Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 20 • Strona 2 z 2
  • 627 / 150 / 0
@Ptaszyna Mysle ze jednak za bardzo sie ludzmi przejmujesz. Tzn jasne, nie ma potrzeby sie wystawiac niepotrzebnie, bo rozni ludzie sa, wiadomo. Ale roznica miedzy zdroworozsadkowa ostroznoscia, a skrajnym zamartwianiem sie jest.

Druga sprawa jest taka, ze grzanie dla samego grzania to marnowanie potencjalu moim zdaniem, jak napisalem kiedys ze opiaty moga pomoc przy depresji to myslalem ze niektorzy sraczki dostana, tak sie zbulwersowali. Tymczasem jakis potencjal jest, zobacz sobie co pisal @Stteetart w watku o anhedonii odnosnie szczerej (aczkolwiek przewaznie bolesnej - i tu wjezdza co wjezdza na heheh bialym koniu) rozmowie ze soba. Jestes inteligentny gosc, to widac, troche przykro patrzec jak marnujesz swoje mozliwosci na mniej lub bardziej wysublimowana racjonalizacje (bo to w sporej mierze jest racjonalizacja, co nie wyklucza ze posiada jakies podstawy), zamiast sprobowac sobie przepracowac problem.

PS. Tryb ZDZICHA (podoba mi sie to okreslenie bardzo!) fajna sprawa, tylko nie ma nic bez kosztow. Ile ty bys chcial wyciagac w takiej robocie na reke, ale tak szczerze?
  • 5362 / 979 / 0
Wątpię z tym braniem opio do booster.
Potem np będzie się brało żeby film z przyjemnością obejrzeć a to już nie tedy ścieżka.
Mózg zrobi w xhuja prędzej niz później.
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 627 / 150 / 0
jakis czas pewnie tak.
to chyba jest nie do unikniecia, ale z doswiadczenia smiem twierdzic ze predzej czy pozniej przyjdzie refleksja ze nie chodzi o to zeby cale zycie przysypiac i sie drapac.

lub jak kto woli, mozna sie znudzic. po prostu.
jakby kolega juz nie bral to raczej bym go nie namawial, skoro jednak juz dlugo wpierdala, to moze warto wycisnac cos sensowniejszego niz pare godzin grzania i wyczekiwanie na nastepne.

filmy sie srednio oglada, za duzo przewijania do tylu :)
  • 517 / 105 / 0
@freezin9moon

Widzisz kolego. Ja mam w ptaszku kasę i to ile zarobię. Kompletnie mi na tym nie zależy. Jedyne na czym mi zależy to to, żeby mieć święty spokój i uniknąć jakichkolwiek nieprzyjemnych doznań psychicznych i fizycznych, bo już za dużo ich miałem.

Mógłbym mieć robotę nawet robotę ciecia, byle nic się nie zmieniało, i żeby się nikt nie dorypał no i był tryb Ździcha. Jest pełno takich stołków w Polsce, ale bez pleców albo bycia emerytowanym i niepełnosprawnym tego nie dostanę.

Chodzi o to, że nie mam wstępu do tego folwarku, bo to powinno być tak jak w tych filmach i serialach kryminalnych, że np. komendant idzie z zastępcą, czy innym kolegą po fachu do gabinetu, wyciągają flachę i chleją. Jak kolega coś odwalił na służbie, był pijany, czy coś, to jest taki dialog:

-Wiesiek znów ci doope ratuje, jeszcze raz takie cos, ze bedziesz pijany na sluzbie i fpjertol spuscisz to zostaniesz zaieszony.

-Staszek ile razem robimy w tym gownie?

-Nie obchodzi mnie to, wez urlop i wyjedz na tydzien ze swoją i dzieciakami az sprawa przycichnie.

Dla mnie i moich kumpli takie cos to jakas abstrakcja, moze i mamy tam oszczednosci na pare lat, po jednej chacie i auto, ale nie starczy, zeby miec spokoj.

Wiec nas dojadą w tych naszych korpo, predzej czy pozniej Protokół Spierdolenia sie odpali, nowy chory system, zakres obowiazkow (kumplowi juz odpalili, bo jakis wymog UE, czy państwa i teraz ma z tym samym 3 razy tyle roboty co miał)i trzeba bedzie albo cierpieć, albo sie zwolnic i isc na rynek pracy polski, gdzie zeby dostac robotę lepszą niż czyszczenie kibli to trzeba mieć skonczony Harvard, dyplom inzyniera, znac angielski i mandarynski i jeszcze 5 systemow, ktorych sie tylko w tej firmie uzywa.

A co do tych praw przyciagania, energiach, ezoteryki, mieszania tego z fizyką kwantową etc. to wszystko nie istnieje. To jest czysty darwinizm i jesli ludzie czują jakies energie, niezwykłe wydarzenia itd to jest to efekt potwierdzenia, przypadek i objawy psychosomatyczne.

