Anegdota, przerwa w pracy idę z koleżanką na bucha ona wyciąga palimy nagle policja dokumenty ręce na widoku. Jaram lufę na widoku stopami? Skończyło się polubownie, pouczyli kazali wyrzucić i sobie poszli. Potem się cofnęliśmy po to oczywiście
one by one we will take you
Poprawiłem po raz kolejny, kocyk i wszystko cacy.
Wybudzam się z dziury, słyszę jakieś szlochy, wszystko mnie boli. Słyszę żebym się nie ruszał, tylko wargi mi działają. Płomień w nogach, dłoniach, nie mogę ruszyć niczym.
Migają światła, słyszę ratowników medycznych.
Przypominam sobie, że wypadłem z okna na piętrze. Takiego jebitnego przeszklonego. Połamałem się cały, czaszka oskalpowana. Ciekawe czy kiedykolwiek się będę mógł ruszać.
Wracam coraz bardziej, widzę ratowników i psiarskie przede mną, coś mruczę, zaczyna się dialog:
- Co ćpałeś?
- ketaminę...
- Kiedy ją ćpałeś, dużo?
- No dzisiaj...
- A co ćpasz?
- Cooooo...?
- No jakie narkotyki bierzesz?
- Nie wiem, a co masz?
- Pytam ogólnie co zażywasz.
- No ketaminę dzisiaj, wczoraj kokainę.
- Tylko to?
- Ta jes.
Widzę coraz więcej, siedzę w salonie, chyba nie jestem połamany.
Jak byłem w dziurze do matka przyszła się o coś przypierdalać, próbowałem od niej uciec i dalej tripowałem w salonie. Zadzwoniła po psy, karetkę i ojca. Ten ostatni mi jakieś duszenie czy coś założył, ona zajebała jakąś historyjkę, że ją goniłem i chciałem zabić (standardowa manipulacja ze strony tej pizdy, nawet mnie to nie zdziwiło) i jestem niebezpiecznym narkomanem.
Psy przynoszą kilka worków z dragami, rzucają na kanapę obok mnie. Przeglądam.
- Fajne ale co checie?
- Te tabletki pokruszone ćpałeś?
- ketaminę mówię, dajcie mi dojść do siebie.
Gadam z ratownikiem, mówię mu że to ketamina. Zaraz faza zejdzie i tyle.
Także mam swój pierwszy poważny przypał z dragami.
Podziel się posiłkiem, chamie
Podziel się posiłkiem, chamie
Zapodam najbardziej przypałową, to było pod wieczór pod koniec turnusu już dobrze wszyscy żyliśmy razem jako najstarsza drużyna w 3 namiotach, jeden z naszych znajomych poszedł z dziewczyną do tego baru a tam siedziało 4-5 starszych typków i zaczęło go wyzywać bo on miał taką fazę że sobie ustawił boksera maszynę i jak wyprowadzał strzała to nie trafił i poleciał na sąsiedni płotek i prawie przeleciał przez niego. Wysłał laskę do sklepu, a te typki zaczęły się śmiać z niego i się wdał z nimi w bójkę prawie. Przychodzi na obóz z laską i jakimiś rzeczami dla nas i mówi że jakieś typki siedzą w 5 w barze i chcieli go najebać i niegrzecznie się zwracali do jego dziewczyny, od razu wyleciało z 15 typów od nas z namiotów i się zaczęło; rozje***li cały bar do góry nogami, jeden taki mały przykurwił jednemu z typów szklaną popielniczką w łeb, taki większy zaczął stoły przewracać ogólnie to rozpierdol, jeden typek dostał krzesłem, jedna szarpanina i złamany parasol i zaczęli spierdalać do lasu. Kilku od nas co byli od nas i byli agresywni/najebani też spierdolili tylko w drugą stronę i całą noc siedzieli w innej miejscowości 3km dalej w krzakach, . Reszta zdupiła spowrotem do obozu do namiotów i udajemy że śpimy. Gdzieś za 2 godziny przyjeżdża Policja Kryminalna na obóz harcerski, lodówa i 2 radiowozy. Zaczęli wyciągać tych z naszej i chyba drugiej najstarszej drużyny, ustawili wszystkich w nocy przed namiotami i zaczęli testować alkomatami, tych co mieli trochę wypite to pozakuwali od tyłu i musieli stać w nocy w dziennych ciuchach zakuci. I tak kombinują co z nimi zrobić bo nikt się oczywiście nie przyznał że dzisiaj wieczorem był w jakimś barze.
