A to jest jeden z objawów otępienia a nie "poszerzania umysłu".
dex to syf, chodz nie powiem kiedys mi sie podobalo opierdolic paczke i lezezc przez kilka godzin na lozku z muzyka na uszach w zupełnie innym świecie dopalając gibonem.
Miałem wtedy jakies 17 lat i trwało to całe 3 miesiące, bo potem chodziłem przygnębiony i uważałem że świat który otacza mnie na codzień jest chujowy a tamten "dexowy swiat" jest taki odległy, niezbadany (teraz jak o nim myslę to bardziej pasuje plastikowy :D).
Potem zjadłem 1wsze grzyby w amsterdamie prosto ze smartszopu i doceniłem że tamten cały dexowy syf to nic innego jak jakiś "chemiczny bełkot" wytwarzany przez tą pojebaną substancję.
grzybki i LSD lubie ale tez bardzo rzadko.
PS: Kurwiszon ma rację. :D
No z taką interpretacją mogę sie zgodzić :D Świat po Acodinie raczej pasowałby bardziej do metalicznego niż plastikowego ;)
No ja dopiero myślę że od 2011 do Euro będę się rozgrzewał z eksperymentami z LSD i psylocybina, moze meskalina jak da rade. Poprostu po dexie mi zostało to że lubię czasami pierdolić głupoty i się kłucić jak nie mam racji ^_^ A co do tematu to schizofrenia w pełnej formie psychozy jest nie do wytrzymania, człolowiek chce sie zajebac, tnie sobie żyły, zatyka uszy żeby głosów nie słyszeć, zasłania firanki bo myśli że ktoś go obserwuję, ojjj to jest bardzo ciężkie na umysł
@Kurwik: oczywista, że słowotok nie jest kryterium psychodeliczności, przy tym ja sam nie jestem miarodajny, bo mam zaburzone działanie mózgu, niemniej jeśli trzymać się źródłowego znaczenia słowa psychodelik (czyli "ukazujący umysł"), a nie ogólnie (i sensownie, nie czepiam się) przyjętej klasyfikacji narkotyków, to zaskoczę Cię, ale mnie ów umysł nie mniej od psychodelików sensu stricto pokazały stymulanty (przez hiperbolizację aparatu poznawczego) oraz opiaty (po których w noddingu miałem stany wizyjne daleko przekraczające bajery po szałwii, tryptaminach czy fenyloetylaminach). Niestety, o wiele częściej niż doktorem Grofem byłem profesorem Hedonem, niemniej psychodelikami większość osób także się tylko masturbuje.
W każdym razie rzecz w tym, że to psyche jest prawdziwą banią, a dragi to tylko przeróżne neuroprzekaźnikowe delicje, zwierciadełka, same w sobie niekoniecznie bardziej lub mniej przejrzyste: raczej jaka psyche, taka delia.
Emancypowany pisze:Ogólnie feta i alkohol najmniej wpływa na schizofrenie w moim przypadku.
Akodeen pisze:A co to wogole jest schizofrenia? Dla mnie to tylko kolejny koncept. Haczyk na wyeliminowanie wybitnych jednostek. Słyszysz głosy? To czemu sie z nimi nie zaprzyjaźnisz? Przeciez je mozna bardzo polubiec, one są moimi przyjaciółmi. Tylko pizdy nierozumiejące, że odblokowaly sobie nowe skille, dają sobie to wkręcić!
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Alkohol wciąż na czele uzależnień w Holandii
Alkohol pozostaje najczęstszą przyczyną leczenia uzależnień w Holandii i odpowiada za 43 procent wszystkich przypadków terapii. Tak wynika z najnowszych danych krajowego systemu monitorowania problemów związanych z alkoholem i narkotykami za 2025 rok.
Ucieczka zakończona w jeziorze
Próba uniknięcia odpowiedzialności doprowadziła do serii niebezpiecznych i irracjonalnych zachowań. 31-letni mieszkaniec powiatu chodzieskiego nie zatrzymał się do kontroli drogowej, porzucił samochód a następnie kontynuował ucieczkę pieszo. Finalnie wskoczył do jeziora i próbował pozbyć się narkotyków. Policjanci z Chodzieży zatrzymali sprawcę, który w ujawnionym pakunku posiadał ponad 50 gramów narkotyków.
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.