Że wszystkim masz rację, ale nie w 100%, każda opinia jest z natury subiektywna a poza tym to nie są sprawy zero-jedynkowe jak się niektórym wydaje.
W 2024 .03 kończyłem terapie na Babińskiego a w 2020 byłem w Nowym Dworku . Do tego jeszcze kilka krótszych terapii i indywidualne/grupy w miedzy czasie .
W Świebodzinie wiem , ze jest ale trochę za daleko (mieszkam w Krk) .
Wiem tez , że tzw „GWAN” w Krakowie jest dla nawrotowców tylko tam jakoś bym nie chciał .Mam pytanie czy ,, Suchy Jar " to ten gwan , bo już sam niewiem….?
Pozdrawiam Was Hyprilowicze :D
Dziwne, że życie ma smak tych ostatnich kilku godzin
Dlugoletnie uzaleznienie od opioidow i stymulantow w jednej pompce. Mam tam termin, jesli nie teraz to nigdy.
04 lutego 2026Bezniku pisze: No dobra … to ktoś poleci jakaś tzw „nawrotówke” ? Od ponad pol roku lecę a wcześniej miałem ponad dwa lata trzeźwości . Poleciałem tamtego roku w Maju .
W 2024 .03 kończyłem terapie na Babińskiego a w 2020 byłem w Nowym Dworku . Do tego jeszcze kilka krótszych terapii i indywidualne/grupy w miedzy czasie .
W Świebodzinie wiem , ze jest ale trochę za daleko (mieszkam w Krk) .
Wiem tez , że tzw „GWAN” w Krakowie jest dla nawrotowców tylko tam jakoś bym nie chciał .Mam pytanie czy ,, Suchy Jar " to ten gwan , bo już sam niewiem….?
Pozdrawiam Was Hyprilowicze :D
Po miesiącu idziesz do pracy. Dużo osób przewrotnie pracuje w fabryce leków:). Chory pomysł mogący powodować głody, ale tak często jest jak ktoś nie ma kwalifikacji do innej pracy.
Po miesiącu już coraz mniejszy luz jak wychodzisz do pracy i ludzi- ogólnie "na zewnątrz", ludzie się wzajemnie pilnują, sprawdzają pewnie reakcje, słyszałem o przypadku, że chłopu po pracy wymacali "przypadkiem" (nie ma czegoś takiego jak przypadek czy zbieg okoliczności) w kurtce małą flaszkę po alko i wyleciał.
Ogólnie idą tam osoby, które się potknęły raczej na krótko i dały radę zakończyć ciąg np. po max kilku dniach.
Dostać się jest ciężko, czeka się dość długo bo takich ośrodków nie ma w Polsce lub jest ich mało. Terapia trwa a przynajmniej trwała 3 miesiące.
Jak leciałeś pół roku to najpierw detoks w Suchym Jarze a potem decyzja gdzie iść. Chyba, że już po detoksie i czekasz. Z opio dobrze schodzą w Suchym Jarze, z benzo strasznie chvjowo. Jedyna chvjnia to identyczne dawki bupry dla każdego, nieważne czy przy wywiadzie powiesz, że brałeś 600 kody czy 600 majki w kanał dziennie, każdy dostaje a przynajmniej dostawał 3x0,4 na początku co dla mnie jest śmieszną dawką przy braniu dużych dawek opio IV. Pewnym "obejściem" jest TRAMAL. Jak powiesz, że brałeś 2 gramy Tramalu dziennie to dostaniesz więcej bupry. Detoks też się jednak wydłuża do około trzech tygodni zamiast 10-14 dni. Można się jednak wiadomo wypisać po półtora-dwóch tygodniach, mając miejsce w Gwanie idziesz tam od razu. Jak brałeś benzo i opio to wybrałbym detoks Rydygiera w Krakowie na Hucie.
Co do Babińskiego to mam tam znajomą osobę pracującą na detoksie:). Sam nigdy tam nie byłem- znaczy na oddziale byłem z tą osobą, pokazała mi jak wszystko wygląda od środka (w sensie wiadomo, że do pokoju lekarskiego czy dyżurki nie wchodziłem i nie miałem kontaktu z pacjentami mimo chodzenia po odziale, byłem tam chwilę przed rozpoczęciem zmiany tej osoby), mieszkając w Krakowie po prostu mieszkaliśmy razem na mieszkaniu i długo potem przyjaźniliśmy się często waląc wódę czy browary i ogólnie imprezując po Krakowie:).
Wracając do tematu Babińskiego to rozumiem, że chodzi wam o Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości?
