10 grudnia 2023pejsze pisze: Tak samo sam na kwadracie w ciszy i bezpiecznie. Kiedyś parę lat temu koda i DXM z zaufanym przyjacielem w aucie w lesie. Wyjazd na czas bani parę godzin jakieś piwka czasem bywała całą nocka w aucie jeśli poszedł konkretniej DXM, który w klimacie nocnego lasu umie porobić
Często szliśmy na cmentarz przed wszystkimi świętymi, bo klimat jak się wszystko świeciło, potem gdzieś przez lasy, pola. I do tej pory najprzyjemniejsze sny mam czasami o tym jak z tym samym kumplem idę gdzieś w teren.
Lubię też właśnie klimaty leśne, naturę oraz bardzo klimat świąteczny. Np. chodzić porobionym po wioskach jak wszystko jest przystrojone, zima i domki w śniegu.
Problem w tym, że nie lubię wścibskich oczek nieznajomych polaczków, bo jak wiadomo Polacy mają mentalność donosicieli, ubeków i policji obywatelskiej. Zawsze lubią się wpieprzac w nieswoje sprawy i interesować co kto robi, chociaż nigdy nie wchodziliśmy nikomu w drogę i nie wyrządziliśmy nic złego.
Lubię też w domu, odpalić jakiś film, najlepiej bajkę, animacje, albo jakieś filmy o magii gdzie jest dużo kolorów. Zarzucam rzadko, bo mam życie, pracę, związek i u mnie to tylko raz na parę miechów wchodzi i zawsze dokładnie planuję tripa i wszystko przygotowuje.
Odurzanie się na melinie nie jest mi obce ale uważam to za prostackie.
Jak ja się odurzam to tak jakbym pił drogie wino.
Ja nie ćpam tylko się odurzam więc środowisko ma być także odpowiednie - ludzie z klasą, porządek. Srebrne łyżkeczki do coli, równo przycięte srebro, proste kreski.
Wszystko w domu - na dworze nie chociaż nie wykluczam tego. Ale Coli nie można zażywać wśród pospulstwa.
alkohol, empatogeny i ketony raczej w domu i koniecznie w towarzystwie kilku znajomych.
amfetamina i metylofenidat mogą być dla mnie przyjemne tylko jeżeli jestem skupiony na jakiejś pracy podczas ich działania, więc zwykle pod ich wpływem siedzę w mieszkaniu i piszę albo programuję.
Grzyby brałem tylko raz, w środku lasu, pod namiotami i jeżeli kiedyś zdecyduję się jeszcze na spotkanie z jakimś psychodelikiem to zapewne również na łonie natury.
Na dysocjantach najlepiej podróżuje mi się samemu, koniecznie w nocy.
Pod wpływem opioidów lubię spacerować po lesie ale otoczenie ma tu mniejsze znaczenie niż w przypadku innych substancji. Natomiast rozmowa z ludźmi trochę rozcieńcza opiatową przyjemność zmuszając do skupienia myśli na temacie rozmowy także grzać wolę bez towarzystwa.
I thought I was someone else, someone good
19 grudnia 2023ElitaDilerska pisze: W środowisku ludzi mojego pokroju - elity.
Najbardziej lubię jarać w towarzystwie znajomych. Albo samemu. Wśród nieznanych ludzi też da radę, jeśli znajdzie się jakaś nić porozumienia. Po prostu muszę czuć się swobodnie. W innym wypadku jestem skazany na myśli typu „ech, po co jarałem, ale nuda, teraz mi się będzie dłużyć”, „jak wyjdę stąd teraz, to wyjdę na nieuprzejmego” itd. Mam tu na myśli jakieś imprezy okolicznosciowe, na których po prostu wypada choć chwilę pobyć. Z alkoholem nie mam takich wymagań. Powiem więcej, alkohol niejednokrotnie pozwolił mi wytrzymać z nieodpowiednim dla mnie towarzystwem. Ale to broń obosieczna, skrajnie wkurwiający ludzie mogą wywołać agresję, którą alko tylko to wzmocni. Jeśli chodzi o twarde, to mam za mało expa (kilka razy, lata temu). Choć koks fazuje w tak specyficzny sposób, że można śmiało walić wśród obcych (o ile jest społeczne przyzwolenie na odkurzanie) bez obaw o jakieś wkręty, czy krzywe jazdy. Nie wiem jednak, jak by zadziałał w starciu z mega wkurwiającym towarzystwem. Wznieciłby agresję, czy obudził by we mnie mediatora? Chyba po prostu bym nie walił z takimi.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Funkcjonariusze zagarnęli ponad 60 kg narkotyków
Ponad 60 kg narkotyków - marihuany, kokainy i haszyszu, a także przedmioty przypominające broń, amunicję i ponad 16 tysięcy sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzowych, nie trafi na rynek. To efekt intensywnej pracy policjantów z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, których wspierali funkcjonariusze KAS i CBŚP. Śledztwo w sprawie wewnątrzwspólnotowego obrotu narkotykami nadzorowane jest przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji to ponad 3 miliony złotych.
Liczba recept na medyczną marihuanę znów rośnie. Rzecznik Praw Pacjenta reaguje
Ponownie wzrosła liczba recept wystawianych na opioidy i marihuanę medyczną. Wcześniejszy spadek był efektem zmiany prawa mającego uniemożliwić wystawianie recept na wspomniane substancje w drodze teleporady. O sprawie pisze Rynek Zdrowia.
