Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 970 • Strona 97 z 97
  • 40 / 1 / 0
@hubii
To możliwe, od 3 lat tak dość mocno cisnę, ale jednak w tym roku postanowiłem, że trzeba zwolnić. Coś zwiedzić może, przeprowadzić się. Mam plany, nie poddaje się, mimo słabych stron z psychiką. To mnie jakoś wzmacnia w tym temacie.
  • 11 / 2 / 0
Ostatnio zauważyłem, jak bardzo przewlekły stres potrafi wpływać na codzienne życie – problemy ze snem, napięcie, gonitwa myśli czy ciągłe zmęczenie. Coraz więcej osób zmaga się z nerwicą i lękiem, często w ciszy. Warto pamiętać, że rozmowa z bliskimi, odpoczynek i wsparcie specjalisty naprawdę mogą pomóc. Nie zawsze trzeba radzić sobie samemu. Tutaj widzę też można znaleźć wsparcie i to cieszy.
  • 31 / 2 / 0
Najlepsze wsparcie to rozmowa z drugą, zaprzyjaźniona lub bezpieczna osoba. Człowiek jest istotą standa i potrzebuje towarzystwa. Tak samo wygląda terapia - masz kontakt z psychologiem lub terapeutą, który bezstronne potrafi ustosunkować się do problemów które Cię dręczą. Uważam że terapia to jedyny najlepszy sposób na ogarnięcie myśli, rumonowania, itp aniżeli monarowska praca, która służy tylko aby wypełnić czas
  • 11 / 2 / 0
Coraz bardziej przekonuje mnie podejście Gabor Maté do nerwicy i przewlekłego lęku. Według niego problem często nie zaczyna się „w głowie”, ale dużo wcześniej — w sposobie, w jaki nauczyliśmy się przetrwać emocjonalnie.

Dzieci, które musiały tłumić emocje, być „grzeczne”, nie sprawiać problemów albo stale dopasowywać się do otoczenia, często w dorosłości żyją w ciągłym napięciu. Organizm przez lata działa w trybie alarmowym, nawet gdy realnego zagrożenia już nie ma. Nerwica nie jest więc oznaką słabości, tylko sygnałem od ciała i psychiki, że przez długi czas ignorowaliśmy własne potrzeby, emocje i granice.

Maté podkreśla też, że wiele osób zmagających się z lękiem ma ogromną tendencję do brania odpowiedzialności za innych, perfekcjonizmu i tłumienia złości. Z zewnątrz często wyglądają na „ogarniętych”, a w środku są przemęczeni i odcięci od siebie.

Najbardziej trafia do mnie jego myśl, że uzdrowienie nie polega na „naprawieniu siebie”, ale na odzyskaniu kontaktu ze sobą — z własnymi emocjami, potrzebami i autentycznością. Czasem pierwszy krok to po prostu przestać udawać, że wszystko jest w porządku.

Ciekaw jestem, jak Wy patrzycie na to podejście. Czy ktoś z Was czytał książki Maté albo próbował terapii opartej bardziej na pracy z emocjami i ciałem niż samym „kontrolowaniem myśli”?
  • 251 / 18 / 0
@OjciecPio2
Ogólnie to teoria chociaż brzmi bardzo przekonująco ale też uważam że jak człowiek zaakceptuje swoje emocje pokocha siebie jest w życiu łatwiej ale też kłania się tu biochemia mózgu gdzie przy niedoborach neuroprzekaźników lub jakiś chorobach mamy lęki organizm daje sygnał że coś jest nie tak takiego messka nam puszcza bo jak inaczej ma się bronić. Dla mnie zawsze lekarstwem na całe te psychiczne doły była siłownia, realizowanie swoich planów gdzie efekt zadowolenia z swojej persony był wieki a to wzmacnia psychikę przekonanie o większej wartości podbudowywuje mega no i gral Clonazepamum ale to doraźnie btw świadomość posiadania leku, który zwalcza lęki pozwala lepiej funkcjonować w społeczeństwie.
Na 1 miejscu sport siłownia!!!!
  • 11 / 2 / 0
Myślę, że w sumie poruszyłeś ważną rzecz — to nie musi być albo psychika, albo biochemia. Jedno bardzo mocno wpływa na drugie. Sam Gabor Maté też nie neguje biologii czy działania leków, tylko pokazuje, że przewlekły stres, tłumienie emocji i życie w ciągłym napięciu potrafią dosłownie zmieniać funkcjonowanie układu nerwowego i całego organizmu.

