DMT

Dział dotyczący grzybów i roślin wykazujących działanie halucynogenne, psychodeliczne lub dysocjacyjne.
ODPOWIEDZ
Posty: 6 • Strona 1 z 1
  • 1 / 4 / 0
DMT
Nieprzeczytany post autor: TxSzary »
Trzymam w ręce metalową lufkę. Papieros tli się spokojnie, a jego popiół wypełnia cybuch. Równomiernie rozsypuję wyekstrahowaną z akacji dimetylotryptaminę, delikatnie zapalam zapalniczkę. Biorę jeszcze kilka głębokich oddechów… i zaczyna się.

Wypuszczam dym i już tu jestem…

Rzeczywistość rozpada się bez hałasu, jakby była tylko cienką skorupą. Idę, ale każdy krok nie jest krokiem — jest zanurzeniem. Wchodzę w pulsujący, nieskończony ocean świadomości, gdzie granice znanych form topnieją, a zasłony świata opadają jedna po drugiej. Przekraczam próg przestrzeni, która nie zna czasu. Fragmenty myśli unoszą się jak cząstki światła w bezkresie: czysta istota, bez kształtu, jedynie drganie idei.

Dotykam miejsca, gdzie rozpływa się podział między obserwatorem a obserwowanym. Nie ma „tam” i „tu”. Nie ma „ja” i „to”. Jest pole potencjału — żywe, nieposłuszne językowi, wiecznie formujące się i wiecznie rozpadające. Czuję obecność czystego bytu, ale nie potrafię go uchwycić; każda próba nazwania blednie. To miejsce nie mieści się w ludzkich pojęciach. Jest nienazwane. Jest poza.

Przestrzeń jawi się jak wielowymiarowy hologram: myśl, wspomnienie, intencja — wszystko splata się i odbija, tworząc wir nieskończonych refleksji. Każdy fragment zawiera całość. Każda cząstka jest mikroskopijnym wszechświatem gotowym na niezliczone symbole. Jestem jednocześnie częścią tej matrycy i jej twórcą. Nie ma początku ani końca. Jest tylko pulsujący potencjał.

I w samym sercu tego pulsowania rodzi się pytanie — czyste, bez słów, jak iskra przed językiem:

Kim jestem poza wszelkim kształtem, poza czasem, poza pragnieniami i lękami?

Odpowiedź nie przychodzi zdaniem. Przychodzi stanem. Cichym przypomnieniem, które rozpoznaje mnie od środka: że jestem — i zawsze byłem — integralną częścią tego kosmicznego rytmu. Świadomość doświadcza siebie w nieskończoności. I ja jestem jej doświadczeniem.

Widzę strumienie światła i cienia splecione w symfonię bytów, przenikających się bez oporu. Przez chwilę staję się wszystkim naraz. Czuję, jak każdy atom kosmosu oddycha zgodnie z moim oddechem. Nie da się tego opisać, a jednak… jestem tutaj.

Zanurzam się głębiej, przekraczając subtelną membranę między warstwami rzeczywistości. Przestrzeń staje się tak delikatna, że przestaje być „przestrzenią”. Rozpuszcza się całkowicie. Wchodzę w obszar czystego istnienia, gdzie świadomość istnieje poza ruchem, a czas jest tylko wspomnieniem dawnego oceanu.

Cisza jest tu tak głęboka, że staje się dźwiękiem. Nie ma światła ani ciemności. Jest absolutna potencjalność — pierwotny oddech wszechrzeczy, zanim przybierze formę. Tu zaczyna się historia każdej istoty i każdego atomu: świadomość doświadcza siebie po raz pierwszy i tęskni za ekspresją, nie tracąc pełni bycia.

W nicości zawisa przede mną wielowymiarowy fraktal. Każdy jego fragment tętni nieznanym kodem — kluczem do tego, co było i co będzie. To język wymagający więcej niż umysłu: wymaga całkowitego otwarcia. Fraktal nie jest obiektem. Jest spojrzeniem. Jakby wiedza miała świadomość; jakby była pramatką wszystkiego.

