Tak samo myślę z tym że samobójstwo to długie planowanie, u osoby chorej tak jak opisujesz to domyślam się że mimo nieotrzymania pomocy to długo jakby to napisać - długo wyciąga wnioski, plusy i minusy np. czy ma matkę czy nie itd.
I to może trwać latami, ale moim zdaniem jest jeszcze takie impulsywne samobójstwo czyli (w moim mieście tak się wydarzyło), dziewczyna go rzuciła a on od razu wyskoczył przez okno, czyli najpierw zrobił a później pomyślał (a miało być na odwrót)- żyje ale jeździ na wózku.
No i tak to jest
23 grudnia 2023Sawant pisze:800mg oxy zabiłoby każdego?25 listopada 2023london5 pisze: Takie rzeczy robi się z dala od ludzi, środek lasu, etc.
Też ten post autora wygląda mi na jakąś kiepską, dziecinną prowokację.
Taka dawka zabiłaby każdego, co w tym dziwnego.
Spójrzcie, że autor założył dzisiaj konto, jak dla mnie temat do kosza.
ja niedawno jadłem 2-2,5 grama oxy dziennie, z jakimś tam zawsze ale niedużym benzo.
Teraz potrafię zjeść 10-20mg klonów i 1g majki, wraz z dużym podkładem antyhistaminki [np. 500mg avio] i godzinę po tym puknąć 600mg majki w kanał.
Czy to dużo? Sam nie wiem, wiem że tolerka szybuje BARDZO szybko i podejrzewam, że są zawodnicy tacy jak ja, albo i lepsi. Także nie chwalę się, raczej żalę ile hajsu w to idzie : (
Współczuję tolerki.
Dawno nie miałem silnych chęci śmierci ale zastanawiałem się jak przygotować się na godzinę wu.
Przeczuwałem że ten moment może nadejść. Wystarczy natłok nieforutunnych wydarzeń połączony z rozwalenie tego co buduje teraz.
W głowie już nie są myśli samobójcze tylko logistyka.
1. Pierwotnie plan obejmował zażycie dużej dawki opio dozylnie i benzo na gramy. Niestety boję się że ten sposób mnie nie uwolni a jedynie mnie odratuja w stanie konwulsji i obudzę sie być może upośledzony stąd temat odpadł bo zadziwiająco mam wysoka tolerancję.
2. Drugi plan to sznur. Zawsze uważałem że to straszne udusić się ale ktoś napisał że dobre powieszenie odcina świadomość w parę sekund lub od razu. Potrzebny byłby szeroki i sztywny sznur budowniczy, odpowiednią długość i zmodyfikowanie slup pod swoje wymiary.
Dalej las, twarda sztywna gałąź. Wszystko przywiązać i skok.
Albo urwie mi rdzen kręgowy co skutkuje natychmiastowa śmiercią albo utnie mi całkowicie żyły i mózg z doza euforii braku dopływu krwi z tlenem i szok w 3 sekundy uspi mnie.
3. Jest jeszcze jeden sposób strzelecki który nie muszę opisywać.
Nie pytajcie, nie szukam pomocy, nie zrobię tego rodzinie, wierzę w lepsza przyszłość akceptując albo wypierając porażki i marzenia, które zmył wiatr
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
Zapewniam cie że duszenie nie jest takie jak się wydaje jeśli chodzi o sznury itd. Przy potężnych problemach czy to materialnych czy zdrowotnych, wpadając w szał to izi.
Dodam jeszcze bo podczas duszenia się w wodzie to też idzie bardzo szybko i prawie bez bólu to załatwić - wystarczy nabierać wodę w płuca i jak ci wypełnią się całe to tam raz cię może wydusi/zadusi i po człowieku tylko w tym najtrudniejszy jest spokój i robienie tego spokojnie bo jak wiadomo organizm się broni, a topienie się i walczenie z tym, machanie łapami itd to podejrzewam że akurat ta akcja może być przejebana.
Przy mojej drugiej próbie S. miałem tylko pod rękoma pościel czy poszewkę i wysokość z 30 cm wyżej niż klamka od drzwi. Gdy się opuszczałem to jednak się dusiłem i może minęły 2 sekundy i doznałem takiej ulgi (na forum dowiedziałem się że jak już tlen nie dochodzi do mózgu) to endorfiny się aktywują z tąd ta 'ulga' (naprawdę jak jakieś wejście ciepłego narkotyku).