Nie słyszałem o ośrodku leczenia uzależnień w "Houston", chyba, że otworzyli. Ogólnie szpital z tego co pamiętam z opowieści osoby tam pracującej posiada chyba 13 oddziałów, w tym dla szczególnie niebezpiecznych przestępców (notabene jest to podobno jeden z najbardziej lajtowych oddziałów położony przy głównej ulicy, którą jeżdżą autobusy- po prostu nikt stamtąd nie ucieknie bo gdzie? Żeby ogólnie uciec skądkolwiek trzeba mieć czyjąś pomoc i spore środki finansowe żeby się ukrywać), siedział tam m.in. znany z gróźb z tego co pamiętam wysadzenia sejmu Brunon K. Podobno było dużo ludzi, którzy chcieli uścisnąć mu dłoń:).
Tak, że napiszcie coś o tym Babińskiego bo nic mi nie wiadomo o Ośrodku Leczenia Uzależnień.
Ogólnie Babińskiego to cały szpital posiadający 13 oddziałów na dość dużym terenie, jak ktoś jest pierwszy czy drugi raz to naprawdę można się zgubić, znaczy zgubisz się na pewno nie pytając gdzie jest oddział, którego szukasz. Chyba, że mapy gogla są dziś tak dokładne, że "dojdziesz" GPS-em. Jak chodziłem tamtędy skrótem to na początku nie byłem pewny czy dobrze idę. Od bloków jak chciało się skrócić drogę do Tesco trzeba było właśnie iść przez część szpitala, dość długi kawałek skręcając w jakąś dziurę w płocie czy bramę, już nie pamiętam jak tam wchodziliśmy. W sumie to chyba nigdy nie szedłem tam sam dlatego drogi nie pamiętam bo po co:). Poza tym zwykle wiadomo, że po alko chodziło się wieczorem a wieczorem wszystko wygląda inaczej.
Ciekawostka- część scen do filmu "Pod Mocnym Aniołem" była kręcona w szpitalu Babińskiego:).
Znajomy z Krakowa grał tam jakiś epizod i jarał se szlugi z Braciakiem, Więckiewiczem i resztą ekipy będąc na planie 2 czy 3 dni:).
Co do zasady- ośrodki są jedynie dla osób chcących coś zmienić w swoim życiu, mający dość ćpania.
"Niedočpani" idący do ośrodka z przekonaniem "może tym razem się uda" są skazani na 99% niepowodzenie. Nie widzisz alternatyw dla ćpania to i po ośrodku wrócisz bo co innego będzie cię interesować i ekscytować? Nic.
Ośrodki nie są również dla wszystkich, ja byłem w 3 lub 4 a przestałem ćpać sam ot tak po ponad 20 latach na benzo i opio z krótkimi okresami abstynencji podczas detoksów i ośrodków lub wymuszonej abstynencji, która wiadomo trwa krótko. Jak znajdziesz alternatywę dla ćpania i na trzeźwo zaczniesz się fajnie czuć sam ze sobą to jest duża szansa, że przestanie się samemu. Jednak to rzadkie, a że mi się udało to też efekt "cudów" w moim życiu, których było wiele mimo piekła jakim jest uzależnienie. Tyle lat żyć w piekle to kurwa za wszystkie sprawy, które miałem i przestępstwa, które popełniałem a spraw za nie nie miałem (ogólnie nigdy nie byłem karany, 5 spraw karnych, za które ogólnie z dychę-dwanaście mógłbym dostać, za poważniejsze sprawy jak dwukrotny atak na policję, raz z kumplem po pobiciu kilku osób i późniejszym ataku przy zatrzymaniu i raz sam dostałem wyroki warunkowego umorzenia postępowania:) )- dobrze mieć ojca prawnika, który zawsze pomagał mimo wstydu, który Mu przynosiłem- szczęście mieć takich rodziców naprawdę (nic nigdy nie było załatwiane żeby ktoś nie myślał bo tak się po prostu nie da, przynajmniej ja czy ojciec tak nie robił, ojciec jest akurat wzorem uczciwości) i nie pozwolił moim prawnikom na DBK tylko forsował u nich inne rozwiązania prowadzące do można powiedzieć "uniewinnień" (warunkowego umorzenia czyli można powiedzieć niekaralności i wyroku max jakby 2 lata w zawiasach plus pół roku karencji czyli 2,5 roku). Ogólnie jedna sprawa na rok, druga na dwa- kolejności nie pamiętam, za kolejne 3 sprawy grzywny i jakieś wpłaty typu 5000zł na cholera wie jakie organizacje i wiadomo koszty sądowe) to łącznie dostałbym właśnie z 20 lat choć myślę, że więcej jak sobie zaczynam przypominać jeszcze kilka akcji:). Tak, że wyrok ponad 20 lat "odsiedziałem" w piekle uzależnienia:).
Aha, ośrodki nie są np. dla mnie bo nie lubię żyć w zamknięciu, jako wodnik źle się czuję będąc "w klatce". Wiadomo, że astrologię wymyślili ludzie a astronomia to nauka jednak to co piszą w horoskopach opisowych danych znaków zgadza się najczęściej z charakterem danej osoby. Nie interesuje mnie to specjalnie, ale czytałem kiedyś horoskopy opisowe i coś tam "liznąłem", tak że swoje zdanie mam.