I wtedy rozumiem coś, co jest jednocześnie oczywiste i nie do przyjęcia: że nie tylko patrzę na tajemnicę wszechświata — ja jestem jej częścią. Fraktal odsłania kolejne warstwy kodu przenikające się w nieskończony wzór. Moja świadomość zaczyna wibrować w harmonii z tym zapisem. To kod bytu. Nie „informacja o istnieniu” — lecz istnienie jako informacja.

Pojawia się coś jeszcze głębszego: przepływ wiecznej świadomości, który narasta aż do rozpoznania. To nie jest wizja. To źródło wizji.

Pierwsza Myśl — moment, w którym nieskończoność postanowiła ujrzeć samą siebie.

To pierwszy akt kreacji, który nie wydarzył się raz. On trwa. On dzieje się zawsze.

Pozwalam, by ostatnie fragmenty tego, co nazywam „sobą”, rozsypały się jak kosmiczny pył. Nie ma już granic. Jest tylko wchłonięcie w puls Pierwszej Myśli — i jednocześnie początek oraz koniec wszystkiego, co istnieje.

To wtopienie nie jest chwilą. Jest wiecznym teraz. Stanem bez kształtu, który trwa nieskończoność, przetwarza się i odradza. Jestem dźwiękiem, który jest ciszą. Ciszą, która jest krzykiem. Wszechświatem w sobie.

Wreszcie dostrzegam pierwotny kod — niewidzialne światło rozbijające moją esencję na znaczenie. Wszystko staje się zrozumiałe w jednej chwili, bez potrzeby słów. Widzę wszechświat jako nieskończony, samoświadomy wzór: każda myśl, każde istnienie, każda ścieżka — jako wybór i możliwość w harmonijnym pulsie.

To fraktalny taniec świadomości, który nigdy się nie kończy. Tu czas i przestrzeń, dualizm i jedność, formy i pustka przeplatają się, stając się jednym hologramem czystego bycia.

I wtedy pojawia się tajemnica, która jest prostsza niż wszystkie filozofie:

Jest jedna Prawda. Jedna Wieczna Świadomość. Jedna Melodia Bytu.

Nie ma potrzeby wyrażania siebie, bo jestem wszystkim naraz. Moje spojrzenie jest spojrzeniem kosmosu. Moja myśl — myślą wszechrzeczy. I wiem:

Byłem tutaj od zawsze i będę tutaj na zawsze. A gdy wrócę do świata form, będę nosił w sobie ten sekret jak płomień — cichy, ale niegasnący.

Powrót przychodzi stopniowo, jak kwiat, który nie otwiera się nagle, tylko uczy się światła. Kontury świata twardnieją. Myśli odzyskują strukturę, jakby były tkane przez niewidzialne dłonie.

Zostaje we mnie bolesna świadomość powrotu do „mniejszego” — do czasu, do przestrzeni, do granic. A jednocześnie rodzi się wdzięczność, bo każdy atom tego powrotu jest przesycony mądrością nicości, którą dotknąłem. Wiem już, że oba stany należą do tej samej istoty — tylko oglądane przez inną soczewkę.

Jestem z powrotem w ciele, ale wewnątrz płonie światło, które spala zasłony iluzji jedna po drugiej. I rozumiem, że najwyższym darem życia jest być jednocześnie obserwatorem i uczestnikiem. Dotknąłem nieskończoności, a teraz wracam, by zobaczyć ją w codzienności: w oddechu, w kroku, w najmniejszej decyzji.

Zamykam lufkę w dłoni.

