Dział dotyczący grzybów i roślin wykazujących działanie halucynogenne, psychodeliczne lub dysocjacyjne.
ODPOWIEDZ
Posty: 351 • Strona 2 z 36
  • 40 / / 0
.. pisze:
Po Salvi moją świadomość, a właściwie elementy percepcji oplatała sieć inteligencji, złożona z bezpostaciowych, elementarnych świadomości... zupełnie mi obcych, prześmiewczych, komentujących mnie samego.

Mialem dokladnie to samo na Ayahuasce. I w tym samym czasie doznalem przebudzenia, rozpoznanie iluzji stworzonego przez umysl ego, doswiadczenie swojej bezforemnosci i niesmiertelnosci, wiecznej egzystencji i bezwarunkowej milosci. Opetal mnie szalenczy smiech i kazda z tych inteligentnych swiadmosci szydzila ze mnie w sposob cholernie zabawny, bylem traktowany jak nowo narodzone dziecko, ktore dopiero sie uczy. Dostawalem rozne wskazowki. Dzieki temu ze zostalem podlaczony do uniwersalnej inteligencji moglem patrzec na wszystko z wyzszej perspektywy, jak z lotu ptaka. I to wszytko w tak trzezwym stanie umyslu jak nigdy. Na pewno dieta troche pomogla.
  • 98 / / 0
Nieprzeczytany post autor: Bumbu »
Wczoraj, po raz pierwszy spożyłem 10g powoju (to była odmiana z Meksyku - z MO.pl). Wysłało mnie w przestrzeń. Byłem sam, ponieważ podszedłem do sprawy na zasadzie "spróbować zobaczyć co w głowie mej siedzi". Nie będę tu trip raportował, a opiszę jedynie obecność jakiegoś bytu, którego co jakiś czas zdawałem się, widzieć kątem oka. I nie wiedziałem kim/czym jest. Ale wiedziałem, że byt straszliwie się ze mnie śmieje (w sensie bardzo intensywnie :P nie bałem się). Już po wielu perypetiach dotarło do mnie - ten byt to była Metafizyka. Nauka o bytach, także jest bytem jakiegoś rodzaju, a skoro ja w życiu codziennym też się nad tym zastanawiam - także jestem Metafizyką, albo ona jest mną. Czyli Ja to Ona i na odwrót. Na wszystkie pytania odpowiedzą jest byt. Jesteśmy pytaniem i odpowiedzią. No cóż. Straszna filozofia, ale wiecie, jak to brzmi na fazie, kiedy olśniewa. :D I gdy zrozumiałem, Metafizyka, pokiwała z uznaniem głową i już nie śmiała się ze mnie, tylko siedząc obok śmiała się ze mną, z "Was", którzy nie wiecie, że szukacie odpowiedzi, na pytanie bez większego sensu niż byt. W końcu gdy położyłem się do łóżka, czułem, że leżę obok siebie i nawet poczułem coś w rodzaju objęcia. :D

Metafizyka, mogła się wziąć z tego powodu, iż na Facebooku, koleżanka dodała jakiś wpis tego dotyczący, a mi się wkręcała faza i może podświadomość to przerobiła na swoją modłę. ;)
"A pill to make you numb
A pill to make you dumb
A pill to make you anybody else
But all the drugs in this world
Won't save her from herself"
  • 40 / / 0
[quote="Bumbu"]
Wczoraj, po raz pierwszy spożyłem 10g powoju (to była odmiana z Meksyku - z MO.pl). Wysłało mnie w przestrzeń. Byłem sam, ponieważ podszedłem do sprawy na zasadzie "spróbować zobaczyć co w głowie mej siedzi". Nie będę tu trip raportował, a opiszę jedynie obecność jakiegoś bytu, którego co jakiś czas zdawałem się, widzieć kątem oka. I nie wiedziałem kim/czym jest. Ale wiedziałem, że byt straszliwie się ze mnie śmieje (w sensie bardzo intensywnie ]


