Niestety takowy dosięgnął mnie jakiś miesiąc temu. A było to tak ;-)
Rano przed szkołą postanowiliśmy się z kumplami (2) zjarać. Miejsce palenia - piwnica kumpla.
Wszystko gotowe, wiadro stoi, kumpel robi jakiegoś mixa (zostało nam jeszcze troche ww). Ściągam pierwszy, potem kumpel i następny kumpel. Zajebka spokojnie wchodzi, zjaraliśmy jeszcze po jednym i wyszliśmy z piwnicy. Było nam tak dobrze (kumpel gadał coś że ma siłe żeby chodzić, bo pomaga mu w tym bóg w postaci wiatru, czy coś w ten deseń) że poszliśmy na nogach do szkoły. Na miejscu czułem się wspaniale, to uczucie obojętności połączone z ciepłem dochodzącym z klatki piersiowej, w głowie tysiące myśli, humorek też miałem zajebisty. W tym momencie podeszła do nas jakaś nauczycielka, i wkręciła nam że dziwnie wyglądamy (normalnie na takie uwagi leję, ale tym razem poczułem się bardzo dziwnie). Kumple nie przejęli się nią zbytnio, i weszli do szkoły. W tym momencie doznałem uczucia samotności i lęku. Postanowiłem że dzisiaj nie idę do szkoły, więc udałem się przed siebie. Nagle ocknąłem się sam nie wiem gdzie, próbowałem rozkminić skąd się tu wziąłem, nie znałem drogi powrotnej, więc śmiertelnie się przestraszyłem, serce waliło mi jak młot, w uszach słyszałem dziwną melodyjkę, ze strachu przyśpieszyłem kroku i udałem się do lasu (nie wiem co mi sie pojebało). Tam wydawało mi się że jestem pod obserwacją, na drzewie siedział jakiś ptak i spoglądał na mnie, pamiętam że nagle zacząłem do niego gadać, zeby "przestał bo skapa". W dalszym ciągu miałem uczucie strachu, choć już nie tak intensywne, z czego byłem zadowolony. Niestety moje zadowolenie przerwał dźwięk kogoś lub czegoś biegnącego w moim kierunku. Sparaliżował mnie strach, choć nadal szedłem przed siebie, nie miałem odwagi spojrzeć za siebie. Po kilku sekundach (a przynajmniej mi się tak wydawało) postanowiłem się odwrócić - nikogo nie było. Nastąpiło szczęscie w nieszczęściu - wyjście z lasu :yay:
Przed sobą zauważyłem dziwną skałę, postanowiłem że wejdę na nią by zobaczyć gdzie mniej więcej się znajduje..
to było dużym błędem. Gdy zbliżyłem się do owej skały na odległość około 5 metrów, zauważyłem postać. W pewnym momencie myślałem że dostanę zawału, a mój mózg zdawał się odmawiać współpracy. Postacią stojąca na skale okazała się być.. Maryja! Nie wkręcam. Na dziś dzień wydaje mi się że była to poprostu figurka dla pielgrzymów (mieszkam w częstochowie), ale wtedy.. wtedy moja wyobraźnia na tyle wyolbrzymiła sprawę, że ze wszystkich sił zacząłem biec w przeciwną stronę. Nagle poczułem że mi słabo, przewróciłem się i zemdlałem (nie jestem co do tego pewien, po prostu byłem wtedy nieobecny). Skończyło się tak że ocknąłem się w autobusie, i do tego w dobrym.
Skutki tripa? Brak snu przez około tydzień, i niechęć do mixów do końca życia.
I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
Położyłem się na łóżku ze słuchawkami na uszach. Załapałem już jako taki trance, ale w pewnym momencie poleciałem myślami za daleko, nawet nie potrafiłem określić dokąd. W każdym bądź razie nie byłem w stanie tego zrozumieć, co wywołało narastający lęk. Po chwili byłem już na skraju ataku paniki: duszność, strach, tachykardia, mroczne otoczenie. Szybko zdjąłem słuchawki, nawpierdalałem się słodkości i modliłem się, żeby faza zeszła jak najszybciej.
Dla porównania działanie trypt czy fene nie jest dla mnie tak bad tripogenne jak zielsko. Ale te próbowałem w niskich dawkach. Po paleniu mam uczucie braku kontroli nad tym co się dzieje, otacza mnie ta "tłusta", konopna rzeczywistość, którą odczuwam również własnym ciałem.
Najgorsze jest to, że na trzeźwo wydaje ci się, że mógłbyś to jakoś znieść, że to nie problem zapalić sobie jeszcze raz. Ja się przejechałem na takim myśleniu, co dodało mi trochę rozsądku. baka zdecydowanie nie jest dla mnie i dla tych, którzy mają podobne problemy. NIE PALCIE.
dober pisze:ile razy upadłeś na łeb podczas tego biegania ??
..."Bo dla mnie nie wiedzieć czemu, wolność ma zapach acetylenu.
Powstałe z karbidu gazy, doprowadzają mnie do ekstazy"...
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Holenderski eksperyment z regulowaną uprawą marihuany okazał się sukcesem
Minął dokładnie rok, odkąd holenderskie coffeeshopy w wybranych gminach zaczęły sprzedawać wyłącznie legalnie uprawianą marihuanę. Eksperyment, który miał uderzyć w czarny rynek, przynosi pierwsze wymierne efekty. Choć nie obyło się bez kar finansowych, ogólny bilans jest zaskakująco pozytywny.
Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę
Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.
Więzienie za 0,11% przekroczenia?
Wolne Konopie włączają się do sprawy jako strona społeczna w sprawie pana Andrzeja.