Luźne dyskusje na temat opioidów. Posty napisane w tym dziale nie sumują się do licznika postów.
ODPOWIEDZ
Posty: 3828 • Strona 322 z 383
  • 1 / / 0
06 czerwca 2022krzychv pisze:
To opio się da walic chwilowo? 🙃
Myślę że nie, chyba że zaliczasz się do tej małej grupy osób której nie podpasuje profil działania i się nie wpierdolą.
Uwaga! Użytkownik Polja nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 549 / 179 / 0
O! Knajpa odrodzona! To zapewne zasługa @Melodyne. Witamy ponownie! Ćpaj na sucho na zdrowie :) (Chociaż ja nadal nie rozumiem po co komukolwiek do szczęścia niećpanie, no ale co kto lubi).

Pisałam Ci o tej buprenorfinie, ale nie załatwiłam jej, bo za bardzo bałam się iść do lekarza. Ja w ogóle boję się lekarzy bardziej niż ognia piekielnego, a wizyty u psychiatry (u którego nigdy w życiu nie byłam) mocniej, niż zeżarcia 150 nasion bielunia lub wyrywania zęba bez znieczulenia - ale teraz akurat wpadł mi w łapy Clonazepam, jak się nim naszprycuję to chyba będę w stanie tam iść. No i dziękuję za to, co mi napisałaś; że taka wizyta nie wiąże się z żadnym ryzykiem u pracodawcy i medycyny pracy, tego się najbardziej bała, chyba nawet jeszcze bardziej, niż samego lekarza.

buprenorfina też nie jest zła, ostatnio miałam troszkę levometadonu, podawałam go IV i mimo to działał chujowo... Była sedacja, mocna, tak mocna że narciarzowałam i leciałam na pysk, ale euforii w tym wszystkim było kompletne zero, aż poprawiałam morfiną (na szczęście wzięłam na tyle mało mietka, 4/3ml co 8h, że z łatwością szło się przebić. Nie wyobrażam sobie być na mietku. buprenorfina jednak daje jakąś namiastkę tej euforii, o którą wyje moja doszczętnie zmaltretowana uzależnieniem psychicznym dusza.

Ja właśnie walnęłam 720mg codeini phospas hemihydrycus (mimo że mam morfkę! pokażcie mi drugiego ćpuna, który jest aż tak uzależniony od kodeiny że lata po nią od czasu do czasu nawet, gdy ma morfkę). A oto ściecha kodeiny, która mi z tego wszystkiego rozwałkowanego wyszła:
https://zapodaj.net/effb07bf33a70.jpg.html Kto ma wystarczający kinol na taką krechę? %-D
(W ogóle jak wstawiałam obrazek na serwer to hasłem dnia było "nie bierzcie narkotyków ani dopalaczy", HAHAHA)

@Edziek408 Nie... raczej nie ma żadnej odtrutki na to. Te leki są właśnie po to, żeby działały długo i pacjent sam nie mógł się od nich odtruć :( Masz schizofrenię? W ogóle z tego co piszesz na forum, to wychodzi, że to z Tobą piszę na mailu. Chciałam Ci pomóc, jak ostatnio prosiłeś, ale się nie odzywałeś. Trzymaj się proszę, bo coś przeczuwam, że za dobrze to u Ciebie nie jest. Mam tylko nadzieję że nie wywalili Cię do psychiatryka na skręcie.
Here is my tribute to morphine
You will always be in my dreams
The last and final moment is yours
My agony is your triumph
  • 498 / 273 / 0
@badzingla
No wbijam do knajpy a ty śpisz słodko gdzie indziej na noddzie, skandal, ale dobrze, że jesteś:D
Chociaż ja nadal nie rozumiem po co komukolwiek do szczęścia niećpanie, no ale co kto lubi
No właśnie mi to niekoniecznie jest potrzebne do szczęścia, ale raczej do przeżycia jeszcze w miarę możliwości więcej, niż niecały rok udręki w strasznym stanie psychofizycznym i to bez osiągania żadnego porządnego haju już w żadnej kombinacji.

W pgole, to jakby to powiedzieć, przy tym 3cim miesiącu abstynencji wczesna trzeźwość i radość z niej są już tylko zużytą ścierą do podłogi, ale dejmmmmmm.
I tak cały czas byłam wkurwiona, ale teraz czuję się do tego zdrowa i silna. Tym gorzej dla otoczenia ;)

Ale wczoraj zamiast siedzieć i smolić kraka na schodach pod hauptbahnhof nadźgana szprycami, wybujałam się na wesołym, siedząc potem z innym towarzystwem cieszyłam się, że siedzę może z najebanymi alkoholem wariatami ^_^ ale zajebistymi ludźmi mimo wszystko, a nie upierdalam się na megaoriencie wśród innych zjaw czyhających tylko na chwile mojej nieuwagi. By potem czuć się tylko, jak przetrwione przez flaki najgorszej ohydy tego świata gówno, niezdolne do najprostszych funkcji życiowych.

I tak myślałam, ja pierdolę, przecież bez tej jebanej szprycy mam dolce vita tak na prawdę.