Też uważam, że sport potrafi być ogromnym wsparciem. Siłownia, ruch, realizowanie celów — to daje poczucie sprawczości, rozładowuje napięcie i często pomaga wyjść z zamkniętego koła lęku. Problem zaczyna się chyba wtedy, gdy aktywność staje się jedynie sposobem na uciekanie od siebie albo ciągłym udowadnianiem sobie własnej wartości. Wtedy człowiek może wyglądać „silnie”, a w środku dalej być w rozsypce.

Z lekami mam podobne spojrzenie — czasem sama świadomość, że ma się coś, co może zatrzymać atak lęku, daje poczucie bezpieczeństwa. I to też jest realna pomoc. Najważniejsze chyba, żeby nie sprowadzać nerwicy tylko do „słabej psychiki” albo tylko do „chemii mózgu”, bo człowiek jest trochę bardziej złożony.

Mam wrażenie, że najlepsze efekty daje połączenie kilku rzeczy: ruchu, pracy nad emocjami, relacji z ludźmi, odpoczynku i czasem też farmakologii, jeśli jest potrzebna.
  • 515 / 192 / 0
@OjciecPio2 ja jestem fanką Gabora Maté i jego podejścia, np. jego definicja traumy bardzo do mnie przemawia.
wczorajOjciecPio2 pisze:

Ciekaw jestem, jak Wy patrzycie na to podejście. Czy ktoś z Was czytał książki Maté albo próbował terapii opartej bardziej na pracy z emocjami i ciałem niż samym „kontrolowaniem myśli”?
Znaczy się ja uważam że terapia głównie powinna być oparta na pracy z emocjami a nie tylko na całej poznawczej otoczce pracy z danym zaburzeniem. Poznawczo możesz ogarniać wszystko perfekcyjnie, ale to nic nie da jeśli emocjonalnie pewnych rzeczy nie przepracujesz.
  • 251 / 18 / 0
Człowiek musi być między ludźmi, być w ruchu, dobrze się odżywiać i zaspokajać swoje potrzeby. Kluczowe właśnie tutaj jest panowanie nad swoimi emocjami i pełne ich rozumienie. Temperament jest najważniejszy jeden może mieć ciężkie życie ale ma mocna skórę powie sobie jebać to i mu się będzie układać inny będzie uciekał w używki się nakręcał bo jest bardziej emocjonalny. Niestety ale to w jakim środowisku i jak zostaliśmy wychowani nie mamy wpływu ale w dorosłym życiu poznając siebie możemy bardziej wszystko kontrolować ale pierwsze co trzeba pokochać samego siebie a jeśli chodzi o lęki zaraz po klonie jest po prostu stawienie mu czoła i go przyswoić nie uciekać, jak wikingowie trzeba mieć jaja, ducha walki.
  • 874 / 488 / 0
kofeina stymuluje nadnercza do produkcji adrenaliny (hormonu stresu), co wywołuje stan "walcz lub uciekaj". Zalewamy się wtedy dosłownie kortyzolem, wzmacniamy układ współczulny co prowadzi do pętli lęku z której trudno się uwolnić. Do tego w przypadku kawy rozpierdalamy jelita których stan również wpływa istotnie na nerwicę. W przypadku kawy i herbaty panuje niesamowita dezinformacja jeśli chodzi o wpływ na ciało. Lobby opłaca sieć naukowców, artykuły w prasie itp.
Większośc tutaj pewnie do takiego czegoś dorzuci jeszcze nikotynę w dowolnej postaci. Jeśli chcecie naprawdę pozbyć się lęków i nerwicy rzucenie palenia papierosów to pierwszy krok.
Efekt na rozregulowanie organizmu i utknięcia w wiecznej spirali obsesyjnych lękowych myśli.
Nie mówiąc już o innych dragach. Ale w przypadku mocniejszych używek mamy przynajmniej świadomość, że pogłębiają nerwice bo skutki są mniej subtelne i bardziej przemawiają do świadomości.
nikotyna, kofeina jest tak powszechnym elementem każdego człowieka, że nawet nie łączy ich użytkowania z jakimkolwiek lękiem. A zależnośc jest ogromna.
Nie można wyjść z nerwicy stosując kofeinę która podnosi kortyzol w ciele i stresuje organizm.
Zacznijmy od całkowitych podstaw zanim zaczniemy zaczytywać się w Gaborze Macie itp. Nic wam nie da filozofia, praca z emocjami jak organizm nadnercza wciąż będą wam wypierdalać adrenaline i kortyzol w ciało.
Odstawiamy kofeinę, 2l wody dziennie, witaminy, ashwagandha(genialna w nerwicy wegetatywnej) i tabletki ziołowe np. Valused z szyszkami chmielu, walerianą itp.
Sport nie dla każdego będzie dobry, jeśli ktoś ma np. tak jak ja objawy somatyczne ze strony serca wysiłek spotęguje nerwice i wywoła atak paniki.
Kwestia benzo - sama świadomość, że w portfelu mamy dwie tabletki Xanaxu potrafi bardzo mocno uspokoić organizm i prowadzić w ciele uczucie komfortu w stresowych sytuacjach.
Ale użycie tego to jest absolutna ostateczność.
Panie Boże jeśli teraz nie umre nigdy nie przypierdole krechy.
  • 11 / 2 / 0
Myślę, że jest w tym sporo racji, szczególnie jeśli chodzi o nikotynę i kofeinę u osób podatnych na lęk. Wiele osób nie zauważa, że są praktycznie cały czas lekko „podkręceni” fizjologicznie i później trudno odróżnić, co jest realnym lękiem psychicznym, a co po prostu przeciążonym układem nerwowym. Sam znam ludzi, którym ograniczenie kofeiny naprawdę mocno zmniejszyło napięcie, gonitwę myśli czy kołatania serca.

