Jestem uzależniona, zaczyna mnie to coraz bardziej męczyć. Walę co trzy/cztery dni około 2/3 gramy. Najdłużej wytrzymałam tydzień i znowu ta ogromna chęć zajebania nie do wytrzymania. Najgorsze że, nie używam ich aby pobawić się na imprezie czy ze znajomymi tylko używam, aby w domu czy w pracy ogarnąć więcej rzeczy.
Poszłam na terapię ale odechciało mi się po pierwszej wizycie z terapeutą. Sama nie wiem jak się do tego zabrać.
Proszę o wyrozumiałość, nie mam w swoim otoczeniu ludzi których mogę zapytać o pewnie tak podstawowe rzeczy.
Psychoterapia wraz z psychiatrą lub ośrodek.
wczorajCalineczka80 pisze: Jak się zabrać za rzucenie ketonów?
Jestem uzależniona, zaczyna mnie to coraz bardziej męczyć. Walę co trzy/cztery dni około 2/3 gramy. Najdłużej wytrzymałam tydzień i znowu ta ogromna chęć zajebania nie do wytrzymania. Najgorsze że, nie używam ich aby pobawić się na imprezie czy ze znajomymi tylko używam, aby w domu czy w pracy ogarnąć więcej rzeczy.
Poszłam na terapię ale odechciało mi się po pierwszej wizycie z terapeutą. Sama nie wiem jak się do tego zabrać.
Proszę o wyrozumiałość, nie mam w swoim otoczeniu ludzi których mogę zapytać o pewnie tak podstawowe rzeczy.
Tylko nie powiedziałaś tak naprawdę najbardziej istotnej rzeczy, a mianowicie jaki jest Twój stan psychiczny który składa się z wielu elementow tak naprawdę. Ciężko przez to określić w jakim miejscu się znajdujesz osobie postronnej z forum, żeby Ci w jakiś sposób pomóc. Wiemy tylko, że Cię to męczy. Czyli pewnie uruchamia się już koktajl emocjonalny na ketonowej zwale składajacy się ze wstydu,poczucia winy,gniewu,złości,frustracji na samą siebie. Ketonowy klasyk. Jak dłużej będziesz to ciągnąć czeka cię wspaniała podróż w głąb najbardziej mroczych rejonów ludzkiej psychiki. Nic tak pięknie nie rozpierdala głowy jak te kryształki. Ja doszedłem do stanu gdzie już nikt mnie nie czaił ani ja nikogo. Byłem na takim poziomie odklejenia, że nie widziałem sensu egzystowania z drugim człowiekiem. Każda myśl, perspektywa, obraz w głowie całkowicie zaburzone i zmutowane przez sztuczny wyrzut neuroprzekaźników.
Najlepszy sposób żeby z tym skończyć raz na zawsze? Trudno powiedzieć. Mi to zajeło parę lat i nadal jestem w procesie od momentu, aż uświadomiłem sobie że mam poważny provlem. Nie mam tak jak niektórzy, że z dnia na dzień przestają brać. I mnie to jest powolne zmniejszanie intensywności zażywania. Droga była kręta,po ketonach wjebalem się w substytucję benzo,opio. Klasyka. Nie było tak że rzuciłem od razu, nic z tych rzeczy. Oczywiście u mnie bodźcem głównym był pogarszający się stan psychiczny spowodowany wiadomo czym. Myślę że dużo osób tak właśnie ma. Negatywne emocje skłaniają do refleksji, cierpienie powoduje zmianę perspektywy, możliwość spojrzenia na to całe ćpanie z innej strony. Depresja, stany lękowe, zaburzenia osobowości, fobie społeczne. Wszytko przez dragi. Ketony to kupowanie szczęścia na kredyt, im więcej tego kredytu tym bardziej bolesne będą odsetki. Świat zawsze dąży do równowagi. Branie narkotyków mi to doszczętnie uświadomiło. Wszystko ma swoje konsekwencje.