A że nie będę szczęśliwa nigdy, to już nie jest kwestia ćpania czy niećpania.

W ciągach jestem tylko na zmianę nieszczęśliwa, upierdolona na granicy obłędu, albo starająca się nie zdechnąć w tych męczarniach po wszystkim robiąc przerwę przed następnym.

W ogóle pisałam wtedy do ciebie chyba od 21 do 00, wyżyłam się tak literacko, a jak obudziłam się o tej 5tej dokonałam zajebania speedballa w kibel ^_^
  • 449 / 101 / 0
Dobrze was widzieć. @badzingla Ja z kolei mam odwrotnie. Bywają okresy, kiedy muszę albo zwiększyć dawki buprenorfiny, albo przechodzić na normalne opio co jakiś czas. Lubię to w niej, że może rekreacyjny potencjał traci bardzo szybko, ale działa długo i nie ma się czym martwić. Odżyłam na niej mimo, że całkiem niedawno pytałam czy można dostać się na metadon bez kłucia.
Byłam i nadal bywam sfrustrowana buprą, ale plus jest taki, że można sobie zrobić przerwę na 3 dni i odpocząć na morfinie, oxy czy innym fentanylu plus apteczna indica. Taka rekonwalescencja substytucyjna :D
Nie - w medycynie pracy nie będziesz miała żadnych problemów oczywiście - pracuj i niech bupra ci służy. Ja znalazłam w niej w końcu trochę spokoju. Wybacz - na kodeinę nie potrafię już patrzeć - zwłaszcza na te tabsy z sulfogwajakolem...
Co złego, to nie ja - oczywiście...
  • 549 / 179 / 0
08 czerwca 2022Melodyne pisze:

No wbijam do knajpy a ty śpisz słodko gdzie indziej na noddzie, skandal, ale dobrze, że jesteś:D
Niech każdy śpi sobie, lub nie śpi, jak mu tam wygodnie, dla niektórych przewarzywienie całego życia jak bury kot wygrzewający się na ciepłym dachu (porównanie© by bandzior) to szczyt nudy i brak poszanowania dla nieprzytępionych analgetycznie możliwości międzyludzkich.

Ale za to, co zrobiłaś, i że spuściłaś w kiblu - bądź przeklęta %-D Mi trzeba była wysłać! Zapłaciłabym! Nawet jeśli to był taki uliczny, najszkaradniejszy towar, to wciąż serce mnie boli, jak to czytam (a przecież to tylko proszek - kto normalny płacze po proszku?).

Jednak mój własny impostor mówi mi tylko jedno - jak mogłaś. To niewybaczalny akt nieposłuszeństwa wobec substancji wymagających absolutnego posłuszeństwa. Więc cierp teraz. Nigdy nie zapomnij o tym durnoctwie, które uczyniłaś. No co by Ci się stało po jednym razie??? Bądź przeklęta.

Czy Twój mówi Ci to samo? :P

Ja kiedyś przez przypadek wyrzuciłam do śmietnika 8 MST200 i do dziś mam z tego powodu traumę, przypomniałaś mi ją właśnie. Oj, wtedy to wyszło ze mnie nieludzkie wycie, gorsze chyba niż na jakimkolwiek skręcie, bo to było opłakiwanie mojego własnego przeklętego roztargnienia, niechlujności i niewysłowionej, nieopisanej głupoty. I ten prześliczny turkusowy prawie-blister zgnił pewnie marnie na jakimś śmietnisku, pożarty przez robaki, które pewnie żarły to i umierały, ale żarły to dalej, bo było im za dobrze, by przestać (chociaż może i nie, bo smak zachęcający nie był - o ile robale w ogóle czują smak).

Mój Boże, jak mam takie momenty (które rzadko się zdarzają, ale czasem je mam), że nie mogę, ale to za nic (czasowo) nie mogę ruszyć tego co mam w szafce, to mówię sobie: okej. Przerobisz sobie tego MSTeka, czy tam Durogesica, skoro tak bardzo chcesz. Ale w zamian, i najpierw, zanim go przerobisz, wszystkie inne poza tym jednym SPUŚCISZ W KIBLU. I wtedy już nie ma takiej siły na Ziemi, żebym to ruszyła. Nie ma takiego obłędu, który by mnie zmusił, żebym po to sięgnęła. Nazywam to "bronią ostateczną" w walce o niebranie.

Spuszczanie w kiblu = zło totalne. Jest to dla mnie jeszcze gorsze, niż niemanie narkotyków w ogóle. Nigdy bym tego nie zrobiła. Prędzej bym się powiesiła. Ale tym bardziej szacun dla Ciebie, że jednak się na to zdecydowałaś. Być może dla tych, którzy dopuszczają spuszczanie w kiblu, istnieje jeszcze jakakolwiek nadzieja, że się ich poskleja %-D

WIERSZYG
Spoiler:
No właśnie mi to niekoniecznie jest potrzebne do szczęścia, ale raczej do przeżycia jeszcze w miarę możliwości więcej, niż niecały rok udręki w strasznym stanie psychofizycznym i to bez osiągania żadnego porządnego haju już w żadnej kombinacji.
No tak to jest, jak się chce więcej, mocniej i szybciej, i za wszelką cenę. Tylko jak do tego nie doprowadzić? Cały czas biję się z myślami, czy da się nie dopuścić do tego i jak to zrobić. I wiesz co, nie mogę sobie tego nawet wyobrazić, jak to jest, kiedy to już zupełnie nie działa. Kiedy staje się upierdliwą codzienną rutyną i bierze się tylko po to, żeby żyć, albo nawet po to, żeby móc wegetować. To jest tak straszne, tak mnie przeraża, że pewnie każdego z nas prędzej czy później to czeka; żeby nigdy już, niczym, nie dało się zaspokoić.

