mam pytanie. Mam zaburzenia lękowe, fobie specyficzne i traumy. O ile nurt poznawczo-behawioralny, relaksacja itp. mi pomogły o tyle nie czuję, że grzebanie w przeszłości w jakikolwiek sposób mi pomaga. Chodzę na terapię już 3 lata, w tym na schematów jakieś 2,5 roku, o ile w niektórych aspektach jest pomocna o tyle wracanie do złych wydarzeń powoduje tylko pogorszenie nastroju. Ok, powiedziałem sobie nie od razu Kraków zbudowano, ale 2,5 roku i o ile jakieś konkretne działania, bardziej podejście behawioralne mi pomaga, o tyle wracanie do przeszłych wydarzeń tylko pogarsza stan. Rozumiem, że na początku może być źle, żeby potem się "wyleczyć", ale 2,5 roku minęło i nie czuję, żeby pewne wydarzenia z przeszłości jakoś mniej odziaływały.
Jak to było u was, kto z was chodził na terapię, jak długo i czy mu to coś dało?
Na początku też nie widziałam sensu w rozmawianiu o przeszłości, ale już po kilku sesjach sama zaczęłam łączyć wydarzenia z przeszłości z niektórymi z moich obecnych problemów.
Wydaje mi się, że jest to i sprawa indywidualna, ale również fakt, że dobrze się z moją terapeutką dogaduję. Słucham również kilku podcastów związanych z tematem i to również pomaga.
Próbowałeś zmienić terapeutę?
Staż w terapii:
6miesięcy - terapia ambulatoryjna; częstotliwość: 60min/tydzień
3miesiące - terapia zamknięta (podczas pobytu w zk); częstotliwość: raz w tygodniu spotkania grupowe, i chyba 2-3 razy indywidualnie praca z psychologiem
Korzystałem JEDYNIE z terapii ambulatoryjnej uzależnień. W jej ramach miałem psychiatrę, która testowała na mnie wszystkie możliwe leki (co 2-3 miesiące zmiana - i tak przerobiłem chyba wszystkie SSRI), oraz właśnie psychologa/terapeutę.
To co mnie zniechęca na samą myśl, to przebieg tych spotkań. Ciągle ten sam schemat: Ona pyta, ja odpowiadam i do widzenia.
Ja ogólnie jestem bardzo ekstrawertyczny i po prostu lubię gadać - więc starałem się jakoś rozluźnić tę relację, ale skończyło się tak, że to Ona przerwała moje leczenie ;p
Stwierdziła, że ja w chęci zdrowia mam tylko motywacje zewnętrzne (że praca, rodzina), a nie mam motywacji wewnętrznej. Miałem się zastanowić nad motywacją i wrócić jak ją znajdę. A że to była dziewczyna w zaawansowanej ciąży i za chwile znikała, to mój powrót - chociażby po miesiącu - do tej placówki wiązałby się ze zmianą psychologa i koniecznością opowiadania znów tego samego, więc odpuściłem. Ogólnie sam się zbieram z gleby :) obecnie jedynie Kratom z przerwami i mj, ale nie o tym ten post :)
Żeby nie było, że 100% negatywne mam zdanie to przychodzi mi na szybko do głowy jedna rzecz, którą zrozumiałem dzięki tym spotkaniom. Mianowicie jak roztrząsaliśmy moją przeszłość (grubo ponad 30lat wstecz) to jedna rzecz tylko mi się zapaliła w głowie. Chodzi o źródło moich problemów z agresją, ale nie ważne :)
Czy idąc tam miałem oczekiwania? tak. Nie zostały one spełnione i może to jest źródło moich frustracji? Może gdybym nie miał oczekiwań tylko poddał się tej grze i grał według zasad to byłoby inaczej?
Mam tu na myśli, że oczekiwałem czegoś. Jakiś tipów, porad .. a jedyny tip jaki dostałem i to chyba nawet nie oficjalnie, bo padł w luźnej rozmowie o dzieciach, to: "powinien pan unikać aptek" :P no i tyle :) Każde spotkanie: ona pyta, ja odpowiadam. Koniec.