Jak dzikie zwierzę złamie nogę przez przypadek to cierpi i tyle i to nie ma żadnej przyczyny, zadnego celu i po prostu mam pecha.

I ja mam pecha, bo odziedziczylem taką kombinację cech. Jak zresztą wielu innych ludzi tutaj. Niezawinienie, niezasużenie. Czysty przypadek, bo tak i mamy przerąbane.

Dlatego w przyszły piątek uklęknę ładnie na kolanka z rozkoszy i nie jakieś mikrodawki, jakieś kombinowanie. Tylko porządne zgrzanie na 375 mg i tyle.
  • 627 / 150 / 0
No i tu się mylisz, taką robotę bez problemu dostaniesz, tylko trzeba iść i zagadac. Na ogłoszeniach wystawianych przez pośredników, którzy tak jak mówisz chcieliby emeryta rencistę i najlepiej studenta w jednym rynek pracy się nie kończy. Na pytanie czy naprawdę taka praca cię urządza czy tylko ci się tak wydaje musisz sobie już odpowiedzieć sam.
  • 517 / 105 / 0
No wlasnie. Zagadac, czyli bajera i soft skill, ktorego nie mam, i ktore mi w ogole nie wychodzily cale zycie, wiec zawsze wypadalem fatalnie na wszystkich rozmowach, probach zalatwienia sobie czegos, a im dalej tym bardziej lękowe, stulejarskie geny dokuczają i bajera coraz gorsza.

Ludzie rozmawiając ze mną nie czują sie swobodnie, a ja napięcia w takich sytuacjach nie umiem ogarnąć. Jestem fatalny.

To jest wlasnie bycie Ephialtesem polskiego rynku pracy. Uposledzenie spoleczne, ciulowa bajerka. Stres w interakcjach formalnych i inne.

Tak to jest jak ktoś sie urodzi ze niedostateczną iloscią jakis tam receptorow, transporterow. To co dla innych jest latwe, dla mnie jest niemozliwoscią.
  • 627 / 150 / 0
Od niepamiętnych czasów taki problem rozwiązywała setka czystej na odwagę. A ponieważ zdaje się gadamy o pracy, w której w zasadzie najistotniejszą i w zupełności wystarczająca zaletą jest to że nie wali od kandydata na dzień dobry alkoholem (i to nie zawsze etylowym), sugestia jest taka abys poszedł na rozmowę lekko zgrzany. Ewentualnie z rolką na nerwy pod językiem. W sumie to i nafurany możesz iść, szanse są ze obawy o klejenie się gadki okażą się bezpodstawne, bo prawdopodobnie interlokutor cię nie przegada :)

Po coś w końcu te narkotyki są, co nie?
Traktowanie ćpania wyłącznie jako należnej rekompensaty za cierpienie jest mało celowe, choć zrozumiałe.

Ta przebojowość, na którą narzekasz że jej nie masz w genach, to często kwestia doświadczenia. Albo na śniadanie pół apteki wjeżdża bez popitki. Albo jedno i drugie.
  • 517 / 105 / 0
@freezin9moon

Dzieki stary. Ja wiem, że chcesz dobrze, ale tu sie wylania wiecej problemow niz myslisz.

Po pierwsze po moim ryju i oczkach niestety zawsze widać w chooy nad czym ubolewam, a przez to, ze wydaje mi sie, ze widac to jestem spety i jeszcze bardziej widac. Zgrzanie by nie pomoglo, bo nie jest dobre na lęk u mnie.

Raz takie coś po pregabie zrobiłem ze poszedlem na trudną rozmowe, ktora wiedzialem, ze bedzie stresujaca, bylo tam wiele osob, jestem prawie pewien, ze prawdopodobnie jedna zauwazyla, bo widzialem po jej zachowaniu.

Moje gały są niestety jasne i podatne na takie rzeczy, jakbym mial jeszcze ciemne gały to by bylo latwiej, ale są niebieskie, w chuj widac zrenice i w chooy sie czerwienią. Pregaba i koda bardzo wplywa mi na ich wyglad.

rolki i benzo jakichkolwiek nie probowalem.

No ale nie ma złego stary. W przyszlym tygodniu uklęknę ładnie na 2 kolanka jak w kościółku i będzie fajnie.

Widzisz problemy są następujące:

1. Totalny brak talentu i skilla w zjednywaniu se ludzi. Spięcie i chaotyczna mowa. Jestem dosc ogarnięty a mowie jak przyglup, miotam sie i nie mam dostepu do argumentow ze stresu. W jakichs negocjacjach w robocie o lepsze warunki to zawsze przerżnę.

