06 czerwca 2022krzychv pisze: To opio się da walic chwilowo?![]()
Pisałam Ci o tej buprenorfinie, ale nie załatwiłam jej, bo za bardzo bałam się iść do lekarza. Ja w ogóle boję się lekarzy bardziej niż ognia piekielnego, a wizyty u psychiatry (u którego nigdy w życiu nie byłam) mocniej, niż zeżarcia 150 nasion bielunia lub wyrywania zęba bez znieczulenia - ale teraz akurat wpadł mi w łapy Clonazepam, jak się nim naszprycuję to chyba będę w stanie tam iść. No i dziękuję za to, co mi napisałaś; że taka wizyta nie wiąże się z żadnym ryzykiem u pracodawcy i medycyny pracy, tego się najbardziej bała, chyba nawet jeszcze bardziej, niż samego lekarza.
buprenorfina też nie jest zła, ostatnio miałam troszkę levometadonu, podawałam go IV i mimo to działał chujowo... Była sedacja, mocna, tak mocna że narciarzowałam i leciałam na pysk, ale euforii w tym wszystkim było kompletne zero, aż poprawiałam morfiną (na szczęście wzięłam na tyle mało mietka, 4/3ml co 8h, że z łatwością szło się przebić. Nie wyobrażam sobie być na mietku. buprenorfina jednak daje jakąś namiastkę tej euforii, o którą wyje moja doszczętnie zmaltretowana uzależnieniem psychicznym dusza.
Ja właśnie walnęłam 720mg codeini phospas hemihydrycus (mimo że mam morfkę! pokażcie mi drugiego ćpuna, który jest aż tak uzależniony od kodeiny że lata po nią od czasu do czasu nawet, gdy ma morfkę). A oto ściecha kodeiny, która mi z tego wszystkiego rozwałkowanego wyszła:
https://zapodaj.net/effb07bf33a70.jpg.html Kto ma wystarczający kinol na taką krechę?
(W ogóle jak wstawiałam obrazek na serwer to hasłem dnia było "nie bierzcie narkotyków ani dopalaczy", HAHAHA)
@Edziek408 Nie... raczej nie ma żadnej odtrutki na to. Te leki są właśnie po to, żeby działały długo i pacjent sam nie mógł się od nich odtruć :( Masz schizofrenię? W ogóle z tego co piszesz na forum, to wychodzi, że to z Tobą piszę na mailu. Chciałam Ci pomóc, jak ostatnio prosiłeś, ale się nie odzywałeś. Trzymaj się proszę, bo coś przeczuwam, że za dobrze to u Ciebie nie jest. Mam tylko nadzieję że nie wywalili Cię do psychiatryka na skręcie.
You will always be in my dreams
The last and final moment is yours
My agony is your triumph
No wbijam do knajpy a ty śpisz słodko gdzie indziej na noddzie, skandal, ale dobrze, że jesteś:D
Chociaż ja nadal nie rozumiem po co komukolwiek do szczęścia niećpanie, no ale co kto lubi
W pgole, to jakby to powiedzieć, przy tym 3cim miesiącu abstynencji wczesna trzeźwość i radość z niej są już tylko zużytą ścierą do podłogi, ale dejmmmmmm.
I tak cały czas byłam wkurwiona, ale teraz czuję się do tego zdrowa i silna. Tym gorzej dla otoczenia ;)
Ale wczoraj zamiast siedzieć i smolić kraka na schodach pod hauptbahnhof nadźgana szprycami, wybujałam się na wesołym, siedząc potem z innym towarzystwem cieszyłam się, że siedzę może z najebanymi alkoholem wariatami ^_^ ale zajebistymi ludźmi mimo wszystko, a nie upierdalam się na megaoriencie wśród innych zjaw czyhających tylko na chwile mojej nieuwagi. By potem czuć się tylko, jak przetrwione przez flaki najgorszej ohydy tego świata gówno, niezdolne do najprostszych funkcji życiowych.
I tak myślałam, ja pierdolę, przecież bez tej jebanej szprycy mam dolce vita tak na prawdę.
A że nie będę szczęśliwa nigdy, to już nie jest kwestia ćpania czy niećpania.
W ciągach jestem tylko na zmianę nieszczęśliwa, upierdolona na granicy obłędu, albo starająca się nie zdechnąć w tych męczarniach po wszystkim robiąc przerwę przed następnym.
W ogóle pisałam wtedy do ciebie chyba od 21 do 00, wyżyłam się tak literacko, a jak obudziłam się o tej 5tej dokonałam zajebania speedballa w kibel ^_^
Byłam i nadal bywam sfrustrowana buprą, ale plus jest taki, że można sobie zrobić przerwę na 3 dni i odpocząć na morfinie, oxy czy innym fentanylu plus apteczna indica. Taka rekonwalescencja substytucyjna :D
Nie - w medycynie pracy nie będziesz miała żadnych problemów oczywiście - pracuj i niech bupra ci służy. Ja znalazłam w niej w końcu trochę spokoju. Wybacz - na kodeinę nie potrafię już patrzeć - zwłaszcza na te tabsy z sulfogwajakolem...