Ogólnie jest to bardzo dobra i skuteczna metoda jednak żeby skończyć z piciem i/lub ćpaniem z czasem pasuje zrobić program 12 kroków i przestrzegać go jak również 12 tradycji.
Podam wam przykład mojego przyjaciela, który bardzo chciał nie pić, 8 miesięcy chodził na AA, mimo tego codziennie miał myśli samobójcze, agresję, która mogła doprowadzić go do więzienia, tak że jakbym kogoś pobił to paka (niesamowicie zdolny zapaśnik, jak piliśmy i ćpaliśmy to mimo, że ja ćwiczyłem i koksowałem ważąc koło 100kg. a on koło 70kg. to nie miałem do Niego podjazdu, nawet nie zdążyłem podejść a rzucał mną jak szmatą po podłodze. Raz cię taki zapaśnik rzuci albo dostaniesz strzała i leżysz nie mając zwykle ochoty na dalszą walkę, zapaśnicy są strasznie silni i umieją się bić).
Był z dziewczyną, którą oskarżał o zdradę, ogólnie yebało Mu się w głowie strasznie. Po 8 miesiącach męczarni i ciągłego chodzenia na AA (najpierw 90 czy 100 mitingów w 90 czy 100 dni, potem 3-4 razy w tygodniu) zdecydował się na program 12 kroków i kończąc go jego życie całkowicie się zmieniło. Dziś ma ponad 9 lat trzeźwości mimo dopiero 35 lat- czyli skończył jak miał 26. Od 16 roku życia pił czyli około 10 lat w nałogu. Ćpał też sporo, głównie mefy, klefy, feta- jak to alkoholicy mają często w zwyczaju stymulanty, ale brał również ze mną różne benzodiazepiny, które bardzo polubił- jak to alkusy lubiący "łechtać" receptory GABA, ale całe szczęście nie zdążył się wyebać. Również na szczęście nigdy otwarcie nie waliłem przy Nim w kanał żadnego stima czy opio, sam również nie brał nigdy nic dożylnie.
Co do kroków to u większości największy problem ludzie mają z krokiem piątym, zatrzymał się na nim na chwilę, ale przeszedł program i Jego życie zmieniło się całkowicie.
Jak pisałem w lutym miał dziewiątą rocznicę trzeźwości.
Program AA/AN jest fajny, na początek- i w ogóle można łączyć się online na spotkania AA/AN z całej Polski. Warto na początku przynajmniej posłuchać ludzi, którzy się wypowiadają, większość pokazuje twarz i mówi o sobie.
Można również zabrać głos pod warunkiem trzeźwości danego dnia.
Na początku warto jednak posłuchać innych i zobaczyć, że wszyscy uzależnieni są podobni. Mają wiele problemów, głody, są często rozyebani psychicznie mimo niepicia/niebrania jakiś okres czasu, są w nawrotach- co nie zawsze wiąże się z brakiem tylko np. mają głody, sny alkoholowe/narkotykowe, ale w większości dają radę. Właśnie dzięki tym spotkaniom, mówieniu o sobie i słuchaniu innych. Nie muszę mówić, że są tam ludzie z różnych warstw społecznych, często bogaci, dużo ładnych dziewczyn, ogólnie fajna sprawa.
Szczerze polecam mitingi online. Nawet jak jesteście pod wpływem- oczywiście w granicach rozsądku to warto posłuchać takich osób, może coś akurat "zaskoczy" wam w głowie.
Co do skuteczności metody 12 kroków to jest to jedna z najskuteczniejszych metod drogi do trzeźwości. Mój przyjaciel po skończeniu programu jest sponsorem i z tego co mówił około połowie osób, którym pomaga udaje się skończyć trwale z nałogiem.
Najważniejsza jest UCZCIWOŚĆ, przede wszystkim wobec samego siebie.
Najważniejsze co zapamiętałem co powiedział mi o nałogu i trwaniu w nim lub powrocie to egoizm, egocentryzm i brak pokory.
Wiadomo, że każdy jest z natury egoistą jednak warto myśleć również o innych a nie jedynie widzieć czubek własnego nosa.
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Coraz więcej zatruć dopalaczami wśród nieletnich. Rzeczniczka Praw Dziecka apeluje do MEN
Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak ponownie zaapelowała do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wzmocnienie edukacji o dopalaczach i substancjach psychoaktywnych w szkołach. Powodem są rosnące statystyki dotyczące zatruć dopalaczami wśród dzieci i młodzieży w Polsce. Według danych systemu SMIOD w 2024 roku odnotowano 557 interwencji medycznych związanych z podejrzeniem zatrucia nowymi substancjami psychoaktywnymi.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.