Nie tak dawno temu, z tego co pamiętam, ego było dla ciebie zakapiorem ewolucyjnym, strasznym błędem w ewolucji świadomości.
Kurwaaaa....
MYŚL MYŚL MYŚL MYŚL. Jedno z drugim nie ma wiele wspólnego. To nie jest mechanizm zaprzeczenia z mojej strony. Sęk w tym, że niezależnie czym ego jest podchodzenie do niego z potępieniem i pejoratywnymi uczuciami jest działaniem w polu ego. Podwójne związanie. ZWIĄZANIE. DO EGO. A założenia były, żeby się od niego uwolnić.
CZAISZ
Bo się w końcu zastanowiłam nad tym ego i stwierdziłam, że ono ma wiele zalet i nie rozumiem, dlaczego ludzie tak nim pomiatają.
Wiadomo, że dobrze jest się pozbyć ego podczas tripa, ale co innego pozbywać się go na jakiś czas, a co innego pozbywać się go na zawsze.
są ludzie po znacznych dośw. psychodelicznych (jak pewien kumpel), którzy i tak racjonalistycznie uważają, że wszelkie dośw. psychodeliczne to zmiana percepcji, ućpanie i kolorowe wzorki, a do tworów naćpanego mózgu nie można podchodzić na serio; chociaż faktem jest że w większości mimo nawet dużych ilości nigdy nie przeżyli doświadczenia absolutu czy "intelektualnego orgazmu"
Tak jak Castaneda, który nawet najmocniejsze doświadczenia psychedeliczne i szamańskie racjonalizował, co niewymownie wkurwiało don Juana. A jak przestał racjonalizować, to udało mu się to, co miało się udać. Racjonalizacja jest spoko zabiegiem, byle by nie była przeszkodą - niech siatka, przez którą filtrują się zdarzenia, nie będzie miała zbyt małych oczek. Bo Jezus się zaplącze i co.
Coś się tak uczepił tych dragów?
No niestety straciłem żarliwą wiarę, że narkotyki dadzą mi wyzwolenie na tym etapie, w tym miejscu. A branie ich na tym etapie i w tym miejscu może i nawet mnie uwsteczniło. To przypomina mi naukę u jednego perkusisty za młodziaka, który dużo umiał, ale chujowo uczył - gdy przeniosłem się do Szkoły Muzycznej, do mistrza Mirosława Żyty,to przez pół roku oduczałem się złych nawyków i poprawiałem błędy.
Wiadomo, że dobrze jest się pozbyć ego podczas tripa, ale co innego pozbywać się go na jakiś czas, a co innego pozbywać się go na zawsze.
Do licha, niczego się nie pozbywasz. Nic nie znika. Po prostu przestajesz być ego, a stajesz się (duże uproszczenie, pewnie się jakaś thetagognita mama mia przyczepi) Umysłem, a nie sztucznym konstruktem umysłowym będącym cząstką Umysłu. Ale bardzo ładnie przedstawiasz lęk przed utratą ego, który jest wszechobecny. Nie do końca jednak uzasadniony, biorąc pod uwagę, że jak oddasz palec, to dostaniesz całe ciało.
feydewey pisze:Coś się tak uczepił tych dragów?
No niestety straciłem żarliwą wiarę, że narkotyki dadzą mi wyzwolenie na tym etapie, w tym miejscu. A branie ich na tym etapie i w tym miejscu może i nawet mnie uwsteczniło. To przypomina mi naukę u jednego perkusisty za młodziaka, który dużo umiał, ale chujowo uczył - gdy przeniosłem się do Szkoły Muzycznej, do mistrza Mirosława Żyty,to przez pół roku oduczałem się złych nawyków i poprawiałem błędy.
Kto powiedział że będzie lekko nie spoglądać przez własną pokolorowaną szybkę... Możliwe, że zawsze pozostaną na niej jakieś "zanieczyszczenia". Ale znacząco ułatwi nam sprawę świadomość jej istnienia.
Jing Jang
Patrzę, patrzę. Tobie też tego życzę. Yin i yang, złoty środek - łatwo go zaburzyć gwałtownym doświadczeniem. Umysł to subtelna sprawa ;-)
[ external image ]
Idę na spacer, pokazało się piękne bóstwo, zwane słońcem
Bo prawda jest taka, że psychodeliki są trochę zbyt mocnym doświadczeniem dla poziomu na jakim jest nasza ewolucja i właściwie to bierzemy je z powodu niecierpliwości xD
Właściwie to widać ciekawą zależność między ludźmi zachodu i wschodu. My jesteśmy niecierpliwi i dla nas liczy się efekt, a na wschodzie liczy się droga. Zauważyłam to już jakiś czas temu jeśli chodzi o medycynę (Nasze leki dają szybki efekt, ale właściwie to nie leczą, a ich medycyna naturalna leczy przez długi okres czasu, ale w rzeczywistości jest bardziej skuteczna). Teraz widzę to, jeśli chodzi o oświecenie. Dla mnichów liczy się droga i oni mają na tyle cierpliwości, żeby medytować i powoli dochodzić do oświecenia, a dla nas to jest trudne i wolimy wziąć psychodelik, żeby zobaczyć różne cuda na które właściwie jesteśmy niegotowi xD Oczywiście nie chcę uogólniać, z pewnością cześć osób było na to gotowych, (Są też tacy, którzy mają siłę osiągnąć oświecenie za pomocą samej medytacji) ale jednak większość nie... Bo gdyby wszyscy byli gotowi, to ćpuny w większości byłyby oświecone, a raczej jest na odwrót :)
Oczywiście nikogo nie umoralniam, bo sama jestem ćpunem, który chce mieć szybki efekt i nie patrzy, czy jest na niego gotowy.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.