Nie ma antidotum jak z tego wyjść, bo każdy ma swoją wlasną indywidualną drogę. Doświadczamy skrajnie subiektywnej rzeczywistości. Sama musisz się zastanowić jak z tego wybrnąć, nikt tego nie zrobi za ciebie. Jedynie można zarysować jakiś punkt widzenia, żebyś wiedziała mniej więcej o co chodzi.
wczorajledzeppelin2 pisze:Nootropy imitują ćpanie ale większość działa na ćpuna jak placebo . Ja tam nie widzę w tym.nic złego żeby jak ktoś jest uzalezniony behawioralnie że coś musi brać żeby na początku drogi wychodzenia bral sobie noopept z nadzieją ze to leczy jego głowę. Czasami jak człowiek otrzeźwieje to widzi jakie straty spowodowało ćpanie i jak odstaje od rówieśników w różnych sferach życia. To potrafi niezle podłamać.19 sierpnia 2026tosieniedzieje pisze: Pierwszy raz od 13 roku życia tj 16 lat przez 10 dni nie przyjmuje żadnych substancji psychoaktywnych,magicznych proszków od skurwysynów w białych kitlach.
2 gramy jebanej pregabaliny branej latami, do tego benzo,GBL,keta w hurtowych ilościach,cotygodniowe wpadki na koksie,ketonach,fecoe,alk,mj,oksy,majka.
Do tego psychotropy,neurolepy, antydepresanty. Wszystko poszło w chuj. Żadnych nootropow i innych gównien imitujących cpanie
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam. Schodzenie zajęło mi jakieś 3-4 miesiące.
Większość ludzi to ćpuny. A że łykają fast food , szybkie kompulsywne zakypy na wyprzedażach czy seriale z netflixa ?
to tylko chodzi i lechcenie dopaminy .
Takie gnicie przed telewizorem z kebabem w ręce jest imo jeszcze gorsze.
Fajnie ze doszedłeś już do takiego etapu że wiesz o tym , ale substytucja nie jest zła. Jak to mówią " nie od razu Rzym zbudowano "
Ja brałem większość noopow I naprawdę to nawet nie ma podejścia do ćpania.
A kosztuje też nie mało.
Lepiej zacząć od podstaw Tj hobby , aktywność sportowa , higiena snu I dieta
Noopy mogą być dodatkiem i tak jak wspomniałem - hamują swierzbiace ręce czy nosy
A że mają jakieś potencjalne korzyści ?
Fenylopiracetam to jeden z nielicznych które naprawdę poczułem
Grunt że dalej łba nie rozwalają .
To samo jakieś antydepresanty. Sam jestem przeciwny ssri ale jak ktoś po mega ciągach na benzo I opio jest w czarnej dupie to niech wchodzi . Lepsze to niż miałby dalej lecieć czy się wyhustac z rozpaczy .
Wiesz co, ja po prostu 4 lata temu byłem na rocznym odwyku w nowym dworku, przed tym szpitalny detoks bo musiałem odtruc się od opio,Benz. Dostałem dość mocną obstawę lekową. wenlafaksyna, Mitrazapina,Hydro,pregabalina,lamotrygina, ketrel. Czyli można powiedzieć, że brałem 6 leków i z tym mixem właśnie przystąpiłem na terapię w ND. Byłem wtedy w naprawdę ciężkiej depresji z objawami anhedonii. Gdyby nie te leki nie byłbym w stanie nawet wstać z łóżka, a co dopiero uczestniczyć aktywnie w terapii która jest dość intensywna. Czyli można powiedzieć że wtedy wyciągnęły mnie i w jakiś sposób na pewno pomogły aczkolwiek kij zawsze ma dwa końce. Skutki uboczne były dość mocne, ale nie miałem wtedy za bardzo wyboru, byłem skazany na leki, bo czułem się naprawdę słaby, bezwartościowy i zniszczony przez nałog. Nie będę zgrywał twardziela, że było dobrze. Wenla powodowała, że czułem się sztucznie, zamknięty jakby w kokonie ochronnym tego wychwytu zwrotnego serotoniny, do tego fajny kop noradrenaliny. Dawka potężna 450mg. Do tego Mitra podbijała, prega Hydra uspokajała, a ketrel usypiał błogo na koniec dnia. I tak cały rok, ja nie miałem na tej terapii żadnego wglądu do swoich emocji, byłem tak sztucznie naćpany lekami, że czułem tylko hedonistyczne zadowolenie bez żadnej glebszej refleksji. Leki spowodowały, że czułem się płasko, cały czas jakby w jednej przestrzeni. Kto jadł SSRI ten na pewno zrozumie i co mi chodzi. Ale wyciągnęły mnie na powierzchnię i to było cudowne mimo wszystko. Wiadomo, że emocje wpływają na to co myślimy. A skoro byłem od nich odcięty farmakoterapią to zbytnio nic nie przepracowałem. Chociaż też trochę pierdole, dużo mi to dało. Już sama wiez z ludźmi którzy są w podobnych problemach była bardzo pomocna. Stopniowo zacząłem odstawiać te proszki po 9 miesiącach i na wyjściu byłem już czysty od leków na własne życzenie mimo sprzeciwu lekarzy. Po prostu straciłem popęd seksualny i było to dla mnie nie do zaakceptowania. No kurwa, nie ma co się dziwić. Po zejściu z leków i wyjściu z ośrodka znalazłem się w kompletnie innej rzeczywiści, przytłoczyły mnie emocje które były stłumione lekami z podwójną siłą. Popełniłem dużo błędów, nie poradziłem sobie i wróciłem do ćpania głównie depresantow, żeby się znieczulać,stłumić to co w środku, wyciszyć się w końcu i nic nie czuć. Uzależniłem się od nie czucia.
