Wolalbym w jakims zamulaczu ^.^
Miales jakas przerwe w ogole, bo cie nie bylo, czy pragnienie slodkiego smyranka receptorow bylo tak silne, ze o przerwie nie ma mowy?
Stwórzmy rzeczywistość, w której człowiek nie ma żadnych przyjemności, chodzi tylko do zapierdolu w kołchozie, albo korpo, najlepiej na SSRi, żeby byl jak maszyna i niech generuje zysli molochom globalnym, a po pracy z przyjemnosci odpala Netflixa.
To jak to ma niby działać? Jedno opakowanie dziennie? Bo jak ja żre raz na kilka tygodni to u mnie to nie wpłynie, bo se kupie jedną paczke i w teorii za tydzien, czy dwa drugą.
Czy jeszcze jakoś ostrzej? Ktoś się orientuje?
Druga sprawa to współczuję darknetowcom, bo to już jest w chuj drogie.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
FDA zorganizowała publiczne wysłuchanie w sprawie terapii psychodelicznych
14 września amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) przeprowadziła w swojej siedzibie w White Oak w stanie Maryland czterogodzinne wysłuchanie publiczne poświęcone przyszłości terapii psychodelicznych w Stanach Zjednoczonych. Spotkanie trwało od 12:30 do 16:30 czasu wschodniego (18:30–22:30 w Polsce), na miejscu zjawiło się około 300 osób, a transmisję na żywo oglądał kolejny tysiąc widzów.
Austria: pozew o uprawę własną medycznej marihuany
Pięćdziesięciosześcioletnia mieszkanka Wiednia ze stwardnieniem rozsianym domaga się przed sądem zgody na uprawę konopi na własne potrzeby. Austria nie dopuszcza suszu do obrotu aptecznego — na receptę wydaje się tam dronabinol, czyli samo THC. Pacjentkę finansuje organizacja ARGE CANNA, która wcześniej przegrała tę samą sprawę w Brukseli.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.