08 czerwca 2022Melodyne pisze:
No wbijam do knajpy a ty śpisz słodko gdzie indziej na noddzie, skandal, ale dobrze, że jesteś:D
Ale za to, co zrobiłaś, i że spuściłaś w kiblu - bądź przeklęta
Jednak mój własny impostor mówi mi tylko jedno - jak mogłaś. To niewybaczalny akt nieposłuszeństwa wobec substancji wymagających absolutnego posłuszeństwa. Więc cierp teraz. Nigdy nie zapomnij o tym durnoctwie, które uczyniłaś. No co by Ci się stało po jednym razie??? Bądź przeklęta.
Czy Twój mówi Ci to samo? :P
Ja kiedyś przez przypadek wyrzuciłam do śmietnika 8 MST200 i do dziś mam z tego powodu traumę, przypomniałaś mi ją właśnie. Oj, wtedy to wyszło ze mnie nieludzkie wycie, gorsze chyba niż na jakimkolwiek skręcie, bo to było opłakiwanie mojego własnego przeklętego roztargnienia, niechlujności i niewysłowionej, nieopisanej głupoty. I ten prześliczny turkusowy prawie-blister zgnił pewnie marnie na jakimś śmietnisku, pożarty przez robaki, które pewnie żarły to i umierały, ale żarły to dalej, bo było im za dobrze, by przestać (chociaż może i nie, bo smak zachęcający nie był - o ile robale w ogóle czują smak).
Mój Boże, jak mam takie momenty (które rzadko się zdarzają, ale czasem je mam), że nie mogę, ale to za nic (czasowo) nie mogę ruszyć tego co mam w szafce, to mówię sobie: okej. Przerobisz sobie tego MSTeka, czy tam Durogesica, skoro tak bardzo chcesz. Ale w zamian, i najpierw, zanim go przerobisz, wszystkie inne poza tym jednym SPUŚCISZ W KIBLU. I wtedy już nie ma takiej siły na Ziemi, żebym to ruszyła. Nie ma takiego obłędu, który by mnie zmusił, żebym po to sięgnęła. Nazywam to "bronią ostateczną" w walce o niebranie.
Spuszczanie w kiblu = zło totalne. Jest to dla mnie jeszcze gorsze, niż niemanie narkotyków w ogóle. Nigdy bym tego nie zrobiła. Prędzej bym się powiesiła. Ale tym bardziej szacun dla Ciebie, że jednak się na to zdecydowałaś. Być może dla tych, którzy dopuszczają spuszczanie w kiblu, istnieje jeszcze jakakolwiek nadzieja, że się ich poskleja
WIERSZYG
No właśnie mi to niekoniecznie jest potrzebne do szczęścia, ale raczej do przeżycia jeszcze w miarę możliwości więcej, niż niecały rok udręki w strasznym stanie psychofizycznym i to bez osiągania żadnego porządnego haju już w żadnej kombinacji.
Dlatego też jeszcze raz dziękuję ci, o kodeino, że jesteś taka słaba <3 Bez Ciebie pewnie nieraz zwisałabym zakrwawiona nad przepaścią.
A że nie będę szczęśliwa nigdy, to już nie jest kwestia ćpania czy niećpania.
adverse pisze:Nie - w medycynie pracy nie będziesz miała żadnych problemów oczywiście - pracuj i niech bupra ci służy. Ja znalazłam w niej w końcu trochę spokoju. Wybacz - na kodeinę nie potrafię już patrzeć - zwłaszcza na te tabsy z sulfogwajakolem...
No dobra, a teraz trza kłaść się spać, by jutro móc z nowym wigorem legalnie zarabiać na morfinę i fentanyl <3 Również dlatego tak bardzo bym chciała buprenorfiny - bo wiem, że zaoszczędziłabym na niej w chuj kasy na te dwa ostatnie cudne rarytasy
PS. Jak ktoś chce w tym roku jechać na maki do Czech, to ja chętna na towarzyszkę podróży :) Ostatecznie mogę pojechać sama, ale mam nadzieję, że uda mi się znaleźć kompana, bo to zawsze dużo raźniej.
You will always be in my dreams
The last and final moment is yours
My agony is your triumph
I z typem się wytargowałam, żeby mi to sprzedał za 350zł a chciał za 600. Pojebane ceny, na które tylko laiki się zgodzą. I w ogóle to on sprzedaje JEDNĄ tabsę 40mg za 50 (XD), podczas gdy u mnie w mieście rodzinnym taki inny sprzedawał 40mg na sztuki po 20zł. Duża różnica. Pamiętajcie, żeby się targować o lepsze ceny, takie jakie są teraz na czarnym rynku
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Marihuana "podbija" US Open. Tenisistka nie wytrzymała: "Nie mogę oddychać"
Ruszył US Open, a więc ostatni turniej wielkoszlemowy w tym sezonie. Jak co roku w Nowym Jorku, powraca temat różnych zapachów, które pojawiają się nad kortami położonymi obok Corona Park. Niemiecka tenisistka Tamara Korpatsch mówi wprost, że czuła marihuanę. - Nie mogę oddychać i nie mogę zaczerpnąć powietrza - tłumaczyła Korpatsch.
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce
Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.