Ja zostałem w namiocie bo nie piłem akurat nic w ten dzień, jedynie pobiegłem obserwować akcję. I zaczynają do mnie pisać te typki co największą burdę zrobiły że jeden siedzi kilka km z tąd i mówi żeby mu przynieść ubrania bo siedzi w nocy w samych batch w jakichś krzakach i się boi wyjść a ustalił swoją pozycję tak że znalazł monopolowy w najbliższym miasteczku 3km od obozu. Drugi też był chyba w samej koszulce i kąpielówkach i to samo, tylko nie mógł swojej lokacji ustalić. Reszta najebanych stoi skuta w nocy przed namiotami, Policja gada z Dyrektorką. I chyba w końcu jakoś się dogadali żeby nie robić większych problemów bo jak to w prasie opiszą to im obóz zamkną :x. Tak postali z pół nocy i ich wpuścili spowrotem do namiotów z pouczeniem, że no nigdy więcej takich akcji chłopaki. Aha jeszcze jeden skuty w trakcie czekania, chyba jeszcze jeden z najbardziej najebanych przełożył sobie kajdanki pod nogami z tyłu do przodu, i zaczyna je ściągać. Policja siedzi w kabarynie i wypełniają jakieś dokumenty w ciepełku i nie patrzą za bardzo. Temu udało się ściągnąć kajdanki bo mu za lekko zapieli i im puka przy wszystkich do tej kabaryny, oni spuszczają okno i patrzą ze zdziwieniem a ten im macha kajdankami i takim łamano-najebanym polskim pyta czy może iść się odlać, oni w szoku mówią że no dobra. Gdzieś koło 3 rano pojechali z tego obozu, odesłali wszystkich spowrotem do namiotów i możliwe że obóz musiał zapłacić za zdewastowany bar i koszta które poniosła Policja.
Więc szybko szukamy ciuchy dla tych co uciekli lasem, jeden szuka ciuchów, drugi jakiegoś rowera trzeci idzie po jedzenie, i wysłaliśmy dostawę z ciuchami i jedzeniem na rowerach do nich. Ponoć trzęśli się z zimna, byli cali pocięci krzakami i do tego bez butów jeden. Byli totalnie zesrani że ktoś na policję zadzwoni bo musieli tam latać w samych batach po nocy pocharatani żeby ichnikt nie widział. Koniec końców, jakoś wszystko się odbyło bez większych problemów, Kierowniczka obozu jedynie była strasznie wkurwiona aż do końca i jednego typka zbanowała że już w ogóle nie mógł tam przyjeżdżać, gdyż wymyślono że on był winny całej rebelii. Typków w tym barze od których wszystko się zaczęło już nie zobaczyliśmy do końca turnusu i przez następne lata.
Fajna dupa była, do tera by mi raj mogła ujeżdżać
Podziel się posiłkiem, chamie
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili przemyt narkotyków z Hiszpanii do Polski
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili międzynarodowy przemyt narkotyków i zabezpieczyli ponad 10 kg czystej kokainy ukrytej w specjalnych skrytkach pojazdu. Dzięki funkcjonariuszom narkotyki nie trafią na warszawski rynek, a osoby biorące udział w tym procederze, usłyszały zarzuty w prokuraturze i zostały tymczasowo aresztowane. Zatrzymanym mężczyznom może grozić kara do 20 lat więzienia.