego "bodylołda" czyli "Po chuja ja te grzyby jadłem" :D
Gdybym był sam, bez tego kolegi to bym zadzwonił do starej, kazał jej dzwonić po karetkę że zaraz zejdę.
Nagle kolega zadzwonił do drugiego kolegi (własciciela tych mocnych zibciów), podając mi do ucha telefon.
Podał mi go i mowi, słuchaj uwaznie - oto komunikat od przywódcy tego tripa: (dobrze ze typ do konca sobie nie zdawał sprawy w jakim jestem stanie, albo moze wlasnie dlateo ze mial w chuj doswiadczenie zdawał sobie sprawę jak bardzo moge być niepoczytalny. Pewny jestem ze gdyby mi kazal wskoczyc do wisly, albo utopic kolezke z ktorym wpierdalałem gribki to zrobiłbym to bez mrugniecia okiem "byleby ta pizda juz zeszla")
Wezcie ze soba dwa duze koce (był maj, przed samymi maturami - ciepło i miło), po butelce wody na łeb.
Spakujcie wszystko do plecaka a no i pamiętajcie aby zioło schować porządnie w gacie co by was nikt nie zaczepił.
Załózcie plecaki, pozamykajcie DOM i wyjdzcie sobie na spacerek (zwłaszca ze mieszkam na "wsi" i jest w chuj pięknego pola dookoła + wał przeciwpowodziowy a za nim wisła) aż dojdziecie do miejsca gdzie zdecydujecie rozłożyć kocyki. To jest wasza misja.
Nie zapomnijcie również, że jak dojdziecie na miejsce to trzeba to uczcić soczystymi buchami.
Powodzenia, czekam na telefon jak wrócicie juz do momentu ze kazdy z was bedzie co nieco ogarniał.
Jak na złośc, grzybki te trzymały mnie dobre 5, 6 godzin porządnej pizdziochy a przez reszte dnia schodziły powolutku cevy i oevy.
Na dzień dzisiejszy była to moja jedna z lepszych przygód po sajkodelikach.
Xanaxator pisze:ah ja bawie tylko z nosem i moimi gośćmi stymulantami, ketonami ; wypaliły one moje życie a presja otoczenia wywiera na mnie takie poczucie żalu że bałabym sie bawić w psychodeliki z moimi paranojami czasem po mj mam takie wyrzuty i dziwne schizy a co dopiero po czymś szerszym
A tak wogule to po moich doswiadczeniach z mefem, stwierdzilem ze stymulany to najgorsza rzecz w jaka mozna sie wjebac. Człowiekowi cos przeskakuje w głowie zmmienia spojrzenie na swiat, a akcje jakie odpierdala zeby tylko zdobyc ćpanie to juz poezja.
Człowiek bedący uzalezniony od Heroiny zamknie sie w sobie i nie bedzie nikomu wadzil a stymulantowiec zajebie/ojebie kazdego byle miec na kolejnego szczura. Takie moje zdanie ale moge sie mylic ;-)
Mi udalo sie wyleczyc ze stymulantow w 100%, zajelo mi to ok 6 miesiecy, teraz nic mnie nie cisnie, a nawet jak przypomne sobie o mefie to mysle "fajnie by bylo ale nie chce mi sie"
A obecnie odstawilem wszystkie dragi, zastapilem je koda i co tygodniowym browarkiem i jest zajebiscie
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu
Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.
Norwegia wśród liderów Europy. Wszystko wyjawiły... dane z kanalizy
Norwegia pozostaje w europejskiej czołówce pod względem używania narkotyków. Najnowsze analizy ścieków pokazują jednocześnie spadek używania konopii w Oslo. Dane wskazują też na rosnące znaczenie innych substancji.