Teraz robię to inaczej po prostu, chce skonfrontować się z własnymi emocjami, dojść do innych wniosków dzięki temu. Nie chce tej sztucznej serotoniny, która tłumi wszystko co wyzsze.Jest bardzo intensywnie, straty są ogromne. Deficyty, wszystko leży. Ćpanie zrobiło swoje. Funkcje poznawcze nie istnieją, nie pamiętam co wczoraj jadłem na obiad. Ostre wahania nastrojów odkąd odstawiłem ostatnią dawkę pregabaliny. Stany depresyjne oczywiście też, lęku nie czuję bo jestem znieczulony. Wróciłem do rodziców na miesiąc i za trzy tygodnie mam termin do ośrodka zamkniętego na roczną terapie. Zdecydowałem się na taki krok, to mnie trzyma po prostu i motywuje. Gdybym nie miał tego miejsca już bym płynął zapewne,a tak jestem zmotywowany. Nie wiem co będzie dalej. Wiem tyle, że jestem już po prostu zmęczony tym cpunskim życiem. Przeżyłem wszystko co miałem przeżyć,widziałem tyle że nic mnie już nie ruszy. Pierdole to
dzisiajCloneserSztuki pisze: No tak człowiek sam przede wszystkim musi chcieć się zmienić ale terapię myślę, że może dołożyć cegiełka do zerwania z nałogiem. Zgadzam się co napisałeś 1:1, tylko są osoby, które nie wyciągają wniosków mimo upadków a specjaliści od uzależnień są w stanie pomóc. Dla mnie i tak najlepszym terapeutą jest DR psylocybina ale odradzam.
Ten który się boi wejść w ten stan przez nadmierną kontrolę która go zniewala zawsze będzie stał w opozycji do psylocybiny przez swoje kompleksy. Tyle w temacie.
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Utylizacja medycznej marihuany w Krakowie. Urzędowe plomby i specjalny nadzór
Medyczna marihuana oraz leki zawierające środki odurzające i substancje psychotropowe nie mogą po prostu trafić do zwykłego kosza na śmieci.
Polacy stworzyli olbrzymią bazę danych oddziaływania leków psychotropowych na EEG
Leki psychotropowe od dekad stanowią podstawę leczenia zaburzeń psychicznych, jednak sposób, w jaki dokładnie wpływają na aktywność elektryczną mózgu, nigdy wcześniej nie został zbadany na tak dużą skalę. Zespół naukowców przeanalizował ponad 24 tysiące zapisów EEG pochodzących z dwóch warszawskich szpitali psychiatrycznych. Wyniki tej pracy, opublikowane w czasopiśmie eBioMedicine, tworzą największy jak dotąd atlas neurofizjologicznych „podpisów" głównych klas leków psychotropowych.
Przemycali dzieci przez granicę z Meksykiem. Podawano im narkotyki, by były spokojniejsze
33-letnia obywatelka Stanów Zjednoczonych Dianne Guadian przyznała się do udziału w siatce przemytniczej zajmującej się nielegalnym przewozem dzieci z Meksyku do USA. Według prokuratury dzieci były odurzane słodyczami zawierającymi THC, aby łatwiej przeprowadzić je przez granicę. Kobiecie grozi od pięciu do 15 lat pozbawienia wolności.