. jakby roboty nie bylo to bys bzika dostal
wypoczywac tez trzeba sie nauczyc i cieszyc z dupereli
sam mam podobny problem,
praca - nie ma czasu na hobby
brak pracy- jest czas na hobby ale dobija brak pieniedzy
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
29 sierpnia 2026Krzysztofscorpion pisze: huj z tą Anhedonia wsypać się i poszukiwać czegoś indywidualnie dla siebie hobby tylko nie seks bo to przereklamowane a pasji, roślin cokolwiek pod siebie indywidualnie
Życie bez hobby jest lipne, jesteś numerkiem w systemie pracujesz oddając swój czas by móc żyć życie przemija i tyle, mając pasje lepiej egzystujemy cieszymy się z swoich osiągnięć, zwiedzamy świat, ja znów pojechałem do Hiszpanii najlepszy kraj dla mnie a zwiedziłem wiele, te gitary klasyczne flamenco muzyka na żywo piękne latynoski, super vibe w takim miejscu człowiek nie potrzebuje używek chociaż cannabis palone często legal to se można hehe. Serio zwiedzając świat nie myślę np o używkach bo mam lepsze bodźce z podróżowania, wiadomo trzeba mieć na to pieniądze, ale żyjemy pod tym samym niebem, trochę ambicji i samo pójdzie, jak człowiek sam se nie narucha to nie będzie miał i nic samo nie spadnie z nieba, trzeba inwestować w siebie i spełniać się w pasji. Ci co mają nienawiść przez rodziny osamotnienie, patologiczne otoczenie wyjedźcie i kreujcie sobie życie wg własnych zasad pierdolcie ta nienawiść, zemstę nie warto!!!
Trochę off top, ale uważam, że to wartościowe refleksja. Z fartem misiaczki.
scalono - nv13
29 sierpnia 2026ledzeppelin2 pisze: pracocholizm niby ok ale to nie normalne nie widzac bobow budowniczych
. jakby roboty nie bylo to bys bzika dostal
wypoczywac tez trzeba sie nauczyc i cieszyc z dupereli
sam mam podobny problem,
praca - nie ma czasu na hobby
brak pracy- jest czas na hobby ale dobija brak pieniedzy
Nie pisz posta pod postem - nv13
12 sierpnia 2026KapitanAizen pisze: Na mnie bupropion dalej zajebiście działa. Nigdy w życiu nie udawało mi się robić tyle rzeczy co teraz i odczuwać tyle przyjemności. Już powoli zapominam jak to było mieć anhedonię.
Tyle zajebistych rzeczy jest do robienia zamiast oglądanie seriali i spania po 11h.
Zawsze miałem wyjebane na to, że kiedyś umrę. A teraz byłoby mi bardzo żal umierać gdy w końcu czuje się szczęśliwy. Nawet zmieniłem dietę i wprowadziłem sporo aktywności fizycznej do swojego życia, żeby zadbać o zdrowie.
06 września 2026CloneserSztuki pisze: To zacznij zarabiać z hobby albo znajdź taka pracę żeby móc to połączyć, pogłówkuj trochę.
Tak serio to jest zajebisty sposób żeby zohydzić sobie hobby.
Przerabiałem, nie polecam.
Efektem było totalne uczucie pustki, spłaszczenie, lęki, wycofanie społeczne, depresja, myśli samobójcze, anhedonia. Po prostu myślałem, że tylko samobójstwo jest w stanie odebrać te nieznośne, piekielnie obrzydliwe i wstrętne uczucie bycia mną w tych stanach. Poprawiało się to z długością czasu abstynencji, ale po rzeczach które sobie robiłem czułem się jak zwykła szmata i chciałem tylko umrzeć i przestać cierpieć.
Od lat myślałem o ibodze, ale nie miałem środków na ceremonie albo dostępu. Nie wierzyłem do końca, że jest w stanie mi pomóc, ale okazało się, że wiara jest drugorzędna. Dzięki ibodze wróciłem do życia, anhedonia minęła, czuje spokój i cieszę się z małych rzeczy, wreszcie minęła pustka a ja czuję, że mogę się realizować, bez ciągłej obsesji brania i natrętnych myśli.
Życie wciąż sprawia problemy, ale rozwiązuje je zamiast ćpać rozmyślając o nich. Odzyskałem siebie, znów czuje jak normalny człowiek, spotykam się z kobietami, uczę się, pracuje i trenuje. Dbam o siebie. Wciąż chodzę na terapię. Wprowadziłem sporo super nawyków i znów chce żyć.
Ciężar który nosiłem zostawiłem za sobą. Chociaż mam świadomość, że gdybym podjął decyzję o kolejnym zażyciu, to ten ciężar znów wróci. Nie zniknął ale jest uśpiony. Ja mam za to wolność i możliwość trzeźwej decyzji.
To któryś podobny post ode mnie, wchodzę na forum tylko odpisać albo dodać coś w wątkach które mogą kiedyś komuś pomóc, nie mam ochoty na czytanie o narkotykach i przeglądania forum aby dowiedzieć się czegoś nowego jak kiedyś, nie pisze aby siać dezinformację, po prostu czuje potrzebę wyrażenia tego, jak zmieniło się moje życie, samopoczucie, jak układ nerwowy z każdym dniem odbudowuje się a i jaka odbudowę przeszedł w trakcie działania ibogi.
Być może ktoś kto przeczyta kiedyś również pomoże sobie, wróci na dobre tory, odzyska siebie i swoje życie i spokój, tego wam życzę!
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Cały grzyb a czysta psylocybina: co naprawdę pokazał model obliczeniowy
Pytanie krąży po literaturze od dekady: czy psylocybina wyjaśnia całe działanie grzyba, czy tylko jego część? Praca zespołu z University of the Free State, opublikowana 16 marca 2026 roku w Scientific Reports, próbuje odpowiedzieć na nie narzędziami chemii obliczeniowej.