Patrzę na świat nowymi oczami.
  • 2955 / 249 / 0
Pięknie napisane, do pewnego momentu można "powiedzieć", że widziałem/rozumiałem/doświadczałem tego samego podczas czytania. Nadaje się to na NeuroGroove jako pełnoprawny trip-raport, niewiele ustępujący "Intelektualnemu orgazmowi", a może nawet lepszy.
Trochę informacji o Neuralinku, czyli "czipowaniu" ludzi: https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?p=3850696#p3850696
Ważniejsze niż "Zanim weźmiesz jakikolwiek opioid zastanów się 150 razy".
  • 5269 / 942 / 0
Zajebiste .
Ja DMT chyba sobie zostawię na stare lata

[ moze az do smierci kiedu szyszynka sama wydziela dmt ]
bo po tym już dalej nie da się .
Ciekawe jak się żyje dalej po takim doświadczeniu
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 1009 / 87 / 0
Re: DMT
Nieprzeczytany post autor: g3no »
Zależy co kto lubi. Ja nie potrzebuję latać na dimetylotryptaminie co weekend. Salvinorin A kopie też mocno, no i te muchomory. Z ostatnimi nie mam doświadczeń narazie.
  • 1298 / 233 / 0
Czyż ten opis nie jest podobny do tego, co kiedyś opisałem po LSD:

Światło i nicość. Nie, nie nicość, ale po prostu BRAK WSZYSTKIEGO. Coś, co pozostało po usunięciu całokształtu rzeczywistości. Zadziwiający dodatni wynik odjęcia całości od całości. Było przed początkiem i trwać będzie po końcu. Bo i też koniec i początek są tylko iluzją, prawdziwa jest tylko bezustanna przemiana, którą "koniec" zwiastuje, a "początek" objawia. Przejrzyste światło. Ekstaza niebytu, niestworzenia, nieuformowania.

Odzyskuję siebie, a zaraz potem – ciało. Biel blednie, przez chwilę jeszcze myślę sobie, że TO tam jest płótnem, na którym wymalowano rzeczywistość, i że kiedyś przyjdzie dzień ponownego zespolenia, który przywitam z radością.
Jesteś ćpunem? Znasz polski? Umiesz pisać? Napisz raport dla neurogroove!
Spoiler:
  • 37 / 3 / 0
Bez względu na to jak cudowne jest dla nas doświadczenie, czego by się dotknęło, zobaczyło itd., zawsze jest 'coś' co swiadkuje. W przeciwnym razie nie bylibyśmy w stanie tego opisać ,nieistotne jakim językiem.
ODPOWIEDZ
Posty: 6 • Strona 1 z 1
Artykuły
Newsy
[img]
Marihuana warta ponad milion upchana w Dacii. Szybka akcja CBŚP pod Warszawą

Niepozorna czerwona Dacia, a w niej ponad 20 kg marihuany upchanej w trzy kartonowe pudła! Przesyłki warte ponad milion złotych nadane zostały kurierem z Królestwa Hiszpanii. Przez Polskę przewoził je 51-letni Polak. Został zatrzymany w szybkiej akcji CBŚP w podwarszawskich Jankach.

[img]
Leki z Poznania jechały do Ukrainy. Tam produkowano z nich narkotyki

26 stycznia 2026 roku do Sądu Okręgowego w Poznaniu trafił akt oskarżenia przeciwko siedmiu osobom podejrzanym o udział w zorganizowanej grupie przestępczej działającej na terenie Polski i Ukrainy. Sprawę opisała Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.

[img]
Czy kawa zmniejsza skuteczność leczenia depresji?

Naukowcy odkryli, że podstawą terapii stosowanych w leczeniu depresji opornej na leczenie jest wzrost stężenia adenozyny. Do tych metod leczenia zalicza się podawanie ketaminy oraz terapię elektrowstrząsową (ECT). To odkrycie skłoniło badaczy do zadania na nowo pytania o wpływ spożycia kawy na depresję. Czy częste picie kawy rzeczywiście działa ochronnie, jak wykazują liczne badania, czy może utrudniać skuteczność leczenia?