plytki oddech, wynikajacy nie z tego ze nabieramy powietrza za malo ,tylko wlasnie za duzo i wypuszczamy malo, takie jakby zapowietrzenie ???
jest to na tyle niekomfortowe ze ja zazwyczaj przypierdalam jeszcze mikro sciezke, zeby to zalagodzic i wtedy schodzi sie lagodniej. ja mam bardzo podobnie, kiedy czuje potrzebe zapalenia papierosa, z tym ze wypalenie papierosa kiedy mnie to dopadnie na zejsciu pomaga tylko na chwile...
czytalem gdzies, ze ma to cos wspolnego z rozszerzonymi (skurczonymi?) oskrzelami, ale nic wiecej, piszcie wszystko co wiecie na ten tamat...
tez mnie to wkurwia
Dr. Johnson
dopamina, której wydzielanie/inhibicję zwrotnego wychwytu pobudzają stymulanty, wpływa na rytm oddychania. wpiszcie se "dopaminergic modulation of breathing" w googla.
zaobserwowaliscie taki efekt po stymulantach (zazwyczaj pojawia sie dopiero na zejsciu albo przy duzych dawkach)
Zaobserwowalem Gdy w cugu byłem na fecie, cztery dni bralem 5 Dnia cos zaczalem panikowac, bo mialem zaburzenie oddychania, to wkręt był, zadzwonila matka wtedy na pogotowie, i lekarz popatrzyl spytal sie co bralem, chwile dal mi na uspokojenie i przeszlo. Jeszce mnie zawiezli do szpitala bym sie dotlenił
Jeśli ktoś nie chce nauczyć się z tym żyć to polecam- PROPRANOLOL.
Pozdrawiam!
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi
Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.
Cyfrowe klony ludzkiego umysłu. Naukowcy testują psychodeliki na wirtualnych mózgach
Wyobraź sobie, że lekarze mogą przetestować wysoce eksperymentalną terapię na Twoim mózgu, w ogóle nie podając Ci leku.
Koniec ery alkomatów. W polskich firmach zaczyna się era narkotestów
Kilkanaście lat temu problem używek w miejscu pracy kojarzył się niemal wyłącznie z alkoholem. Kontrola trzeźwości, alkomaty, procedury odsuwania pracownika od obowiązków – to wszystko zamieniło się w standard w wielu branżach. Dziś jednak punkt ciężkości wyraźnie się przesunął. Coraz częściej mówi się nie o alkoholu, lecz o narkotykach i innych substancjach psychoaktywnych. Wydaje się, że ta zmiana nie jest przypadkowa, ale wpisuje się w szerszy trend społeczny, szczególnie widoczny w młodszym pokoleniu.