To widzisz aby tlen nie dochodził do mózgu wystarczą 2-3 sekundy, organizm masz już odcięty, endorfinki buzują a dalej nie udało mi się sprawdzić co jeszcze czeka człowieka.
Ale wiesz mam to samo co ty, ta obawa że przeżyje ale zostanę rośliną z chuj wie jakimi dolegliwościami... także albo prawilny samobój albo w ogóle.
Ten strzelecki pomysł to chodzi o wybranie się na strzelnice ? I też tutaj czytałem o tym że pracownik który stoi przy tobie jak strzelasz to on zobaczy tylko jakiś inny ruch twojej ręki i ma klamkę szybciej niż mrugniesz oczami a ty masz przejebane pewnie w postaci psychiatryka.
Wiesz ja nie wiem jak wygląda taka strzelnica, czy każdy stoi blisko ciebie i patrzy ci na ręce bo nigdy nie byłem ale to raczej kiepski pomysł... o np. przecież mógłbyś go zajebać także nie, nie - nie ma opcji (ale mówię tak mi się wydaje, tym bardziej że przychodzi sobie nowy typek na strzelnice xd,.wiem trzeba by było trochę pochodzić aby zdobyć zaufanie).
No, chyba że tam gdzieś krąży wokół ciebie na ostre to tak, nie musisz opisywać.
Parę dopowiem
Ad.1 Uduszenie się amatorskie przez samo uduszenie to bardzo tragiczne uczucie. Tu chodzi żeby odciąć całkowicie główne żyły od mozgu żeby mózg nie miał możliwości się bronić świadomie. Do tego muszą być mocne budowlane linie albo inny rodzaj wystarczająco obejmujący i zaciskający szyję. Tak jest chwilowa euforia w amoku adrenaliny i znikasz, wszystkie twoje problemy zostały rozwiązane, wydaje się to zachęcające ale ja tam wcześniej wolał pobrać kredyty i poszaleć, a to znaczy że jednak daleko mi tego.
Ad. 2
Podczas topienia jest już pełna adrenalina i instynkty, topielec bardzo często chcąc jeszcze nie brać wdechu wręcz automatycznie połyka wodę.
Niestety nie ma szans mówić tu o spokoju, pojawiają się wymioty a woda w płucach strasznie je pali i musi być straszne + duszenie sie, kiedyś czytałem że to najmniej bolesny sposób, ale po wczytywaniu się głębiej w relacje odratowanych zmieniłem zdanie
Ad 3. Tak jest opcja na strzelnicy, nawet dochodziło do takich sytuacji.
Trzeba by było jakoś odwieść mysli delikatnie obracając broń okazując zainteresowanie. Wtedy się schylić bo większą szansę niż jak dostaniesz w łapę podnosząc ja.
Akurat myślałem o spluwę a darkneta.
Strzał w łeb i nawet nie zdąży mózg zarejestrować przebicia głowy a sam mózg nie boli. Dodatkowo dajemy sobie szansę ominąć ten narkotyczny sen bozej laski.
No ale kto wie co jest potem.
Pojęcie nic jest głęboko filozoficzna kwestia. Ktoś uratowany nie może nazwać tego nic.
Ja nie wiem wogole życie to dziwny wybryk wszechświata.
Najciekawsze jest to że oni nie powstaje już jako nowe mimo warunków, powstało tylko raz.
Można się rozmnażać ewolucja trwa miliony miliardy lat, życie przetrwało.
Każda żywa istota posiada ten sam genom. Nie wykluczam nigdy istnienia Boga ale o tym nie myśle.
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
Tylko ludzie źle to robią.
Sznur musi być na tyle długi, aby przerwać rdzeń kręgowy.
Śmierć mózgu od razu. a ciało drga jeszcze i się szarpie przez kilka minut.
Odwiązanie kogoś w tym momencie byłoby straszną głupotą.
Żadnej filozofii w śmierci nie ma.
Każdy z nas umrze.
Tu jest pewien problem
Umrzeć musi każdy, a żyć nie każdy.
26 grudnia 2023SerioSergio pisze: Najgorsze jest to że żadna metoda nie jest pewna i można zostać kaleką albo warzywem
@pomasujplecki
Odpiszę ci jak nabiorę siły ziom...
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło
Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych
Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.
