Nie można się sugerować t1/2 jeśli się zażywa regularnie długi czas. Producent podaje 12,5 – 15 godzin półtrwania.
Ja bym z tego zrobił minimum 20 godzin powiedzmy że dobę po jednokrotnej dawce.
Ale tutaj mamy do czynienia z różnicą między obecnością w osoczu w tkankach i w mózgu-
Według mnie minimum 5-7 dni.
Wiem że inne leki SSRI w kontekście inhibitorów mao mają Na ulotkach wpisane 14 dni.
To nie jest porada lekarska, bądź ostrożny, po tygodniu Jeśli się zdecydujesz weź pół docelowej dawki żeby mieć rozeznanie bo niech by się okazało że to za krótko, to będziesz mi dziękować że Nie umarłeś
"Rutyna to rzecz zgubna "
Nowe - nikt tak wcześniej nie miał.
Mysle ze mka jest tutaj wyjatkowa i ona lubi długie odstawienia i jak sie po drodze nie męczy mózgu czymś innym.. Po za tym nigdy nie będzie tego pierwszego razu.. pogódź się z tym. Ja też musiałem :C
Jakie rady, lepiej już nie brać wogole, czy może ograniczyć się do małych dawek?
Napisalas, ze glownie bierzecie piksy - piksy maja to do siebie, ze jak sprzedawca podaje SUPERSTRONG-300!!!11! to przewaznie to 150 w polotach bo mieszane z jakis gownem. Teraz wzieliscie 0,5g krysztalu ktory przewaznie nie jest zaniżany wiec twój mózg dostał w dupe i to na ostro bo po prostu przedawkowałaś i dobrze, że nie skończyło się na trwałym uszkodzeniu (chyba). Wiesz, że prawidłowy dobór to 1kg:1,5mg? czyli jak wazysz 60kg to teoretycznie nie powinnas przekraczac 90mg XD chociaz to pewnie teraz nawet Cie nie klepnie :)
Emki ani w krisie ani w pixach nie brałyśmy często. Ta sytuacja którą opisałam (ze miałam drgawki) wydarzyła się jak z pół roku przynajmniej nie brałam tej substancji, inne tak ale tej nie. Podsumowując : myślisz że to było przedawkowanie tej substancji, co wywołało u nas takie objawy?
Kupiliście 500mg - daliście to na pół tak? Czyli na raz wziąłaś 250mg? Czyli już sporo przekroczyłaś to co powinno się wziąć. Teraz dopisałaś, że bierzesz też inne narko :) - nie piszesz jakie ALE nie mniej może po prostu organizm zawałał STOP, zrób przerwe? Sama musisz ocenić - ja nie jestem lekarzem ale sądzę, że po prostu dostałaś ostrzeżenie aby troche przystopować. Sama sobie musisz dopowiedzieć czy nie przesadzasz z różnymi substancjami.
Do dziś pamiętam kilka pierwszych swoich styczności z tą substancją pod postacią kryształów. W tamtym czasie nie miałem okazji spróbować żadnych pigul na MDMA, ponieważ w moich stronach nie były dostępne, a jedyne co można było dostać to tabletki na 2C-B.
Pamiętam, że dawkowanie przeze mnie kryształków było między 150-180mg i pokochałem tą substancję. Doskonale pamiętam pierwszy raz, doskonale również pamiętam okoliczności kilku następnych tripów. Tych tripów było około dziesięciu, odbytych na przestrzeni mniej więcej trzech lat. Dawkowanie zawsze podobne, a tripy najpiękniejsze, odbywane w różnych okolicznościach i sytuacjach.
Potem mój organizm miał około trzyletnią przerwę od MDMA, jednak przez cały ten czas był katowany tryptaminami i fenyloetyloaminami, nie pozwalając sobie na zbicie tolerancji. W takim samym stopniu katowałem się fenkami i tryptaminami wcześniej, w okresie w którym miałem doczynienia z kryształami MDMA. W czasie, gdy nie używałem MDMA poznałem się z benzofuranami, jednak większość spróbowałem tylko raz.
I po tych trzech latach nastąpił w moim życiu wysyp piguł. Poprostu z każdej strony wpadały mi jakieś, co chwilę od kogoś dostawałem kolejny rodzaj czy kolor i tak sobie je kolekcjonowałem w pudełeczku, nie mając pomysły co z nimi zrobić.
Sprawdzałem na pillraport przypuszczalną zawartość MDMA i zastanawiałem się co za pojeby muszą je jeść, gdy mi grubo było po 180mg, a tutaj każda minimum 220, a możliwe, że niektóre przekraczały trzysta. Słuchałem relacji znajomych jak grubo mieli po połówce i czekałem na lepszy czas by ich spróbować, nie wykluczając, że te pełne pudełeczko może poprostu zostać ze mną nietknięte przeze mnie do końca moich dni.
W którymś momencie stwierdziłem, że niedługo trzeba sprawdzić któreś z najmniejszą zawartością, robiąc wcześniej dłuższą przerwę od psychodelików. Przygotowałem się odpowiednio, okazja była świetna, podniecony ceremonialnie zażyłem pigułkę i czekałem na efekty. Minęło 40 minut i nic, godzina nic, mijały godziny a efekty się nie pojawiły. Pomyślałem, że ta konkretna może być trefna i po kilku dniach spróbowałem kolejną, a z nią historia się powtórzyła.
Brałem z tego pudełka kolejne, w pewnym momencie stwierdziłem, że nie ma co się pierdolić i będę brał po dwie, a może nawet w którymś momencie po więcej.
