Chciałem założyć ten wątek, jako swoistego rodzaju terapię dla wszystkich osób uwikłanych w uzależnienie od benzodiazepin oraz opiatów-/ opioidów.
Tak, aby każdy, mógł, swobodnie, opisać swój przypadek zetknięcia się z benzo/opiatami i wyrazić swoje własne zdanie.
Proszę, aby każdy, zamieszczający tutaj swój post, odnosił się z szacunkiem do innych...
Każdy na niego zasługuje.
Moja historia życia a raczej preludium do wejścia w głąb piekła benzodiazepinowego rozpoczęła się w wieku 14/15 lat, kiedy z kolegą fałszowaliśmy recepty jego matki- lekarki na Estazolam oraz Relanium.
Ukróciliło się to w dniu, kiedy będąc na wagarach a jednocześnie mając kieszenie wypełnione Luminalem, zatrzymała nas straż miejska.
Potem przewóz na dołek, rozprawa w sądzie rodzinnym, która zakończyła się jedynie tym, że obydwoje mieliśmy nadzór własnego rodzica...
Nasza przyjaźń się rozpadła, potem trafiłem na osobę, która leczyła się klonazepamem.
i od tego momentu rozpoczął się Armagedon w moim życiu.
Nigdy nie musiałem się zaopatrywać na czarnym rynku, ponieważ lekarze rodzinni, nie robili nigdy z wypisywaniem recept na benzodiazepiny, w tym Lorafen, Estazolam, Klonazepam, co tylko chciałem....
Przypominam, że miałem wtedy 15 lat...
Najbardziej upodobałem sobie klony , które brałem codziennie, w dawce dobowej ok. 4-6 mg.
Pamiętam towarzyszący mu strach przed myślą o tym, że któregoś dnia lekarz odmówi mi wystawienia recept i zostanę z niczym.
Dlatego po 10 letnim stażu używania benzo oraz sporadycznie tramadolu, postanowiłem, co było głupie, odstawić na sucho wszystkie benzo, w tym clonazepam.
Było to na przełomie wiosny i lata 2019 roku- piekło przez które przeszedłem, jest nie do opisania.
Poza wspomnianymi w ulotce objawami że strony organizmu, miałem derealizację, sztywność mięśni taka, że ból był nie do opisania.
Zaburzenie równowagi, sraczka, wszechobecny lek.... dużo mógłbym wymieniać.
Wydawało mi się, że ból ciągnie się w nieskończoność ale najgorsze było to co w głowie- paniczny i paraliżujący strach, Stany lękowe, bezsenność- wszystko na mnie spadło jednocześnie.
Byłem w takim stanie, że samodzielnie nie potrafiłem zrobić zakupów czy nawet wyjść na dwór.
Dlatego, jeżeli jesteś nastolatkiem i zastanawiasz się czy warto sięgnąć bo benzo, w tym clonazepam czy lorafen- ODRADZAM.
Zmarnujesz swoje najpiękniejsze lata.
Mam teraz 28 lat, skończyłem studia, również na klonach, ale od 3 lat jestem czysty- jeśli mówią Wam, że wyjście z uzależnienia benzodiazepinowego, w tym z clonazepamu jest niemożliwe- jest to pierdolone kłamstwo.
Fakt, raczylem się jeszcze Estazolamem TZF do którego mam wielki sentyment oraz mianseryna, ale nawet to odstawiłem.
Od lutego tego roku nie wypiłem nawet ani jednego piwa, jedynym moim grzechem, jest pregabalinę w dawce 150 mg.
Kiedy spojrzę w stecz, na trzeźwo, bardzo żałuję niektórych moich decyzji, mojego życia przepełnionego pustka i kłamstwem.
Pamiętajcie, Klonazepam, jest naprawdę, jedna z najbardziej uzależniających benzodiazepin i mogę to potwierdzić na własnym przykładzie.
Brałem te leki nie dlatego, że musiałem, bo zawsze byłem kontaktowym dzieckiem/ nastolatkiem, ale dlatego, że chciałem mieć fazę.
Skończyło się to piekłem o którym a tego Wam życzę, abyście nigdy nie musieli się przekonać.
Piszcie, jeśli chcecie o własnym życiu i powodach dla których sięgnęliście po benzo czy opiaty.
Każde Wasze świadectwo będzie cegiełką dla potomnych i kto wie, może w ten sposób uratujemy choć jedno ludzkie życie.
Pozdrawiam,
Tomek z Wrocławia,
dn. 01.08.2022
godz. 17.27
E. Hemingway
Może jako pierwszy, rozpoczniesz dyskusję .... za co będę bardzo wdzięczny
E. Hemingway
Nie mam na myśli bezdomności, HIV, czy czegoś podobnego....
Chodzi raczej o samą kwestię uzależnienia i powiem Tb, że potrafisz się przynajmniej sam do tego przyznać i masz świadomość tego faktu...
Ja miałem identycznie ale stwierdziłem, że czas najwyższy coś z tym zrobić i szczerze?
Nie żałuję...
A Ty ? ....
E. Hemingway
Tak na marginesie:
Wszystkiego najlepszego
E. Hemingway
efekt?
z codziennego upijania sie do nieprzytomnosci i cpania opio do oporu codziennie zszedlem na do gora dwoch piwek w miesiacu i raz na miesiac jakis opiat. postepy sa.
dziekuje.
Gratuluję i życzę Ci powrotu do całkowitego zdrowia.
A jeśli nie jest to zbyt osobiste pytanie, mogę się zapytać, co było powodem tego, że sięgnąłeś po opiaty ?
Za życzenia,
Nie ma za co
E. Hemingway
Doskonale Cię rozumiem, choć w moim przypadku ta ciekawość bardzo dużo mnie kosztowała.
3maj się
E. Hemingway
Jeżeli ktoś zabierze mi tramal, dhc, oxy, pragabalinę czy morfinę to tak jakby zabrał mi sens życia.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.
Marihuana zaburza pamięć na różne sposoby
Palenie marihuany nie tylko pogarsza pamięć. Aktywny składnik konopi ją reorganizuje – odkryli badacze z Washington State University (USA).