2. Piekielne ADHD i niewyobrażalne cierpienie przy każdym zadaniu wymagającym długiej uwagi. Jak muszę wypełnić jakieś papiery, albo dają mi tabelkę w robocie długą do zrobienia to jest najpierw taki atak bezsilnosci, rozpacz. Potem siadam do tego po kilku chwilach robienia sie nakrecam fizycznie bo nie mam cierpliwosci i chodzę w tą i z powrotem.

3. Lękowe scenariusze powstające w głowie, że będę miał przerąbane, że stracę cały majątek, nałożą mi kary za coś, wyślą na front, ale najgorszy jest taki (tu się bedziecie smiac, ale ja serio cierpie) ze dadzą mi długie, nudne zadanie np jakąś tabelkę albo stos papierów, którego nie bede umiał zrobić, albo który bedzie wymagał wielu dlugich godzin, dni mrówczej pracy siedzącej.
  • 627 / 150 / 0
A ten problem z komunikacja nie wynika troche, lub da sie podciagnac pod spektrum autyzmu? Jesli tak to moze warto to na starcie powiedziec, zawsze wyjasnia to problem ktorego sie obawiasz, czyli ze wypadniesz kiepsko. Tu moze i wypadniesz, ale od razu druga strona wie ze trzeba brac poprawke, no i nierzadko wtedy dziala to dodatkowo na twoja korzysc, bo czesto osoby ze spektrum sa postrzegane jako inteligentniejsze. A ze gadka srednio - no coz ten typ tak ma. W sumie dzis to w zasadzie powszechna wiedza, nikt sie dziwic nie bedzie.

Do nudnych i powtarzalnych zadan to sa maszyny i kobiety. Bo sa w tym duzo lepsze. W ostatecznosci krajowka, ale no po co norme zawyzac, ku wkurwieniu resztki zalogi. Jak w euro nie placa to nie ma co byc "gieroj truda".

Aczkolwiek kombinacja braku "gadanego" z ADHD faktycznie na pierwszy rzut oka jest przejebana, to zdaje sie ze wiem gdzie by to moglo pasowac i to jest o wiele lepszy kierunek niz cieciowanie. Tak przykladowo bo pasuje niezle.

Spedycja.

Cos sie caly dzieje, gadac na upartego nie trzeba duzo (zreszta sam uwazam ze _zawsze_ ale to kurwa praktycznie zawsze lepiej pisac - no zgadnij czemu, po czesci dlatego ze sam nie lubie gadac z ludzmi, choc to nie jedyny powod, nie ma "bo nie zrozumialem"/"pojebalem"/czy nie daj boze "bo ja myslalem"), tryb ZDZICHA jest, jak ktos cos spierdoli to albo klient, albo kierowca... tak mi sie skojarzylo, bo po prostu ta kombinacja predyspozycji jest tak naprawde zajebista, pod warunkiem ze sie dobrze zajecie dobierze. Lepsza od takich wygadanych misiow, co slodko pierdola ale rezultatow nie ma, a 2+2 to kalkulatorem musza liczyc. I jeszcze kurwa zadzwonia zapytac, czy im dobrze wyszlo.

W skrocie chcialem powiedziec ze neuroatypowosc nie musi z gory byc wada, neuroatypowosc jest do zadan specjalnych.
  • 3000 / 643 / 0
Wrócił Ptaszyna, naczelny męczennik hyperreala. Wszystko dookoła złe, a ten wali "na sportowo" jednocześnie siedząc przez cały pozostały czas na dupościsku rozpamietując jak cudownie było na bombie i odmierzając dni do następnego podania niczym czas do wyjścia z więzienia.

Pomyślałeś kiedyś o tym, że gdybyś poświęcił tę energię — którą obecnie przeznaczasz na narzekanie i doszukiwanie się wydarzeń i ludzi jacy Cię skrzywdzili — na coś wartościowego i produktywnego, to być może dawno już byś to wszystko odmienił?
"Kocham Was Bardzo" — Marek Kotański
https://www.youtube.com/watch?v=jl9_mWvCmi
ODPOWIEDZ
Posty: 20 • Strona 2 z 2
Artykuły
Newsy
[img]
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.

[img]
ONZ alarmuje: rekordowa liczba osób zażywa narkotyki

Światowy Raport ONZ o narkotykach pokazuje, że konsumpcja narkotyków na świecie osiągnęła najwyższy poziom w historii dostępnych pomiarów. UNODC ostrzega, że coraz większym zagrożeniem stają się syntetyczne opioidy, w tym fentanyle i nitazeny, a liczba nowych substancji psychoaktywnych stale rośnie. Eksperci podkreślają, że rozwój rynku narkotykowego zwiększa ryzyko dla zdrowia publicznego i utrudnia skuteczne leczenie osób uzależnionych.

[img]
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?

Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.