Różne były okoliczności w których zażywałem, raz koncert, raz klub, innym razem ogniska. Czasami kończylo się brakiem jakichkolwiek odczuć, czasami jakimiś niewielkim zawrotami głowy lub delikatnie nieostrymi krawędziami. Nie zawsze miałem możliwość przejrzeć się w lustrze, jednak jak już była okazja to oczy były prawidłowo rozjebane, a czasami były rozjebane jeszcze dnia następnego.
W tamtym czasie wierzyłem, że gram krysztalu MDMA to koszt minimum 160 zł, a niektórzy mają po 200(zresztą takie ceny sam płaciłem w przeszłości) i tłumaczyłem sobie, że właśnie temu piguły po 10 czy 15 złotych nie mogą mieć deklarowanej ilości.
Na dłuższy czas dałem sobie spokój z jakimikolwiek pigułami i kryształami. Zderzyło się gdzie zostać poczęstowany kryształem MDMA, ale najczęściej byłem wtedy już pod wpływem kilku substancji, więc za wiele o tych razach nie powiem.
Znowu minęło kilka lat i pojawiły się piguły na MDMA, które brałem w ciemno, a gdy zaczynałem próbować okazywało się, że nie działają na mnie. Nie chciałem tracić czasu na ich dalsze próbowanie, a jak ktoś pytał czy polecam, to doradzałem zaczynać od trzech bo dwa razy mocniejszy efekt to będzie nadal nic, a po trzech to może coś poczują.
No i kto posłuchał moich rad kończył w bardzo przesadzonym stanie, kto zachowawczo zjadł jedna, ten ul zadowolony i polecał.
Znowu kolejne kilka lat bez MDMA, aż trafiłem w miejsce gdzie na każdym kroku było dostępne, zarówno w krysztale jak i pigułach.
Zrażony doświadczeniem nie brałem piguł, ale nie odmówiłem sobie kryształu. Nie pamiętam od jakich ilosci zaczynałem, ale końcowo optymalnymi dawkami było 250-300mg. Glownie było to MDMA champagne i cola, ale trafiło się też krystalicznie czyste. Jednak efekty nie były takie same jak przy pierwszych tripach. Były subtelniejsze, można powiedzieć progowe. Towarzysze jednak mieli grubo juz po mniejszych dawkach.
Zdarzało się, że sprzedawcy mieli też piguły, które były robione, według nich, na dokładnie tym samym krysztale. Parę razy zostałem poczęstowany tymi pigulami, z deklarowanymi od 220 do 270mg i całkowicie na mnie nie działały. Jedyny efekt to rozjebane oczy, czego nie można nazwać progowym działaniem. Znajomi dzielili te piguły na części i byli zadowoleni, mieli pełnię efektów.
W tym czasie używałem jedynie nie za często kwasu, lub różnych lizergemidy sprzedawanych mi jako LSD. Znajomi lecieli grubo ze wszystkim, żadnych przerw, nie przejmowali się żadną tolerancja, do tego część z nich jest wjebana w hel, co raczej nie podbijało działania.
Gdy ich wykręcalo od MDMA, pierdolili życiówki, ja jedynie siedziałem wyczillowany w fotelu, nie mając ochoty na nic, tylko wsłuchując się w muzykę. No chyba, że jestem z partnerką, to wtedy jedynie się wtulam i zasypiam. I właśnie wszystkie kolejne źródła MDMA dają mi te same efekty.
Z kolei często dostaje do różnych zakupów jakieś piguły, zawsze mają one pozytywne recenzje, a u mnie kończy się jedynie na oczekiwaniu na działanie.
Nie ważne jak długą przerwę bym zrobił od chemii, jak bym się przygotował i w jakich okolicznościach zażył, nie mam już tej magii w MDMA, a na piguły to już całkowicie szkoda mi czasu, bo nawet gdy wszyscy wokół mają grubo(mimo, że lecą z tym temat o wiele więcej lat niż ja i z o wiele mniejszym uygmiarem niż ja), kończę jedynie z dużymi oczami.
Rozumiem, że MDMA juz nigdy na mnie nie zadziała, że już mój czas minął, ale dlaczego od zawsze jestem odporny na piguły, skoro na wszystkich w koło działają tak samo jak MDMA w krysztale?
Czy jest możliwe, że wypełniacze zaburzają coś w moim trawieniu i przyswajaniu, czy może brakuje mi jakiś enzymów i te piguły przechodzą przez mój organizm?
Oczywiście nie będzie tutaj odpowiedź podobna jak w sytuacji kilka postów wyżej, ponieważ ciągle pisze, że dla innych działanie kryształu i piguł jest praktycznie 1:1, a dla mnie jedno działa, a drugie nie, a jemy te same sorty. I nie mówimy to o tym, że może kilka tabletek w rzucie mogło być nieaktywne, bo nie da się całe życie trafiać na te kilka nieaktywnych
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.
Coraz więcej zatruć dopalaczami wśród nieletnich. Rzeczniczka Praw Dziecka apeluje do MEN
Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak ponownie zaapelowała do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wzmocnienie edukacji o dopalaczach i substancjach psychoaktywnych w szkołach. Powodem są rosnące statystyki dotyczące zatruć dopalaczami wśród dzieci i młodzieży w Polsce. Według danych systemu SMIOD w 2024 roku odnotowano 557 interwencji medycznych związanych z podejrzeniem zatrucia nowymi substancjami psychoaktywnymi.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