Bo jestem wszystkim a wszystko jest mna, nie ma podzialu zadnego, to tylko koncepcyjne szufladkowanie przez ego pojec. Nie jestesmy tylko tym fizycznym pojazdem ale kazda rzecza o ktorej moglibysmy pomyslec -drzewem,kosmita,wiatrem,gwiazda,smutkiem,radoscia,sensem,bezsensem,obrazem,fraktalem, orgazmem, tasiemncem, piżmowołem itepe. lecz w tym stanie rozumowania na tej fizycznej arenie jest to przez nas ciezkie do ogarniecia. Zadajemy pytania na ktore juz znamy odpowiedzi lecz nie jestesmy tego w pelni swiadomi. Tworzymy ironiczny obraz siebie samego ktory blednie obrazuje sedno naszej prawdziwej ezystencji. To tylko gra w ktora mamy szanse zagrac dzieki temu ze jestesmy tacy genialni,a ego skutecznie maskuje nasze prawdziwe "ja".
Ale nie weim jak wam ale ta gra mi sie kurewsko podoba :D Mam cholernie duzo do powiedzenia ale po co...wole czuc i byc. Kocham zycie :D
  • 1067 / 206 / 0
Nieprzeczytany post autor: czajnikof »
Po psychodelikach często widuję postacie w drzewach, krzakach. Milczą, obserwują, czasem pokazują jakieś gesty. Raczej na każdym mocniejszym tripie ich widzę.
I don't do drugs. I am drugs.
  • 36 / / 0
Nieprzeczytany post autor: Cynik »
Jedyny jako taki kontakt z czyms z zewnatrz mialem po przyjeciu ~20 mg 4-ho-meta z imao.Poczulem obecnosc starej inkaskiej kobiety, oczywiscie szamanki :-) Czulem jej obecnosc jedynie przez sekunde, jakby chciala mi przekazac : " czuwam nad toba, mimo ze nie zdajesz sobie z tego sprawy, zapomnisz, ale tak powinno byc, nie jestes jeszcze gotowy poznac mych sekretow ".

Zreszta forma w jakiej opiekun sie pojawia nie jest wazna, wazny jest sam fakt kontaktu.
  • 388 / 3 / 0
Jak dla mnie jeden z najciekawszych tematów na hyperreal.
"Obecność" czułem tylko po zażyciu dużych dawek DXM. Spotkałem "astralnych inspektorów" którzy przechwytywali mój strumień świadomości, kontaktowałem się telepatycznie z "duchami" które pojawiły się wszędzie w okół. Po większej dawce spotkałem tą dziwną świadomość oplatającą wszystko i wyśmiewającą moje życie. To było chyba jedno z najmroczniejszych doświadczeń w mojej karierze narkomaństwa. Zawsze mam dreszcze z niepokoju/fascynacji kiedy o tym pomyślę.
Cały czas mam wrażenie że TO było na prawdę.
:diabolic:
Co ciekawe wcześniej nigdy nie słyszałem o czymś podobnym, więc nie byłem zasugerowany ani nic sobie nie wkręciłem. A opisy przeżyć różnych ludzi bliźniaczo podobne. Dziwne co? :rolleyes:
  • 883 / 10 / 0
Ja tam żadnych duchów psychodelików nigdy nie spotkałem, choć trochę wszechświata już zwiedziłem. :D
  • 425 / 4 / 0
Mój pierwszy raz z salvia=ekstrakt 21X.

Nie pamiętam czy go widziałem, czy po prostu to czułem ale za moimi plecami pojawił się goblin na czymś jakby pociągu ciągnącego rząd miliona taki samych pokoi jak tego, w którym byłem. Czułem od niego chyba złą energię.
Nic chyba nie mówił, a wyglądał mniej więcej tak, tylko że bez tej zbroi :
http://www.ensidia.com/media/upload/new ... goblin.jpg
Jeszcze podczas tego samego palenia, kumpel stający na balkonie, zamienił się w szydzącego ze mnie demona. Taki czarny charakter jak w bajkach, szydzącego z mojego upadku;p

Innych spotkań nie pamiętam, u psychodelicznej spowiedzi ostatni raz byłem wczoraj u księdza Gałeczki;p

Pzdr!
  • 388 / 3 / 0
Benzydaminowym halucynacjom z tego co mi się przypomniało też towarzyszyło silne uczucie obecności. Te wszystkie cieniste stwory umykające z pola widzenia, czarna postać w płaszczu...

Miałem też taką rozkminę że pochodzą one z jakichś innych płaszczyzn (naszego umysłu/innych wymiarów?) i pod wpływem różnych substancji ujawniają się naszym oczom. Ukryte świadomości?
Ale to akurat tylko wkręt na fazie.
  • 757 / 31 / 0
Po DXMie się czułem jakbym się znalazł w ich świecie. Nie widziałem jak wyglądają, tylko czułem, byli bardzo w porządku, nastawieni bardzo przyjaźnie. Całkiem inny świat, tak jakby widzieli już wielu przede mną, traktowali jak turystę. Jedynie mój przewodnik był ze mną, oprowadzał mnie.

Po benzydaminie wszystko się na Ciebie patrzy. One Cie widzą, nie krzywdzą ale ich nastawienie wzbudza pewien niepokój. Sprawiają wrażenie jakichś duchów przeszłości, przegranych, uwięzionych w tym świecie.
ODPOWIEDZ
Posty: 351 • Strona 2 z 36
Newsy
[img]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci

Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.

[img]
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.