Zaskakujące jest to że powtarza się u mnie ten sam motyw - czuje obecność jakiegoś złego, wrednego i przemadrzałego lekarza który wytyka mi błędy życiowe, albo przypomina mi różne żenujące momenty z mojego życia, żeby wzbudzić we mnie wstyd. Przy okazji czasem pojawiam się na stole operacyjnym, a ten lekarz mnie kroi... Straszne przeżycia.
W zasadzie to nawet ten pierwszy breakthrough który co prawda był good tripem, już miał zalążki szpitalnych wizji. Widziałem, że stoje pod budynkiem przypominającym przychodnie. A potem z tripu na trip wizje stawały sie coraz to bardziej szpitalne do momentu aż jestem brutalnie krojony na stole operacyjnym.
22 marca 2024izopropylofenidat pisze: (...) bad tripem.
Zaskakujące jest to że powtarza się u mnie ten sam motyw - czuje obecność jakiegoś złego, wrednego i przemadrzałego lekarza który wytyka mi błędy życiowe, (...)
Potem sytuacja nie powinna się powtarzać.
Osobiście podczas grubszych jazd używam też mantry "Nie wolno sie bać(..)"
Może też bywales przemęczony? Raz jak zapaliłem sobie DMT ekstremalnie wycieńczony po wspinaczce górskiej też mi zwolniło serce i zobaczyłem lekarzy w kitlach chociaż to był chyba giewont.
Mam nadzieję że ktoś cię pilnował
Podobno motyw wyśmiewania często się powtarza u ludzi tyle że każdy ma "swoją postać" która go wyśmiewa i wytyka mu faka razem z błędami
"Rutyna to rzecz zgubna "
No i nie siadałem bezmyślnie na krawędzi. Jedyny problem to to serce.
@endother jasna cholera , jestes szalony ale podziwiam sile ducha i woli . Dla mnie DMT przez swoj efekt KO na cialo jest tylko domowym specyfikiem .
22 marca 2024izopropylofenidat pisze: ...
Co do tematu i DMT - dla mnie jest to najmocniejszych halucynogen jaki do tej pory próbowałem, a jadłem już i 200 łysiczek, ale takiego rozpierdolu wizuali we wszystkich kolorach tęczy jak po zapaleniu changi gdzieś w jakieś szarej obskurnej piwnicy na mokotowie nie miałem nigdy
niech Bóg będzie ze mną jak autodestrukcja
masz wyraźny kształt, a świat to iluzja
jakbym te twoje pieniądze miał to bym je puszczał
Przy drugim podejściu na 0.5-1h przed paleniem wypiłem napar z czarnej porzeczki i udało mi się przedłużyć trip'a o parę minut (przynajmniej tak mi się wydawało), co pozwoliło mi się lepiej w nim odnaleźć i więcej z niego wyciągnąć. Pamiętam, że w pewnym momencie miałem scenę, w której wracałem samochodem ojca z pracy z drugiej zmiany po 22, dojeżdżając do znanego mi dobrze ronda. Udało mi się wyciągnąć pewną lekcję o której sobie co jakiś czas przypominam - "Jeżeli będziesz robił w kółko to samo, to tego pożałujesz".
Ostatni raz w zeszłym roku paliłem enhanced leaf, ale już nie swojej roboty i w odróżnieniu od mojego wyrobu, ten nie był mieszanką ziół, ale korą. Załatwiłem sobie to wysyłając list w Tibii :). Tego dnia miałem dość chujowe samopoczucie i postanowiłem spontanicznie po pracy sobie dać, więc rozdzieliłem temat na dwie dawki z których jedna miała mi zostać na inny dzień. Wziąłem bongo z cybuchem w kształcie czaszki o kolorze czarnym wraz z korą zmieszaną z suszem CBD (susz CBD miał pełnić rolę wypełniacza i chciałem żeby nieco zmienił profil działania DMT) i zacząłem jarać nabicie, ale niestety zjebałem. Cybuch był na tyle głęboki, że miałem trudności ze skończeniem jego zawartości, a za nim doszło do mnie, że jej spora część jeszcze tam została to już dobrą chwilę leżałem zastanawiając się dlaczego tak słabo. Dokończyłem pozostałą część nabicia, ale tylko trochę podbiło działanie i nieco wydłużyło trwającą fazę. Po paru chwilach będąc zawiedziony, pod wpływem chwili wziąłem drugą część dawki i zjarałem całość. Tym razem było lepiej, ale niestety w dalszym ciągu nie było to czego oczekiwałem. Ze względu na to, że doświadczenie nie było mocne, całość była bardzo przejrzysta i czytelna. Przy zamkniętych oczach widziałem postacie elfów na tle spirali, całość miała raczej ponure i ubogie barwy. Te elfy wymachiwały mi środkowym palcem, ewidentnie się ze mnie nabijając, że działałem impulsywnie i bezmyślnie "marnotrawiąc" ostatnie dawki DMT. Uśmiechnął mi się ryj i sobie myślę - "haha, wy kurwy jebane". Nie byłem smutny czy nie czułem do siebie żalu, a z tego doświadczenia się dowiedziałem jeszcze bardziej mnie uświadamiając, że mam wystarczające narzędzia do tego, żeby coś ze sobą zrobić. No i w sumie kurwa fakt, bo w tamtym czasie brałem halucynogeny w celu zmuszenia się do działania czy licząc na to, że te doświadczenia "pociągną za jakąś dźwignie" i nagle kurwa zacznę działać zgodnie z tym co uważam, zgodnie ze swoimi wartościami, przestanę stać w miejscu i po tym wszystko będzie dla mnie effortless.
Paliłem też enhanced leaf na peaku działania 1V-LSD, doświadczenie było naprawdę bardzo mocne i zajebiście mało przejrzyste, dlatego chuja wielkiego z tego pamiętam. Wiem, że krótko po zjaraniu miałem bardzo mocny bodyload, pole widzenia jakby się zwiększyło, tak jakbyś przełączył w aparacie telefonu z 1x do 0.6x, bongo z czaszką nagle zaczęły wyglądać jak z gry komputerowej i od razu zostałem postawiony pod ścianą czując pustkę. Jak działanie DMT zaczęło schodzić to zacząłem się głośno śmiać i pierdolić coś na głos, wtedy byłem z dwoma przyjaciółmi.
Możliwe, że niedługo będę miał kolejny materiał do ekstrakcji i w niedalekiej przyszłości znowu będę mógł się raczyć DMT, tym razem z harmaliną. Jednak czuję się, że nie jestem jeszcze gotowy na kolejne doświadczenie i powinienem pierw poczynić pewne przygotowania, przez co mam na myśli - pracowanie nad dyscypliną, ukierunkować swój czas i energię na to co chciałbym zacząć robić oraz rozpocząć kolejny detoks od THC.
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Prawie 60% rynku e-papierosów w Polsce to szara strefa
Prawie 60 proc. polskiego rynku e-papierosów funkcjonuje poza jakąkolwiek kontrolą państwa. Nowy raport Fraunhofer IIS pokazuje, że Polska jest jednym z europejskich liderów nielegalnego obrotu produktami do waporyzacji, a skala problemu może rosnąć jeszcze szybciej niż dotychczas.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.