Był nawet taki moment, że stwierdziła, że to źle. Padło coś w stylu: (parafraza:) "Jest pan wyjątkowy. Odpowiada pan na pytania jak na egzaminie". Ja całe życie myślałem, że jak z ktoś mnie o coś pyta to odpowiadam (o ile chce i moge), no ale się okazało w 2024 że to nie do końca tak :P że jeszcze powinienem mieć jakieś refleksje .. no cóż, do mnie nie dotarły.
I nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że nie mam refleksji odnośnie swojego zachowania i problemów, bo mam i też się nimi dzieliłem z Nią. Ale to są refleksje wypracowane lata temu, a nie coś co zrodziło się we mnie podczas tych spotkań, wieć jak pytała to odpowiadałem z automatu :D
O terapii w ZK mogę wypowiedzieć się w innym wątku jeśli kogoś to interesuje, chociaż szału nie ma. Robiłem ją tylko dla opinii na własną prośbę.
PS. Żona korzystała z pomocy terapeuty (prywatnie, nie na nfz jak ja ;p ) chociaż problem nie związany z uzależnieniem i u niej to było inaczej, dostawała feedback jakikolwiek. U mnie były to wywiady 60min w tygodniu przez pół roku.
Zdrówka Wam życzę ludziska!
Zdradliwa pora roku, mnóstwo osób choruje. Ale za to thiocodin jak się kupuje to mniejszy dyskomfort ;p nie wazne że tysięczny raz w tej samej aptece
- ludzi o bardzo niskim IQ
- ludzi nie posiadających umiejętności introspekcji
- takich którzy autentycznie chcą przegrać i tylko symulują próby zmian
- narcyzów traktujących wszystko jako grę którą należy wygrać, a terapeuta jest w niej przeciwnikiem
- fanatyków spod znaku "ja zawsze wiem lepiej i prędzej umrę niż zmienię zdanie"
Poza tym, to niektórzy psycholodzy prowadzą “psychoterapie” nie mając w ogóle papierów, o pojęciu nie wspomnę.
30 września 2024Blu pisze: - fanatyków spod znaku "ja zawsze wiem lepiej i prędzej umrę niż zmienię zdanie"
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Włochy: Pies-poszukiwacz trufli znalazł zakopaną w ziemi kokainę
Pies-poszukiwacz trufli znalazł w lesie we włoskiej Abruzji zakopaną w ziemi czystą kokainę o wartości około 25 tysięcy euro - podała w środę agencja Ansa. Wyprawa po te cenne grzyby nieoczekiwanie zamieniła się w operację antynarkotykową.
Lek na bazie LSD firmy Definium zmniejszył objawy lęku. Trzeci pozytywny wynik fazy III
Definium Therapeutics poinformowało o pozytywnych wynikach badania fazy III Panorama, w którym oceniano DT120 ODT – farmaceutyczną formulację lizergidu (LSD) – u dorosłych z uogólnionym zaburzeniem lękowym (GAD). Pojedyncza dawka 100 µg istotnie zmniejszała nasilenie objawów w porównaniu z placebo, a efekt utrzymywał się przez 12 tygodni. To trzecie pozytywne badanie fazy III programu DT120 ODT, po wcześniejszych wynikach w GAD i dużej depresji.
Pięć tryptamin w Schedule I: co ten wykaz realnie oznacza dla naukowca
Amerykańska DEA opublikowała 23 września projekt przepisu, który umieściłby pięć tryptamin w Schedule I — najostrzejszej kategorii federalnej ustawy o substancjach kontrolowanych. Spór nie dotyczy tego, czy ktoś będzie mógł te związki legalnie kupić, bo nie będzie i dziś nie może. Dotyczy tego, ile czasu i pieniędzy pochłonie po tej zmianie zwykłe badanie laboratoryjne. Sam wniosek opisaliśmy w tekście o tym, jak DEA chce zakazać pięciu tryptamin. Tutaj idziemy w konsekwencje.