Dlatego też jeszcze raz dziękuję ci, o kodeino, że jesteś taka słaba <3 Bez Ciebie pewnie nieraz zwisałabym zakrwawiona nad przepaścią.
A że nie będę szczęśliwa nigdy, to już nie jest kwestia ćpania czy niećpania.
A czego? Czemu uważasz, że nie możesz być szczęśliwa? Nie są to aby fałszywe podszepty de(kom)presji poopioidowej? Nie wierz im!
adverse pisze:
Nie - w medycynie pracy nie będziesz miała żadnych problemów oczywiście - pracuj i niech bupra ci służy. Ja znalazłam w niej w końcu trochę spokoju. Wybacz - na kodeinę nie potrafię już patrzeć - zwłaszcza na te tabsy z sulfogwajakolem...
Ale w mojej ukochanej Mundipharmie chyba mnie jednak wtedy nie zatrudnią xD Tak czy inaczej dzięki za upewnienie mnie, w tym świecie pełnym inwigilacji wcale bym się nie zdziwiła (a nawet podejrzewałam), że wszyscy wszystko wiedzą w służbie zdrowia, skoro np. każdy praktycznie lekarz może sprawdzić na co się leczy dany pacjent, czy jakie leki dostaje.

No dobra, a teraz trza kłaść się spać, by jutro móc z nowym wigorem legalnie zarabiać na morfinę i fentanyl <3 Również dlatego tak bardzo bym chciała buprenorfiny - bo wiem, że zaoszczędziłabym na niej w chuj kasy na te dwa ostatnie cudne rarytasy %-D

PS. Jak ktoś chce w tym roku jechać na maki do Czech, to ja chętna na towarzyszkę podróży :) Ostatecznie mogę pojechać sama, ale mam nadzieję, że uda mi się znaleźć kompana, bo to zawsze dużo raźniej.
Here is my tribute to morphine
You will always be in my dreams
The last and final moment is yours
My agony is your triumph
  • 3 / / 0
Ja się chyba w tym roku do czech wybieram z Gdańska jak se urlop załatwie albo l4
  • 107 / 15 / 2
W końcu udało mi się zaopatrzyć w nowe oxy 40mgx20 sztuk. Minął ponad miesiąc od poprzedniego zakupu
I z typem się wytargowałam, żeby mi to sprzedał za 350zł a chciał za 600. Pojebane ceny, na które tylko laiki się zgodzą. I w ogóle to on sprzedaje JEDNĄ tabsę 40mg za 50 (XD), podczas gdy u mnie w mieście rodzinnym taki inny sprzedawał 40mg na sztuki po 20zł. Duża różnica. Pamiętajcie, żeby się targować o lepsze ceny, takie jakie są teraz na czarnym rynku
Wyślij mi PMkę, a wyjawię Ci, kogo najlepiej unikać : )
  • 567 / 56 / 0
Czy tylko mnie kaszlodyn w syropie dużo słabiej klepie niż ta sama dawka w postaci tabsów?
  • 107 / 15 / 2
@Elkov21 jest to słuszna uwaga, rozumiem że chodzi o syrop thiocodin, nie pini?
Wyślij mi PMkę, a wyjawię Ci, kogo najlepiej unikać : )
  • 567 / 56 / 0
Oczywiście, chodzi o kaszlodyn syrop. Czyli nie jestem jedyny który się z tym spotkał? Wolałbym syrop pić, bo mimo obrzydliwie słodkiego smaku wziąłbym go za każdym razem ponad te paskudne, gorzkie tabletki, przy gryzieniu których wiele razy prawie się zrzygałem popijając je colą. No ale skoro trzeba wypić 800mg w syropie żeby poczuć jakby to było 300-400mg, to to pierdole
ODPOWIEDZ
Posty: 3828 • Strona 322 z 383
Artykuły
Newsy
[img]
Marihuana "podbija" US Open. Tenisistka nie wytrzymała: "Nie mogę oddychać"

Ruszył US Open, a więc ostatni turniej wielkoszlemowy w tym sezonie. Jak co roku w Nowym Jorku, powraca temat różnych zapachów, które pojawiają się nad kortami położonymi obok Corona Park. Niemiecka tenisistka Tamara Korpatsch mówi wprost, że czuła marihuanę. - Nie mogę oddychać i nie mogę zaczerpnąć powietrza - tłumaczyła Korpatsch.

[img]
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji

Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.

[img]
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce

Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.