Ale chyba nie poszedłbym aż tak daleko, że każda osoba z nerwicą musi całkowicie odstawić kawę, bo organizmy jednak różnią się między sobą. Jeden wypije espresso i nic nie poczuje, a drugi po jednej kawie ma derealizację i atak paniki. Tu chyba ważniejsza jest obserwacja własnego ciała niż uniwersalne zasady.

Zgadzam się natomiast z tym, że wiele osób szuka bardzo skomplikowanych odpowiedzi, a jednocześnie śpi 5 godzin, pali paczkę dziennie, jedzie na kofeinie i żyje w permanentnym stresie. Podstawy typu sen, nawodnienie, jedzenie, ograniczenie używek i regulacja układu nerwowego naprawdę robią ogromną różnicę.

Co do benzo też dobrze ująłeś ten aspekt „psychologicznej kotwicy bezpieczeństwa”. Sama świadomość, że ma się awaryjne wyjście, potrafi obniżyć lęk jeszcze zanim człowiek cokolwiek weźmie. Problem tylko w tym, żeby z czasem nie zacząć wierzyć, że bezpieczeństwo istnieje wyłącznie w tabletce.

I chyba właśnie tu łączy się to z podejściem Gabor Maté — organizm, emocje, stres, trauma, używki i styl życia nie działają osobno, tylko wszystko wpływa na siebie nawzajem. Dlatego jednemu pomoże głównie praca z psychiką, innemu bardziej regulacja organizmu, a większość potrzebuje trochę jednego i drugiego.
ODPOWIEDZ
Posty: 970 • Strona 97 z 97
Artykuły
Newsy
[img]
Marihuana może pomóc zwalczyć chorobę Alzheimera

Nowe badania sugerują, że w chorobie Alzheimera równie ważne jak nagromadzenie białek (amyloidu i tau) może być zwalczanie stanu zapalnego w mózgu.

[img]
Jak kawa wpływa na oś jelita-mózg?

Naukowcy z University College Cork postanowili dogłębnie zbadać mechanizmy stojące za pozytywnym wpływem kawy na oś jelita-mózg. Wyniki badań, opublikowane na łamach Nature Communications pokazują, w jaki sposób regularne picie kawy i kawy bezkofeinowej wpływa na mikrobiom jelit, a co za tym idzie, na nasze zachowanie oraz poziom stresu.

[img]
Badania dowiodły, że marihuana opóźnia rozwój nastolatków

Badanie przeprowadzone na ponad 11 tys. nastolatków wykazało, że zażywanie marihuany wiąże się z wolniejszym rozwojem poznawczym (zapamiętywaniem, koncentracją i szybkością myślenia), a także z gorszą pamięcią w kluczowych latach rozwoju mózgu.